Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *

Zakończyć domową bessę

Odsłony: 441

 

Mieszane uczucia mają ostatnio fani namysłowskiego Startu. Bo z jednej strony psioczą na grę swoich pupili w meczach o punkty, a z drugiej Ci nie dają im argumentów do narzekań w rywalizacji pucharowej. We wtorek czerwono-czarni zmierzyli się przy Pułaskiego ze Skalnikiem Gracze, którego po meczu obfitującym w gole odesłali do domu wynikiem 4-3. Wygrana cieszy, cieszą też aż 4 gole po stronie zdobyczy punktowej, ale trochę martwi fakt, że Zając jednak 3-krotnie sięgał do siatki. A pamiętajmy, że 3 dni wcześniej chłopcy sprawili miłą niespodziankę, remisując na bardzo trudnym terenie w Ozimku 0-0. Małapanew prowadziła przez cały mecz grę, ale wielu sytuacji nie stworzyła. A gdyby nie brak szczęścia w przedłużonym czasie, to Start mógł tam nawet sięgnąć po punktowy komplet. Nie sięgnął i tego po prawdzie najbardziej nie tylko kibicom brakuje – zero zwycięstw na koncie po 6. seriach w IV lidze opolskiej. Jasne, cieszymy się, że podopieczni Damiana Zalwerta zameldowali się w gronie 16-tu drużyn walczących o pucharowe trofeum województwa opolskiego, ale smucimy, że w lidze idzie jak po grudzie. Życzylibyśmy sobie wreszcie przełamania w ligowym boju i okazja ku temu właśnie się nadarza. Żeby jednak ograć u siebie OKS Olesno, to należy wyciągnąć wnioski (czytaj: co najlepsze) właśnie ze wspomnianych przed chwilą meczów. Zagrać na zero z tyłu jak w sobotę i zaprezentować skuteczność z wtorku. Wtedy o sukces będziemy spokojni. Ale jak to na naszym IV-ligowym podwórku, niczego nie możemy być pewni. Może i żółto-niebiescy nie prezentują olśniewającej formy, ale kilka punktów już zdobyli. My tymczasem mamy ich dokładnie 3 razy mniej. W ten sposób zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami i ewentualnymi oczekiwaniami w kwestii spotkania, które rozpocznie się najwcześniej spośród zaplanowanych w 7. kolejce, bo już o 12:30. Oto prezentacja ekipy z byłego województwa częstochowskiego.

ZAKOŃCZYĆ DOMOWĄ BESSĘ

NKS Start Namysłów

OKS
Olesno

Zwycięstwa we wzajemnych meczach

7

11*

Zwycięstwa, gdy gospodarzem był Start

6

3

Najwięcej goli we wzajemnych meczach

P.Pabiniak 9

Kutynia 5

Punkty w bieżącym sezonie

2

6

Bramki strzelone w bieżącym sezonie (liga)

4

9

Bramki stracone w bieżącym sezonie (liga)

12

9

Seria w IV lidze (licząc z poprzednim sezonem)

11 meczów bez zwycięstwa

5 meczów bez remisu

* - do bilansu nie wliczono obustronnego walkowera z 15.11.2003 r.


Oleśnianie, to niemal regularny uczestnik IV ligi opolskiej. Jeśli dobrze liczymy, to klub mający na koncie najwięcej występów na tym poziomie (licząc klasy nr 4 i 5). Ale co tamtejszych kibiców zasmucające, choć OKS przeważnie kończy rozgrywki w górnej połówce tabeli, to III ligi nigdy nie zasmakował. 3 lata temu zespół z Olesna był od awansu dosłownie o krok. Wystarczyło, aby w ostatnim meczu z Chemikiem zaksięgował 3 punkty. A gdyby wygrali kędzierzynianie, to oni cieszyliby się z promocji. Padł jednak bezbramkowy remis i obie drużyny wyprzedziły Polonia Głubczyce ze Skalnikiem Gracze. Niedosyt był w zespole z byłego województwa częstochowskiego ogromny, ale cóż począć, w futbolu oprócz umiejętności trzeba też mieć odrobinę farta, a tego rywalom akurat wtedy zabrakło. W następnej kampanii (2014/15) OKS uplasował się na 7. miejscu, natomiast przed rokiem (2015/16) była to znów wysoka, 5. pozycja. Solidny ten zespół i tyle. Zresztą i ubiegły sezon był jak gdyby potwierdzeniem sporego potencjału oleśnian, którzy w czerwcu na mecie sezonu zameldowali się na spokojnej 8. pozycji, w 34 meczach gromadząc 47 punktów. Nasi sobotni przeciwnicy wygrali wówczas 14 spotkań, tylko 4 zremisowali, a w 15-tu musieli uznać wyższość konkurencji. Z kolei bilans bramkowy, to 51-68, co oznaczało spory dysonans wynikający z dziurawej (zwłaszcza jesienią) defensywy.

Kampania obecna? Tu po 5 meczach (oleśnianie mają do rozegrania jedno spotkanie zaległe) na ich koncie 6 „oczek”. Na razie OKS 2 razy wygrał i 3-krotnie przegrał, w bramkach notując idealny remis 9-9. Taki dorobek daje im na tę chwilę 11. miejsce. Trudno powiedzieć, gdzie lepiej czują się żółto-niebiescy, bo na razie nie robi im różnicy, w jakiej lokalizacji grają. Jedno jest pewne – znowu grają bezkompromisowo i stąd bilans bez choćby jednego podziału punktów. Podopieczni Grzegorza Świtały wykazują się niezłą skutecznością i na ten fakt nasz coach musi zwrócić uwagę. No i co równie istotne, wcale nie stanowią w defensywie monolitu, co jest nadzieją dla czerwono-czarnych na skuteczne wykończenie co najmniej jednej akcji.

Olesno zaczęło tydzień później niż konkurencja (przełożono ich inauguracyjny mecz z LZS Kup), ale jednak źle weszło w sezon, 1-3 ulegając przed własną publicznością beniaminkowi z Gronowic. Przed przerwą gospodarze próbowali wysoko przycisnąć gości, tyle że Ci mądrze się bronili, do tego za sprawą Woźnego obejmując prowadzenie. Co ciekawe, Woźny dwukrotnie pokonał golkipera OKS-u z rzutów wolnych (20’ i 44’)! A gdy w 68’ trzecie trafienie dla rywali uzyskał Jantos, było już po faworkach. Jedyne, co oleśnianie wskórali, to honorowy gol z karnego Hobera (‘71’), który także i w obecnych rozgrywkach ciągnie grę naszych sobotnich przeciwników. W drugim spotkaniu żółto-niebiescy także nie błysnęli, w gościach przegrywając z wymagającym LZS-em Starowice 0-2, tracąc bramki w końcówkach każdej z części gry (gole: Cichocki 43’ i Łoziński 80’). I gdy kibice w Oleśnie martwili się słabym początkiem, w trzecim spotkaniu ich ulubieńcy sprawili sporą niespodziankę, ogrywając wicemistrza z ubiegłego sezonu, Swornicę. Ekipa trenera Świtały zna możliwości czarnowąsan, więc nastawiła się na grę z kontry i ataki skrzydłami. Najpierw Hober zmarnował dwie okazje sam na sam z bramkarzem „Swory”, co zemściło się w 20’, gdy goście za sprawą Babanskyha objęli prowadzenie. I gdy wydawało się, że miejscowi niewiele wskórają, w Czarnowąsach doszło do zmiany bramkarza (Chodanowicza zastąpił Klisz). OKS postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zaczął atakować. No i 2 minuty po tej zmianie z dystansu (63’) trafił Jeziorowski. Z kolei w 73’ Hober wreszcie wykorzystał okazję „1 na 1” z golkiperem i było 2-1. A wygraną (3-1) były gracz MKS-u Kluczbork przypieczętował z karnego w przedłużonym czasie gry (90+2’). To był sygnał, że nie jest tak źle z OKS-em, jakby się początkowo wydawało. W czwartym meczu o punkty oleśnianie poszli ostro za ciosem, aż 5-1 wygrywając w Gogolinie! To było zaskoczenie, bo raczej spodziewano się wyrównanej batalii, tymczasem ekipa coacha Świtały w 23’ otworzyła wynik po golu Meryka. Niedługo po przerwie (55’) wyrównał jednak Kipka i to chyba podrażniło gości, którzy do tej pory lepiej wyglądali w polu. No i się zaczęło. Trafienie Hobera (59’) pozwoliło odzyskać prowadzenie, gol Świerca (66’) uspokoić grę, a bramki Kowalczyka (75’) i Michalewskiego (84’) dopełniły obrazu zniszczenia. To był łomot, który w kontekście soboty powinniśmy traktować jako ostrzeżenie, choć paradoksalnie 3 dni wcześniej oleśnianie gładko ulegli 0-3 Piastowi Strzelce Opolskie w I rundzie Pucharu Polski (gole: Weiss 33’, Chojnowski 75’ i samobój Ficka w 83’). Uznaliśmy więc, że papierkiem lakmusowym może być ostatni wynik naszych sobotnich przeciwników, uzyskany ze Skalnikiem Gracze. I co? I chyba trzeba uznać to za rozczarowanie, bo OKS przegrał na swoim terenie z graczanami 0-2 (których my 3 dni później pokonaliśmy 4-3). Grzegorz Świtała utyskiwał po spotkaniu, że jego zespół zagrał dramatycznie słabo i nie wychodziło mu kompletnie nic. Brakło zaangażowania w grę i drużyna kolokwialnie rzecz ujmując, przeszła obok zawodów. No to sprawy w swoje ręce wzięli Paczek oraz Dulski (obaj w Namysłowie weszli na murawę po przerwie) i po golach z 6’ oraz 80’ zainkasowali wraz z kolegami 3 ważne punkty. Gdyby Skalnika przyjąć za punkt odniesienia, to moglibyśmy z optymizmem podchodzić do jutrzejszej batalii, ale pamiętajmy, że Gracze rywalizowały przy Pułaskiego w mocno rezerwowym zestawieniu (trener Kutyła dokonał 8 zmian w porównaniu z sobotą). A poza tym mecz meczowi nierówny, więc pewnie za kilkanaście godzin team prowadzony na murawie przez Wojciecha Hobera zechce się w oczach trenera naszym kosztem zrehabilitować.

Fot.: Jutro walka odbywać się będzie i w górze i na parterze (jak w meczu z jesieni 2015 r. obu drużyn, na zdjęciu),
ale najważniejsze dla kibiców Startu Namysłów, aby ich pupile mieli po ostatnim gwizdku powody do radości.
[zdjęcie: Artur Musiał/StartNamyslow.pl]

 

Można się zastanawiać, jaka twarz oleśnian jest prawdziwa? Czy ta w grze przeciw Swornicy i Gogolinowi, czy może z początku sezonu lub ostatniego pojedynku ze Skalnikiem? Odpowiedź na tak postawione pytanie nigdy nie będzie jednoznaczna, dlatego też uznajemy, że wspomniane wyniki i grę trzeba wypośrodkować. Wyjdzie z tego solidny zespół, którego niełatwo pokonać drużynom z dolnej części tabeli. Ale jest to oczywiście możliwe przy spełnieniu warunków wymienionych na początku zapowiedzi (uważna gra w tyłach i szukanie okazji z przodu). Łatwo napisać, zdecydowanie trudniej wykonać. Niemniej wierzymy, że OKS znajduje się w zasięgu czerwono-czarnych i Ci to na murawie potwierdzą.

Czekamy nie tylko na premierową wygraną w sezonie, ale także na przełamanie bessy 11 meczów o punkty bez zwycięstwa. Do tego mamy konkretne powody do dużego wstydu, bowiem na dziś jesteśmy jedynym zespołem w IV lidze opolskiej, który u siebie nie zdobył choćby punktu! To już bardzo wstydliwa statystyka, którą natychmiast należałoby skorygować. Za nami 3 mecze przy Pułaskiego i 3 porażki, kolejno 0-1 z Unią Kolonowskie, 2-4 z Po-Ra-Wiem Większyce i ostatnio 0-2 z głuszyńskim Agroplonem. Fatalna seria, która po zaliczeniu gier z końcówki poprzednich rozgrywek wzrasta nawet do 5 kolejnych domowych porażek (w końcówce edycji 2016/17 przegraliśmy też z Agroplonem 1-2 i Gogolinem 0-1)! Tak źle w historii naszych występów na tym poziomie nigdy nie było, choć 4 przegrane przy Pułaskiego już się wcześniej NKS-owi przytrafiły (na przełomie sezonów w 2015 r.). Właściwie nie musimy dodawać nic więcej – innej opcji jak zakończenie bessy (niechby i remisem) po prostu nie widzimy.

Data

Mecze w lidze
(w nawiasie autorzy goli)

Wynik

Rozgrywki

16.11.2002

NKS Start - OKS Olesno
(Sanocki, Szota, Tokarski - Michalski, M.Pacierz)

3-2

IV liga (4)

19.06.2003

OKS Olesno - NKS Start
(M.Pacierz, P.Wójcik, Kopel 2 - Z.Pabiniak)

4-1

IV liga (4)

15.11.2003

OKS Olesno - NKS Start
(przerwany w 86' przy stanie 0-1)

- *

IV liga (4)

26.06.2004

NKS Start - OKS Olesno
(Simlat, Brycki - Kutynia 3)

2-3

IV liga (4)

18.09.2004

OKS Olesno - NKS Start
(Michalski, Kutynia - Kowalczyk)

2-1

IV liga (4)

03.05.2005

NKS Start - OKS Olesno
(Kozan, Moskal)

2-0

IV liga (4)

05.11.2005

NKS Start - OKS Olesno
(P.Pabiniak - Rozik, Romanowski)

1-2

IV liga (4)

18.06.2006

OKS Olesno - NKS Start
(Pinkosz, Rozik, Mencweld)

3-0

IV liga (4)

09.09.2006

OKS Olesno - NKS Start
(Gawlik)

1-0

IV liga (4)

21.04.2007

NKS Start - OKS Olesno
(Z.Pabiniak, Szota /k/)

2-0

IV liga (4)

25.08.2007

OKS Olesno - NKS Start
(Gawlik 2, Pietrzak, Jasina,
Kutynia - Hołub, M.Raszewski, Z.Pabiniak)

5-3

IV liga (4)

05.04.2008

NKS Start - OKS Olesno
(M.Raszewski, P.Pabiniak 3 - Czekaj /s/, Piątek 2)

4-3

IV liga (4)

11.11.2008

NKS Start - OKS Olesno
(Suchocki)

1-0

IV liga (5)

20.06.2009

OKS Olesno - NKS Start
(Piątek 36’, Jasina 83’, Kopel 90+1’ – Simlat 84’)

3-1

IV liga (5)

06.09.2014

OKS Olesno – NKS Start
(Jasina 62’ – Samborski 66’k, Ka.Błach 74’g)

1-2

IV liga (5)

18.04.2015

NKS Start – OKS Olesno
(-)

0-0

IV liga (5)

19.08.2015

NKS Start – OKS Olesno
(P.Pabiniak 24’ – Hober 58’g, Bienias 82’k)

1-2

IV liga (5)

19.03.2016

OKS Olesno – NKS Start
(Pawelec 8’g, Hober 44’ – P.Pabiniak 10’)

2-1

IV liga (5)

24.09.2016

NKS Start – OKS Olesno
(P.Pabiniak 55’, 87’w, Ka.Błach 78’, Wilczyński 84’)

4-0

IV liga (5)

06.05.2017

OKS Olesno – NKS Start
(Kowalczyk 56’, Hober 76’k – P.Pabiniak 81’k)

2-1

IV liga (5)

09.09.2017

NKS Start – OKS Olesno

???

IV liga (5)

 

* - Opolski ZPN podjął decyzję o ukaraniu obu klubów obustronnym walkowerem 0-3

UWAGA: po nazwie ligi podano numer klasy rozgrywkowej w Polsce (w nawiasie)

 

Bilans ligowych gier:
NKS START - OKS Olesno

Mecze

Z

R

P

Bramki

DOM

10

6

1

3

20-12

WYJAZD

9*

1

0

8

10-23

RAZEM

19*

7

1

11

30-35

 

* - do bilansu nie wliczono obustronnego walkowera z 15/11/2003 r.


Szacunek i respekt dla przeciwnika jest przed sobotą wskazany, ale absolutnie nie powinniśmy się OKS-u bać. Bo w końcu przed rokiem bezdyskusyjnie rozbiliśmy tę drużynę przy Pułaskiego, wygrywając aż 4-0! Pewne, zasłużone 3 punkty po naprawdę dobrej grze. Tak wyglądała poprzednia domowa potyczka między zainteresowanymi. Do przerwy obyło się bez goli, ale po zmianie stron namysłowianie wrzucili wyższy bieg i dzięki temu P.Pabiniak (55’, 87’ z wolnego), Kamil Błach (78’) oraz Wilczyński (84’) pokonali Kościelnego. Przy okazji trzeci gol czerwono-czarnych (konkretnie Wojtka „Wila” Wilczyńskiego) okazał się trafieniem nr 500 Startu Namysłów na poziomie IV ligi opolskiej! Powtórka bardzo mile widziana, ale nie oszukujmy się, dla nas każdy rezultat dający 3 punkty będzie na wagę złota i już dziś wzięlibyśmy go w ciemno. Nieważne, czy osiągnięty rezultatem 1-0 czy 5-4…

Wiosenny rewanż w Oleśnie możemy uznać za wyjątkowo niefartowny. Przegraliśmy tam 1-2, choć na przestrzeni 90 minut wcale od miejscowych nie odstawialiśmy. Ba, do przerwy to Start był zespołem narzucającym warunki gry, zdecydowanie częściej goszcząc na przedpolu asekuracyjnie grających rywali. W drugiej części OKS podszedł jednak pod nasz zespół wyżej i zaczęły się kłopoty, które przełożyły się na trafienia Kowalczyka (w 56’ pięknie uderzył z dystansu) oraz niezawodnego Hobera (76’ z wapna). Graliśmy nerwowo, ale postanowiliśmy jeszcze w końcówce zaatakować. No i w 81’ złapaliśmy „kontakt” po golu z karnego P.Pabiniaka. Wtedy już rzuciliśmy się na rywali, którzy nas kontrowali. I mogli pokarać, ale też byli nieskuteczni. Natomiast Start w 90+3’ wywalczył kolejnego karnego, którego tym razem nasz snajper Patryk nie wykorzystał. Uderzył w środek bramki, lecz lecący w bok Kościelny zdołał wystawić nogę i ta po odbiciu się od podeszwy poleciała nad poprzeczką… Dramat namysłowian stał się jednocześnie meczem dnia dla golkipera OKS-u. I tylko żałowaliśmy, bo remis był naprawdę na wyciągnięcie ręki (a raczej nie wyciągniętej nogi golkipera gospodarzy).

I tak dochodzimy do historii wzajemnych pojedynków Olesna ze Startem. Jutro z tym przeciwnikiem zagramy po raz 21 na poziomie IV ligi, więc pisanie, że to nasz stary znajomy byłoby co najmniej nietaktem. Obie ekipy znają się jak łyse konie. Lepszym bilansem legitymują się oleśnianie, którzy do tej pory wygrali 11-krotnie. Start lepszy w tych konfrontacjach okazywał się 7 razy. I aż trudno uwierzyć, że padł tylko 1 remis. Zdarzyło się to w kwietniu 2015 roku, gdy w Namysłowie żadna z drużyn nie zdołała skierować piłki do siatki. Psychologiczną przewagę przed jutrem mają rywale, bo to oni ostatni pojedynek wygrali. No, ale z drugiej strony to Start zdemolował rok temu przeciwnika właśnie przy Pułaskiego i… oby był to dobry prognostyk przed sobotą.

Uważni czytelnicy zauważyli zapewne, że nie zgadza się liczba gier (20) do sumy statystycznej (19). Meczu z listopada 2003 r. nie wliczamy do statystyki, gdyż spotkanie nie zostało wówczas dokończone. W 86’ przy prowadzeniu 1-0 namysłowian, kibice Startu zachowywali się na tyle skandaliczne, że arbiter zadecydował o zaproszeniu obu zespołów do szatni i meczu już nie wznowił. A kilkanaście dni później Opolski ZPN ukarał obie ekipy obustronnym walkowerem (OKS za brak porządku na stadionie, a NKS za złe zachowanie swoich fanów).

Przed nami kolejny mecz z gatunku ważnych. To truizm, bo każde spotkanie jest ważne, ale w naszym wypadku nawet bardzo istotne. Ewentualny sukces pozwoli nam wygrzebać się z dna tabeli i na tym etapie złapać kontakt z zespołami nas wyprzedzającymi. Remis? Nie byłby złym rozwiązaniem, choć ewidentnie potrzebujemy kompletu. O porażce nawet nie chcemy myśleć, bo to będzie destrukcyjne. Stojąc u progu domu, nie możemy wchodzić do piwnicy, tylko na pierwszy poziom. W piwnicy czekają nas tylko ciemności i duża niepewność, co do dalszego przetrwania. Dlatego trzeba uczynić krok wyżej, aby w pierwszym napotkanym pomieszczeniu posilić się (punktowo) i zastanowić nad kolejnymi krokami. Jutro nieważny będzie styl, ważne będą tylko punkty. I oby te punkty zostały przy Pułaskiego.

Mecz Start Namysłów – Start Namysłów (w ramach 7. kolejki IV ligi opolskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 09.09.br.) na Stadionie Sportowym w naszym mieście. Początek rywalizacji nastąpi dość szybko, bo już o godz. 12:30. Wszystkich zainteresowanych bieżącymi losami czerwono-czarnych serdecznie na to spotkanie zapraszamy. [KK]

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy