Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Nie przykładamy się tak, jak kiedyś"

Odsłony: 7661

Marcin SMARZYŃSKI (napastnik Górnika Wesoła): - Miło zakończyliśmy rundę jesienną. Teraz czeka nas praca w zimie. Zobaczymy, czy oddadzą nam punkty za Szczakowiankę. Jeżeli tak, to jeszcze bardziej zbliżymy się do Skry

i wiosną postaramy się jej napsuć trochę krwi.

StartNamyslow.pl: - Końcowy wynik jest dla namysłowian druzgocący. Przyzna Pan jednak, że nie było to aż tak jednostronne spotkanie?

- Mecz dobrze nam się ułożył. Dosyć szybko objęliśmy prowadzenie. Później, po błędzie bramkarza, podwyższyliśmy wynik. Po przerwie początkowo dostosowaliśmy się do gospodarzy i nie prezentowaliśmy się zbyt porywająco. Tempo gry spadło. Z biegiem czasu na boisku zrobiło się trochę więcej miejsca i koledzy w końcówce spotkania to wykorzystali. Co prawda, wynik nie do końca oddaje tego, co działo się na boisku, ale byliśmy skuteczni i efektownie wygraliśmy.

- Mam wrażenie, że jesteście taką cichą wodą, która brzegi rwie. Górnik, to drużyna bez wielkich nazwisk. Jako klub nie macie też wielkich oczekiwań. Z każdym półroczem spisujecie się jednak coraz lepiej. Przede wszystkim jesteście bardzo skuteczni.

- Tworzymy kolektyw. Ostatnio właściwie nikt znaczący nie odszedł i nie przyszedł. Z reguły gramy podobną jedenastką. Codziennie ze sobą trenujemy i widać, że jesteśmy zżytą grupą. Jeden walczy za drugiego. Efekty tego wszystkiego widać na boisku. Mam nadzieję, że w zimie nie zanotujemy ubytków i nadal będziemy pięli się w górę. Po sezonie zaś może jakiś klub z wyższej klasy rozgrywkowej zauważy jednego czy też dwóch z nas.

- Właściwie już dzisiaj można Wam pogratulować awansu do grupy mistrzowskiej. Pytanie jednak, o co zagra Górnik w drugiej fazie sezonu? Nie wydaje się bowiem, żebyście byli w stanie zagrozić Skrze Częstochowa.

- Wcale nie jestem przekonany, że Skra wygra tę ligę w cuglach. Nie zapominajmy o drużynach z drugiej grupy. Choćby Nadwiślan ma solidną kadrę. Uważam, że wiosna będzie ciekawa. Jeżeli nam oddadzą punkty za Szczakowiankę, to będziemy mieli tylko trzy „oczka” straty do Skry. Co prawda sytuacja w klubie nie pozwala nam myśleć o II lidze, ale gramy o swoją przyszłość i tanio skóry na pewno nie sprzedamy. [rozmawiał KK]

Patryk PABINIAK (napastnik Startu Namysłów): - Na pewno nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę. Jednak pierwszą i zwłaszcza drugą bramkę strzeliliśmy sobie właściwie sami. To dla nas nie pierwszyzna. Tego typu pomyłki już wpisały się w historię naszych występów w III lidze. Zdecydowanie zbyt łatwo tracimy bramki. My sami musimy się bardzo dużo napracować, żeby cokolwiek strzelić. Takich prezentów, jakie systematycznie darujemy przeciwnikom, sami od rywali nie otrzymujemy. Po prostu rywalom tego typu pomyłki nie zdarzają się. Co do meczu, to momentami był wyrównany. Zbyt łatwo stracone gole zrobiły jednak swoje. Uważam również, że arbiter swoimi decyzjami, zwłaszcza w pierwszej połowie, wprowadził sporo nerwowości. Weźmy choćby faul na Łukaszu Szpaku. Jak dla mnie, co najmniej żółta kartka dla rywala, jeżeli nie czerwona. Sędzia jednak nie ukarał przeciwnika. To zdenerwowało chłopaków. Skupiliśmy się trochę na innych sprawach i w efekcie straciliśmy bramki.

StartNamyslow.pl: - Zgodzisz się ze mną, że w drugiej połowie obserwowaliśmy wyrównany mecz?

- Cały czas walczyliśmy z przeciwnikiem. Biegaliśmy za nim, nie dawaliśmy mu łatwo rozgrywać piłki. W tej lidze jeżeli gra się ambitnie, to różnice pomiędzy zespołami zacierają się. Włożenie w spotkanie 110% nic jednak nie da, jeżeli będziemy tracić zbyt łatwo bramki, a sami nie będziemy wykorzystywać swoich okazji. Dzisiaj bowiem stworzyliśmy sobie dwie-trzy dobre sytuacje do zdobycia gola.

- Przeraziła mnie dzisiaj pewna sytuacja, gdy wszedłeś na boisko z ławki rezerwowych. Od dwóch miesięcy regularnie nie trenujesz, a jednak zrobiłeś na murawie różnicę. Wydaje się, że na poziomie III ligi taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

- Ostatnio problemy zdrowotne nie pozwalały mi na treningi. Przytrafiły mi się kłopoty z nerką i leżałem nawet w szpitalu. Na przeszkodzie moich regularnych treningów stała jednak głównie praca. Dojeżdżałem 90 kilometrów w jedną stronę i z reguły wracałem późno wieczorem do domu.

- Ale nawet bez treningu robiłeś na murawie różnicę. Wyróżniałeś się na tle zespołu.

- Ja tak wielkiej różnicy nie widziałem. Przyznam jednak, że kilku chłopakom brakuje ogrania. Przede wszystkim spokoju na boisku. Nasza organizacja gry ucierpiała. Przypomnę, że w sezonie, kiedy rzutem na taśmę utrzymaliśmy się w III lidze, w ostatnich sześciu kolejkach straciliśmy raptem dwie czy trzy bramki. Teraz tyle tracimy w jednym meczu.  Przyczyny szukałbym w naszym przygotowaniu fizycznym. Trenujemy bowiem w ten sam sposób. Nie przykładamy się jednak do zajęć tak, jak kiedyś. Ja nie jestem tutaj wyjątkiem.

- Za tydzień zagracie jeszcze mecz pucharowy. Wydaje się, że będzie to gra na otarcie łez. Pojedynek z reprezentantem A klasy powinien być wymarzoną szansą na przełamanie czarnej serii.

- Niewątpliwie powinniśmy podejść do tego spotkania na poważnie. Najlepiej tak, jak do meczu w III lidze. Nie możemy zlekceważyć przeciwnika. Futbol jest bowiem okrutny i nie wybacza podejścia na pół gwizdka. Postaramy się grać w pucharze jak najdłużej.

- Większa część jesieni była dla nas bardzo smutna. Jak według Ciebie będzie wyglądała piłkarska wiosna dla Startu Namysłów?

- Na pewno musimy ustabilizować sytuację kadrową. Nie może być takich braków w naszych szeregach. Musimy solidnie przepracować zimę. Oby w lepszych warunkach niż rok temu, kiedy to siłownię mieliśmy na świeżym powietrzu. Zajęcia odbywaliśmy po prostu pod gołym niebem. Jeżeli przyzwoite warunki zostaną zapewnione, to trzeba się będzie przyłożyć do zajęć. Doskonale bowiem zdajemy sobie sprawę, że solidne przepracowanie przerwy zimowej przynosi później konkretny efekt punktowy. Dobre przygotowanie kondycyjne sprawia, że nie brakuje nam sił.

- Wypada mi tylko życzyć, żeby wiosną Start Namysłów odrodził się niczym feniks z popiołów.

- Trzymamy za to kciuki i tego właśnie wypada nam życzyć przed przerwą zimową. [rozmawiał KK]

P.S. Zdjęcie Marcina Smarzyńskiego wykorzystaliśmy z portalu http://www.igol.pl.

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy