Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Faworyt jest tylko jeden

Odsłony: 41301

Sezon dopiero się rozpoczął, a za nami już dwie, rozegrane w błyskawicznym tempie, kolejki III ligi. Mamy więc pierwsze informacje o rozkładzie sił

w opolsko-śląskich rozgrywkach. W 3. kolejce namysłowskiemu Startowi przyjdzie się mierzyć z bardzo trudnym przeciwnikiem - Skrą Częstochowa. Nasz najbliższy rywal to bardzo wdzięczny materiał do przedmeczowej analizy, a dzieje się tak z kilku powodów. Najważniejszy z nich jest prozaiczny - w częstochowskim klubie nikt nie ukrywa ambicji i drugi rok z rzędu głośno się tam mówi o awansie. W zapowiedzi zapoznamy się z najnowszą historią klubu spod Jasnej Góry, kto i w jaki sposób prowadzi Skrę oraz jak wygląda skład zespołu. Zaprezentujemy też kilka ciekawostek, a także rzucimy okiem na to, jak częstochowianie prezentowali się w ostatnich dniach. Zapraszamy do lektury.

Najnowsza historia oraz bezpośrednie pojedynki  

Skra "awansowała" do III ligi opolsko-śląskiej w sezonie 2010/2011. Piszemy "awansowała", gdyż angaż w III lidze dostała na mocy połączenia dwóch klubów - Skry Częstochowa oraz Orła Psary/Babienica. Najważniejsza decyzja dotyczyła I drużyny - Orzeł odstąpił Skrze miejsce w III lidze. Dodajmy, że KS w sezonie 2010/11, był bliski awansu - zajął wysokie, aczkolwiek nie dające awansu, drugie miejsce w IV lidze. Częstochowianie bardzo dobrze zadomowili się w rozgrywkach III ligi, bo już jako beniaminek zajęli znakomite drugie miejsce. Zakończenie sezonu 2011/2012 na podium, jest niezwykłym osiągnięciem i na pewno rozbudziło apetyt kibiców. W sezonie 2012/2013 było nieco gorzej, bo Skra uplasowała się na miejscu piątym. Powiedzenie o tym, że dla beniaminka trudniejszy jest drugi sezon w lidze, można traktować w tym przypadku raczej humorystycznie. Tak naprawdę jednak, brak awansu został uznany za porażkę, którą „Skrzaki” chcą wymazać... awansem w sezonie 2013/2014.

Ze względu na położenie geograficzne nie mamy bogatej historii meczów Start - Skra, aczkolwiek rywale powoli stają się naszymi "starymi znajomymi". Bilans bezpośrednich pojedynków NKS-u i Skry korzystniejszy dla namysłowian, co może nieco dziwić jeśli zestawimy miejsca w tabeli (za dwa minione sezony), na których plasowały się obie ekipy. Trzeba jednak pamiętać, że konfrontacje z lat 2011-13 nie są wszystkimi. Do historycznych gier doszło w sezonie 1992/93, gdy obie jedenastki rywalizowały w klasie międzywojewódzkiej (tak jak dziś, to była hierarchicznie klasa nr 4). Wówczas Start dwukrotnie wygrał (aż 6-0 w Częstochowie i 1-0 w namysłowskim rewanżu). Natomiast w pierwszym bezpośrednim meczu XXI wieku (sezon 2011/12) Start poległ (jeszcze na obiekcie przy ul. Powstańców) 1-2, mimo iż prowadził 1-0. Na wiosnę szczęście sprzyjało już czerwono-czarnym, bo odprawiliśmy ówczesnego wicelidera (!) 3-1. Mecz miał podobny przebieg jak spotkanie w Częstochowie. Goście prowadzili 1-0 i kiedy pojedynek zbliżał się ku końcowi, miejscowi znokautowali KS, strzelając trzy bramki w niecałe 10 minut. W edycji ’12/13 mieliśmy powtórkę z rozrywki. W Częstochowie (już na „Lorecie”) zdecydowane zwycięstwo odnieśli gospodarze (4-1). Z kolei wiosną 2013 roku oba zespoły poszły na wymianę ciosów, zakończoną wynikiem 3-2 dla Startu. Tu jednak koniecznie trzeba wspomnieć, że częstochowianie (znów jako drużyna absolutnego czuba tabeli) zagrali przy Pułaskiego w zestawieniu ekstremalnie rezerwowym. To pokłosie meczu, który zespół ten rozegrał... dzień wcześniej z Rekordem Bielsko-Biała w finale śląskiego Pucharu Polski. Zawiły regulamin spowodował, że trener Jan Woś przywiózł na Opolszczyznę kilku juniorów, których na dobrą sprawę nie znał. Ci jednak pokazali mu, że są już gotowi, aby odważniej pukać do kadry I zespołu. Dodajmy, że dzięki wspomnianej victorii czerwono-czarni zdołali utrzymać 14. miejsce, na koniec sezonu dające utrzymanie.

Co charakteryzuje mecze Startu i Skry? Bez dwóch zdań prawie zawsze interesujący przebieg zmagań. Właściwie za każdym razem nie brakuje bramek (średnia 4 gole na mecz!), a w każdym meczu XXI wieku wygrywał gospodarz. Ogólny bilans, to 6 meczów, w tym 4 zwycięstwa NKS-u przy dwóch wygranych „Skrzaków”. Stosunek bramkowy także korzystniejszy jest dla naszego teamu i wynosi 15-9. Żartobliwie możemy napisać, że wygląda to dosyć sprawiedliwie. Jednak patrząc przez pryzmat najbliższego meczu - raczej chcielibyśmy standard nowego tysiąclecia nieco pozmieniać... Zwracamy uwagę, że do tej pory ani jedna konfrontacja nie zakończyła się remisem. Jutro natomiast podział punktów wzięlibyśmy w ciemno.

Kadra, transfery oraz szkoleniowiec

Przyjrzyjmy się kadrze rywala. Trener i decyzyjni Skry zapowiadają walkę o najwyższe cele, a to z pewnością musi się wiązać z ruchami personalnymi. Fani ekipy z „Lorety” na pewno nie mogą czuć się w tej materii zawiedzeni. Przed obecnym sezonem klub opuściło kilkunastu zawodników, ale i kilkunastu przybyło. Wśród tych, bardziej istotnych osłabień należy wymienić przede wszystkim Karola Tomczyka, który zasilił ekstraklasowy Widzew Łódź (zdążył już zadebiutować w I zespole) oraz Jeana Paulistę (znanego przede wszystkim z gry w Wiśle Kraków), który przeszedł do Polonii Bytom. Nowego klubu szuka Gliński (kierunek ciągle niepewny). Natomiast Groborz wrócił do Piasta Gliwice (zagrał zresztą w środowym meczu Startu z Piastem II – przyp. aut.). Dodajmy, że obaj wymienieni, to w poprzedniej kampanii gracze pierwszej jedenastki. Nawet jeśli powyższe zmiany nazwiemy "osłabieniami", to dziury kadrowe zostały załatane bardzo skutecznie. Wśród zawodników, którzy Skrę zasilili, a powinni grać pierwsze skrzypce, należy wymienić: Zawadzkiego, Mastalerza, Kowalczyka oraz Polaka. Pierwszy z nich - Dariusz Zawadzki ostatnio występował w III-ligowej Limanovii Limanowej. Ten ofensywny pomocnik ma bardzo bogate cv, aczkolwiek nie można się oprzeć wrażeniu, że potencjał wykorzystał w bardzo niewielkim stopniu. Zasłynął on przede wszystkim złotym medalem na mistrzostwach Europy U-19 w 2001 roku. Prawdziwą karierę zaczynał w krakowskiej Wiśle, a potem zmieniał kluby jak rękawiczki, zapisując na swoim koncie m.in. Cracovię, Wisłę Płock czy Pogoń Szczecin. Kolejny z wymienionych, to Mastalerz, reprezentujący przez wiele lat lokalnego rywala - Raków. Obrońca ten w zeszłym sezonie rozegrał w II lidze 19 spotkań. Skra zdołała namówić do gry również jego klubowego kolegę -  kolejnego defensora, Piotra Kowalczyka, który był nie tylko podstawowym zawodnikiem Rakowa, ale również jego kapitanem. W ubiegłym sezonie wystąpił w 28 spotkaniach II ligi. Ostatnie z istotnych wzmocnień, to Paweł Polak, zawodnik ofensywny. Pomocnik reprezentujący do niedawna Odrę Wodzisław,  zagrał we wszystkich 30 ligowych meczach (2 bramki). Piłkarz ten jest typową "dziesiątką" - graczem odpowiedzialnym za konstruowanie akcji ofensywnych. Ten kieszonkowy "playmaker" (168 cm) będzie miał za zadanie zastąpić Jeana Paulistę, czyli klub wiąże z nim raczej poważne nadzieje. Z powyższych ruchów transferowych wynika, że trener Woś odzyskał równowagę pomiędzy ofensywą i obroną, gdyż jak sam przyznał - zespół dużo strzelał, ale i za dużo tracił.

Tyle o zmianach. A jak wygląda gotowy "kręgosłup" drużyny? Tutaj również odnajdziemy kilka interesujących nazwisk. Bramkarz Woszczyna już raczej na dobre zadomowił się w roli pierwszego golkipera i mimo zwiększonej przed sezonem konkurencji, jest raczej numerem jeden. W obronie odnajdziemy przede wszystkim Geregę, Kowalskiego, wysokiego Woldana (193 cm) oraz wchodzącego z ławki Bika. Ostoją bloku defensywnego jest kolejny gracz z ekstraklasowym doświadczeniem - Marcin Drzymont, mający na koncie gry w Zagłębiu Sosnowiec, Koronie Kielce, Lechu Poznań czy GKS-ie Bełchatów. Jeśli dodamy do tej grupy wspomnianych Kowalczyka i Mastalerza to wychodzi nam na to, że jedynym problemem trenera Wosia będzie... problem bogactwa.

W drugiej linii odnajdujemy wspomnianych już nowoprzybyłych, a także grających pierwsze skrzypce "starych wyjadaczy", Musiała i Piwińskiego. Jest tam też młodzieżowiec Skwarczyński oraz bardzo ważne ogniwo, Kamil Sobala. To piłkarz-zagadka. Raczej drobny pomocnik (64 kg przy 178 cm wzrostu) zagrał w poprzednim sezonie tylko jeden pełny mecz, ale miał niebagatelny wpływ na przebieg spotkań, bo z 9 bramkami na koncie był drugim strzelcem w zespole. Do tego, jak i kilku innych nazwisk, powrócimy jeszcze w dalszej części analizy.

Na koniec linia ataku. Tutaj sprawa jest prosta. Wszystko kręci się wokół jednego zawodnika - Marcina Chmiesta, który jest również kapitanem zespołu. 34-letni napastnik sporo już w swojej karierze widział i przeżył. Może się pochwalić Mistrzostwem Polski wywalczonym w 2006 roku z warszawską Legią. Poza tym reprezentował barwy Odry Wodzisław, Arki Gdynia, GKS-u Bełchatów, a także... portugalskiego Sportingu Braga. W ubiegłym sezonie strzelił 13 bramek i był pod tym względem zdecydowanym liderem Skry. Poza nim w ataku grać mogą młodzieżowcy Semeniuk i Konieczny, którym zdarzało się występować razem w sparingach. My możemy przyjąć, że najlepszy czas dla młodych zawodników dopiero nadejdzie. Skra ma walczyć o awans i eksperymentów w postaci tak młodych (rocznik 1997 i 1996) graczy w wyjściowym składzie raczej nie oczekujemy. Jest jeszcze Ścisłowski, który w pierwszym meczu zastąpił Chmiesta. Zmiana ta była jednak wymuszona ze względu na uraz „Chmieścika”. Zdarzało się natomiast, że rolę fałszywego napastnika pełnił w sparingach Zawadzki. Bez dwóch zdań Skra dysponuje bardzo silnym i bardzo doświadczonym składem z odrobiną młodości.

Na trenerskiej ławce Skry usiądzie Jan Woś. To prawdziwa legenda śląskich klubów (kilkanaście lat na boiskach Ekstraklasy, m.in. w Odrze Wodzisław i Ruchu Chorzów). Pod koniec kariery "Jasiu" postanowił reprezentować barwy Skry. W sezonie 2010/2011 nie pomógł jednak w osiągnięciu upragnionego awansu do II ligi. Woś zawiesił wówczas buty na kołku i w czerwcu 2011 roku zamienił szatnię na gabinet trenerski, zostając I trenerem Skry Częstochowa. Nie ulega wątpliwości, że to charakterystyczna postać nie tylko śląskiej, ale całej piłkarskiej Polski. A jak trener Woś radzi sobie w nowej roli? W zeszłym sezonie  nie ukrywał rozczarowania brakiem awansu. Przed obecnymi rozgrywkami jako cel, trener nakreślił tylko i wyłącznie jedną możliwość: "Awans do II ligi". Biorąc pod uwagę siłę, jaką dysponuje Skra - będzie to na pewno jeden z czołowych zespołów rozgrywek. A jeśli do silnej kadry dodamy bardzo doświadczonego piłkarza, ale wciąż młodego i żądnego wiedzy trenera, może powstać bardzo interesująca mieszanka. Jan Woś podkreśla, że stara się wzorować na trenerach Fornaliku i Lenczyku, dodając, że wizję przygotowania fizycznego czerpie od śp. Jerzego Wielkoszyńskiego, współpracującego ze wspomnianymi szkoleniowcami. Cóż, dotychczas Waldemar Fornalik i Orest Lenczyk słynęli przede wszystkim ze skuteczności. Zatem stawianie sobie za wzór takich osobistości na pewno jest dobrym pomysłem. Jan Woś musi „jedynie” wszystko zastosować w... praktyce.

Trochę liczb

Zacznijmy od tego, że Skra (mimo intensywnych zmian kadrowych, które przechodzi każdego okna transferowego) osiąga bardzo stabilne wyniki. W sezonach ’11/12 oraz ’12/13 zgromadziła kolejno 56 i 52 punkty, co dało jej najpierw drugą, a później piątą lokatę. W zakończonych rozgrywkach biało-niebiesko-czerwoni uzyskali na własnym boisku bilans 8 zwycięstw, 4 remisów i 3 porażek, przy stosunku bramkowym 29-13 (w obu zestawieniach pod uwagę został wzięty walkower z wycofaną Victorią Chróścice). Dorobek to naprawdę okazały, ale jak na zespół, który wywalczy awans - to mimo wszystko za mało. Okoliczność tą podkreślał też sam trener Woś. Ujmując gole w postaci procentowej i nanosząc je na oś czasową - okazuje się, że KS, by zdobyć cokolwiek - musi się rozpędzić. Najwięcej goli z udziałem Skry pada tuż przed przerwą oraz w II kwadransie po zmianie stron. Dziwi natomiast mała zdobycz w ostatnim kwadransie, zupełnie tak, jakby „Skrzakom” brakowało w ostatnich minutach „paliwa”. Przeciwnicy nie zdobyli na „Lorecie” wielu goli (zaledwie 13), ale warto zwrócić uwagę, że nieco dziwna jest ich liczba, którą gospodarze dali sobie wbić na początku obu połówek. Czyżby gospodarze wychodzili z szatni nie do końca skoncentrowani?

 

Przy analizie gier z edycji 2012/13 dokopaliśmy się bardzo interesującej tendencji: że jeśli Skra na własnym boisku pierwsza straciła bramkę, to meczu nie wygrała. Jednak z drugiej strony – jeśli pierwsza strzelała – nie przegrywała. Nawet jeśli zdarzało się, że zespół musiał zejść z boiska pokonany, to zawsze dzielnie gonił wynik. W efekcie ani razu nie przegrał u siebie różnicą większą, niż jeden gol.

Poza trafieniami rzućmy też okiem na kartki. Wychodzi na to, że gospodarze preferują twardą grę. Nas najbardziej interesuje linia obrony, która w pierwszych dwóch meczach sezonu wyglądała  następująco (w nawiasie kartki za ubiegły sezon): Kowalski (1 żółta),  Mastalerz (6 żółtych i 1 czerwona), Drzymont (7 żółtych),  Kowalczyk (8 żółtych i 1 czerwona) oraz Gerega (6 żółtych), który wszedł z ławki. Wniosek jest jednoznaczny: jutro w Częstochowie nikt nóg odsuwać przed Startem nie będzie.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Kamila Sobali, który zaintrygował nas, bo  jego statystyki wyglądają w niektórych aspektach naprawdę niepozornie. Jak wspominaliśmy, ten ofensywnie usposobiony pomocnik (bardzo szybki skrzydłowy) rozegrał zaledwie jeden pełny mecz, ale łącznie gier na koncie uzbierał 27. Co ważne, bez względu czy grał godzinę czy kwadrans, strzelał gole i wiele razy asystował. Na tego zawodnika szczególnie trzeba uważać, bo od pierwszych minut będzie on robił sporo „wiatru” na sztucznej murawie. Jeśli natomiast rozpocząłby mecz na ławce, to Skra wpuszczając Sobalę na murawę później, na ostatnie minuty ostro doładuje „pasek  energii”.

Prognoza na najbliższy pojedynek

W pierwszym meczu sezonu Skra wygrała u siebie ze Szczakowianką 2-0, a oba gole padły z karnych, z czym nie mogli pogodzić się goście. W drugiej kolejce nasi najbliżsi rywale powtórzyli wynik na boisku w Piotrówce. Dodajmy, że Skra – ze względu na udział w Pucharze Polski na szczeblu centralnym – dosyć wcześnie zaczęła przygotowania do sezonu. W nim uporała się z dwoma II-ligowcami (Motorem Lublin i Górnikiem Wałbrzych), a zatrzymała dopiero na I-ligowej Olimpii Grudziądz, która ograła „Skrzaków” 2-0.

Wyniki i składy Skry z I oraz II kolejki:

Skra – Szczakowianka Jaworzno 2-0 (1-0)

1-0 Chmiest 9’ karny
2-0 Woldan 90+2’ karny

Skra: Woszczyna – Kowalski, Mastalerz, Drzymont, P.Kowalczyk (58.Gerega) – Musiał (54.Woldan), Piwiński – Sobala (54.Polak), Zawadzki, Skwarczyński – Chmiest (75.Ścisłowski).

LZS Piotrówka – Skra 0-2 (0-1)

0-1  Skwarczyński 24’
0-2  Piwiński 74’

Skra: Woszczyna – Kowalski, Mastalerz, Drzymont, P.Kowalczyk – Woldan, Piwiński, Sobala (77.Gerega), Zawadzki (73.Musiał), Polak (62.Świtała) – Skwarczyński (46.Niedbała).

Przeciw Startowi niepewny jest wstęp Chmiesta, który na inaugurację nabawił się kontuzji mięśnia dwugłowego i przez to przedwcześnie opuścił boisko. Doświadczony snajper nie pojawił się na boisku także w Piotrówce i dziś trudno przewidzieć, czy znakomity snajper zdoła wykurować się do soboty. Poza nim raczej nie należy się spodziewać wielkich rotacji w składzie. Skra bardzo dobrze weszła w sezon, a to nie wymusza gwałtownych ruchów kadrowych.

Czego możemy oczekiwać w sobotę? Zdecydowany faworyt meczu jest tylko jeden. Stąd każdy rezultat inny, niż zwycięstwo gospodarzy, będzie sensacją. Rola faworyta jest siłą, ale i... słabością Skry. Gospodarze po prostu muszą wygrać i z pewnością rzucą się do ataku od pierwszych minut. Namysłowianie z kolei powinni nastawić się na cierpliwe wyczekiwanie i kontry, bo być może Skra zacznie popełniać błędy. Jak wiadomo, pieniądze czy nazwiska nie grają. I tej wersji powinniśmy się jutro trzymać. Nam pozostaje tylko życzyć chłopcom powodzenia i mocno ściskać za nich kciuki w najbliższe (gorące!) sobotnie popołudnie. [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy