Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Graliśmy dla chłopaków"

Odsłony: 1113

 

StartNamyslow.pl: - Pewnie przed spotkaniem miał Pan swoje oczekiwania w kwestii awansu Włókniarza do kolejnej pucharowej rundy. Początek był w Waszym wykonaniu obiecujący, bo objęliście prowadzenie. Ale później czegoś zabrakło i to Start Namysłów melduje się w II rundzie wojewódzkiego Pucharu Polski.

Paweł ŚLEPECKI (trener Włókniarza Kietrz): - Zgadza się. Nam akurat bardzo nie zależało na tym pucharze, bo mamybardzo okrojoną kadrę. Dałem więc możliwość grania chłopakom, którzy dotychczas rzadziej pojawiali się na boisku. Niewiele graliśmy przed sezonem sparingów, zresztą ja sam dołączyłem do zespołu dopiero trzy tygodnie przed ligą, więc siłą rzeczy chciałem zobaczyć chłopaków spoza składu. Najważniejsza jest dla nas liga, a nie puchar. A granie co trzy dni z 15-osobową kadrą jest dla nas bardzo uciążliwe.

- To nie był mecz, który rzuciłby kibiców na kolana. Niewiele się w nim działo w kontekście czysto piłkarskim, niemniej trzy bramki padły. Poproszę więc o Pańską opinię na temat tego spotkania.

- Start lepiej wyglądał pod względem piłkarskim. Potrafił utrzymywać piłkę i umiał stosować swoją hierarchię grania. Rywale nie atakowali na siłę, ale starali się przygotować akcje w środku pola, dlatego dużo lepiej wyglądali niż my. Konstruowane akcje były naprawdę wykonywane z rozmachem. W niedzielę graliśmy mecz w trudnych warunkach, przy padającym deszczu i grząskiej murawie i to dziś odczuliśmy. Staraliśmy się walczyć, ale nie udało się pokonać mocniejszego przeciwnika.

- Niewątpliwie miłą otoczką spotkania był doping kibiców obu zespołów, co na poziomie klasy okręgowej zdarza się bardzo rzadko.

- Zgadza się, dlatego chciałbym podziękować jednym i drugim kibicom za doping i stworzenie fajnej atmosfery. Nie skupiali się na niesnaskach między sobą, ale wspieraniu swoich drużyn. Tak to powinno wyglądać w każdym meczu. My gramy dla kibiców, zostawiając na boisku sporo zdrowia. Dlatego tym bardziej się cieszymy, że ich doping i doping rywali pomagał też nam.

- Po dwóch spotkaniach macie 4 punkty na koncie w klasie okręgowej, więc dobrze weszliście w sezon. Właściwie przed każdym sezonem oczekiwania kibiców są takie, żeby Włókniarz powalczył o coś więcej niż tylko bezpieczna pozycja w tej lidze. Zapytam więc czy Pana rolą jest teraz wprowadzenie zespołu do IV ligi?

- Po rozmowie z prezesem i zawodnikami na dziś cel jest taki, że chcemy bezpiecznie utrzymać się w tej lidze. Skład został w porównaniu z poprzednim sezonem okrojony, gdyż odeszło czterech podstawowych zawodników, którzy kierowali grą. Przyszło z kolei czterech nowych, więc będziemy próbowali zbudować z młodzieżą coś nowego. Nie mamy ciśnienia, żeby już w tym sezonie awansować, niemniej chcemy stopniowo wprowadzać młodzież do drużyny i w przyszłości – nie ukrywam tego – będziemy chcieli powalczyć o IV ligę. Ale to jeszcze nie ten czas, szczególnie że mamy mocno utrudnioną sytuację kadrową w postaci 15 zawodników, o której już wspomniałem. Chłopcy w poszukiwaniu pracy wyjeżdżają poza okolicę, więc jako klub amatorski nie zamierzamy nikomu utrudniać życia. Przyszedłem do klubu z inną filozofią niż mój poprzednik, Pan Makarski, i próbujemy coś konstruktywnego zbudować. [rozmawiał KK]

Fot.: Pucharowy bój w Kietrzu padł łupem ekipy prowadzonej przez trenera Damiana Zalwerta (na zdjęciu).

 

StartNamysow.pl: - Dojazd do Kietrza odbył się z nieprzyjemnymi przygodami, ale najważniejsze, że w końcu wygrywamy pierwszy mecz w sezonie.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Faktycznie mieliśmy duże kłopoty z dotarciem na pucharowe spotkanie i przez moment zrobiło się bardzo nieprzyjemnie (jedno z aut z piłkarzami unikając zderzenia czołowego na drodze, wylądowało w rowie – przyp. aut.). Dziś więc siłą rzeczy wynik nie był sprawą najważniejszą, ale zdrowie chłopców. Szybko okazało się, że drogowy incydent, to nic poważnego, więc podjęliśmy decyzję, że ostatecznie dojedziemy na mecz. Cały zespół zdecydował, że gramy dla chłopaków, którzy uczestniczyli w wypadku. Sprawiliśmy im prezent, wygrywając w końcu mecz i awansując do kolejnej rundy Pucharu Polski.

- Wygrana cieszy tym bardziej, że jako pierwsi straciliśmy gola, ale nie poddaliśmy się, pokazaliśmy charakter i odrobiliśmy straty z nawiązką. Duch walki w zespole był duży i po objęciu prowadzenia dość spokojnie dowieźliśmy korzystny rezultat do końca spotkania.

- W pierwszej połowie mieliśmy zdecydowaną przewagę w polu, dobrze rozgrywając piłkę. Po utracie bramki nie załamaliśmy się. Chłopcy szybko się otrząsnęli i strzelili dwa gole w odpowiedzi. W drugiej połowie mieliśmy grać to samo, ale gdzieś podświadomie przy dobrym wyniku drużyna się cofnęła. Graliśmy więc z kontry, choć przeciwnik mając piłkę bił przysłowiową głową w mur. Rywal nie miał czystych sytuacji z gry, ale zagrażał nam ze stałych fragmentów. My po kontrach stworzyliśmy dwie sytuacje stuprocentowe, ale ich nie wykorzystaliśmy. Ale mimo tego udało się nam dosyć pewnie utrzymać wynik i wygrać bardzo ważny dla naszej czerwono-czarnej społeczności mecz.

- W końcu doczekaliśmy się przełamania w obecnym sezonie. Start wygrał pierwszy mecz, więc teraz wypadałoby pójść za ciosem i sięgnąć po pierwsze trzy punkty w lidze. Ale łatwo nie będzie, bo w sobotę zagramy derby gminy z liderem IV ligi, Agroplonem Głuszyna.

- Będziemy faktycznie gościć lidera, choć akurat piłkarze Agroplonu znają nasz stadion znakomicie, bo grają nam nim mecze w roli gospodarzy. Na pewno to dobry zespół, co pokazuje tabela. Mam nadzieję, że nasze ostatnie wyniki, czyli remis i zwycięstwo, będą dobrą motywacją do tego, żeby powalczyć o dobry wynik z Głuszyną. Nastawiamy się na ciężki bój, ale myślimy pozytywnie i liczymy na punkty. [rozmawiał KK]

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy