Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Niebo a ziemia"

Odsłony: 1404

StartNamyslow.pl: - Środowe spotkanie w Namysłowie, delikatnie mówiąc, nie należało do najlepszych w wykonaniu Pana zespołu.

Krzysztof SZATON (trener LZS-u Piotrówka): - To nie podlega żadnej dyskusji. Przegraliśmy 0-6 i co gorsze, tak wysoka porażka nie przytrafiła nam się pierwszy raz. To czwarty mecz, w którym prowadzę drużynę i nasza sytuacja jest dramatyczna. Tracimy gole, których nie powinno się tracić nawet na poziomie juniorskim. Przewaga Startu w meczu była widoczna od początku. Pierwsze 20 minut zaważyło na końcowym rozstrzygnięciu. Tracimy gola po rzucie karnym, po błędzie w kryciu mojego lewego obrońcy. A później to już wszyscy widzieliśmy, jak to wyglądało. Gra nam się całkowicie posypała. Na pewno ten mecz nie był w naszym wykonaniu udany z różnych względów.

- Przyszedł Pan do Piotrówki całkiem niedawno w roli strażaka, który miał ugasić w drużynie pożar. Ale póki co, niewiele udało się zmienić w grze zespołu, który przede wszystkim słabo spisuje się w defensywie, choć bramki generalnie strzela.

- Że strzelamy bramki, to chyba są wielkie słowa. Chyba nie do końca. Po pierwszym meczu, mocno rozpoznawczym i całkowicie nieudanym, tłumaczyłem sobie, że nie znam jeszcze zespołu i to mogło być pokłosie nowej dla wszystkich sytuacji. Po drugim meczu nadzieje jednak we mnie wstąpiły, bo przez niemal 90 minut graliśmy na połowie Chemika, a jak na złość tracimy gola w 14 minucie po karnym z kapelusza. Później tracimy bramkę po błędzie bramkarza, mając wcześniej i później mnóstwo sytuacji na odwrócenie losów meczu. A jednak przegraliśmy do zera. Mimo to byłem po tym meczu optymistą i liczyłem, że wskoczymy na właściwe tory. Ale w trzeciej grze dostajemy solidny cios w Ozimku z silną drużyną Małejpanwi. Przegraliśmy wynikiem hokejowym, podobnie jak teraz w Namysłowie. Tak się nie gra w IV lidze. Jestem ze Śląska, stąd pochodzę i tam trenowałem IV-ligową Slavię Ruda Śląska. Cały czas jestem zresztą blisko tej drużyny i mam po miesiącu pracy porównanie poziomu IV ligi śląskiej z opolską. Piłkarsko, to jest niebo a ziemia. Faktycznie można nazwać mnie w pewnym sensie strażakiem. Prezes robi co może, żeby utrzymać Piotrówkę w lidze. Ja również chcę zrobić co w mojej mocy, aby to zadanie zrealizować, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest dosyć poważna.

- W Namysłowie LZS Piotrówka przegrał jedenasty raz z rzędu i na dziś Wasza perspektywa na utrzymanie wygląda dosyć mgliście. Ale jak to w futbolu, zakładam, że dopóki piłka w grze, to Pan i zespół nie wywieszacie białej flagi i walczycie o wspomniany cel.

- Jak najbardziej. Jest jeszcze 10 meczów do rozegrania, a więc 30 punktów do zdobycia. Mamy ciężki kalendarz i choćby najbliższa gra ze Swornicą jest tego potwierdzeniem. Nasz największy problem, to wąska kadra. Nie mamy możliwości transferów, co też nie ułatwia zadania. Ale to jest sport i wiemy, że w sporcie nie da się niczego wykluczyć, a tym bardziej w piłce, czego przykładem choćby finałowe rozstrzygnięcie w Pucharze Polski, gdzie zdecydowany faworyt z Poznania przegrał z Arką Gdynia. Walczyć trzeba, bo dużo gier przed nami. Pracujemy cały czas nad wyeliminowaniem błędów i mamy nadzieję, że to w końcu przyniesie efekt. Jeśli w końcu sięgniemy po zwycięstwo, to będzie to na tyle duży kop mentalny, że później będzie już łatwiej i punktowo ruszymy do przodu.

- Duże trudności często mobilizują i cementują zespół, więc dziękując za rozmowę życzę Panu i drużynie szybkiego przełamania oraz skutecznej walki o utrzymanie.

- Ze swoje strony również dziękuję za rozmowę. Mogę obiecać, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby zapewnić Piotrówce utrzymanie. Nie przyszedłem tu, żeby rozegrać pół sezonu i wywiesić na koniec białą flagę. Jestem człowiekiem ambitnym, więc liczę, że priorytetowy dla wszystkich cel w czerwcu zdołamy mimo obecnych trudności osiągnąć. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Grzegorz Rosiek (na zdjęciu) mógł wreszcie głeboko odetchnąć, bo Start w końcu wygrał.
[zdjęcie: Mateusz Porzucek]

 

Grzegorz ROSIEK (szkoleniowiec Startu Namysłów): - W meczu z Piotrówką zrobiliśmy to, co po prostu musieliśmy zrobić. Myślę, że dołożyliśmy nawet nieco więcej od siebie i dzięki temu kibice wybaczą nam ostatnią domową porażkę z TOR-em.

StartNamyslow.pl: - Długo czekaliśmy na zwycięstwo Startu. Bez dwóch dni, to pół roku. No, ale jak już się chłopcy przełamali, to uczynili to z konkretnym przytupem.

- Cieszę się z tego faktu bardzo. We wcześniejszych meczach brakowało nam skuteczności, choć gra była całkiem okazała. Nie myślę akurat o meczu z TOR-em, bo ten traktuję jako typową wpadkę. Z większości meczów byłem zadowolony, ale niestety dla nas, szwankowała wówczas skuteczność. 6-0 z Piotrówką, to wynik który jak najbardziej cieszy, ale mieliśmy jeszcze sporo innych sytuacji – szczególnie Patryka Pabiniaka – które powinny zostać wykorzystane.

- Biorąc pod uwagę przebieg spotkania, Piotrówka była chyba najsłabszym zespołem, z jakim przyszło zmierzyć się Startowi wiosną, choć oczywiście w żaden sposób nie będę umniejszał efektownej wygranej.

- Czy rywal był taki słaby? Nie wiem, bo kilka tygodni wcześniej Piotrówka wyraźnie zdominowała Chemika, choć przegrała 0-2, gdyż nie wykorzystała mnóstwa sytuacji. Chinyama czy inni gracze polscy i afrykańscy byli naprawdę niebezpieczni. Stąd nasza taktyka, aby od początku grać na połowie rywali i odcinać ich od podań. To wypaliło.

- Kibice liczą, że po pierwszej wygranej chłopcy pójdą za ciosem także w najbliższym meczu z Olesnem. Ale – to już truizm – łatwo nie będzie.

- Każdy mecz jest dla nas taki sam. Przed Piotrówką także mocno się motywowaliśmy, bo znaliśmy sytuację obu drużyn w tabeli. Mecze z Olesnem a potem z Prudnikiem będą szczególnie istotne dla układu tabeli, więc najbliższych, jak i kolejnych rywali potraktujemy z największą powagą. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy