Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *

"Namysłów mnie kupił"

Odsłony: 685

StartNamyslow.pl: - Przed spotkaniem Pana zespół zagrożony był spadkiem już tylko teoretycznie. Postanowiliście jednak rozwiać wszelkie wątpliwości, sięgając po zwycięstwo z dużo poważniej zagrożonym degradacją Startem.

Łukasz WICHER (trener KS-u Krapkowice): - Chcieliśmy mieć wszystko w swoich rękach, no i udało się wygrać to spotkanie. Spodziewaliśmy się, że Namysłów przyjedzie się bić o punkty i rzeczywiście tak było. Start był drużyną bardzo zdeterminowaną. Patrząc z perspektywy wiosny, był to zespół który walką i determinacją przewyższył wszystkie ekipy, z którymi graliśmy. Zabrakło jednak gościom przysłowiowej wisienki, czyli zdobytych punktów. Jeśli chodzi o moją drużynę, to chcieliśmy w sobotę podtrzymać dobrą wiosenną formę. No i po chichu liczyliśmy na potknięcie Olesna w Starowicach i powalczenie o ósme miejsce. Olesno jednak wygrało i będzie nam trudno w dwóch ostatnich meczach odrobić 5 punktów. Na pewno chcieliśmy wygrać ze Startem i nie podchodziliśmy do zawodów lajtowo. Stąd z naszej strony twarda walka o punkty. Niemniej powtórzę, że zaangażowanie i walka Startu na całej szerokości boiska mocno mi zaimponowały. Nawet rozmawialiśmy w swoim gronie po spotkaniu, gdzie doszliśmy do wniosku, że gdyby Namysłów w każdym meczu grał z takim zaangażowaniem, to byłby zespołem ścisłej czołówki.

- To jakie detale według Pana w największym stopniu zadecydowały o tym, że to Krapkowice zeszły z boiska w roli zwycięzców, a Start w roli pokonanych?

- Z przebiegu gry to był mecz bardziej na remis. W pewnym momencie było to spotkanie z gatunku tych, w których kto strzeli pierwszą bramkę, to wygra. Baliśmy się siły ofensywnej Startu, bo wiadomo nie od dziś że Patryk Pabiniak i Rafał Samborski, to jest klasa sama w sobie. Wiedzieliśmy też o problemach kadrowych gości. My jednak też mieliśmy swoje problemy, bo w maju dwóch naszych podstawowych piłkarzy wyjechało za granicę. Do tego Adaś Steczek też miał wyjazd służbowy. Obie drużyny były więc na swój sposób osłabione. Gdyby mecz zakończył się remisem, to pewnie też nie mielibyśmy powodów do narzekań. W moim zespole kluczowym momentem było przesunięcie Daniela Rychlewicza na pozycję nr 10. Daniel nadał wtedy jakości naszym atakom. W jednej sytuacji zaimponował mi młody bramkarz Startu Zacharski, który uratował Wasz zespół po akcji Jarka Wośki. Zrobiło to na mnie wrażenie, bo wiem, że to młodziutki chłopak z rocznika 2000. Startowi zabrakło nieco szczęścia, aby wyjechać z Krapkowic ze zdobyczą punktową.

- Sezon już się kończy, więc zapytam o całokształt rozgrywek w Waszym wykonaniu. Jesienią nie spisywaliście się na miarę oczekiwań kibiców w Krapkowicach, ale wiosną pokazaliście się już z dobrej strony. W efekcie zagwarantowaliście sobie miejsce w środku tabeli, spokojnie zapewniając sobie ligowy byt. Jak na beniaminka, to chyba wynik zadowalający?

- Trudno mi mówić o odczuciach kibiców. Ja jako trener chciałbym, aby drużyna wygrywała zawsze i była w tabeli jak najwyżej. Myślę jednak, że miejsca 8-9, to dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że czołowej szóstce ustępujemy głównie pod kątem finansowym. Jestem umiarkowanie zadowolony, tym bardziej, że po awansie do IV ligi nastąpiły spore zmiany kadrowe, bo prawie 50 procent składu zmieniło się. Zimą doszły trzy ogniwa i nasza gra poszła do przodu. Pojawiła się większa stabilizacja i stąd lepsze wyniki. Przed nami jeszcze dwa mecze, w których chcemy się dobrze zaprezentować. Najbliższy ze Swornicą, która walczy o III ligę, a ostatni z Piotrówką, która walczy o uniknięcie degradacji. Na pewno w obu meczach zagramy na 100 procent, żeby być fair w stosunku do innych drużyn walczących o utrzymanie. Wychodzimy bowiem z założenia, że gdybyśmy my znaleźli się w podobnej sytuacji jak zespoły broniące się przed spadkiem, to też chcielibyśmy, aby zagrały z pełnym zaangażowaniem.

- Dziękując za rozmowę, życzę realizacji najbliższych celów, czyli wywalczenia 6 punktów w dwóch pozostałych meczach.

- Macie duże środowisko piłkarskie z kibicami i miejsce dla takich ośrodków powinno być co najmniej w IV lidze. Podobała mi się determinacja drużyny Startu. Namysłów kupił mnie sobotnim meczem i dlatego życzę Wam utrzymania. [rozmawiał KK]

Fot.: Walka i determinacja Startu trenerowi gospodarzy Łukaszowi Wichrowi (na zdjęciu), mocno zaimponowały.

 

StartNamyslow.pl: - Trzecia porażka z rzędu stała się faktem, więc wracamy do Namysłowa w minorowych nastrojach.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Ciężko mówić o meczu, w którym kolejny raz przegrywamy. Szkoda tej porażki, bo pierwsza połowa fajnie nam wyszła. Stworzyliśmy sporo ciekawych, a nawet bardzo dobrych sytuacji. Z siedmiu takich okazji dwie powinny zakończyć się golami, a tymczasem nie strzeliliśmy nic. Druga połowa już trochę słabsza w naszym wykonaniu, choć też mieliśmy wtedy choćby znakomitą sytuację Patryka Pabiniaka, który z niewielkiej odległości strzelił w słupek. Ale chwilę później setkę zmarnowali też gospodarze. Niestety, pechowy rzut karny zadecydował o tym, że zostajemy z pustymi rękami, choć na to nie zasłużyliśmy. Ale tak to w piłce często bywa. Adrian Ptak został nabity z bliskiej odległości w rękę, do tego był odwrócony i z tego był karny. Znów objawiła się nasza bolączka, czyli niewykorzystane sytuacje, których kilka mieliśmy.

- Mimo porażki w dalszym ciągu wszystko jest w naszych rękach i nogach jeśli chodzi o utrzymanie, bo wyniki w tej kolejce znów ułożyły się pod nas. Zajmujemy obecnie ostatnią bezpieczną pozycję, ale musimy w końcu zapunktować, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku.

- Zgadza się. W dwóch ostatnich kolejkach scenariusz jest podobny, ale faktycznie przydałoby się w końcu wygrać u siebie z mocniejszym przeciwnikiem jakim jest Gogolin. Wiemy, że czeka nas najważniejszy tydzień całego sezonu i musimy wykrzesać z siebie nawet nie 100, ale 120 procent możliwości. Musimy na boisku pokazać, że IV ligę jesteśmy w stanie w Namysłowie utrzymać. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy