Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Wygraliśmy w jaskini lwa"

Odsłony: 1946

StartNamyslow.pl: - Trzy punkty z pewnością cieszą, ale chyba równie istotny jest dla Was fakt, że jako pierwszy zespół w obecnym sezonie pokonaliście Start na ich terenie.

Grzegorz ŚWIERCZEK (trener LZS-u Kup): - Każde zdobyte w IV lidze punkty nas cieszą, więc wygrana w Namysłowie nie jest wyjątkiem. Ta liga jest tak wyrównana, że każdy może tu z każdym wygrać i analogicznie przegrać. Jechaliśmy do „jaskini lwa”, czyli drużyny niepokonanej u siebie. Zdawaliśmy sobie z tego dobrze sprawę. W zeszłym sezonie Namysłów, który walczył do końca o utrzymanie, podobnie jak i my, był zespołem walecznym. A i dziś Start Namysłów jest zespołem solidnym, mocnym, z kilkoma indywidualnościami, jeśli chodzi o grę w ataku.

- Wspomniał Pan o meczach z poprzedniego sezonu, gdzie po dwóch wyrównanych spotkaniach zanotowaliśmy dwa wyniki remisowe. Teraz też spotkanie było w pewnym sensie wyrównane, ale to Pański zespół wykazał się większą dojrzałością i premierowa wygrana w historii wzajemnych ligowych gier to Wam przypadła w udziale.

- Przed meczem patrzyłem na statystki z poprzednich rozgrywek, gdzie rzeczywiście padły dwa remisy. Jadąc do Namysłowa po cichu liczyłem na jeden punkt, ale okazało się, że wywalczyliśmy trzy i jesteśmy z tego faktu w pełni zadowoleni. Pewnie gdyby padł remis, to też bylibyśmy usatysfakcjonowani, ponieważ punkt wyrwany w Namysłowie też by bardzo cieszył. Ale jak mówiłem, mamy komplet i jesteśmy w dwójnasób usatysfakcjonowani.

- A propos. Czy jest Pan usatysfakcjonowany postawą swojego zespołu w ostatnich meczach? Mam na myśli sześć ostatnich gier, w których tylko raz LZS Kup dał się pokonać. Charakteryzuje Was pewna powtarzalność – mało goli strzelacie, ale jeszcze mniej tracicie.

- Dokładnie tak jest. Nastawiliśmy się na niski pressing, gramy na swojej połowie, przerywając akcję dopiero na środku boiska albo na własnej połówce. To wynika z naszej taktyki, w której preferujemy grę z kontry i stałe fragmenty gry. W tabeli jesteśmy w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o bramkowe straty własne, ale też faktycznie nie za wiele strzelamy. Gramy ustawieniem 1-4-1-4-1 czyli z jednym napastnikiem i z tego ta statystyka wynika. Naszym planem jest zamknąć się, dobrze bronić i próbować zaskoczyć rywali właśnie po kontrach i stałych fragmentach gry. Gdybyśmy mieli nieco inne zestawienie kadrowe, jak choćby Start, który gra 1-4-4-2 z dwoma napastnikami Samborskim i Pabiniakiem, to może wtedy strzelilibyśmy tych bramek trochę więcej. Niemniej cieszy nas nasze obecne miejsce w tabeli. No i co zrozumiałe, jeśli na koniec jesieni zajmować będziemy podobne miejsce, to będziemy zadowoleni. Naszym celem jest utrzymanie i to na razie realizujemy.

- Gratulując zwycięstwa, życzę Panu i zespołowi, aby LZS Kup, prezentując niezły futbol, utrzymał się w czołówce ligi, a może i powalczył o lokaty wyższe.

- Będziemy próbowali. Ja również życzę Startowi Namysłów jak najlepiej, bo mimo porażki z nami, każdy – będąc trenerem i piłkarzem – chce wygrywać. Spędziłem jako piłkarz w Namysłowie 3,5 roku i troszeczkę mnie bolało, gdy z trybun młody fan klub kibica Startu Namysłów pod koniec spotkania rzucił kilka złych słów pod moim adresem, żebym wyp… do Odry Opole. Ale mimo wszystko życzę mojemu byłemu klubowi jak najlepiej. [rozmawiał KK]

Fot.: Po meczu w Namysłowie trener Grzegorz Świerczek (na zdjęciu) miał uzasadnione powody do radości.
[zdjęcie: www.nto.pl]

 

StartNamyslow.pl: - Trochę nieoczekiwanie dla kibiców w sobotę „Twierdza Namysłów” padła, a naszym pogromcą okazał się LZS Kup.

Grzegorz ROSIEK (szkoleniowiec Startu Namysłów): - Zgadza się. Rywalowi trzeba oddać, że to zupełnie inna drużyna niż ta, z którą graliśmy w letnim sparingu. Goście dobrze wyglądali, dobrze się bronili i to nie jest słaba drużyna, jak mogłoby się niektórym wydawać. O jakości tego zespołu świadczy choćby fakt, że przed tygodniem strzelił dwa gole i pokonał zdecydowanego lidera z Głubczyc. My natomiast zagraliśmy bardzo słabą pierwszą połowę. Gola do szatni straciliśmy po fatalnym wykonaniu, to znaczy wykonaniu naszej defensywy. W przerwie dużo w szatni rozmawialiśmy, byliśmy mocno zmotywowani, ale zaraz po przerwie dostaliśmy drugą bramkę. Próbowaliśmy gonić wynik, mieliśmy parę sytuacji, ale niestety, nie udało się doprowadzić choćby do remisu.

- Czy paskudne zderzenie z początku meczu Ptaka i Koczanowskiego nie pokrzyżowało Panu planów? Pytam, bo Adrian Ptak, to jednak podstawowy zawodnik naszej jedenastki.

- Adrian jest podstawowym zawodnikiem, ale miał w ostatnim czasie przerwę spowodowaną urazem w meczu z TOR-em w Dobrzeniu. I ostatnio nie prezentował się tak korzystnie, jak wcześniej. A czy jego kontuzja zaburzyła nam plan? Nie, gdyż Maciek (Świerczyński – przyp. aut.) jest powoli, ale sukcesywnie wprowadzany do zespołu. Sumiennie pracuje na treningach, walczy. Nie ma jeszcze takiej jakości jak starsi koledzy, natomiast nie możemy meczu rozpatrywać w kategoriach zaburzenia z powodu wypadnięcia z gry jednego zawodnika. Na takie sytuacje trzeba być cały czas przygotowanym, bo kontuzje to, niestety, nieodłączny element piłki. Zrobiliśmy zmianę, pograł Maciek na tyle, na ile mógł, a pod koniec zmieniłem go, gdyż nie było już czego bronić, lecz trzeba było zaatakować jeszcze bardziej zdecydowanie.

- Teraz czeka nas trudna wyprawa do ekipy ze ścisłej czołówki tabeli, czyli LZS-u Starowice. Po dwóch ostatnich porażkach musimy szukać kolejnych punktów, aby sytuacja nie zrobiła się nam w tabeli niebezpieczna. Tymczasem rywal z pewnością zaproponuje wymagające warunki gry.

- Punktów oczywiście musimy szukać w każdym meczu. Rywal jak najbardziej będzie wymagający, natomiast uważam, że Start trochę lepiej gra z kontry niż atakiem pozycyjnym, więc jeśli nie popełnimy błędów, to jesteśmy w stanie nawiązać walkę z każdym przeciwnikiem. Czasami jednak zdarzają się mecze jak… ostatni mecz polskiej reprezentacji. Czyli trzeba zrobić wynik i nie patrzeć na to, w jaki sposób. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy