Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Sędzia zrobił, co chciał"

Odsłony: 362

Wojciech MIELNIK (trener MKS-u Gogolin): - Myślę, że przez pryzmat tego, jak wyglądał ten mecz, podział punktów jest dobrym wynikiem dla obu stron. Moim zdaniem w pierwszej połowie to my byliśmy stroną dominującą i stworzyliśmy ze dwie-trzy sytuacje więcej. Druga część, to już był mecz bez jakości, dużo przebitek, dużo grania długimi piłkami. W takich okolicznościach możemy uznać ten remis jako dobry wynik i większość kibiców może myśleć podobnie.

StartNamyslow.pl: - Pewnie przed spotkaniem spodziewaliście się lepszego wyniku choćby przez wzgląd serii sześciu meczów bez porażki. Niemniej tak jak Pan wspomniał, remis jest dziś wynikiem sprawiedliwym, a MKS Gogolin jakby nie patrzeć, śrubuje swoją dobrą serię.

- Seria oczywiście jest przez nas kontynuowana, choć rzeczywiście spodziewaliśmy się, że na rywalach zdobędziemy trzy punkty, tym bardziej, że graliśmy u siebie. Poza tym liczyliśmy, że podtrzymamy zwycięską serię, bo ostatnio wygraliśmy w Graczach, a wcześniej ze Swornicą. Zdarzyło się jak się zdarzyło i w środę trzeba to będzie odrobić (uśmiech), czyli wywieźć ze Strzelec trzy punkty. Natomiast warto dodać, że ten jeden punkt pozwolił nam w tabeli wspiąć się o jeden szczebelek wyżej, więc to też jest cenna zdobycz.

- To na koniec zapytam: Czego według trenera Mielnika dziś zabrakło, żeby Gogolin zaksięgował kosztem Startu Namysłów trzy „oczka”?

- Na pewno obaj napastnicy nie byli tak dobrze dysponowani, jak w meczach wcześniejszych. Dotyczy to zarówno Mizielskiego jak i Schichty. Tomek Schichta był trochę osamotniony w ofensywie. Tymoteusz był przemęczony, bo ostatnio miał dużo pracy wieczorami i nie miał możliwości do regeneracji. Siła ataku nam dziś opadła i to tyle. [rozmawiał KK]

Fot.: Po sobotnim meczu trener Wojciech Mielnik (na zdjęciu) remis przyjął z zadowoleniem.
[zdjęcie: fanpage FB MKS-u Gogolin]

 

StartNamyslow.pl: - Po efektownym zwycięstwie ze Swornicą namysłowscy kibice liczyli, że Start da też radę znajdującemu się za nami Gogolinowi, ale padł bezbramkowy remis. Remis, z którego możemy być chyba zadowoleni.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Drużyna z Gogolina faktycznie jest w tabeli IV ligi za nami, ale w tabeli wiosny miała tę samą liczbę 13 punktów, co i my. Od kilku kolejek rywale też nie przegrywali, że nie wspomnę faktu, że w Gogolinie zawsze nam się ciężko gra. Przeciwnik jest w dobrej dyspozycji, więc na pewno nie jest to słaba drużyna. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i to potwierdziło boisko. Po meczu mogę stwierdzić, że punkt tutaj zdobyty to dobry rezultat. Pierwsza połowa wyrównana, oglądaliśmy sytuacje z obu stron. My przed przerwą stworzyliśmy sobie dwie okazje stuprocentowe. W drugiej przeważaliśmy na boisku, jeśli chodzi o posiadanie piłki, choć niewiele z tego wynikało. Wyniknęły dwie sporne sytuacje, po których sędzia powinien podyktować dla nas rzuty karne, ale nie zrobił tego. Stąd remis.

- Niby spokojny mecz, niby w drugiej części niewiele działo się na murawie, a jednak trener Zalwert wyleciał na trybuny. Emocje i nerwy więc jednak były i to całkiem spore.

- To bardzo dziwna sytuacja, bo cały mecz byłem spokojny i uczulałem chłopaków na ławce, abyśmy nie odzywali się do sędziów w trakcie gry. Pod koniec meczu Kamil Błach był jednak zaczepiany po raz pierwszy w polu karnym, a w 90 minucie faul był już ewidentny na wapno. Cała ławka Startu w tym momencie wyskoczyła oburzona, a Pan sędzia od razu podbiegł do mnie i wyrzucił mnie z boiska. Z odległości 50 metrów arbiter widział, że to ja krzyczałem, a nie widział z kilkunastu, że był ewidentny faul na naszym zawodniku. Cokolwiek dziwna decyzja. Różne są sytuacje na boisku i w tym momencie nie wytrzymaliśmy takiego traktowania przez arbitra. Nawet przeciwnicy mocno się zdziwili, że karnego nie było, patrząc na ich reakcję przy tej spornej sytuacji. Pomijam tu fakt, że arbitrowi nie przeszkadzał fakt, że trener gospodarzy dość regularnie opuszczał wyznaczoną strefę w trakcie spotkania. A na moje pytanie, dlaczego nie zwracał na to uwagi, odpowiedział mi, że trener gospodarzy… nie przeszkadzał mu w prowadzeniu meczu. No to pytam, po co w ogóle bawimy się w wyznaczanie dla ławek rezerwowych stref? Sędzia zrobił dziś to co chciał i moim zdaniem przeszkodził nam w możliwym wygraniu meczu. Oczywiście karny to jeszcze nie gol, ale to jednak stuprocentowa sytuacja, której nas arbiter pozbawił. O pracy sędziów staram się nie wypowiadać, ale teraz o tym mówię, bo w praktyce sędzia popełnił dwa błędy przy ocenie fauli w polu karnym Gogolina a do tego dodatkowo niesłusznie mnie z ławki wyrzucił i pewnie będę musiał jakiś najbliższy mecz obejrzeć z trybun. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy