Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Traciliśmy gole-babole"

Odsłony: 2687

 

StartNamyslow.pl: - Chyba nie spodziewał się Pan, że po dwudziestu kilku minutach będziecie mieli ustawiony wynik w wyjazdowym pojedynku w Namysłowie?

Mariusz JANIK (trener Po-Ra-Wia Większyce): - No tak, rzeczywiście zaskoczyła nas gra gospodarzy. Rywale grali mało agresywnie, zupełnie jak nie Start Namysłów. Spodziewaliśmy się raczej bezpardonowej gry, z jakiej Ci są znani. A tymczasem było na boisku z ich strony bardzo spokojnie. Szybko objęliśmy prowadzenie 3-0, choć później popełniliśmy błąd i Namysłów zmniejszył dystans na 3-1. A zaraz po przerwie zrobiło się tylko 3-2 dla nas i różnie to się mogło wtedy potoczyć. Wydaje mi się jednak, że w tym momencie Namysłów odpuścił, zamiast dalej grać swoje. Rywal spokojnie rozgrywał piłkę, tak jakby miał jeszcze dużo czasu. My też mieliśmy jednak swoje sytuacje i tych bramek mogliśmy strzelić dużo więcej. Paru kontr nie zamieniliśmy na gole, choć powinniśmy. Można powiedzieć, że mimo czterech zdobytych goli, byliśmy trochę nieskuteczni.

- Po nienajlepszym początku sezonu, wygrywacie w końcu pierwszy mecz i pewnie liczycie, że to będzie, wzorem poprzednich sezonów, początek marszu Po-Ra-Wia w górę tabeli.

- Taki mamy plan. Paru chłopaków odeszło od nas latem, więc wiadomo, że Ci co pojawili się w ich miejsce muszą się z pozostałymi zgrać. Naturalnie chcemy uplasować się w górnej połówce tabeli. Może nie w ścisłej czołówce, ale w pierwszej szóstce już tak. Myślę, że na dzień dzisiejszy dysponujemy zespołem zdolnym do realizacji takiego celu. [rozmawiał KK]

Fot.: Diagnoza Damiana Zalwerta (na zdjęciu) była po meczu bardzo wymowna: "Traciliśmy gole-babole".
[zdjęcie: Agnieszka Michalska]

 

StartNamyslow.pl: - Parafrazując klasykę literatury, „źle się dzieje w Państwie namysłowskim”. Trzeci mecz sezonu za nami i trzecia porażka na koncie.

Damian ZALWERT (szkoleniowiec Startu Namysłów): - Źle się dzieje, ale nie jest tragicznie. Gorzej, jakbyśmy mieli trzy mecze do końca sezonu, mając dużą stratę do pozycji bezpiecznej. Za nami trzy gry i oczywiście wiemy, że nie jest to fajny start, tym bardziej, że nie były to w naszym wykonaniu trzy złe mecze. Zerowy dorobek punktowy wskazuje jednak coś zupełnie innego. Przegraliśmy dziś w wyniku fatalnej gry w pierwszych 20 minutach. Wtedy przegrywaliśmy już 0-3. Traciliśmy gole-babole. Dopiero po tych trzech babolach drużyna się obudziła. Zaczęliśmy toczyć wyrównany pojedynek, stwarzając sobie sytuacje do zdobycia goli. Drużyna jeszcze w pierwszej połowie podjęła rękawicę, nie poddała się. Zdobyliśmy do przerwy gola na 1-3, choć tych goli powinniśmy strzelić jeszcze ze dwa-trzy. Przy jednej z sytuacji, co nasi piłkarze potwierdzili, bramkarz wygarnął piłkę już zza linii bramkowej. Sędzia jednak bramki się nie dopatrzył. Później mieliśmy sytuację Kamila Smolarczyka, który wygrał pojedynek jeden na jeden i wychodził sam na sam, a sędzia dopatrzył się przewinienia. A do tego dochodzi jeszcze inna okazja „Smolara” oraz strzał Patryka Pabiniaka w rękę obrońcy w polu karnym. W przerwie się zmotywowaliśmy, padło sporo mocnych słów i chłopcy szybko po przerwie zareagowali. Padła bramka kontaktowa na 2-3 i mecz się już bardzo wyrównał. Ale przy naszych atakach drużyna przeciwna wyprowadziła kontrę i po odbiciu się piłki od słupka jeden z graczy gości dołożył czwartego gola. Walczyliśmy jednak do końca. Szkoda czerwonej kartki Adriana Ptaka, bo to nas trochę osłabiło. Ale mimo tego dalej graliśmy jak równy z równym. Mieliśmy w końcówce rzut karny i gdyby Patryk Pabiniak go wykorzystał, to wciąż zachowalibyśmy duże szanse na remis, bo było jeszcze kilkanaście minut grania. Szkoda niewykorzystanych sytuacji i naszego gapiostwa w obronie, bo stąd się wziął kolejny mecz bez punktów.

- Z czego według Pana wynika problem Startu w zdobywaniu punktów? Czy to brak doświadczenia odmłodzonej drużyny, czy może brak umiejętności zespołu? A może jednak brak należytej koncentracji? Bo dziś nieźle gramy przez 65 minut, ale przez wcześniejsze 25 fatalnie. No, a wiemy wszyscy, że mecz trwa nie godzinę, a 90 minut.

- Na pewno dużego doświadczenia ten zespół nie ma. Wszyscy, których interesuje los Startu wiedzą, że to drużyna przebudowywana, do której wchodzą młodzi chłopcy. Dziś dodatkowo pojawił się problem tuż przed meczem, bo okazało się, że po rozgrzewce Paweł Sarnowski zgłosił niedyspozycję i musieliśmy go szybko zastąpić innym piłkarzem. Dziś ewidentnie zabrakło w pierwszej połowie koncentracji, ale nie potrafię powiedzieć z czego to wynikało. Przed meczem wszyscy nastawialiśmy się na grę od początku. Tymczasem próbując wyprowadzać piłkę nie było utrzymania z przodu, w środku i w defensywie też był kłopot. Przespaliśmy 20 minut, ale straty były już na tyle duże, że nie zdołaliśmy ich odrobić, mimo że w końcu tą walkę podjęliśmy.

- Wyglądaliśmy w tym spotkaniu jak bokser po trzech ciężkich nokdaunach, który jednak nie padł ostatecznie, ale dotrwał do końca walki. No to może trzeba mieć nadzieję, że skoro rywal nas nie dobił, to wedle powiedzenia „co nas nie zabije, to wzmocni” w Krasiejowie w końcu zapunktujemy?

- Mówi się, że porażki ludzi wzmacniają. Chciałbym, aby przeniosło się to powiedzenie na punkty w Krasiejowie, których jeszcze nie mamy i których bardzo nam brakuje. Mam nadzieję, że w najbliższym meczu karta wreszcie będzie nam sprzyjać. Liczę, że wyciągniemy właściwe wnioski z wcześniejszych porażek i zdołamy z trudnego terenu przywieźć zwycięstwo. [rozmawiał KK]

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy