Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Nie kalkulujemy"

Odsłony: 1456

Grzegorz ŚWITAŁA (trener OKS-u Olesno): - Pierwsza połowa na pewno nie była w naszym wykonaniu szczególnie dobra, bo Namysłów miał przewagę, zarówno w utrzymywaniu się przy piłce, jak i stworzonych sytuacjach podbramkowych, bodajże trzech. My z kolei mieliśmy w tym czasie jedną średnio groźną sytuację Świerca z głowy. Po wysokiej porażce w Głubczycach, nastawiliśmy się dziś na grę defensywną. Nie chcieliśmy stracić bramki i do pewnego momentu nam się to udawało. W szatni było w przerwie dosyć ciepło. Uczulałem chłopaków, że jeżeli w drugiej połowie nie zmienimy stylu gry i nie weźmiemy większej odpowiedzialności za akcje ofensywne, to Namysłów w końcu jakąś sytuację wykorzysta i będzie nam ciężko. Tak też się stało. Po niemrawej pierwszej części, Kowalczykowi w końcu udało się oszukać jednego z obrońców i z dwudziestu kilku metrów zdobyć ładnego gola. Drugi gol padł po rajdzie Kubackiego lewą stroną, gdzie przedarł się przez zasieki rywali i został w polu karnym sfaulowany. Hober pewnie wykorzystał karnego, zrobiło się 2-0 i wydawało się, że mamy komfortową sytuację w końcówce. Być może ten wynik nas troszeczkę rozluźnił, bo po głupiej ręce Świerca w szesnastce zrobiło się 2-1. Wiadomo więc było, że w tym momencie zespół z Namysłowa rzuci się do ataku, bo poczuł szansę na zdobycz punktową. My nie potrafiliśmy za bardzo skontrować rywali i zakończyć tego meczu. Przebieg gry powinien jednak zadowolić kibiców, bo były i kartki i bramki i sytuacje i aż trzy karne. W przedłużonym czasie Namysłów miał drugiego karnego, ale w bramce świetnie zachował się Kościelny, zostając bohaterem spotkania. Bardzo się z tego zwycięstwa cieszymy. Najważniejsze, że punktujemy z zespołami, które z nami walczą o utrzymanie. Mecze z rywalami z górnej części tabeli nie wyglądają w naszym wykonaniu najlepiej, ale naszym celem jest utrzymanie i do tego dążymy.

StartNamyslow.pl: - W tej chwili OKS ma wręcz komfortową sytuację, bo aż 15 punktów zapasu nad pierwszym miejscem spadkowym. Pan wspomniał, że bohaterem meczu został bramkarz Kościelny, natomiast z mojej perspektywy sądzę, że cichym bohaterem został trener Świtała. Bo o ile w pierwszej połowie pozwalaliście Startowi na wiele, to w drugiej – zakładam że po Pana „suszarce” w szatni – zaczęliście naciskać agresywniej namysłowian, podchodziliście pod obrońców bliżej i to przyniosło pożądany przez Was skutek.

- Dokładnie tak było. Nie dziwię się swoim obrońcom, że jak dostali pięć bramek w Głubczycach, to zamiast robić w kolejnym meczu krok w przód, robią dwa kroki do tyłu. Starają się przed wszystkim nie popełnić błędu w defensywie. Rozik ze Skowronkiem też zagrali defensywnie pod stoperami i to powodowało, że Namysłów miał przed przerwą przewagę w środku boiska. Chłopcy nastawili się wtedy na obronę, a nie na kreowanie gry ofensywnej. I na to w przerwie uczulałem chłopaków, że jeśli nie zagrają wyżej, to Kowalczyk z Hoberem nic sami z przodu nie stworzą. Udało się to zrobić i teraz cieszymy się z wygranego meczu. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Grzegorz Świtała nie ma wątpliwości: Wygrana w sobotnich okolicznościach smakuje wyjątkowo.
[zdjęcie:www.mkskluczbork.pl]

 

StartNamyslow.pl: - Z Pana perspektywy, to chyba szarpie Panem żal i złość jednocześnie po dzisiejszym meczu? Żal, że w dramatycznych okolicznościach uciekł nam remis. A złość, że chłopcy rozegrali dwie różne połowy. W pierwszej wyglądaliśmy bardzo dobrze, ale po przerwie oddaliśmy w pewnym sensie inicjatywę rywalom.

Grzegorz ROSIEK (trener Startu Namysłów): - Mogło to z boku tak wyglądać. Z drugiej strony pierwszy gol dla rywali wprowadził w nasze szeregi trochę zamieszania. Ubolewam nad wynikiem szczególnie w kontekście pierwszej części, bo wtedy byliśmy wyraźnie lepsi od gospodarzy. Zdominowaliśmy ich, ale pomimo trzech świetnych sytuacji, bramki nie zdobyliśmy. I tego właśnie najbardziej szkoda, że nie trafiliśmy wówczas ani razu do siatki Olesna.

- Po przerwie miejscowi ograniczyli nam nieco pole manewru, obejmując do tego dwubramkowe prowadzenie. Mimo to chłopcy do końca walczyli, nie rzucili rękawicy, wierząc jeszcze w odwrócenie losów meczu i dosłownie detalu zabrakło, a bylibyśmy teraz zadowoleni z jednego punktu.

- Gdyby Patryk Pabiniak trafił karnego w 93 minucie, to z pewnością czulibyśmy się mentalnymi zwycięzcami. Tym bardziej, że w mojej ocenie, a stałem bardzo blisko całej sytuacji, sędzia nie odgwizdał parę minut wcześniej ewidentnego karnego na Ptaku. Ptak wcześniej uprzedził obrońcę i dzióbnął piłkę, a ten go zwyczajnie „wyciął”. I mogło być już wtedy zupełnie inaczej. Skończyło się jednak wynikiem 2-1 dla gospodarzy, a my znowu doświadczaliśmy niepotrzebnych nerwów.

- No właśnie, w końcowych minutach zrobiło się na boisku nerwowo, szczególnie po kontaktowym golu Patryka. A efekt wspomnianych nerwów był taki, że z ławki rezerwowych wyproszeni zostali masażysta Startu oraz kierownik drużyny. A jak to wyglądało z perspektywy trenera, który zachował stoicki spokój i na tej ławce do końca pozostał?

- Czy zachowałem stoicki spokój? Nie. Również poniosły mnie nerwy. Trudno komentować pracę sędziego, tym bardziej z perspektywy porażki 1-2. Mieliśmy na tyle sytuacji, że spokojnie mogliśmy wywieźć z Olesna trzy punkty, a wracamy z niczym. Nie będę szukał usprawiedliwienia w pracy sędziego. Po prostu arbiter nie dopasował się poziomem do spotkania. Prowadził je słabo. A efekt końcowy znamy i już tego nie zmienimy.

- Za tydzień czeka nas pojedynek z Pogonią Prudnik. Wydaje się, że to arcyważny mecz w kontekście walki o utrzymanie. Mamy w tej chwili 5 punktów przewagi nad strefą spadkową i ewentualne zwycięstwo z rywalem dałoby nam niewątpliwie, bez względu na rozstrzygnięcia na innych boiskach, głębszy oddech przed kolejnymi ciężkimi spotkaniami.

- My nie kalkulujemy i nie spekulujemy. Wiadomo, że będzie to mecz z gatunku tych o sześć punktów. Postaramy się stanąć na wysokości zadania, żeby dopiąć swego. A czy będzie to Prudnik czy inni rywale? Cały czas będziemy walczyć o to, żeby wyszarpać w każdej grze pełną pulę.

- No to na zakończenie dodam, że mam nadzieję, iż sportowa złość po dzisiejszej grze z Olesnem zaprocentuje na tyle, że w następną sobotę zakończymy pojedynek z Pogonią satysfakcjonującym wynikiem.

- Pomimo porażki w Oleśnie, cieszę się, że zagraliśmy z pełnym zaangażowaniem. Nieźle to wyglądało w naszym wykonaniu. Nasza gra niestabilnie wygląda natomiast z przodu. Brakuje nam pewnej jakości w ofensywie i wykańczania sytuacji strzeleckich. Walczymy, pokazujemy dobre cechy wolicjonalne i mamy nadzieję pokazać dobry futbol z Prudnikiem. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy