Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Zastopowani

Odsłony: 4283

Po trzech z rzędu wygranych Startu w meczach kontrolnych, w minioną sobotę namysłowianie zostali zastopowani przez gości z Bierutowa. Dla Widawian był to pierwszy test

w letnim okresie przygotowań, lecz mimo to zespół ten zaprezentował się z dobrej strony. Zielono-czerwoni boiskowy prym wiedli zwłaszcza w pierwszych 45 minutach, czego efektem było objęcie dwubramkowego prowadzenia. Po zmianie stron „podmęczeni” gospodarze przejęli wprawdzie inicjatywę, lecz nie zdołali pokonać stojącego między słupkami Szczepańskiego (zmienił w przerwie Lipca).

Już w 4’ oglądaliśmy pierwsze zagrożenie stworzone pod bramką Startu, choć ostatecznie uderzenie napastnika z Bierutowa poszybowało wysoko nad poprzeczką. Niebawem (7’) długie zagranie defensora Widawy trafiło do kolegi z ofensywy, którego strzał piąstkował Rozmus. W 10’ zmuszony był interweniować Lipiec, który jedną ręką zdołał w ostatniej chwili przechwycić mocno podkręconą piłkę z kornera (Drapiewski de facto uderzał z rogu na bramkę). W odpowiedzi (12’) krosowe podanie trafiło pod nogi Walendzika, który już z pola karnego strzelił tuż obok prawego słupka namysłowskiej świątyni.

Po dłuższym zastoju kolejny atak przeprowadzili goście. W 23’ po akcji lewą flanką Bezaka, piłka trafiła do Walendzika, który dośrodkował ją wprost na nogę stojącego 3 metry od bramki Magiery. Napastnikowi Widawy pozostało jedynie dopełnić formalności i zrobiło się 0-1. Dopiero w 30’ byliśmy świadkami pierwszego strzału na bramkę rywali. Swoich sił zza szesnastki spróbował P.Pabiniak, jednak futbolówka w bezpiecznej odległości minęła jeden ze słupków. Chwilę później było już jednak 0-2. W 31’ „kulę” w polu karnym wywalczył Bezak, po czym minął wyraźnie spóźnionego Tistka, sprytnie podbił ją nad nogą Zalwerta, po czym precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Namysłowianie dwubramkową stratą byli wyraźnie skonfundowani, choć w 34’ mogli złapać z Widawą kontakt. Powracający po długiej absencji P.Pabiniak wypatrzył atakującego Samborskiego, lecz lob tego ostatniego (z obrońcą na plecach) minął, niestety, opuszczoną już świątynię gości. Pięć minut później (39’), po wyrzucie „skóry” z autu, ta trafiła do Krystiana Błacha, który momentalnie odnalazł znajdującego się w środkowej strefie P.Pabiniaka. Patryk ładnie się zastawił i uderzył bez przyjęcia, ale jego mocny strzał wpadł prosto w rękawice stojącego na linii Lipca. Z kolei w 41’ obejrzeliśmy w wykonaniu podopiecznych Damiana Zalwerta... pierwszy składny atak, po którym w sytuacji „jeden na jeden” znalazł się Samborski (znów z naciskającym go defensorem przy boku). Dobrze zareagował jednak bramkarz Widawy, który zdecydowanym wyjściem do przodu skrócił kąt strzału Rafałowi i tym samym uchronił swój zespół przed utratą gola. Za chwilę (42’) spory błąd w środku pola popełnił Tistek, przez co w znakomitej sytuacji znalazł się Bezak. Tym razem swoje umiejętności zaprezentował Rozmus, dzięki czemu nadal traciliśmy do rywali 2 bramki. W ostatniej akcji I odsłony (44’), P.Pabiniak ponownie prostopadłym zagraniem uruchomił „Sambora”, ale nasz najlepszy snajper sezonu 2013/14 znów przegrał pojedynek z wychodzącym mu naprzeciw golkiperem Lipcem, którego w przerwie zmienił Szczepański.

Fot.: Po trzech sparingowych zwycięstwach z rzędu, w minioną sobotę piłkarze Startu Namysłów zostali zastopowani przez ekipę Widawy Bierutów (na zdjęciu fragment meczu). [zdjęcie: Bartek Michalak/OlesnickiSport.pl]

Zaskoczeni dosyć jednostronnym przebiegiem meczu, namysłowscy kibice zdawali się wyglądać na zaskoczonych. Dlatego w drugich 45 minutach ich oblicza musiały stać się nieco jaśniejsze. To efekt odwrócenia ról na murawie, bowiem wtedy inicjatywę przejęli czerwono-czarni. Niestety, pod bramką rywali brakowało im postawienia wyraźnego stempla, dlatego mimo optycznej przewagi, do siatki nikt z gospodarzy nie trafił.

W 51’ dośrodkowanie z lewej strony Krystiana Błacha trafiło... w poprzeczkę bramki gości. Do odbitej futbolówki doskoczył jednak Tistek, wycofując przy okazji do Kapłona. Ten jednak strzałem „z fałsza” nie sprawił problemów Szczepańskiemu. Niebawem (53’) po kilku przebitkach głową, „kula” trafiła pod nogi P.Pabiniaka, który ponownie podjął się próby z dystansu. Niestety, znów była to próba niecelna. Namysłowianie nie rezygnowali z korekty wyniku i w 57’ bramkarza Widawy sprawdził mocnym strzałem Biliński. Szczepański nie dał się jednak zaskoczyć. Z kolei w 62’ duży błąd popełnił Stasiowski, który wychodząc do dalekiego zagrania z głębi pola, minął się z piłką. Przejął ją po prawej stronie atakujący go przeciwnik, lecz po dośrodkowaniu na przedpole, sytuację wyjaśnił jeden z namysłowskich bliźniaków. W 68’ błąd popełniła tym razem namysłowska defensywa i „sam na sam” ze Stasiowskim znalazł się Magiera. Super-strzelec zielono-czerwonych nie popisał się jednak w tej sytuacji, bowiem oddał niecelny strzał z 16-tu metrów i piłka minęła naszą bramkę. Czerwono-czarni odpowiedzieli dwoma próbami (70’ i 72’) aktywnego w ofensywie P.Pabiniaka, lecz w obu przypadkach czujny był Szczepaniak. Za pierwszym razem Patryk finalizował akcję prawą flanką Rembielaka, natomiast przy drugim strzale kończył dogranie Smolarczyka. Dopiero w 88’ widzieliśmy drugą płynną akcję namysłowian, rozegraną na jeden kontakt. Niestety, w decydującym momencie, świetną okazję z 11 metrów zmarnował Kostrzewa, trafiając w obrońcę (choć prawa strona bramki była ewidentnie odsłonięta). Za moment (89’) Kostrzewa ponownie wystąpił w roli głównej. Tym razem po doskonałym podaniu Drapiewskiego, młody piłkarz NKS-u wyszedł „1 na 1” ze Szczepańskim. Niestety, podobnie jak „Sambor” przed przerwą, również Kostrzewa popełnił błąd, drugim dotknięciem piłki wypuszczając ją sobie zbyt daleko. Na to tylko czyhał Szczepański, nie mając większych kłopotów ze złapaniem „skóry”.

W przekroju 90 minut nieco lepsze wrażenie sprawili goście z Bierutowa, którzy po w swoim pierwszym teście mogą być zadowoleni. Solidna gra w środku pola, poparte długimi zagraniami w kierunku silnego Bezaka, rozbijającego defensywę czerwono-czarnych. Nasz zespół starał się grać piłką, ale mała aktywność w ofensywie nie pozwalała na zagrywanie prostopadłych piłek przez namysłowskich pomocników. Warto wspomnieć, że sobotni sparing czerwono-czarni rozegrali po wyjątkowo intensywnym tygodniu treningów. Szczególnie we znaki dał się im zwłaszcza czwartkowy trening stacyjny. Wobec powyższych faktów, nie było więc specjalnym zaskoczeniem widoczne u chłopców przemęczenie (kilku z piłkarzy narzekało także na „zakwasy”).

Do inauguracji IV-ligowego sezonu pozostały dwa tygodnie. Wtedy dopiero zaczną się prawdziwe emocje dla kibiców namysłowskiego Startu. Liczymy, że do tego czasu chłopcy zregenerują się i złapią już odpowiednią świeżość. A ciężkie treningi będą przynosić nie tylko wymierne (punktowe!) efekty, ale też zdecydowanie lepszą grę, niż zaprezentowana w potyczce z Widawą. [SK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
3 Komentarze | Dodaj własne