Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Skalny odprysk

Odsłony: 3045

Bardzo ważny mecz – z punktu widzenia sytuacji w tabeli – przegrał w sobotę zespół namysłowskiego Startu. Nasi ulubieńcy musieli uznać wyższość rewelacyjnie wiosną spisującego się Skalnika Gracze, który zaprezentował solidny, oparty na twardości fizycznej futbol. Goście wygrali w najskromniejszych rozmiarach, potwierdzając, że w bieżącym roku kalendarzowym stawiać ich można na równi z czołową dwójką IV-ligowych rozgrywek. Podopieczni Bartosza Medyka przystępowali do spotkania z nożem na gardle, a mimo to sporymi fragmentami nie widać było pomysłu w ich grze. Kibice opuszczali więc obiekt przy Pułaskiego rozczarowani. Bo choć po cichu każdy z nas liczył na jakąkolwiek zdobycz, to boisko dosyć boleśnie te oczekiwania zweryfikowało. Dziś Skalnik walczy o jak najwyższą pozycję po nieudanej jesieni, z kolei czerwono-czarni o utrzymanie. Problem w tym, że nasza sytuacja jest – oględnie mówiąc – niełatwa i po przegranej nie wszystko od nas zależy. Ale wciąż pozostajemy w walce uratowanie IV ligi i trzeba wierzyć, że zakończy się ona po naszej myśli. Dziś jednak w wyniku „skalnego odprysku” punktowego wyprzedził nas w tabeli Śląsk Łubniany i musimy się mocno spiąć, aby po ostatnim meczu sezonu zdołać odwrócić obecny stan rzeczy.

Mecz zaczął się od rzutu wolnego dla Startu. W 2’ P.Pabiniak dośrodkował na 7 metr, gdzie do piłki doskoczył Ptak, który w naprawdę dobrej sytuacji główkował niecelnie. Dla odmiany, w 9’ groźnie zrobiło się pod bramką Stasiowskiego. Na szczęście mocno wstrzelonej na 5 metr piłki żadnemu z rywali nie udało się sięgnąć. W 14’ futbolówka w łatwy sposób przeszła przez namysłowski środek pola. Doszedł do niej Michalak i strzelił, ale bez problemu poradził sobie z uderzeniem nasz golkiper. Za chwilę nasz zespół łatwo stracił piłkę w tej samej strefie, ta ponownie wróciła pod namysłowską bramkę po ataku lewą flanką, ale kolejne wstrzelenie „kuli” przed bramkę znów nie przyniosło gościom efektu (bo ponownie nikt jej nie zdołał jej sięgnąć). Start odgryzł się w 20’, po okresie naprawdę solidnej i zdecydowanej gry rywali. Boiskowy przebieg gry w tym okresie sprawiał wrażenie, że to Skalnik jest zespołem, który walczy o życie, a Start spokojnie oczekuje na koniec sezonu (a jest dokładnie odwrotnie). Wracając do akcji, po dobrej „klepce” Ptaka z P.Pabiniakiem ten pierwszy doszedł do strzału, lecz uderzył nieprecyzyjnie i dlatego Stefaniak poradził sobie z tą piłką. Za chwilę (21’) czerwono-czarni wymienili ze sobą kilka dobrych podań, w efekcie do pozycji strzeleckich z dystansu doszli P.Pabiniak i za moment Krystian Błach. Strzał tego pierwszego został jednak zablokowany, natomiast drugi uderzył niecelnie. W kolejnych minutach mecz się wyrównał, a walka toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. I dopiero w 39’ kibice ponownie zobaczyli ciekawszą akcję. Po złym wyprowadzeniu piłki przez Start z własnej strefy obronnej straciliśmy ją na rzecz rywali. Na szczęście wchodzącego w szesnastkę napastnika zdołał powstrzymać Ciupa. Rywale zdecydowanie reklamowali, że nasz defensor przy interwencji pomógł sobie ręką, jednak arbiter wskazał na rzut rożny. W 38’ niebezpieczeństwo po uderzeniu z rzutu wolnego P.Pabiniaka pewną interwencją zdołał zażegnać bramkarz z Graczy. Za moment (39’) nasz super-snajper przechwycił futbolówkę na 35 metrze, obrócił się i momentalnie uderzył. „Skóra” wylądowała jednak dokładnie w rękawicach Stefaniaka. Skalnik odpowiedział w 44’ równie mocnym, co niecelnym uderzeniem z dalszej odległości Paczka. A emocje pierwszej części zakończyli namysłowianie, gdy w 45’ po składnym ataku z prawej strony zacentrował P.Pabiniak. Nikt jednak z jego partnerów nie przeciął mocno bitej futbolówki, więc golkiper gości wypiąstkował ją poza szesnastkę.

Pierwszą część można podzielić na dwie fazy gry. W początkowych 20 minutach zdecydowanie determinacją i chęcią walki wyróżniali się goście, podczas gdy nasz zespół wyglądał na lekko zagubiony. Dopiero od tego momentu gra się wyrównała, ale nie przełożyła na klarowne sytuacje bramkowe. Jak stwierdził jeden z czerwono-czarnych kibiców, przed przerwą podbramkowych emocji było tyle, co na rybach.

Niestety, w pierwszej akcji po przerwie padł gol dla przyjezdnych. W 51’ dośrodkowanie z lewej flanki Skorupy spadło na 5 metr, gdzie osamotniony Fabiszewski głową skierował piłkę do siatki. W tym momencie nasz zespół znalazł się w trudnym położeniu, jednak czasu do rehabilitacji było jeszcze sporo, więc kibice nie stracili nadziei, że jest już „po herbacie”. W 54’ P.Pabiniak wrzucił piłkę na 8 metr, lecz nie sięgnął jej Lavrinenko i golkiper pewnie ją przechwycił. Za chwilę namysłowski Ukrainiec mocno wstrzelił „kulę” w kierunku bramki i Stefaniak musiał się naprawdę wykazać, aby odbić ją na korner. Start w tym okresie nie rezygnował i w 58’ znów znalazł się pod bramką Skalnika. Piłkę na 5 metr dośrodkował P.Pabiniak, lecz znajdujący się w znakomitej okazji Żołnowski strzałem głową pomylił się dosłownie o kilka centymetrów (piłka poszybowała nad poprzeczką). Graczanie odgryźli się w 60’. Wtedy to dośrodkowanie z kornera namysłowscy defensorzy wybili przed szesnastkę, gdzie z pierwszej piłki uderzył Skorupa. Stasiowski z wielkim trudem zdołał odbić piłkę na ponowny rzut rożny, po którym do główki doszedł Ficoń, lecz strzelił nieco za wysoko. Z kolei w 70’ oglądaliśmy kolejną próbę z wolnego w wykonaniu P.Pabiniaka. Patryk mocno uderzył z lewej strony, lecz golkiper Skalnika – nie bez problemów – zdołał „kulę” odbić przed siebie. Namysłowianie dwie minuty później (72’) ponownie znaleźli się pod graczańską bramką. Tym razem po kornerze do piłki dopadł Ciupa, lecz w momencie próby oddania strzału zderzył się z kolegą z zespołu i szansa na gola przepadła. W końcówce goście spokojnie oczekiwali na to, co zrobią namysłowianie. Mając dobry wynik w garści, niespecjalnie angażowali się w ataki przedpola NKS-u. Start uczynił to w 80’, gdy Lavrinenko doszedł do długiego podania Kamila Błach. Olek zdołał wyprzedzić i ograć jeszcze golkipera, ale zamiast próbować umieścić piłkę w pustej bramce, zdecydował się jeszcze dogrywać przed bramkę, gdzie „skórę” wybili obrońcy. W 84’ Krystian Błach dośrodkował piłkę w pole karne niemal ze środka boiska. Futbolówka na 12 metrze trafiła na głowę Kozana, jednak prezes uderzył zbyt lekko, aby zaskoczyć Stefaniaka. Dla odmiany w 85’ po fatalnym błędzie Krystiana Błach w doskonałej sytuacji znalazł się Michalak, jednak z odległości 10 metrów koszmarnie się pomylił, nie trafiając w światło namysłowskiej świątyni. W 90’ smród ponownie pojawił się pod czerwono-czarną bramką. Tym razem wrzutka z prawej flanki spadła prosto na głowę strzelca gola Fabiszewskiego, który dobrze uderzył przy słupku. Stasiowski popisał się jednak świetną interwencją, zapobiegając kolejnej bramkowej stracie. A w ostatniej akcji meczu, podczas wykonywania przez Start kornera, w pole karne gości pofatygował się nawet Stasiowski. Golkiper Skalnika zdołał wypiąstkować piłkę, a my mogliśmy odetchnąć, że szybki kontratak gości ewidentnie im nie wyszedł.

Porażka ze Skalnikiem nie musiała się przytrafić, choć rzeczywiście trzeba przyznać, że naprzeciw nam wybiegł bardzo solidny i silny zespół. Niestety, spory błąd w defensywie spowodował, że goście wykorzystali go i do domu wracali w szampańskich nastrojach. W teorii Skalnik wciąż ma szansę na 3. pozycję, podczas gdy namysłowska teoria wyliczeń pozwala nam bardzo cichutko marzyć o miejscu 10 pozycji niższym. Aby jednak tego dokonać (nie ukrywajmy, będzie to graniczyło niemal z cudem), to przede wszystkim musimy wygrywać. Nawet jednak 14 lokata może nam dać utrzymanie, choć zależy to od rozstrzygnięć w klasie wyższej. Dziś nie ma co zastanawiać się nad okolicznościami pobocznymi, ale skupić na sobie i własnych rezultatach. Trzeba zrobić wszystko, aby wyprzedzić Łubniany i nie dać się doścignąć Sparcie. Dlatego o Skalniku już zapominamy, czekając na mecz prawdy w Prudniku. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
1 Komentarze | Dodaj własne
  • Nie było mnie na meczu ze Skalnikiem ale już drugi u siebie mecz niestety oddajemy rywalom, którzy wcale nie musieli wygrac. wiadomo jednak, ze w obecnym sezonie mamy po prostu słabszy zespol, ale walczyc trzeba nadal. Skoro wygraliśmy nawet w Kozlu z Porawiem to mysle, ze w Prudniku moglibyśmy powtórzyć ten sukces, choć ekipa Pogoni gra akurat przyzwoita pilke w tej lidze, ale pamiętajmy , to już nie ten sam zespol co jesienią (grali choćby u nich Ukraincy-Kudryk i Mohileckij). Hej NKS!!!

    Lubię 0 Krótki URL: