Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *

"Cieszymy się z utrzymania"

Odsłony: 518

StartNamyslow.pl: - Na zakończenie sezonu Skalnik bezbramkowo zremisował z namysłowskim Startem, więc zapytam czy jest Pan z gry i wyniku swojego zespołu zadowolony?

Grzegorz KUTYŁA (trener Skalnika Gracze): - Jeśli chodzi o grę, to mogę być zadowolony tylko z postawy drużyny w pierwszej połowie. Mieliśmy wówczas dwie-trzy sytuacje, a i gra w miarę poprawnie wyglądała. Po przerwie brakło nam już nieco sił, ale i chłopcy mogli już podświadomie oczekiwać końca ostatnich 45 minut sezonu. Dlatego wyglądało to już gorzej, choć przebłyski gry były. Ogólnie był to słaby mecz z obu stron. Na tle Startu w pierwszej połowie wyglądaliśmy pozytywnie. Widać było, że goście przede wszystkim nie chcieli stracić bramki. A po zmianie stron Start zdecydowanie bardziej szukał gola, niż my. Nam z kolei brakło wtedy pomysłu i argumentów na strzelenie gola. Po wejściu Samborskiego gra rywali bardziej się ożywiła, a i determinacja była większa, bo widmo spadku cały czas zaglądało zespołowi z Namysłowa w oczy.

- Liga właśnie dobiegła końca, więc zapytam czy trener Kutyła jest zadowolony z postawy i osiągnięć Skalnika w przekroju całego sezonu?

- Nie, gdyż cel był kompletnie inny. Nie możemy być zadowoleni z sezonu, bo długo znajdowaliśmy się w strefie spadkowej. Fakt, wiosną załapaliśmy dobry rytm i przed spotkaniem ze Starowicami brakowało nam trzech punktów do szóstego miejsca. Przegraliśmy jednak mimo niezłej gry, co było symptomatyczne dla całego sezonu, gdzie gra była mimo wszystko lepsza niż wyniki. Zresztą paradoksalnie osiągaliśmy korzystniejsze rezultaty w momencie problemów kadrowych, a nie wtedy, gdy dysponowaliśmy optymalną kadrą. Potwierdza to tylko, że futbol bywa przewrotny. Nie chcę szukać usprawiedliwienia dla siebie czy zespołu, bo zawsze jestem od tego daleki, ale na końcowy wynik mijającego sezonu złożyło się wiele czynników, na które nie zawsze mieliśmy wpływ. Ale nie zmienia to faktu, że z końcowego rezultatu nie jesteśmy zadowoleni. [rozmawiał KK]

 

Fot.: Trener Grzegorz Kutyła (na zdjęciu) z postawy swojego Skalnika zadowolony był tylko częściowo.


Start
Namyslow.pl: - Plusem soboty był z pewnością fakt, że zagraliśmy w końcu na zero z tyłu. Ale znów zmartwił nas brak skuteczności, który przy innym wyniku w Dobrzeniu, mógł nas mocno rozczarować, bo wtedy Start wylądowałby w okręgówce.

Damian ZALWERT (szkoleniowiec Startu Namysłów): - Pierwszą połowę zagraliśmy w Graczach bardzo słabo. Chłopcy byli spięci, ciężko im się grało, do tego grali bojaźliwie. Mieliśmy wtedy jedną dobrą sytuację Patryka Pabiniaka, a przeciwnik dwie po dwóch kontrach, na szczęście przestrzelonych. W drugiej części zdominowaliśmy już rywali, stwarzając sobie naprawdę bardzo dużo sytuacji bramkowych. Ale znów nie potrafiliśmy trafić do siatki. W jednym przypadku rywale wybili piłkę z linii bramkowej. W innym Rafał Samborski znalazł drogę do siatki, ale pani sędzina podniosła chorągiewkę do góry, sygnalizując ofsajd. Po meczu jednak nawet jeden z graczy Skalnika potwierdził, że się spóźnił i spalonego nie było. Ale trudno, ostatecznie bramki nam nie uznano i mecz zakończył się bezbramkowym rezultatem. Udało nam się jednak koniec końców zachować miejsce w IV lidze. Przez 90 minut mieliśmy kontakt z Dobrzeniem, więc znaliśmy wynik na bieżąco. Gotowi więc byliśmy w razie potrzeby jeszcze wzmocnić siłę ataku. My wywalczyliśmy remis, ale w Dobrzeniu też padł remis i właśnie ten mecz zadecydował, że Start z Chemikiem zostali w lidze, a spadł TOR.

- Szczęście do końca było przy Starcie Namysłów, drugi z rzędu sezon zresztą. Można więc powiedzieć, że IV liga jest w pewnym sensie naturalnym środowiskiem czerwono-czarnych, skoro mieliśmy w końcówce ligi poważne problemy ze zdobywaniem punktów, ale konkurencja wcale sobie nie pomogła i dzięki temu cieszymy się my, a nie inni.

- W pewnym sensie można tak powiedzieć, skoro od 2002 roku, gdy awansowaliśmy do IV ligi, od tego momentu już nigdy nie graliśmy niżej. Tak chyba jest i niech tak pozostanie jak najdłużej (uśmiech). Ostatnio dopisywało nam szczęście, choć wiadomo, że każdy w Namysłowie wolałby, abyśmy grali co najmniej w górnej połówce tabeli tej ligi, a najlepiej jeszcze wyżej. Jestem jednak pewien, że te czasy do naszego miasta jeszcze wrócą. Dziś cieszymy się z utrzymania i już nastawiamy się na ostrą walkę w kolejnym sezonie. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy