Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Jesteśmy królami remisów"

Odsłony: 2134

 

StartNamyslow.pl: - Po meczu o dwóch różnych obliczach z pewnością nie jest Pan zadowolony z końcowego rozstrzygnięcia z było nie było, zespołem niżej notowanym niż Skalnik.

Grzegorz KUTYŁA (trener Skalnika Gracze): - Na pewno nie jesteśmy do końca zadowoleni, bo liczyliśmy, że będzie trochę inaczej. Przede wszystkim brakło jakości pod bramką rywali, choć mieliśmy w pierwszej połowie sytuacje Grześka Maryszczaka i Piotrka Ficonia. W drugiej połowie też nie mieliśmy zbyt wielu klarownych sytuacji poza sytuacją Rafała Kohuta, który zamiast dogrywać, powinien strzelać. Albo kuriozalna sytuacja, gdzie Paweł Skorupa uderzał z dwóch metrów, ale trafił w Zygmunta Bąka. I właściwie to Zygmunt obronił to uderzenie, bo bramkarz leżał i była pusta bramka. Pomijam bramkę, która padła w końcówce. Mecz odbywał się w bardzo trudnych warunkach. Tydzień temu nie graliśmy na nim ze względu na stojącą wodę. Wydawało się, że ostatnio były warunki ku temu, aby boisko przeschło, ale płyta była mocno nasiąknięta. Po boisku ciężko się chodziło, więc tym bardziej trudno mówić o płynnej grze w piłkę. Może wyszliśmy na boisko zbyt pewni siebie i potem, gdy nie wykorzystaliśmy kolejnych sytuacji, wkradło się trochę nerwowości.

- Zgodzi się Pan, że był to mecz o dwóch obliczach? W pierwszej połowie nieco lepiej prezentowali się goście, natomiast po przerwie dominowali już gracze Skalnika.

- Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Można sobie zadać pytanie, co znaczy słowo „lepiej”? Ciężko mi jest sobie przypomnieć składną akcję czy sytuację, po której odetchnęlibyśmy z ulgą, bo Namysłów mógł nam strzelić bramkę. W pierwszej części może w linii obrony rywale próbowali częściej utrzymywać się przy piłce. Ale to też wynikało z naszej nieporadności, nic nie ujmując gościom. Namysłowianie grali wtedy agresywnie w pozytywnym sensie tego słowa i szybko traciliśmy w ich strefie piłkę. W drugiej połowie faktycznie nasza przewaga była już widoczna. Zdecydowanie więcej działo się w polu karnym rywali, zwłaszcza po autach i dośrodkowaniach ze stojącej piłki. Było tego sporo. Drużyna, która broni wyniku i traci gola w końcówce, może odczuwać niedosyt, bo była blisko sukcesu. Ale z drugiej strony była od tego sukcesu daleko. Nie ma znaczenia, w której minucie pada bramka, bo kluczowym jest czy piłka do siatki wpadnie czy nie. Z końcowego wyniku na pewno nie jesteśmy zadowoleni, choć oczywiście trzeba szanować ten punkt. Było dużo zaangażowania z obu stron, ale wielkich fajerwerków nie było. Cieszymy się z szóstego meczu bez porażki. Mam nadzieję, że wróci skuteczność i będzie lepiej. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Skalnika Grzegorz Kutyła (na zdjęciu) nie był zadowolony z osiągniętego wyniku.

 

StartNamyslow.pl: - Przed meczem pewnie remis przyjęlibyśmy z satysfakcją, ale tuż po końcowym gwizdku, mimo wywalczenia jednego punktu, w zespole był raczej niedosyt.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Dokładnie. Jesteśmy w tej chwili samodzielnymi królami remisów w IV lidze. Brakuje nam zwycięstw w tym sezonie i żałujemy faktu, że w Graczach straciliśmy gola w 88 minucie po indywidualnym błędzie. Szkoda, choć trzeba dodać, że mieliśmy jeszcze w 95 minucie sytuację Patryka Pabiniaka na odwrócenie losów spotkania po odegraniu Kamila Smolarczyka. Przy odrobinie szczęścia i strzale o kilka centymetrów w lewo mogliśmy ten mecz mimo wszystko wygrać. Faktycznie przed zawodami remis byłby dla nas fajnym rezultatem. Ale po ostatnim gwizdku nie ma co narzekać, bo ten wywalczony dziś punkt może mieć duże znaczenie na koniec sezonu.

- To był mecz o dwóch różnych połowach. Przed przerwą to Start prowadził grę, a po zmianie stron pozwoliliśmy przejąć inicjatywę gospodarzom. Z czego wynikały tak dwie różne połowy? Z czego to się wzięło?

- Nie licząc pucharowej gry ze Skalnikiem właśnie, to po raz pierwszy w tym sezonie objęliśmy prowadzenie w meczu. Może to nas usztywniło? Pierwsza połowa w naszym wykonaniu w ofensywie bardzo dobra. Skonstruowaliśmy dużo ciekawych akcji, choć nie każdy zakończyliśmy uderzeniem na bramkę. Fajnie utrzymywaliśmy się przy piłce, graliśmy do przodu. Miejscowi zagrażali nam na przestrzeni 90 minut głównie po wyrzutach z autu i stałych fragmentach gry, głównie po kornerach. Widać było, że to ich mocna strona na własnym terenie. W drugiej połowie chcieliśmy bronić wyniku 1-0. A graliśmy tą część cały czas pod wiatr, więc każda wybita piłka wisiała w powietrzu i wracała na nasze przedpole. W podświadomości więc chcieliśmy dobry dla siebie rezultat utrzymać do końca, ale to się nam ostatecznie nie udało. [rozmawiał KK]

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy