Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Start jest zespołem lepszym, niż w poprzedniej rundzie"

Odsłony: 7009

Łukasz ROGACEWICZ (szkoleniowiec Chemika Kędzierzyn-Koźle): - Rywalizacja ze Startem była dla nas ciężka. Cieszymy się, że udało nam się zrewanżować za mecz z poprzedniej rundy, gdy w Namysłowie przegraliśmy 0-2. Powtórzę, to był bardzo ciężki pojedynek, o którym można powiedzieć, że toczył się na remis. Mieliśmy jednak nieco więcej szczęścia od rywali i udało nam się wygrać. Pierwsza połowa grana była przy naszej przewadze, nieco więcej sytuacji było po naszej stronie. W drugiej połowie Start się jednak przebudził. Dwie zmiany w szeregach rywali dużo wniosły na boisku. My szukaliśmy wtedy swoich szans głównie w kontratakach. Jeden z nich powinniśmy skutecznie sfinalizować w końcówce, ale zabrakło w nim precyzji. Tym bardziej cieszymy się z trzech punktów.

StartNamyslow.pl: - My w Namysłowie zastanawiamy się jak to jest, że Start zagrał dwie tak różne od siebie połowy i pewnie podobne dylematy, tyle że w lepszych nastrojach, mogą mieć kibice w Kędzierzynie. Czy inna gra po przerwie Chemika wynikała z faktu, że dwie zmiany gości tak Was zaskoczyły, czy była to może zaplanowana przez Pana taktyka?

- Zmiany wcale nas nie zaskoczyły. Powiem więcej, spodziewaliśmy się ich, bo wiedzieliśmy, że tego typu zmiany Start wykonuje od początku rundy. Wiedzieliśmy więc doskonale, że Samborski będzie wchodził na boisko z ławki. Wiedzieliśmy jak to w przypadku gości wygląda, tym bardziej, że obserwowaliśmy wcześniej mecz Startu w Nysie. No i to się w kolejnych meczach potwierdzało. Ciężko jest mi oceniać fakt, że obie połowy miały tak odmienny przebieg. Najważniejsze z mojego punktu widzenia jest to, że po przerwie zagraliśmy na zero z tyłu. Start miał wtedy swoje sytuacje, ale zabrakło mu skuteczności. Myślę, że paradoksem środowego meczu jest fakt, że mimo porażki Start jest lepszym zespołem niż ten, z którym na wiosnę przegraliśmy w Namysłowie. To widać po sposobie prowadzenia gry i realizacji pewnych powtarzalnych schematów na boisku. To zespół mocniejszy niż w ubiegłym sezonie i na pewno nikomu nie będzie łatwo ograć Waszą ekipę. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Chemika Łukasz Rogacewicz potwierdza, że Start to obecnie lepszy zespół niż ten z poprzedniej rundy.
[zdjęcie: www.katowickisport.pl]

 

StartNamyslow.pl: - Czerwono-czarni zagrali w Kędzierzynie dwie różne połowy, jedną słabą, drugą dobrą. Ale zamiast choćby remisu, wracamy do domu z pustymi rękami.

Grzegorz ROSIEK (trener Startu Namysłów): - Zgadza się. Pierwszą połowę zdecydowanie przespaliśmy, natomiast w drugiej połowie już prowadziliśmy grę, ale nie wykorzystaliśmy sytuacje, które sobie stworzyliśmy. Zabrakło nam czasu na wyrównanie. Pomimo dobrej gry w drugiej połowie kończymy zawody na tarczy.

- Po przerwie, mimo dobrej gry Startu i naszej przewagi, Pana podopieczni nie byli zadowoleni z pracy arbitra w tym okresie. Chciałby się Pan odnieść do zaistniałej sytuacji?

- Myślę, że na przestrzeni całego sezonu będą jeszcze większe powody do niezadowolenia z pracy sędziego. Faktem jest, że arbiter nie zagwizdał nam ewidentnego karnego, ale sądzę, że nie ma sensu zbyt mocno sędziego krytykować. Tym bardziej, że zaraz po przerwie Patryk Pabiniak miał idealną sytuację, aby doprowadzić do wyrównania, ale tego nie zrobił. Mecz mógłby wtedy przebiegać zupełnie inaczej. Sądzę, że nie ma sensu dyskutować nad pracą sędziów.

- Z uwagi na przełożenie meczu z Małąpanwią Ozimek, w najbliższą sobotę Start pauzuje. Chłopcy będą więc mieli półtorej tygodnia odpoczynku i czasu na treningach, aby wyeliminować brak skuteczności, o którym wspominał Pan choćby po ostatnim spotkaniu z Krasiejowem.

- Cały czas pracujemy nad wyeliminowaniem tego mankamentu, choć jak widać, na razie idzie to z trudem, bo mamy na koncie raptem dwie zdobyte bramki. Bardziej martwi mnie to, że podczas czwartkowego treningu Samborski narzekał na zdrowie. Być może 45 minut na boisku, to w tej chwili dla niego jeszcze zbyt duży okres czasu na grę na pełnych obrotach, ale mam nadzieję, że do następnej soboty sytuacja z Rafałem się wyklaruje. Nadal oszczędzamy Adriana i Szczygła, których chcemy wprowadzać do drużyny ostrożnie. Chłopcy muszą dojść do pełni sił, aby dawać im okazje do grania. Z pewnością będziemy pracować nad skutecznością. A zanim zagramy w Głubczycach o punkty, to czeka nas jeszcze pucharowe przetarcie z rezerwami Starowic, więc mam nadzieję, że będzie to dobra okazja, aby sprawdzić efekty naszej pracy na treningach. Będzie to równocześnie okazja, żeby zobaczyć, jak w walce wyglądają zawodnicy, którzy na co dzień dostają mniej szans w meczach IV ligi. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy