Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Porażka na zakończenie

Odsłony: 264

Finisz letniego okresu przygotowawczego dobiega końca. Nasi chłopcy w ostatnim miesiącu intensywnie trenowali, a w następnym tygodniu przystąpią już do meczów o IV-ligowe punkty. Na ten moment czekamy ze szczególną niecierpliwością, choć i ostatni test-mecz także mocno nas interesował. W nim, w środowy wieczór czerwono-czarni zmierzyli się z Sokołem Marcinkowice, silną ekipą z Dolnego Śląska, która w grupie wschodniej tamtejszej IV ligi zameldowała się w czerwcu na wysokiej, 5. pozycji. Ciekawi byliśmy konfrontacji z najsilniejszym sparingpartnerem, jakiego trener Zalwert wraz ze sztabem zarezerwował pod kątem zestawu sparingowego. A że zarezerwował na koniec, więc była to niejako próba IV-ligowych sił. Ta lepiej zakończyła się dla marcinkowiczan, którzy zwyciężyli 1-0. Mecz nie przebiegał w szaleńczym tempie, podobnie jak i wcześniejsze spotkania w wykonaniu namysłowian, a jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była upalna aura. Obie więc ekipy niespecjalnie kwapiły się do intensywnych szarż. Inna sprawa, że świeżości też po naszych chłopcach nie było specjalnie widać, ale ta ma przyjść u progu sezonu. Spokojnie więc przyjęliśmy pierwszą testową porażkę. A tym spokojniej, że obyło się też bez kontuzji.

Z wysokiego „C” zaczęli gracze Sokoła, którzy już w 3’ mogli pokusić się o efektowne trafienie. Wtedy to potężnie z 25 metrów uderzył jeden z marcinkowiczan, a pędząca futbolówka ostatecznie trafiła w spojenie słupka z poprzeczką i wyszła w pole. Gdyby strzał był o kilka centymetrów precyzyjniejszy, to byłby z tego niezwykle efektowny gol. Nie wyciągnęliśmy jednak wniosków z ataku i w 12’ przegrywaliśmy 0-1. Tym razem miejscowi przeprowadzili kontratak. Piłka powędrowała na prawą stronę, skąd została wrzucona na 8 metr, gdzie Wejerowski znalazł się w sytuacji „sam na sam” ze Spedą i płaskim strzałem zdołał go pokonać. Odgryźliśmy się w 16’ po stałym fragmencie gry. Do rzutu wolnego w odległości 25 metrów od bramki podszedł Zuzak i ładnie strzelił. Golkiper z kłopotami, ale poradził sobie ostatecznie z kąśliwym uderzeniem. A za chwilę (18’) z wolnego strzelił jeden z piłkarzy Sokoła. Namysłowski bramkarz na raty, ale jak i jego vis a vis, także skutecznie interweniował. I w tym momencie emocje podbramkowe pierwszej części spotkania… skończyły się. Do końca bowiem planowych 45 minut nie wydarzyło się pod obiema świątyniami nic, co zmusiłoby nas do sięgnięcia po długopis i zanotowania ciekawej akcji.

W tej partii więcej z gry mieli marcinkowiczanie, co trzeba im oddać. Grali wyraźnie uważniej w defensywie od namysłowian, przez co nasi chłopcy mieli spory kłopot z wyprowadzeniem ich w pole. No i automatycznie mieliśmy też duży problem z podejściem w bezpośrednie sąsiedztwo bramki Sokoła.

Po zmianie stron nieliczna publika liczyła, że mecz się nieco ożywi. Może i faktycznie nieco więcej na murawie się działo, jeśli chodzi o sytuacje podbramkowe, ale do zachwytu nad grą obu drużyn wciąż było daleko. Miejscowi konsekwentnie grali trójką z tyłu i dobrze im to wychodziło. Ale nie mieli już optycznej przewagi, gdyż gra się wyrównała. Zaczęliśmy od uderzenia z dystansu Kostrzewy, który w 53’ spróbował swoich sił. Nie udało mu się to jednak, bo strzał był mocno nieprecyzyjny. W odpowiedzi nieprzyjemnie zrobiło się pod czerwono-czarną bramką. W 57’ po strzale z rzutu wolnego (w odległości 26 metrów od bramki) piłka po głowie jednego z namysłowian ostatecznie opuściła murawę, a Sokół wywalczył w ten sposób korner. Z kolei w 66’ po sporym zamieszaniu w szesnastce Startu jeden z marcinkowiczan uderzył w kierunku bramki głową. Zmierzającą do siatki piłkę zdołał jednak przed linią bramkową dopaść Żołnowski i wybić w pole. Czerwono-czarni odpowiedzieli w 72’, gdy po mocnym wstrzeleniu piłki z wolnego przez D.Raszewskiego, golkiper Sokoła z trudem wybił „kulę” poza obrys strzeżonego przez siebie „prostokąta”. Podobnie zachował się Żołnowski, który dwie minuty później (74’) także wstrzelił futbolówkę przed bramkę gospodarzy. Tym razem jednak czujni byli defensorzy i to oni postarali się o eliminację zagrożenia. Wreszcie w 76’ Start wypracował sobie najlepszą sytuację meczu. Ptak zagrał idealnie do wbiegającego w pole karne Szczygła, ale Szymek w doskonałej okazji przegrał pojedynek „jeden na jednego” z marcinkowickim „goalie” i szansa przepadła. A ostatni godny zapisania atak widzieliśmy w 80’. Wówczas po błędzie Krystiana Błach zrobiło się w namysłowskim polu karnym bardzo groźnie. Tyle, że w finalnym momencie miejscowi nie skorzystali z „prezentu” i bramkową szansę zaprzepaścili.

Po zmianie stron i instrukcjach trenera Zalwerta nasz zespół „ogarnął się” na tyle, że zniwelował przewagę rywali w polu i toczył z rywalem wyrównany pojedynek. Nadal jednak mieliśmy kłopoty ze sforsowaniem obrony Sokoła, co przełożyło się raptem na parę okazji (w tym jedną setkę). Gospodarze też jednak nie imponowali rozmachem pod namysłowską bramką, więc de facto i ta partia spotkania niespecjalnie porwała. Ostatecznie rywalizacja dwóch IV-ligowców zakończyła się skromną wygraną Sokoła, który zasłużył na nią przede wszystkim bardzo uważną i poukładaną grą w defensywie. To niejako punkt odniesienia do najbliższych dni pracy przed czerwono-czarnymi. Materiał poglądowy widzieliśmy w Marcinkowicach, przekonując się o jego skuteczności na własnej skórze. Jeśli chcemy dobrze wejść w sezon 2018/19, to warto wziąć przykład od środowych rywali w tej kwestii. Wtedy o wynik z chróścicką Victorią będziemy dużo bardziej spokojni.

Pierwsza (i ostatnia) porażka Startu Namysłów w letnim okresie przygotowań stała się faktem. Ale to akurat nie jest dla nas powód do specjalnych zmartwień. Bardziej interesuje nas, w jakim składzie wybiegnie w następną sobotę nasz zespół i czy zdoła zaskoczyć beniaminka spod Opola. Dziękujemy chłopakom za walkę i sumiennie przepracowany miesiąc przygotowań oraz życzymy powodzenia w premierowej grze o punkty! [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy