Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Było naprawdę ciężko"

Odsłony: 541

StartNamyslow.pl: - To był mecz o dwóch obliczach i jednocześnie mecz niewykorzystanych szans. Tę jedną wykorzystał jednak Start Namysłów i to on wygrał.

Tomasz HEJDUK (trener Chemika Kędzierzyn-Koźle): - Zdecydowanie tak. Uważam, że w pierwszej połowie Start lepiej grał, lepiej generalnie wchodząc w mecz. Rywale strzelili dość ładną bramkę, aczkolwiek po zdecydowanym błędzie naszego bramkarza. Nasz golkiper niepotrzebnie wychodził do przodu i został przelobowany. Potem Start miał kilka sytuacji, których nie wykorzystał. My przed przerwą zmarnowaliśmy sytuację na 1-1, gdy będąc sam na sam z bramkarzem, Sadowski przestrzelił. Po przerwie był to już całkiem inny mecz. W szatni padły ostre, męskie słowa, w których wyjaśniliśmy sobie parę spraw. Wyszliśmy na drugą połowę należycie skoncentrowani i z określonym nastawieniem, więc w efekcie zaznaczyła się nasza zdecydowana przewaga w grze. Namysłów miał po przerwie bardzo dużo szczęścia. Ale tak jak mówili moi chłopcy i sam też tak uważam, jak drużynie idzie dobrze, to idzie do końca. Start ma fajną rundę i to potwierdził. Rywale fajnie zagrali i chwalę cały zespół z Namysłowa, że się w IV lidze utrzymał. Równo graliście, wygrywając i z zespołami lepszymi od siebie i słabszymi. Podsumowując, w pierwszej połowie troszkę lepszy był Namysłów, a w drugiej połowie to my graliśmy zdecydowanie lepiej. W końcówce Start zmarnował po kontrze setkę do pustej bramki, ale wiadomo, że my już wtedy atakowaliśmy całym zespołem. Chcieliśmy ten mecz zremisować, a nawet wygrać, ale rywale mieli bardzo dużo szczęścia, wybijając piłkę dwa razy z linii. Poza tym mieliśmy jeszcze słupek i poprzeczkę. Fajny mecz. Gratuluje drużynie z Namysłowa utrzymania i cieszę się, że w nowym sezonie znów będziemy mogli ze sobą zagrać.

- Obie drużyn grały bez żadnej presji i dzięki temu kibice obejrzeli żywy, szybki i emocjonujący mecz. Pan w Chemiku stara się stawiać na młodych chłopaków i widać, że przynosi to efekty.

- No tak, myślę że przede wszystkim praca z akademią, gdzie jeszcze rok temu prowadziłem juniorów, zaczyna przynosić efekty. Znam tych chłopaków i fajnie Ci chłopcy grają w I lidze juniorów. Mam nadzieję, że w nowym sezonie najbardziej obiecujący zasilą szeregi seniorów. De facto nie mogłem z nich korzystać w takim wymiarze, w jakim bym chciał, bo juniorzy także walczyli o swoje wysokie cele w rozgrywkach i nie zawsze mogłem po nich sięgnąć. Zdarzyło się, że gdy nie mogłem z nich skorzystać, to na przykład z Głuszyną zagraliśmy w jedenastu. Ale były i mecze, gdzie miałem do dyspozycji aż ośmiu młodzieżowców i fajnie ta gra w ich wykonaniu wyglądała. To melodia przyszłości Chemika, na którą warto stawiać. Liczę, że większość tych chłopców trafi do pierwszej drużyny, gdzie będą pokazywać swoje dobre już umiejętności. Oczywiście oni potrzebują czasu na aklimatyzację i wejście do drużyny, bo wiadomo, że taki chłopak z marszu nie będzie decydował o obliczu zespołu IV-ligowego. Pracujemy sukcesywnie z pierwszym zespołem i akademią, ciesząc się, że mamy tych chłopaków i możemy na nich stawiać. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Tomasz Hejduk (na zdjęciu) był po meczu mocno zawiedziony, ale z klasą pogratulował Startowi zwycięstwa.

 

StartNamyslow.pl: - Szybki, żywy, dobry dla oka mecz, w którym najpierw my posiadamy przewagę w polu, a potem rywale. Najważniejsze jednak że wygrywamy kolejny mecz, dostarczając kibicom i sobie samym dużej radości.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Zgadza się. W pierwszej połowie mieliśmy delikatną przewagę, a po przerwie przy prowadzeniu troszkę się cofnęliśmy, grając z kontry. Walczyliśmy o każdą piłkę, mieliśmy odrobinę szczęścia, ale najważniejsze, że wywalczyliśmy z wymagającym rywalem cenne 1-0. Po przerwie rywale nas naciskali, my mogliśmy ich pognębić kontrą, ale dowieźliśmy skromne prowadzenie do końca i z tego się cieszymy. Było naprawdę ciężko, więc tym bardziej zaraz po meczu to zwycięstwo nam smakowało.

- Do niedawna mieliśmy problemy ze strzelaniem goli, a gdy rywale coś pod naszą bramką wypracowali, to nierzadko kończyło się to stratą. Teraz jest inaczej, więc może powiem, że teraz szczęście sprzyja lepszym (uśmiech).

- Faktycznie tak, choć jest to oczywiście nie tylko wypadkowa szczęścia, ale przede wszystkim naszej ciężkiej pracy na treningach oraz konsekwentnej gry z tyłu. W odbiorze nasza obrona zaczyna się już od Patryka Pabiniaka, a kończy na jego imienniku Zacharskim. W każdym meczu jesteśmy mocno zdeterminowani w dążeniu do korzystnego wyniku i to przynosi wiosną efekty. Dokładamy do tej gry bramki, co cieszy. Patryk Pabiniak obudził się w ostatnim okresie i mam nadzieję, że tak będzie do końca sezonu.

- Przed nami jeszcze dwa mecze, choć wiemy już że 10. pozycji ani nie poprawimy, ani nie stracimy. Ale to nie oznacza, że spoczywamy na laurach.

- Komfort psychiczny w kontekście naszego utrzymania jest w zespole duży, a tym bardziej się cieszymy, że tej lokaty nie stracimy. Jedyne, co możemy poprawiać to nasze statystyki , tak dla siebie, jak i dla naszych kibiców. Chcemy kolejne mecze wygrywać i sprawiać kolejną przyjemność naszemu namysłowskiemu środowisku piłkarskiemu. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy