Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Walczymy do końca"

Odsłony: 1835

 

StartNamyslow.pl: - Przed meczem pewnie nie pogardziłby Pan wynikiem remisowym, ale tuż po nim, patrząc w jakich okolicznościach straciliście gola na 2-2, pewnie odczuwa Pan duży niedosyt.

Dariusz PRZYBYLSKI (trener MKS-u Gogolin): - Jechaliśmy do Namysłowa z nastawieniem walki o trzy punkty. Jesteśmy w trudnym położeniu, więc trudno było kalkulować. Przejąłem drużynę troszeczkę rozbitą psychicznie, ale wydaje mi się, że po tych trzech tygodniach udało nam się wejść na właściwe tory. Widząc postęp w drużynie, zakładałem, że jesteśmy w stanie pokusić się o trzy punkty. Przebieg spotkania w zasadzie wyglądał tak, jak sobie założyliśmy. Była z naszej strony walka, był ząb, była chęć dominacji na boisku i moim zdaniem powinniśmy zasłużenie wygrać. Gra się nie tylko 90 minut, ale jak trzeba, to i 106 minut. Nasze gapiostwo spowodowało, że w trzecim z rzędu meczu tracimy punkty. W Czarnowąsach dostaliśmy bramkę w 89 minucie. W 95 minucie straciliśmy gola w podobnej sytuacji jak w Namysłowie, gdzie sędzia już meczu nawet nie wznawiał. Nie chcę tu mówić, że to jest młoda drużyna i zwalać winę na małe doświadczenie zespołu. Trudno, tego już nie zmienimy. Nieraz tak bywa, że traci się lub zdobywa gola w ostatnich minutach, ale liczę że wspomniane sytuacje gdzieś nam życie odpłaci. Jak nie w tym sezonie, to w przyszłym.

- Niemniej zespół pod Pana przewodnictwem czeka na to przełamanie i pierwsze zwycięstwo.

- Tak.

- Przejął Pan zespół w trybie awaryjnym z uwagi na rezygnację z pracy w Gogolinie trenera Pajączkowskiego, który wybrał pracę w roli asystenta na zapleczu ekstraklasy. Niemniej kibice MKS-u są chyba mocno rozczarowani postawą drużyny obecnym sezonie, biorąc pod uwagę dwa wcześniejsze, dobre sezony.

- Myślę, że Ci, którzy są blisko zespołu, w zasadzie cudów nie oczekiwali. Trener Pajączkowski sygnalizował możliwość odejścia już w sierpniu, będąc rozgoryczony tym, że paru zawodników odeszło do pobliskich Krapkowic, gdzie są lepsze warunki finansowe. Ponadto kontuzje paru innych zawodników spowodowały, że ten zespół wygląda obecnie inaczej niż choćby sezon temu. Jeśli porówna Pan drużyny z poprzedniego sezonu i trwającego obecnie, to są dwie zupełnie różne ekipy. To jest drużyna tworzona niejako na nowo, więc trudno liczyć, że taki zespół od razu zacznie odnosić sukcesy. Pan Pajączkowski na to, co osiągnął w poprzednim bardzo dobrym sezonie, pracował trzy lata. Ja na to, co osiągnąłem z Pogonią Prudnik także pracowałem trzy lata. To jest taki okres, żeby zbudować drużynę, połączyć wszystkie klocki w jedną spójną całość. Nie da się tego poukładać w pół sezonu czy ciągu jednego sezonu. Nie ma w piłce takiej czarodziejskiej różdżki, a przynajmniej ja takiej nie znam.

- Życzę więc Gogolinowi z Panem w roli trenera szybkiego przełamania i co najmniej tak dobrych wyników, jak ze wspomnianego przez Pana okresu pracy w Pogoni Prudnik.

- Dziękuję uprzejmie. Ja życzę Namysłowowi, który na mapie województwa jest znacząca drużyną, aby pozostał w tej lidze. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Damian Zalwert (na zdjęciu) ma świadomość, że remisami ligi się nie zawojuje.

 

StartNamyslow.pl: - W dramatycznych okolicznościach wywalczyliśmy punkt, który jak najbardziej musimy szanować, choć założenia przed meczem były zasadniczo inne.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Inne były założenia, a inaczej wyszło to na boisku. Wywalczyliśmy punkt, dla jednych tylko, dla innych aż punkt. Ważne, że walczymy do końca i w czwartym takim spotkaniu strzelamy bramkę w doliczonym czasie gry, która daje nam korzyść.

- Nie ma Pan wrażenia, że zespół wpadł z formą w dołek? Dziś znów oglądaliśmy dwie nierówne połowy. Pierwszą bardzo słabą. W drugiej mocno się zrywamy w pierwszym kwadransie, odrabiamy straty, ale później znów popełniamy błąd i gonimy wynik do ostatnich sekund meczu. Na szczęście skutecznie.

- Zgadza się, nasza gra ostatnio wyglądała słabiej. Pewnym usprawiedliwieniem jest fakt, że w tych meczach nie mogłem skorzystać z paru zawodników, którzy we wcześniejszych spotkaniach byli wiodącymi postaciami. Powoli, ale jednak gromadzimy punkt po punkcie. Szkoda, że często remisujemy, a nie zwyciężamy. W tej chwili jesteśmy zespołem z największą liczbą remisów w lidze. Potrzebne nam są zwycięstwa, tym bardziej, że przed nami bardzo ważny okres, czyli końcówka rundy jesiennej. Jest to o tyle istotne, że ile teraz uzbieramy punktów, to z takim bilansem wejdziemy w rundę rewanżową. A czy będzie nam łatwiej czy trudniej, zależy to właśnie od tego, jak w tych pozostałych spotkaniach zapunktujemy. [rozmawiał KK]

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy