Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"W innym świecie"

Odsłony: 1134

 

StartNamyslow.pl: - To był bardzo ważny mecz dla obu drużyn, które od początku sezonu zawodzą, lokując się w dolnych rejonach tabeli. I pewnie ma Pan spore uczucie niedosytu po spotkaniu z namysłowianami, bo już witaliście się z gąską, a tymczasem w przedłużonym czasie gry to zwycięstwo wymknęło Wam się z rąk.

Mateusz PINKAWA (grający trener KS-u Krasiejów): - Pokarał nas nasz minimalizm w grze. Bo już przy stanie 1-0 odnosiłem wrażenie, że podejście w drużynie było na zasadzie „jest 1-0 i jakoś ten wynik dowieziemy do końca”. Tymczasem 30 sekund po przerwie tracimy gola. Zdołaliśmy jeszcze odpowiedzieć Startowi, ale w końcówce meczu jeden z naszych obrońców niefortunnie interweniował, nie atakowany wybijając piłkę na rzut rożny, z którego padł gol w 96 minucie. Dodam, że sędzia doliczył tylko 3 minuty, a powinien maksymalnie doliczyć ewentualnie dodatkowe 30 sekund z tytułu jednej zmiany. Tak czy inaczej nie powinniśmy w ostatnich sekundach stracić gola, ale tak się stało. To chyba już tradycja meczów Krasiejowa z Namysłowem, że ktoś trafia w ostatniej minucie do bramki. Tak było pół roku temu, rok temu i dwa lata temu. Albo trafiamy my, albo Start Namysłów. Szkoda straconych punktów, choć z drugiej strony ekipa z Namysłowa na ten punkt zasługiwała, bo szczególnie w pierwszej połowie miała sporo sytuacji, żeby strzelić bramkę.

- Początku sezonu nie uzna Pan pewnie za udany, bo od pierwszej kolejki wylądowaliście na dole rankingu i chyba zapowiada Wam się kolejny trudny sezon.

- Spodziewaliśmy się, że może taki scenariusz nastąpić, bo jedni chłopcy wyjeżdżają za pracą, inni wracają i mamy sporą rotację z tego tytułu. To też ogranicza nam warunki do solidnego grania w piłkę. Siłą rzeczy szansę na grę dostają młodsi chłopcy, bo Ci starsi ze względów rodzinnych czy zawodowych w tym okresie mają mocno ograniczone możliwości. Identycznie zresztą było u nas w ubiegłym sezonie, gdzie jak część chłopaków wróciła, to dopiero we wrześniu i październiku zaczęliśmy zdobywać punkty. Mamy obecnie braki kadrowe, ale nie mamy na nie wpływu, więc gramy zawodnikami, którzy zgłaszają taką gotowość. Ze Startem zagrało pięciu zawodników z rocznika 1999, a jeden z 2001. Rzucamy ich na głębszą wodę, ale jak widać, nie dają się utopić i walczą. Teraz może nie mają jeszcze wystarczających umiejętności, ale nabierają doświadczenia, które kiedyś powinno zaprocentować. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Pinkawa (na zdjęciu) nie był zadowolony z utraconego w ostatnich sekundach kompletu punktów.
[zdjęcie: Agnieszka Michalska]

 

StartNamysłów.pl: - W Krasiejowie rzutem na taśmę wywalczyliśmy remis, ale zespół może być chyba zły sam na siebie, bo przez swoją nieskuteczność, nie tyle remis, co wygraną powinien zapewnić sobie dużo wcześniej.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Zgadza się. Patrząc na to, kiedy zdobyliśmy wyrównującą bramkę, a było to w 94 minucie, z boku można byłoby pomyśleć, że mieliśmy szczęście i powinniśmy się z wytarganego punktu cieszyć. Punkt i owszem cieszy. Cieszy też pierwszy mecz, w którym nie przegraliśmy. Ale mieliśmy mnóstwo sytuacji, aby spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Na trybunach jeden z kibiców zadał sobie trudu policzenia wszystkich sytuacji Startu i okazało się, że dobrych okazji podbramkowych mieliśmy dokładnie czternaście. W pierwszej części stworzyliśmy siedem sytuacji, z czego trzy to setki. Nie wykorzystaliśmy jednak tego i niestety, co nam się ostatnio zdarza, sami dostajemy bramkę. Wtedy też budzimy się dopiero do grania. Obudziliśmy się szybko po przerwie, gdzie w szatni byłem bardzo zdenerwowany i musiałem zespołowi wyjaśniać wszystko od początku. Do niektórych najwidoczniej nie dotarły informacje przekazywane przeze mnie na odprawie. Niektórzy po prostu nie słuchają tego, co się do nich mówi. Paru zawodników żyje chyba w innym świecie. To jest problem do wyeliminowania. Na nieszczęście znów popełniamy błąd i rywale wychodzą na prowadzenie 2-1. Dwóch graczy zderza się, a zawodnik gospodarzy trafia do pustej bramki. Znowu musimy walczyć o odrobienie strat. Wywalczyliśmy ostatecznie remis, ale podkreślam, że to tylko remis.

- Powtarzamy już jak mantrę, że jak nie błędy indywidualne, to brak skuteczności są przyczynami porażek Startu w bieżącym sezonie. Ale w kolejnym meczu marginesu błędu właściwie nie ma, bo w derbach gminy zagramy z liderem rozgrywek Agroplonem Głuszyna. W tej grze każdy błąd może finalnie zakończyć się nie po naszej myśli.

- Agroplon, to mocna drużyna, która zdobyła do tej pory komplet punktów. Pokazuje to zresztą tabela. Rywale strzelają dużo bramek, a mało ich tracą. Są więc siłą rzeczy faworytem meczu. Jeśli myślimy o korzystnym wyniku, to w defensywie nie możemy popełnić żadnego błędu. A jeśli sytuacje w ataku się pojawią, to ewidentnie trzeba je będzie wykorzystać, bo pewnie będzie ich o wiele mniej, niż w Krasiejowie czy meczach wcześniejszych. [rozmawiał KK]

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy