Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Nieudany szlif

Odsłony: 4503

W czwartym sparingu zimowego okresu przygotowawczego, zespół namysłowskiego Startu zmierzył się w Oleśnicy z tamtejszą Pogonią. Gospodarze, to zdecydowany lider

wrocławskiej klasy okręgowej, który rundę jesienną zakończył bez porażki. Nie dziwi więc, że spora grupa zgromadzonych kibiców liczyła na ciekawe widowisko w konfrontacji z opolskim IV-ligowcem, a także możliwość obejrzenia dobrego występu w wykonaniu biało-niebiesko-amarantowych. Ale pewnie nikt nie spodziewał się, że piłkarze obu zespołów zafundują zgromadzonym widowisko w hokejowym stylu, z 9 trafieniami do siatki. O jedno trafienie lepsi okazali się oleśniczanie, wygrywając 5-4.

Utrata 5-ciu goli w meczu z reprezentantem klasy okręgowej nie wystawia naszym zawodnikom najlepszego świadectwa. Szczególnie mamy tu na myśli grę obronną, dalece odbiegającą od standardów przyzwoitości na poziomie IV ligi. Trener Zalwert przyjął zasadę, że w każdym z dotychczasowych spotkań dzielił drużynę na dwa składy. Ten nominalnie wyjściowy przystępował do gry po przerwie, luzując zawodników dopiero kandydujących do regularnych występów w meczach o punkty (oczywiście z małymi wyjątkami). Niestety, zmiennicy (czy raczej zawodnicy aspirujący do obligatoryjnej gry w NKS-ie) ponownie potwierdzili (vide test z Polonią Kępno), że na obecną chwilę nie spełniają warunków predestynujących ich do realnego ubiegania się o wyjściowy plac. Oczywiście mamy świadomość, że ciężko gra się zawodnikom wcześniej nie występującym w podobnym zestawieniu. Niemniej błędy, które drużyna popełniała w tyłach, nie powinny się zdarzać nawet na poziomie juniorskim. Oleśniczanom przyznać trzeba, że w sobotniej rozgrywce zaprezentowali się naprawdę interesująco. Lider wrocławskiej „okręgówki” w ofensywie wykazywał się dużą ruchliwością, dynamiką oraz zrozumieniem. Dodatkowo odważnie próbował gry na jeden lub dwa kontakty, wprowadzając w ten sposób spory chaos w defensywne szeregi namysłowian. Efektem oleśnickich poczynań były trzy strzały, które przed przerwą znalazły drogę do czerwono-czarnej bramki. Przedzielił je w 28’ dobrym strzałem z dystansu Biliński (powracający do klubu po okresie testów w Swornicy Czarnowąsy). Niemniej było to zbyt mało, aby zamazać obraz kiepskiej gry w pierwszych 45 minutach. Po prawdzie schodząc do szatni przy wyniku 1-3, powinniśmy być umiarkowanie zadowoleni. Nasi zawodnicy po golu na 0-2 popadli bowiem w tak duży chaos, że tylko dzięki brakowi skuteczności Pogoni oraz skutecznym interwencjom Stasiowskiego zawdzięczaliśmy fakt, że po gwizdku zapraszającym do szatni nie przegrywaliśmy zdecydowanie wyżej.

Na drugą połowę ze strony Startu weszli do gry nominalni IV-ligowcy i bardzo szybko doprowadzili do wyrównania. Największa w tym zasługa dwóch boiskowych weteranów, czyli ofensywnego duetu Samborski – P.Pabiniak, którzy w odstępie minuty solidarnie trafili do siatki (i zrobiło się 3-3). Oleśniczanie nie podłamali się jednak tym faktem – wręcz przeciwnie, dosyć szybko skutecznie odpowiedzieli i ponownie odskoczyli nam na dwa trafienia (5-3). Płynnie wyglądające ataki Pogoni mogły się kibicom podobać, choć po prawdzie i przy tych trafieniach dało się zauważyć nonszalancję w grze defensywnej NKS-u. Przy golu na 3-4 dwukrotnie niemiłosiernie ograny został Krystian Błach, a więc zawodnik, który z racji określonego już ogrania, nie powinien dać sobie aż tak w kaszę dmuchać. Z kolei gol na 3-5 padł po wyraźnym braku asekuracji atakującego (po dośrodkowaniu z flanki) na 5-tym metrze Miodka. Czerwono-czarni zdołali jeszcze za sprawą Samborskiego skorygować wynik, ale na doprowadzenie do remisu zabrakło już czasu. Stąd niecodzienny w futbolu wynik, czyli zwycięstwo 5-4 Pogoni.

Do początku wiosennych rozgrywek w IV lidze pozostały dwa tygodnie i dwie ostatnie gry kontrolne. Za tydzień zmierzymy się z IV-ligową Widawą Bierutów, a w próbie generalnej sparujemy z III-ligowym Skalnikiem Gracze. Na papierze będą to nasi najsilniejsi zimowi sparingpartnerzy. Trudno powiedzieć, jakie założenia przed tymi spotkaniami przyjmie trener Damian Zalwert. Na razie rzuca się w oczy duża liczba zawodników, którzy uczestniczyli we wcześniejszych meczach. Wydaje się, że najwyższy już czas, aby zgrywać wyjściową jedenastkę, co z kolei oznacza, że powinno dojść do nieuchronnej selekcji, celem wyłonienia grupy zawodników pierwszego wyboru. Oczywiście zakładamy też, że namysłowski coach zestawiać już będzie zespół według nominalnych predyspozycji zawodników. Na kilkanaście dni przed premierowym meczem czas prób i eksperymentów musi się bowiem zakończyć. 180 minut, to niezbędne minimum do konsolidacji poszczególnych formacji, włącznie z najbardziej istotną, czyli obronną.

Ostatni szlif nie okazał się dla czerwono-czarnych udany. Dlatego trzeba wierzyć, że potyczka z bierutowską Widawą odwróci sobotni, mocno niekorzystny dla nas (utarta 5-ciu goli) trend. [G, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy