Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Spirala nienawiści"

Odsłony: 1050

StartNamyslow.pl: - Zgodnie z oczekiwaniami, faworyt sięgnął po trzy punkty, choć zastanawiam się czy po ostatnim gwizdku trener Moskal był zadowolony z gry lidera IV ligi?

Andrzej MOSKAL (trener Agroplonu Głuszyna): - Zrealizowaliśmy wszystkie przedmeczowe założenia, mimo, że na tym boisku nie ma szans grania w piłkę. Pół roku temu boisko w Namysłowie było jednym z najlepszych w IV lidze, a teraz jest jednym z najgorszych. Różnica jest ogromna. Po pierwsze wiedziałem, że nie będziemy grać w piłkę. Po drugie, to były derby. Wiedziałem, że ta świadomość nie będzie nam szkodziła, że to Start będzie się bardziej angażował w walkę, a nie grę w piłkę nożną. Zresztą gra Startu jest dość charakterystyczna, oparta na walce i zaangażowaniu na boisku. A gra w piłkę jest mniejszym elementem. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, więc mogę powiedzieć, że niemal w stu procentach zrealizowaliśmy plan. Wiedzieliśmy, że z akcji, kontrataku czy ataku pozycyjnego Start nam nie zagrozi. Rywale mieli bodaj jeden strzał w środek bramki. Wiedziałem też, że jedyną możliwością zagrożenia nam będą stałe fragmenty gry rywali. I na tym się w dużym stopniu skupiliśmy, czyli stałych fragmentach w defensywie. Odrobiliśmy tą lekcję i Start kompletnie nam tu nie zagroził. Okazało się, że to my strzeliliśmy bramki bronią Startu Namysłów, choć tych bramek mogło być więcej. W pierwszej części mieliśmy trzy takie sytuacje i po jednej z nich objęliśmy prowadzenie. Po jednej z setek Łukasz Pabiniak wybił piłkę z linii bramkowej, a w innej sytuacji trzy czy cztery razy dobijaliśmy piłkę, ale ta i tak grzęzła na piątym metrze i złapał ją bramkarz. W drugiej połowie Kamil Babiarz strzelił w poprzeczkę. No i przede wszystkim brak reakcji na przewinienie, po którym powinniśmy ewidentnie otrzymać rzut karny. Liniowy reagował właściwie, ale główny nie przychylił się do jego sygnalizacji. No i w efekcie Mikulski zobaczył drugi żółty kartonik. A po meczu arbiter główny przyznał, że za późno zorientował się w reakcji swojego liniowego.

- Zapytam jeszcze o temat otoczki meczu derbowego. Konkretnie mam na myśli decyzję działaczy Agroplonu, ograniczającą liczbę widzów na tym meczu do 50 osób. Jak to odebrał Pan ze swojej perspektywy?

- Bardzo źle, także pod względem waszej strony internetowej. Bo moim zdaniem to wy nakręcaliście to wszystko. Zrobiliście straszny szum jeśli chodzi o to, że to nasz prezes zamyka stadion. Odpowiem pytaniem na pytanie. To dlaczego pół roku temu takiego szumu u was nie było?

- Za działaczy nie odpowiem. Mogę jedynie wytłumaczyć, że to efekt kary nałożonej na Start i wybór meczu z Agroplonem, jako tego, na którym nie pojawi się publiczność.

- Mnie chodzi o waszą stronę. To Pan prowadzi stronę i pół roku temu nie było takiego szumu, że jest stadion zamykany. Start Namysłów miał karę wyboru zamknięcia stadionu na jeden z trzech wybranych meczów i nie musiał tego robić w meczu z nami. Szczerze mówiąc, nie dziwiłem się prezesowi Kozanowi, że wtedy zamknął stadion. I w tym meczu też się nie dziwię, bo chyba ktoś sobie na to zasłużył. To po pierwsze. Po drugie, na stronie podajecie sytuacje przykładowe, że jeśli czegoś nie zrobimy, to możemy się spodziewać bojkotu pod stadionem. Czemu to ma służyć?

- Nie pisałem o nawoływaniu do bojkotu, ale szanuję Pana zdanie.

- Jest taka informacja na stronie na sto procent, bo to czytałem. Mowa o bojkocie albo zamieszkach pod stadionem. Z całym szacunkiem, ale w tym przypadku normalny kibic pójdzie na stadion i ogląda mecz. Mój tato chodzi na mecze Startu i Głuszyny i on nie będzie robił zamieszek pod stadionem, bo on chce obejrzeć mecz. Rok temu podaliście newsa i nawet telefonicznie przepraszaliście, że ktoś zrobił borutę pod domem syna prezesa i że klub Start Namysłów nie ma z tym nic wspólnego.

- To mam pytanie. A ma?

- A teraz piszecie o tym, żebyśmy się nie zdziwili, że mogą być zamieszki pod stadionem. To kogo chcieliście zaprosić na ten stadion? Tylko i wyłącznie tych, którzy mają, od razu mówię, wyroki w zawiasach. To się mija z celem i to jest moje zdanie. Zdanie, które jeszcze bardzo mnie wkurzyło, które jest w cudzysłowie, więc widocznie jest zacytowane, ale nie wiem kto to powiedział, ale że niby ktoś z Agroplonu Głuszyna. Żeby „bić Start Namysłów jak najwięcej”. Dosłownie.

- Proszę czytać ze zrozumieniem. Ten cytat to była przenośnia, poza tym proszę nie przeinaczać faktów, bo napisałem „bić Start Namysłów na boisku”. To nie był cytat nikogo z Głuszyny. I wyraźnie jest tam napisane „na boisku”.

- Nawet jeśli tak, to co to miało znaczyć?

- No jak to co? Założenie w Agroplonie było takie, żeby jak najwyżej pokonać Start Namysłów i utrzeć nam nosa. Czy tak nie było?

- No nie.

- To Pana zdanie. Ja rozumiem, że Pan tak nie podchodzi do sprawy, bo jest profesjonalistą i wie, że pompowanie atmosfery przed derbami może się niepotrzebnie odłożyć w głowach zawodników. Ale kibice z Głuszyny myślą już nieco inaczej niż Pan. Prezes Wołczański też myśli inaczej niż Pan, co pokazał swoją decyzją wprowadzającą absurdalne ograniczenia w wejściu na ten mecz. To było złośliwe i skierowane przede wszystkim przeciw kibicom z Namysłowa.

- Ale takie pisanie, to jest nakręcanie spirali nienawiści. Po meczu podziękowaliśmy sobie z piłkarzami Startu serdecznie, nie było żadnej wrogości. Była świetna atmosfera. Dlatego moim zdaniem niepotrzebne jest nakręcanie takiej nienawiści.

- Daleki jestem od nakręcania nienawiści i można to w każdej chwili sprawdzić, wracając do tekstów z poprzedniego tygodnia.

- OK, ale ja tak uważam. Moim zdaniem był to fajny mecz, w którym trzeba też wyróżnić piłkarzy Startu, bo niektórzy na to zasłużyli. W środku Łukasz Biczysko i Adrian Ptak, to mega-inteligentnie grający chłopcy. To zawodnicy, którzy świetnie grają. Młody Świerczyński, który pokazał się w drugiej połowie. Też świetnie zagrał. No i Łukasz Pabiniak, po którym dopiero teraz widać doświadczenie. Spokój, konstruktywna motywacja i wspomniane doświadczenie. Generalnie mecz bez historii. Mecz słaby, ale na tym boisku ciężko było cokolwiek zrobić. To może powinien być nie tyle mecz przyjaźni, co toczony w normalnej atmosferze. Chciałbym żeby moja żona mogła obejrzeć taki mecz w całości, a rok temu tak nie było, bo musiała wyjść ze stadionu. Były przekleństwa i jeszcze wybiegnięcie kibiców Startu na murawę. Jeśli jedna z Pań, chyba żona jednego z piłkarzy, pisze w komentarzach, że czuje się na stadionie bezpiecznie, to o czym my mówimy?

- To pytanie nie do mnie.

- Czytam komentarze, że było bezpiecznie. A nie było bezpiecznie. Podam przykład innego meczu, nie derbowego. Mecz Agroplonu z Gronowicami, gdzie 4 metry od wózka z moim dzieckiem spadł kamień. To jest bezpieczeństwo? Rzekomi kibice Startu skandowali „Agroplon”, a to nie był ich mecz. I wywołali zamieszanie. Dla mnie to jest głupota totalna.

- Ta sprawa mnie czy Startu nie dotyczy, ale skoro mecze Agroplonu organizowane są przy otwartych bramach jak – nie nikomu nie ubliżając- na B klasie, to naprawdę dziwię się, że ktoś z organizatorów jest tak mało przewidujący, iż może dojść przy braku jakiejkolwiek kontroli do podobnych sytuacji. Nikogo nie zamierzam tu bronić czy oskarżać. Stwierdzam fakty. A przy jakiejś niechęci grupy ludzi do Pana prezesa czy samego klubu z Głuszyny, to chyba się dziwię, że jeszcze się nic dramatycznego nie stało. I życzyłbym sobie, żeby się nie stało. Porażony jestem tym, jak organizacyjnie wyglądają mecze Głuszyny, choć przyznaję, że wcale nie lepiej wyglądają mecze Startu.

- Ale tak nie powinno być. To przecież tylko IV liga, gdzie ludzie powinni przyjść, cieszyć się meczem, bawić się na nim. Od czasu do czasu zobaczyć dobry mecz i tyle.

- Mówi Pan o rzeczach oczywistych. Tak to powinno wyglądać, a nie wygląda. Organizacyjnie mecze lidera IV ligi, to dramat. A co do ludzi. W praktyce postawi Pan 10 osób przed sobą i to będzie 10 różnych charakterów. I nigdy nie wiemy, na co kogo stać. Dlatego uważam, że mecze nawet na tym niskim poziomie powinny być biletowane, bramy zamknięte, a na stadionie powinna być ochrona lub służba porządkowa. Otwarte bramy na każdym meczu w Namysłowie, to jest ryzykowna i potencjalnie niebezpieczna sytuacja dla widzów znajdujących się na trybunach stadionu.

- Ale Start Namysłów ma też otwarty stadion.

- O tym powiedziałem. Prezes Kozan poszedł śladem prezesa Wołczańskiego, ale nie uważam tego za dobre rozwiązanie. To jednak moje skromne zdanie, z którym żaden ze wspomnianych prezesów nie musi się zgadzać. Bo kwestią statystyki jest, kiedy na stadionie w takich warunkach pojawią się ludzie żądni wrażeń i wybuchnie totalna zadyma. W interesie obu klubów jest odpowiednie zabezpieczenie meczów. Za dużo w życiu na trybunach i poza nimi widziałem, żeby podchodzić do sprawy w sposób optymistyczny. Jestem realistą. Ale zeszliśmy już mocno z wątku derbów, więc dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Agropolonu, Pan Andrzej Moskal, zadowolony był z końcowego wyniku prowadzonego przez siebie zespołu.
[zdjęcie: Artur Musiał/StartNamyslow.pl]

 

StartNamyslow.pl: - Skończyła się nasza piękna seria czterech zwycięstw w lidze z rzędu. Pierwsza porażka w rundzie wiosennej stałą się faktem. Choć podjęliśmy walkę z liderem, to nie udało się zapunktować. Faworyt zgarnął trzy punkty.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Prędzej czy później taki mecz musiał nastąpić. Szkoda, że padło na niego akurat w meczu derbowym, po ogólnie nieciekawym spotkaniu. Na murawie było dużo walki, ale mało sytuacji. Drużyna gospodarzy okazała się lepsza w wykonywaniu stałych fragmentów gry, zdobywając dwie bramki. Dodam kontrowersyjne bramki, bo pierwszy gol nie był sytuacją jasną i klarowną. Patryk Zacharski mówił mi po meczu, że piłka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej przy jego interwencji, ale sędzia uznał inaczej. Za szybko straciliśmy gola. Na drugą połowę wychodziliśmy z konkretnym nastawieniem, które sobie omówiliśmy w szatni i znów szybko tracimy bramkę. I znów po stałym fragmencie gry. Tu kontrowersja dotyczyła zbyt daleko odsuniętego muru, choć o bramce zadecydował ostatecznie inny błąd. O tym porozmawiamy w tygodniu. Przegrywamy z liderem po słabej grze z obu stron. Moim zdaniem to był słaby mecz, ale przeciwstawiliśmy się liderowi dość dobrze i nie mamy się czego wstydzić.

- Podjęliśmy walkę z Agroplonem, ale chyba zabrakło nam armat. Za małą mieliśmy siłę rażenia w ofensywie.

- Zgadza się. Wypracowaliśmy mało sytuacji i przede wszystkim za mało było celnych uderzeń. Na początku meczu Adrian Ptak miał dobrą sytuację, dużo naszych uderzeń zablokowali natomiast rywale. Ciężko było się przebić do przodu. Gospodarze dobrze zagrali w defensywie. Co mecz parę dobrych okazji wypracowujemy, ale dziś było ich naprawdę mało. Za każdym razem czegoś brakowało i ciężko było zdobyć gola. Słabo to rzeczywiście wyglądało w ofensywie.

- Na koniec pytanie o otoczkę meczu. To kolejne derby rozgrywane w dziwnych okolicznościach. Bardzo dużo kontrowersji wzbudziła decyzja nominalnych gospodarzy o ograniczeniu do 50 liczby osób, która mogła obejrzeć mecz. Dziwna selekcja kibiców, z których oficjalnie tylko 10-ciu z Namysłowa mogło obejrzeć mecz z trybun.

- Myślę, że taka decyzja mogła być spowodowana rewanżem za mecz jesienny, gdy stadion był dla kibiców w ogóle zamknięty. Szkoda, bo takie mecze powinny być szczególnie nagłaśniane i otwarte dla wszystkich chętnych do ich obejrzenia. W końcu derby gromadzą największą liczbę lokalnej publiczności. Decyzja ze szkodą dla piłki nożnej, bo ta jest właśnie dla kibiców. Wystarczyło ogarnąć mecz pod kątem bezpieczeństwa i do żadnych dziwnych sytuacji by nie doszło. Na pewno kibiców Startu zjawiłoby się na meczu bardzo dużo i którzy mogliby nam dopingiem pomóc. Kto wie, być może byliby dwunastym zawodnikiem? Być może tego obawiała się drużyna przeciwna? Miało być na meczu 50 widzów, a o dziwo, stadion był wypełniony większą ilością ludzi. Nie wiem o co chodziło i na czym miało to wszystko polegać. Wielka szkoda, że tak się stało, bo sporo ludzi zaczepiało mnie reagując dziwnie i momentami bardzo źle na wspomnianą decyzję. Ale to nie nasza decyzja, ale włodarzy Głuszyny. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy