Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Mini-liga angielska w słabszym wydaniu"

Odsłony: 3294

StartNamyslow.pl: - Efektowne zwycięstwo Polonii na pewno kibiców cieszy, choć patrząc przez pryzmat boiskowych wydarzeń, wygrana Pańskiego zespołu była chyba nieco za wysoka.

Andrzej MARCÓW (trener Polonii Głubczyce): - W pierwszej połowie na pewno mecz był bardzo wyrównany, choć od początku drużyna z Namysłowa nastawiła się na niski pressing, przyjmując nas na swojej połowie. Miała jednak z tym problemy, ponieważ nie wszystkie formacje należycie ze sobą współpracowały. Stąd bardzo łatwo przedostawaliśmy się pod bramkę bocznymi sektorami boiska, stwarzając sytuacje bramkowe. Goście nastawili się głównie na kontry, stwarzając przed przerwą trzy sytuacje bramkowe, z których jedną wykorzystali. To była bliźniacza akcja do tej, którą rywale stworzyli parę minut wcześniej. Za pierwszym razem nasz obrońca strzał zblokował, natomiast w drugim przypadku piłka po rykoszecie wpadła do bramki. Po przerwie, przegrywając 1-2, goście próbowali odrobić straty, ale ewidentny błąd środkowego obrońcy, który postanowił ścigać się z naszym napastnikiem, spowodował utratę trzeciej bramki. I od tego momentu Polonia kontrolowała w pełni mecz. Kolejne gole zdobyliśmy po spokojniejszej grze w naszym wykonaniu, po wcześniej przygotowanych akcjach. Mogliśmy jeszcze ze dwa gole strzelić, aczkolwiek i Namysłów miał okazję do zdobycia bramki przy stanie 3-1, gdy głową minimalnie niecelnie uderzał Samborski.

- Generalnie jednak zwycięstwo Polonii nie było zagrożone.

- Z perspektywy meczu kontrolowaliśmy to, co działo się na murawie. W drugiej części może nieco groźniejsi w akcjach ofensywnych byli namysłowianie, ale to oczywiście spowodowane było tym, że chcieli odrobić straty. W moim odczuciu, jeśli obie drużyny miałyby wykorzystać wszystkie okazje, to wynik oscylowałby wokół 6-3 lub 7-3 dla nas.

- W dwóch poprzednich sezonach Polonia wywalczyła wicemistrzostwo IV ligi, a architektem tych sukcesów był trener Hanzel, którego całkiem niedawno Pan dosyć niespodziewanie zastąpił. Czy to oznacza, że działacze w Głubczycach powiedzieli sobie „do trzech razy sztuka”? Mam na myśli oczywiście awans do III ligi.

- Na pewno nie mamy parcia na to, aby grać za wszelką cenę o awans. Celem klubu był i jest czub tabeli IV ligi, pierwsza piątka albo pierwsza trójka, jeśli dobrze potoczą się losy rozgrywanych meczów. Nie czujemy się faworytami do awansu, ponieważ boisko niejednokrotnie weryfikuje każdy plan. Można być faworytem przed sezonem, a potem niewiele z tego ma przełożenie na boisku. Albo może też zdarzyć się, że jest grupa faworytów do pierwszego miejsca, a nagle jeden zespół – jak Stal Brzeg w poprzednim sezonie – zdecydowanie odjeżdża konkurencji. Dopiero poznaję IV ligę opolską i mogę powiedzieć po obejrzeniu paru gier, że jest ona bardzo wyrównana. Niejednokrotnie o wyniku decyduje dyspozycja dnia. Równie dobrze gdyby za parę dni doszło do powtórki meczu Polonii ze Startem, rezultat mógłby być zasadniczo inny.

- Poruszył Pan temat poznawania przez siebie IV ligi opolskiej. Jest Pan głównie kojarzony z pracą na Górnym Śląsku, więc poproszę Pana o wskazanie zauważonych dotychczas różnic między naszą ligą, a rozgrywkami IV ligi śląskiej.

- IV ligę opolską nazwałem na własny użytek mini-ligą angielską w słabszym wykonaniu. Większość drużyn otwiera grę, kierując piłkę szybkim atakiem pod bramkę przeciwnika. W zaobserwowanych dotychczas meczach nie zauważyłem arytmii gry, większość pojedynków odbywa się w szybkim tempie. Drużyny dążą do tego, żeby zdobywać bramki. I to według mnie największa różnica w stosunku do tego, co grają zespoły na Śląsku. U nas częściej gra się atakiem pozycyjnym, mimo średniego czy niskiego pressingu przeciwnika.

- Ma Pan na myśli stare dobre wydanie ligi angielskiej, czyli kopnij i biegnij?

- Nie, nie! Nie chodzi mi o „kick and run”, bo akcje są przemyślane. Absolutnie nie ujmuję drużynom z Opolszczyzny, bo tu też potrafi się grać w piłkę. Tyle, że akcje oparte są na czterech-pięciu podaniach, by znaleźć się w okolicach pola karnego rywala. Tu szybko zdobywa się teren. Na Śląsku drużyny grają jednak bardziej urozmaicony futbol, bo atak szybki i atak pozycyjny jest naprzemienny. Tu jest próba angielskiej, bardzo szybkiej gry, choć nie zawsze przynosi to efekt, bo jak dwie drużyny grają do przodu, albo jedna do przodu a druga do tyłu, to po piętnastu minutach pojawi się faza przestoju. Ale przestoje zdarzają się nie tylko tu, ale także w ligach wyższych czy nawet w Lidze Mistrzów. To dosyć powszechne. Tak to przynajmniej widzę po czterech rozegranych kolejkach i obejrzeniu kilku meczów.

- No i po czterech meczach Polonia, póki co, w oczach postronnych obserwatorów rozgrywek sprawia najsolidniejsze wrażenie.

- Nie ukrywam, że na tą chwilę nasz start w rozgrywkach jest bardzo udany. Ja jednak cały czas powtarzam swojej drużynie, że dobra, ale i zła passa, prędzej czy później się kończą. Jeśli drużyna nie jest konsekwentna w tym co robi na boisku, to dobra passa bardzo szybko mija. A co do złej passy, to zawodnicy nierzadko są już złymi wynikami na tyle wkurzeni, że w końcu też ją przełamują.

- Dziękując za rozmowę, życzę Panu i Polonii, aby ta dobra passa trwała w Waszym przypadku jak najdłużej.

- Dziękuję. [rozmawiał KK]

Fot.: Andrzej Marców (na pierwszym planie) ciekawie scharakteryzował grę klubów IV ligi opolskiej.
[zdjęcie: www.polonia1945glubczyce.futbolowo.pl]

 

StartNamyslow.pl: - Wyjazd na obiekt jednej z najmocniejszych drużyn IV ligi opolskiej nie zakończył się dla nas zbyt szczęśliwie. Wracamy z wysoką porażką.

Grzegorz ROSIEK (szkoleniowiec Startu Namysłów): - Wracamy z wysoką porażką, ale porażką wynikającą z kumulacji dużych błędów indywidualnych. Cztery gole, które straciliśmy, wyglądały fatalnie. Mimo tego, że piłkarsko nie odstawaliśmy mocno od rywali, to końcowy rezultat sugeruje, że byliśmy zdecydowanie gorsi. Na boisku wyglądało to jednak inaczej.

- Można prosić o szczegóły?

- Była mocna „sprężara” w szatni, omówiliśmy sobie założenia taktyczne, powiedzieliśmy sobie kogo trzeba pokryć. Byliśmy też niedawno obejrzeć Głubczyce w akcji, a tymczasem już w drugiej minucie tracimy bramkę, na którą nie byliśmy przygotowani i ona paść nie powinna. To był pierwszy indywidualny błąd w kryciu. Z kolei przy stracie drugiej bramki nieodpowiednio zachowała się nasza defensywa. Do szatni zeszliśmy przy wyniku 1-2. W przerwie zmieniłem nieco taktykę, ale to na niewiele się zdało, bo dostaliśmy kolejne trzy bramki.

- Po wysokim zwycięstwie z niżej notowanym rywalem w Pucharze Polski, teraz kibice lekko się zaniepokoili, bo mimo początku sezonu, Start notuje dwie ligowe porażki z rzędu. No i wylądowaliśmy w strefie, którą za dobrze znamy z poprzednich rozgrywek i na którą niezbyt chętnie chcemy spoglądać. Czy według Pana kibice powinni zachować spokój czy jednak wciąż są elementy w grze drużyny do poprawienia i stąd ich niepokój?

- Cały czas pracujemy i cały czas poprawiamy. W normalnej dyspozycji nie powinniśmy dopuścić do utraty tylu i takich goli. Patrząc natomiast w kontekście i perspektywie całej ligi, to okazuje się, że każdy czekający nas mecz będzie trudny. TOR, który do tej pory był bez punktu, teraz wygrał z faworyzowaną Głuszyną. Wszyscy w tej chwili szukają punktów i nikt ich za darmo nie odda.

- Nie tylko ostatnie mecze potwierdzają przyjętą jakiś czas temu tezę, że rozgrywki IV ligi są bardzo wyrównane i z małymi wyjątkami każdy może wygrać z każdym. Polonia Głubczyce od dwóch sezon potwierdza swoją jakość na boisku i w tej chwili jest jedyną ekipą w IV lidze bez straty punktu.

- Liczyliśmy się z tym, że w Głubczycach czeka nas trudne spotkanie. Natomiast drużyna jest obecnie w fazie pewnej przebudowy, ale mimo tego popełniliśmy zbyt wiele błędów indywidualnych. Start Namysłów to jednak nie jest ekipa, która będzie w tej lidze zbierać razy. Nie wierzę w to. I choć w najbliższym czasie mamy trudny kalendarz – wyjazd do Dobrzenia, a później u siebie mecz z Czarnowąsami – to zrobimy wszystko, aby jak najszybciej zmazać dzisiejszą plamę i szybko o tej wpadce zapomnieć. Nie jestem zainteresowany przegrywaniem, podobnie jak i cała drużyna.

- Pozostaje mi życzyć, aby prowadzony przez Pana zespół zakończył wyjazdową mini-serię w lidze meczem z punktami na koncie.

- Nie widzę innego scenariusza. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy