Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Pokazali charakter

Odsłony: 3644

Gole w futbolu, to jego sól. A skoro w sobotę drużyny Pogoni Oleśnica oraz namysłowskiego Startu strzeliły ich w sumie 4, to i z perspektywy kibica mecz mógł być interesujący.

I taki w gruncie rzeczy w pewnym sensie był. Wiadomo, w praktyce obie drużyny są w początkowym okresie sparingowego grafiku i trudno na tym etapie wymagać fajerwerków oraz pięknych, płynnych akcji. Obie jedenastki próbowały jednak starać się grać w piłkę i za to trzeba je pochwalić. A jak to wyglądało z naszej perspektywy? Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami.

Nieco lepiej weszli w mecz namysłowianie, którzy już w 6’ stworzyli zagrożenie bramki Pogoni. P.Pabiniak złamał atak z prawej strony na swoją lewą nogę i uderzył z narożnika szesnastki. Zabrakło niewiele (dokładnie pół metra), abyśmy mogli cieszyć się z prowadzenia. Za moment (7’) dobrą akcję przeprowadzili Ptak z Sarnowskim, tym razem lewą flanką. W finalnym momencie „Sarna” wycofał futbolówkę na 20-ty metr do Bilińskiego, ale strzał Kamila z pierwszej piłki został w ostatniej chwili zablokowany. Czerwono-czarni nie zamierzali zwalniać i w 9’ znów zaatakowali. Tym razem na strzał z 20-tu metrów zdecydował się Wilczyński. Jego uderzenie złapał jednak Gorszczaryk. My zmartwiliśmy się natomiast faktem, że Wilczyński w tej akcji… złapał kontuzję i zmuszony został opuścić boisko. Oleśniczanie odpowiedzieli dopiero po kwadransie i to od razu w najlepszy z możliwych sposobów. W 14’ po dośrodkowaniu z prawego sektora boiska piłka spadła na głowę Miodka, który z 7 metrów pokonał Zająca. Start chciał się zrehabilitować 5 minut później (19’), lecz odpowiedź z linii pola karnego Bilińskiego ponownie została przez defensorów zablokowana. W kolejnych minutach obie jedenastki próbowały narzucić własne warunki gry i lepiej wychodziło to miejscowym. Ale zagrożenia bramkowego nie oglądaliśmy. W 35’ po dośrodkowaniu z kornera do główki doszedł Ciupa, choć jego uderzenie wylądowało w rękawicach bramkarza. Nasz zespół zaatakował też w 40’, gdy po akcji lewą stroną Smolarczyka z Sarnowskim, ten drugi naciskany przez obrońcę padł w polu karnym. Gwizdek arbitra pozostał jednak głuchy, choć nasz pomocnik domagał się podyktowania jedenastki. W 42’ dobrze piłkę rozegrali na prawej stronie P.Pabiniak ze Szczygłem, który dośrodkował na 12-ty metr do Ptaka. Adrian złamał rywala na swoją prawą nogę, lecz jego strzał z 10 metrów został zastopowany. Gospodarze odgryźli się w 43’, dwukrotnie z rzędu próbując pokonać Zająca. Piłka ostatecznie została przez naszego młodego golkipera zatrzymana. Niestety, w przedłużonym czasie gry (45+1’) Zając w prostej sytuacji fatalnie zagrał do Ciupy, który naciskany pressingiem przez Kotwę, stracił na jego rzecz futbolówkę. Kotwa znalazł się w sytuacji „sam na sam” z namysłowianiniem w rękawicach i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Do przerwy było więc 2-0 dla Pogoni.

Wydawało się, że dwubramkową stratę do silnego dolnośląskiego IV-ligowca trudno będzie odrobić. Tymczasem po zmianie stron i wskazówkom udzielonym przez trenera Medyka, zespół Startu przeszedł bardzo pozytywną metamorfozę. Od początku drugiej części NKS osiągnął przewagę, prezentując się w grze lepiej od miejscowych. Ale w 48’ byliśmy zaniepokojeni, gdy długie podanie na lewą flankę minęło Krystiana Błacha, a do piłki doszedł Miodek, który z 13 metrów uderzył prosto w bramkarza. W rewanżu (49’) do dośrodkowania Smolarczyka na 8-my metr nie zdołał dojść P.Pabiniak, bo gdyby tak było, to wtedy byłoby gorąco. W 52’ oleśniczanie przetestowali dla odmiany uderzeniem z 25 metrów Stasiowskiego. Nasz doświadczony golkiper nie miał jednak problemów z pochwyceniem „kuli”. Kolejna akcja należała do namysłowian. W 62’ P.Pabiniak znalazł się w dobrej sytuacji, a jego strzał z 14 metrów bramkarz z trudem zastopował. Minutę później (63’) wreszcie dopięliśmy swego. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Żołnowskiego spadło idealnie na głowę Krystiana Błacha, który trafił w słupek. Piłka odbiła się jeszcze od pleców bramkarza, wróciła pod nogi bliźniaka i ten z najbliższej odległości „poprawkę” umieścił w siatce. To jednak nie koniec ataków Startu. W 66’ świetnie piłkę na prawej stronie rozegrali Zieliński, Kr. Błach oraz P.Pabiniak. Ostatni z wymienionych wypuścił podaniem Smolarczyka, który stanął przed szansą zdobycia gola z 12 metrów, ale uderzył wysoko nad bramką. Nakręcający ataki P.Pabiniak w 72’ minął na prawej flance obrońcę i dośrodkował po ziemi na 8 metr do W.Czecha. Naszego młodego atakującego uprzedził jednak golkiper. Niebawem (75’) po zgraniu piłki głową przez Smolarczyka, w świetnej sytuacji znalazł się na 10-tym metrze Kr. Błach. Jego uderzenie minęło jednak o metr słupek. Aktywni i odważnie grający czerwono-czarni w 78’ doprowadzili do remisu. Prostopadłe podanie Ptaka trafiło do wchodzącego z prawej strony Smolarczyka, a ten sprytnym lobem oszukał bramkarza i trafił na 2-2. Za chwilę (80’) trochę za lekko uderzył sprzed szesnastki Biliński, choć bramkarz i tak miał spore problemy, aby piłkę zatrzymać. Gdyby Kamil włożył w uderzenie nieco więcej siły, prawdopodobnie wyszlibyśmy na prowadzenie. W 85’ groźnie zrobiło się dla odmiany pod bramką Startu. Po ataku oleśniczan powstało na przedpolu spore zamieszanie, jednak piłka ostatecznie bezpiecznie wylądowała w rękawicach Stasiowskiego. Ostatnią godną odnotowania akcją była ta z 86’, gdy P.Pabiniak zwodem na prawą nogę zrobił sobie miejsce do strzału, ale jego próba z 10 metrów została zablokowana.

Fot.: Mimo starty dwóch goli do przerwy, czerwono-czarni w starciu z Pogonią Oleśnica pokazali charakter i walkę, doprowadzając do remisu 2-2. [zdjęcie: Bartek Michalak/OlesnickiSport.pl]

Bardzo pożyteczny test odbyli czerwono-czarni. O ile w pierwszej połowie drużyna Bartosza Medyka dobrze zaczęła, a później pozwoliła grać Pogoni, o tyle po przerwie oglądaliśmy zespół, który przez większość czasu realizował taktyczne założenia. Drugie 45 minut było budujące, bo widać było, że w drużynie drzemie potencjał uprawniający od podjęcia wiosną skutecznej walki o utrzymanie IV ligi dla Namysłowa. Sporo ciekawych akcji, dobra organizacja gry w środku pola, a przede wszystkim uważna gra w defensywie. Nasz zespół mógł się podobać, choć i tak nie zagrał w optymalnym składzie. To powinno dobrze rokować na kolejne tygodnie, pod warunkiem oczywiście wypracowania równego rytmu w kolejnych grach. Dziś zadowoleni z postawy drużyny w Oleśnicy, która pokazała charakter, czekamy na pozytywny rozwój wypadków w następnych meczach kontrolnych. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy