Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Klincz na remis

Odsłony: 455

Grają, grają i nie przegrywają! To oczywiście stwierdzenie naszej konkurencji, jeśli chodzi o wyniki osiągane jesienią przez Start Namysłów. Wyniki z naszej perspektywy doskonałe, bo dające nie tylko radość w każdy właściwie weekend, ale przede wszystkim miejsce na podium IV-ligowej tabeli. Stwierdzenie nie wzięło się znikąd, bo nikt w roli faworytów namysłowian przed sezonem nie stawał. I nikt nadal do tego grona nas nie zalicza, bo nie zawsze udaje się chłopakom rozegrać dobry mecz. Ale zawsze w tym sezonie punktowaliśmy i to jest z naszej perspektywy najistotniejsze. I tak też było w minioną sobotę, tzn. czerwono-czarni nie zagrali wielkiego boju z silną Polonią Nysa, ale mimo to nie pozwolili gościom na zabranie do autobusu kompletu punktów. A przecież o to głównie w tej zabawie chodzi, aby zdobywać punkty, a nie zachwycać się pięknem gry… W sobotę przy Pułaskiego padł bezbramkowy remis i dla nas to ważny rezultat, tym bardziej, że naszą obecną serię 11 gier bez porażki w lidze drużyna z Nysy mogła przerwać. Co więc wydarzyło się przy Pułaskiego, że znów mieliśmy powody do zadowolenia? O tym w kolejnych akapitach.

Zaczęło się od krótkiego badania sił i przymiarek taktycznych. Dość szybko jednak namysłowianie dali do zrozumienia Polonistom, że nie zamierzają przystawać na otwartą grę, bo nie czują się w takim scenariuszu najlepiej. Start zdecydowanie lepiej spisuje się w destrukcji i taką też taktykę ekipa trenera Zalwerta obrała. To przełożyło się w naturalny sposób na częstsze posiadanie piłki przez gości, natomiast nie przekładało się na czyste okazje bramkowe, bo do tych NKS oczywiście nie dopuścił, do czego się zresztą już powinniśmy przyzwyczaić. Pierwszy interesujący atak przeprowadzili gospodarze. W 9’ oglądaliśmy ładną szarżę, po której Żołnowski zagrał na lewo do Świerczyńskiego, a ten dośrodkował w okolice szesnastki do P.Pabiniaka. Tam z kolei Patryk obrócił się z futbolówką przy nodze po jej przyjęciu i huknął z 20 metrów. Mogliśmy jednak żałować, że „kula” przeleciała o centymetry od okienka nyskiej bramki, bo przy odrobinę precyzyjniejszym uderzeniu cieszylibyśmy się z gola. Kolejny atak kibice zobaczyli w 19’ i znów była to namysłowska akcja. Tym razem prawą stroną, gdzie Sarnowski znalazł podaniem Szczygła, a ten zagrał do Smolarczyka, który z boku dośrodkował w pole karne. Na wrzutkę na krótkim słupku nabiegał P.Pabiniak, lecz w trudnej pozycji uderzył niecelnie. Goście obudzili się w 22’, groźnie nam odpowiadając. Po ataku lewym sektorem boiska dośrodkowana futbolówka spadła na 5 metr, gdzie Byrskiego w ostatniej chwili uprzedził Żołnowski. Z kolei minutę później (23’) po wrzutce z lewej flanki do główki na 7 metrze doszedł T.Kowalczyk, tyle, że posłał piłkę nad bramką. Kolejny kwadrans, to skuteczny klincz nysan przez namysłowian i przysłowiowe nudy z domieszką zdecydowanej walki o każdy metr boiska. Wreszcie w 38’ po dośrodkowaniu z prawej strony „kula” trafiła na 18 metr do Ściańskiego, którego celną i mocną próbę Speda pewnie zastopował. Z kolei w 45’ miała miejsce najbardziej kontrowersyjna akcja meczu. Wtedy to po przyjęciu w szesnastce piłki przez jednego z atakujących Polonii, nasz kapitan Żołnowski „przyciął” go i ten padł na murawę. Uczciwie przyznajemy, że z naszej perspektywy faul był ewidentny i gościom należał się rzut karny. Arbiter jednak popełnił na naszą korzyść błąd, bo nakazał grać dalej. Oczywiście potencjalny rzut karny to jeszcze nie gol, niemniej to właśnie w tej sytuacji goście mogli mieć idealną szansę na objęcie prowadzenia. Sędzia puścił grę i Start wyszedł z kontrą. P.Pabiniak popędził prawą stroną, po czym dograł futbolówkę na 5 metr do Smolarczyka. Szkoda, że w kapitalnej sytuacji Kamil zdecydował się przyjmować piłkę, bo zrobił to źle i ją stracił. Zdecydowanie mógł strzelać, bo wtedy stojący między słupkami P.Kowalczyk znalazłby się w potężnych opałach. A tak za chwilę arbiter przy stanie 0-0 zaprosił obie jedenastki do szatni.

Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się. To Polonia ponownie była częściej w posiadaniu piłki i to Polonia nadawała ton rywalizacji. Ale nie na tyle zdecydowany, aby nam w jakikolwiek sposób zagrozić. Bo Start spokojnie i metodycznie rozbijał każdą ciekawszą akcję w zalążku, skupiając się na ewentualnym wyprowadzeniu zabójczego dla rywali ciosu. Jako pierwsza pod bramkę przeciwnika zawitała Polonia. W 50’ po dośrodkowaniu z kornera na dalszym słupku uderzał T.Kowalczyk, ale dość mocno niecelnie. Natomiast po kolejnym „walecznym” kwadransie (65’) Ściański uderzył z powietrza wybitą przez namysłowian na 25 metr futbolówkę. Tyle, że uderzył bardzo nieprecyzyjnie i ta o dobrych kilka metrów minęła naszą świątynię. No i na kolejny kwadrans obie jedenastki zapadły w podbramkowy letarg. Kibice byli mocno znużeni, oglądając na przemian próbujących gry Polonistów, bądź odbierających im piłkę namysłowian, spokojnie neutralizujących ich poczynania. Większych emocji doczekaliśmy się dopiero w końcówce. W 81’ Nysa przeprowadziła niebezpieczny atak prawą stroną murawy. Mogliśmy jednak odetchnąć bo kąśliwa wrzutka piłki na 5 metr została w ostatniej chwili zneutralizowana przez Żołnowskiego. 85’, to z kolei uderzenie głową T.Kowalczyka po kolejnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłkę jednak po tym strzale pewnie złapał Speda. Start miał bardzo dobrą okazję w 87’, właściwie najlepszą w tym dość bezbarwnym spotkaniu. W zamieszaniu powstałym w nyskiej szesnastce Biczysko wstrzelił „kulę” na 5 metr, gdzie nieco intuicyjnie P.Pabiniak dostawił nogę. Zadziało się to jednak zbyt szybko, aby Patryk mógł precyzyjnie przyłożyć kończynę i w efekcie piłka przeleciała obok słupka. Minutę później (88’) próba uderzenia Kostrzewy z 20 metrów została zablokowana przez nyskich defensorów. Polonia nieprzyjemnie odpowiedziała nam w 89’, gdy po strzale W.Bajora z rzutu wolnego (22 metry do bramki), Speda świetną interwencją odbił „skórę” poza linię końcową. Ostatnia godna odnotowania szarża miała natomiast miejsce w 90’. Wtedy to P.Pabiniak pod kryciem uderzył piłkę z 20 metrów. Jednak i ta namysłowska próba została przez gości skutecznie zablokowana.

Ostatecznie po bardzo przeciętnym spotkaniu namysłowski Start księguje cenną, jednopunktową zdobycz. Zdobycz, na którą zapracował głównie grą w defensywie całego zespołu, bo z przodu nie mieliśmy w sobotę zbyt wielu argumentów, aby zaskoczyć gości. Ci także niewiele pod bramką Spedy wskórali, choć zaraz po meczu mieli prawo być rozgoryczeni brakiem podyktowania słusznego karnego w 45’. Naszemu kapitanowi upiekło się przy nieprzepisowej interwencji we własnym polu karnym i tym samym nie musieliśmy gonić wyniku. Nikt jednak długo nie będzie rozpamiętywał meczu tylko przez pryzmat tej jednej sytuacji, bo uczciwie przyznając, żaden zespół nie zasłużył tego dnia na pełną pulę. Po prostu nysanie mogli być jej nieco bliżej. Z drugiej strony i gościom dopisało szczęście, gdy w 87’ P.Pabiniak wystawił przed ich bramką nogę, ale spudłował. Bo gdyby trafił, to frustracja Polonii byłaby wprost proporcjonalna na namysłowskiej radości… W swego rodzaju piłkarskim klinczu nikomu nie udało się zadać decydującego ciosu i ostatecznie notujemy wynik 0-0. Dodajmy, że to dziesiąty mecz Startu w sezonie bez porażki i siódmy, w którym Daniel Speda nie dał się pokonać. A generalnie legitymujemy się serią 11 gier bez przegranej, czym zbliżamy się do rekordowego wyniku, czyli 13 gier z rzędu bez porażki, osiągniętego przez czerwono-czarnych w sezonie 2008/09! Czy zdołamy w trwającej kampanii przebić, albo choćby wyrównać kapitalną passę? Jest to możliwe, a wszystko w nogach naszych rewelacyjnie spisujących się piłkarzy. I tego im życzymy. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy