Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Głowy i nogi"

Odsłony: 1876

StartNamyslow.pl: - Zagrały ze sobą zespoły o podobnym potencjale. Ale wygrał ten, który na boisku wykazał się większą determinacją.

Grzegorz ŚWIERCZEK (szkoleniowiec LZS Kup): - Dokładnie tak, to samo zresztą powiedziałem opolskiej prasie. Mecz na remis, w sytuacjach też na remis. Ale większe zaangażowanie, większa determinacja, większy agresor sportowy były po stronie Startu i to zadecydowało o minimalnym zwycięstwie rywali.

- Siłą rzeczy musi odczuwać Pan niedosyt, bo szanse ku temu, aby osiągnąć lepszy rezultat, Pana zespół miał. W paru sytuacjach zawiodła jednak skuteczność.

- Najbardziej boli mnie strata bramki do szatni. Bezsensowny faul Wiśniewskiego przy linii autowej. Lavrinenko przyjmował piłkę na klatkę tyłem do bramki, więc niewiele by z tej sytuacji zrobił. Tymczasem jest faulowany atakiem w plecy i z tego za chwilę tracimy gola. Klasyczny gol do szatni. Gdybyśmy dowieźli 1-0 do przerwy, to w drugiej części mogłoby się to różnie potoczyć. Według mnie to był kluczowy moment meczu. W drugiej połowie próba lobowania Bojara z połowy boiska nie przyniosła powodzenia, choć chwilę wcześniej mój zawodnik ograł obrońców i zauważył, że Zacharski jest wysoko wysunięty. Ostatecznie piłka przeszła metr obok słupka. Następna sytuacja to ta Fludra, który mógł wykorzystać nieporozumienie Zacharskiego z linią obrony. Ale mimo, że Fluder ma pustą bramkę, z 15-tego metra uderza nieczysto i nie trafia do siatki. No, a ostatnia szansa, to ta w doliczonym czasie gry na wyrównanie. Po rzucie wolnym z bocznego sektora bardzo dobrą okazję miał Dobrzyński, po dograniu Wiśniewskiego, ale też minimalnie się pomylił. Chłopaki mówili, że gdyby nasz zawodnik nie próbował przecinać dośrodkowania, to piłka wpadłaby bezpośrednio do bramki, ale tego już nie sprawdzimy. To były nasze wspomniane dobre sytuacje bramkowe.

- Mimo porażki, LZS Kup wciąż ma dosyć bezpieczną sytuację w tabeli. Oczywiście Pana zespół musi dalej walczyć o kolejne punkty, ale wydaje się, że nie będzie to dla Kup tak stresująca końcówka ligi jak w ubiegłym sezonie.

- To tylko pozorny spokój. Właściwie to już we wcześniejszych meczach powinniśmy sobie zapewnić byt, choćby z Chemikiem, z Krasiejowem czy dziś z Namysłowem. Tymczasem musimy się bić do końca. Uważam, że sytuacja w końcówce ligi będzie dla nas dość ciężka, bo mamy kłopoty kadrowe. Wypadają nam za kartki chłopcy z poszczególnych meczów, a do tego dochodzą kontuzje. To martwi mnie szczególnie. Naturalnie nie poddajemy się i będziemy walczyć do samego końca.

- W Namysłowie kibice długo czekali, żeby Start pokonał LZS Kup prowadzony przez Grzegorza Świerczka. Udało się to dopiero w piątej próbie.

- Zgadza się (uśmiech). To, że Start Namysłów jest bliski mojemu sercu nie oznacza, że będę oddawał mu punkty za darmo. Tak to w piłce nie działa. Myślę jednak, że zmiana trenera na Damiana Zalwerta podziałała na namysłowską drużynę pozytywnie. W mojej ocenie kolejnym plusem był powrót do drużyny Żołnowskiego, który zresztą strzelił nam dwie bramki. Żołnowski zanotował bardzo udany występ. No i oczywiście nie można zapomnieć o powrocie do składu Samborskiego. To niewątpliwie bardzo duże wzmocnienie Startu. Samborski wszedł na ostatnie pół godziny, pokazując, że jego gra dużo wnosi i dla ofensywnej postawy Startu dużo zmienia. Samborski potrafi się ustawić, utrzymać się przy piłce, przepchnąć obrońcę. Samborski w ataku Startu, to ogólnie większa pewność tego zespołu podczas gry. Wiosną bez niego namysłowianie mieli duże problemy z kreowaniem akcji w ofensywie.

- Dziękuję za rozmowę, licząc, że będzie również okazja porozmawiać w kolejnym sezonie. A to oznaczać będzie, że Kup i Start znów spotkają się ze sobą na poziomie IV ligi.

- Chciałbym, aby tak się stało, życząc swojej drużynie i Namysłowowi utrzymania. Oby sytuacja w obu przypadkach szybko się wyklarowała. A później zobaczymy, co będzie dalej. [rozmawiał KK]

Fot.: Prowadzony przez Grzegorza Świerczka (na zdjęciu) LZS Kup nasi piłkarze pokonali dopiero za piątym podejściem.

 

StartNamyslow.pl: - W końcu doczekaliśmy się kolejnej wygranej, która cieszy tym bardziej, że odniesiona została na wyjeździe po prawie roku niemocy.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Po pierwszej porażce w Czarnowąsach byłem załamany, ale teraz wszystko się odwróciło i na pewno wynik z Kup napawa nas nadzieją przed kolejnymi spotkaniami. Szczerze mówiąc, to dziś chłopcy wyglądali już inaczej, niż w grze ze Swornicą. Szybko nacisnęliśmy przeciwnika. U każdego zawodnika widać było dużą wolę walki. W pierwszych minutach stworzyliśmy dwie dogodne okazje, ale zabrakło wtedy domknięcia ataków. Cieszymy się z drużyną ze zwycięstwa.

- Wspomniał Pan o znaku firmowym Startu Namysłów. Drużyna znów pokazała waleczność i determinację, a więc cechy, z których od paru lat słyniemy w rozgrywkach. To chyba dobry prognostyk przed finiszem sezonu?

- Tak było, potwierdzam. Z boku przyjemnie patrzyło się na to, jak wszyscy na boisku wkładają w mecz serce. Parę ciekawych zdań tuż przed meczem powiedział Rafał Samborski i jak się okazało, chłopców to na murawie mocno napędziło. Mam nadzieję, że wróciliśmy na właściwie dla Startu Namysłów tory. W sporcie można odnosić sukcesy dzięki charakterowi i wyjątkiem w tym względzie nie jest IV liga. Jeśli nasza gra poparta będzie w każdym meczu taką wolą walki i determinacją, jaką pokazaliśmy w Kup, to wierzę, że punkty będziemy gromadzić regularnie.

- Zwycięstwo odniósł cały zespół, to nie ulega wątpliwości. Ale czy zgodzi się Pan, że mieliśmy dziś dwóch bohaterów? Pierwszy, to Rafał Żołnowski, który zagrał świetne spotkanie poparte dwiema bramkami. A drugim, cichym bohaterem, był Rafał Samborski, a ściślej jego powrót do składu po długiej przerwie. Bo nie ukrywajmy, że „Sambor” robi w naszych namysłowskich warunkach kolosalną różnicę na boisku.

- W Kup przy większości dośrodkowań piłki w pobliże bramki rywali, ta trafiała do Rafała Żołnowskiego. Z boku wyglądało to tak, jakby przyciągał piłkę do siebie magnesem (uśmiech). Gdyby nie jego jeden z zablokowanych strzałów, to mógłby się teraz cieszyć z trzech goli w meczu. „Żołi” wyręczył dziś napastników, strzelając oba gole. Mieliśmy też parę sytuacji z gry, ale faktem jest, że Rafał przesądził dziś o końcowym, korzystnym dla nas wyniku. Z kolei „Sambor” już samą swoją osobą dodaje młodym chłopakom wiary w siebie. To w końcu bardzo doświadczony i uznany gracz w naszym regionie. O jego wejściu do szatni wspomniałem, a na boisku też sporo dziś zrobił. Rafał wie, że jest ważną dla Startu postacią i po prawdzie cała drużyna czekała na jego powrót. Cieszymy się, że „Sambor” znów jest z nami. Mimo, że to końcówka sezonu, to mam nadzieję, że Rafał dużo wniesie do naszej gry i pomoże nam w osiągnięciu wspólnego celu, jakim jest utrzymanie.

- Z Kup przełamaliśmy dotychczasową niemoc w spotkaniach ligowych. Po dwóch remisach i porażce, wreszcie z tym rywalem wygraliśmy. No to liczymy, że Start pójdzie za ciosem i w kolejnej grze ze Starowicami także się przełamie. Bo na tą chwilę z kolejnym LZS-em też mamy identyczny bilans, dwa remisy i porażkę.

- Mam nadzieję, że tak będzie. Fajnie, że ktoś dba o takie ciekawostki, ale wolałbym dowiedzieć się o tych statystykach już po meczu (uśmiech). Gramy u siebie, do tego podbudowani wygraną z Kup, więc mam nadzieję, że będzie dobrze. A będę dużo spokojniejszy o wynik, jeśli chłopcy zagrają z takim samym zacięciem i zaangażowaniem jak dziś. Walka i determinacja to podstawa. Mamy już końcówkę sezonu i wiadomo, że większość drużyn jest już mocno wyeksploatowana. No, ale nie patrzymy na konkurencję, bo wszystko jest w naszych głowach i nogach. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy