Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Kolos na glinianych nogach?

Odsłony: 7638

Piłkarski maraton w systemie środa-sobota trwa w namysłowskim Starcie w najlepsze. Ale to już ostatni akord grania co 3-4 dni, bowiem po sobotnim spotkaniu chłopcy wreszcie odsapną. Oczywiście trener Grzegorz Rosiek nie da im wolnego, a tym bardziej nie pozwoli pofolgować. Pojawi się natomiast możliwość spokojnego przepracowania pełnego tygodnia treningów, zwieńczonego – jak to bywa w niższych ligach – sobotnim podsumowaniem w postaci gry o punkty. W czerwono-czarnym obozie nastroje po efektownej wygranej w zaległym meczu z Ozimkiem (3-0) są bojowe. Chłopcy złapali pewność siebie, co potwierdzili na boisku. Pokazali się też z bardzo skutecznej strony, czego w poprzednich spotkaniach brakowało. Wypadałoby więc, aby obrany kierunek zechcieli kontynuować w następnych spotkaniach o punkty. A okazja nadarza się już jutro. Na południu Opolszczyzny zmierzymy się z niedawnym, bardzo solidnym III-ligowcem, który po degradacji przechodzi wewnętrzne, wcale niemałe perturbacje. Mowa o LZS-ie Piotrówka, zespole, który do jeszcze chwilę temu zadziwiał całą Polskę międzynarodowym towarzystwem biegającym w jego barwach, a dziś konkurencji w IV lidze opolskiej daje sporo do myślenia. Jak to jest z ekipą prezesa Ireneusza Strychacza i czy mamy szansę na zapunktowanie na wyjątkowo nieprzyjaznej dla nas ziemi? O tym wszystkim przeczytacie w dzisiejszym materiale.

Międzynarodówka spod Strzelec Opolskich

LZS z Piotrówki dał się na polskim podwórku szerzej poznać w 2010 roku. Wtedy to po wywalczeniu awansu (pewnym dodajmy) drużyna zameldowała się w III lidze. Klub pod wodzą nieodgadniętego prezesa Strychacza zwieńczył w ten sposób niesamowitą serię czterech kolejnych awansów od klasy B, aż do rozgrywek międzywojewódzkich! No i zaczęło się. Egzotyka, czyli tabuny graczy z Afryki a później Ameryki Południowej (zwłaszcza z Brazylii) co i rusz intrygowały ogólnokrajowe media. Trudno się dziwić, skoro eksperyment zapoczątkowany kiedyś przez szczecińską Pogoń w Ekstraklasie, kontynuowano w miejscowości liczącej nieco ponad 1000 mieszkańców! Wprawdzie w kolejnych sezonach zespół ten nigdy nie walczył o czołowe miejsca w III lidze, ale też nie miał większych problemów z utrzymaniem się w niej. Stąd też na 7 kolejnych lat gry, tylko w jednym przypadku skończyło się spadkiem klasę niżej, ale też natychmiastowym powrotem na z góry upatrzone miejsce. Piotrówka grała w III lidze nieprzerwanie w latach 2010-14 oraz w ubiegłym sezonie (2015/16), gdzie już bardzo wyraźnie odstawała. Można nawet napisać, że była w głównej mierze dostarczycielem punktów w zdecydowanej większości śląskiej konkurencji. Bilans zresztą nie pozostawia żadnych złudzeń: 2 zwycięstwa, 7 remisów i aż 21 porażek, a w bramkach 15-75. I wtedy też zaczął się odwrót futbolu w tym ośrodku, w dużym stopniu spowodowany zmianą przepisów. Decydenci z PZPN wprowadzili bowiem zapis mówiący o tym, że w niższych klasach rozgrywkowych na boisku może jednocześnie przebywać najwyżej trzech graczy z paszportami spoza Unii Europejskiej. Nietrudno się więc domyślić, że bazujący na egzotyce rywale zmuszeni zostali w trybie przyśpieszonym do zasadniczego przemeblowania składu. Jak widać, trenerowi Aleksandrowi Mużyłowskiemu nie do końca się to udało, ale jego winilibyśmy najmniej. Pracował na materiale, jaki „dostarczał” mu rządzący wciąż twardą ręką boss i… utrzymania nie wypracował.

W którą stronę?

Przed obecnym sezonem rotacje w kadrze Piotrówki były nieuniknione. Ale nie chodziło tylko o podziękowanie za grę kilkunastu obcokrajowców bez unijnych „papierów”, bo w LZS-ie rewolucja co pół roku, to już standard z kilkuletnią tradycją. Konkurencja nie była więc pewna, co tym razem wysmaży najważniejsza postać w klubie. Mimo to jeśli mielibyśmy w ciemno obstawiać, to raczej walkę biało-czerwonych o czołowe lokaty, awansu nie wyłączając. Znanych w Polsce Emanuela Ekwueme (Mistrz Polski z Polonią Warszawa) czy Idrissy Cisse (m.in. Podbeskidzie Bielsko-Biała), względnie Felipe (Zagłębie Lubin i Górnik Zabrze) już nie uświadczymy. Jest za to nazwisko, które powyższe postaci dokonaniami na polskim podwórku zdecydowanie przyćmiewa. O tym jednak za chwilę.

Skupiając się na tym, co teoretycznie mogliby nawojować jutrzejsi gospodarze, a jak jest faktycznie, to wszyscy bez wyjątku są zdziwieni. Piotrówka bowiem z 7 punktami na koncie jest bez dwóch zdań największym zaskoczeniem in minus. Mamy już 7 kolejek za sobą, a LZS raptem 2-krotnie wygrał i 1 raz zremisował. Ma natomiast już 4 porażki na koncie. Najistotniejsze jest jednak to, że trudno jednoznacznie ocenić siłę tej drużyny. Z jednej strony pewnie odsyła do domu KS Krasiejów i bezproblemowo wygrywa w Nysie, by dać sobie strzelić 6 goli (w Gogolinie), a ostatnio notować serię czterech kolejnych porażek. Właściwie to trzech, bo pucharową grę w Gronowicach drużyna… oddała walkowerem.

LZS PIOTRÓWKA – WYNIKI W SEZONIE 2016/17
data rozgrywki gospodarze wynik goście
2016-08-06 IV liga, Kolejka 1 MKS Gogolin 6-3 LZS Piotrówka
2016-08-13 IV liga, Kolejka 2 LZS Piotrówka 2-2 Skalnik Gracze
2016-08-17 IV liga, Kolejka 3 Polonia Nysa 1-2 LZS Piotrówka
2016-08-20 IV liga, Kolejka 4 LZS Piotrówka 3-1 KS Krasiejów
2016-08-24 PWoj, 1/32 finału Burza Lipki 0-3 LZS Piotrówka
2016-08-27 IV liga, Kolejka 5 Chemik K.-Koźle 3-0 LZS Piotrówka
2016-09-03 IV liga, Kolejka 6 LZS Piotrówka 2-5 Małapanew Ozimek
2016-09-07 PWoj, 1/16 finału LZS Gronowice 3-0 v.o. LZS Piotrówka
2016-09-10 IV liga, Kolejka 7 Polonia Głubczyce 4-1 LZS Piotrówka


Trudno nam jednoznacznie odnieść się do obecnej sytuacji w tym klubie, ale wydaje się, że największym problemem są dziś kłopoty kadrowe. Z tego względu zespół nie pojechał na mecz Pucharu Polski i pewnie ostatnie wyniki są tego wypadkową. Źle się dzieje w królestwie prezesa Strychacza, skoro jego drużyna najpierw przegrywa 0-3 z Chemikiem, potem 2-5 z Małąpanwią (którą nomen omen rozbijamy 3-0), a przed tygodniem rezultatem 1-4 oddaje pole liderowi z Głubczyc. Ba, na mecz z Polonią rywale pojechali… gołą jedenastką (!). Natomiast w ostatnich dniach w IV-ligowych kuluarach słychać było głosy, że prezes zastanawia się nawet nad wycofaniem drużyny z rozgrywek. Nie traktujemy jednak ostatniej informacji szczególnie poważnie, bo znając Pana Ireneusza, doskonale wiemy, że łatwo się nie podda. Paradoksalnie wyczulamy naszych chłopców przed ewentualnym lekceważeniem przeciwnika, bo ten w każdym momencie może nie tyle odpalić, co odpalić z przytupem.

„Tejksiu”

Pora na przedstawienie piłkarza, który w największym stopniu absorbował będzie namysłowską defensywę. I nie tylko przez wzgląd na nazwisko, ale przede wszystkim ogromne umiejętności. To Takesure Chinyama, dziś 34-latek, ale wciąż w gazie. Umiejętności się nie zapomina, więc nie liczylibyśmy z jego strony na taryfę ulgową. Facet trafił do Polski w 2006 r., kotwicząc na chwilę w grodziskiej Dyskobolii. Potem jednak przeniósł się na 4 lata do Legii Warszawa, gdzie nie tylko stał się ulubieńcem kibiców, ale przede wszystkim pokazał ze świetnej strony. Z Legią i Dyskobolią po jednym razie sięgnął po Puchar Polski (2007 i 2008), natomiast w 2009 r. założył koronę strzelców Ekstraklasy (z 19 golami na koncie)! W warszawskich barwach rozegrał łącznie 72 mecze, w których strzelił 36 goli. Średnia 0,5 gola na mecz do dziś robi ogromne wrażenie. Później piłkarskie losy rzuciły „Tejksiego” do Zimbabwe (to obywatel tego kraju, mający na koncie 3 występy w tamtejszej reprezentacji) oraz jednego z najsłynniejszych klubów Afryki, czyli południowoafrykańskiego Orlando Pirates. Kontynuował też przed powrotem do Polski (w latach 2013-16) występy w tamtejszej ekstraklasie, tyle, że w Platinum Stars. Aż wreszcie zupełnie niespodziewanie dał się wiosną namówić na grę w Piotrówce. Chinyama stara się ciągnąć LZS-owski wózek na tyle, na ile może. I ukłuł już parę razy. To typ niezwykle silnego gracza, który jeśli tylko ma odrobinę miejsca, to momentalnie strzela. I tu uwaga, ma niezwykle silny i soczysty strzał, więc zwłaszcza nasi stoperzy będą musieli bacznie go pilnować, aby nie dać mu okazji do wykazania się. Bez dwóch zdań takiej gwiazdy na boiskach IV ligi opolskiej od dawna już nie było. Gwiazdy natomiast same nie grają, potrzebne jest też wsparcie w kolegach z zespołu. A że z tym w ostatnim okresie jest różnie, to i naszej szansy punktowego podreperowania obecnego dorobku w tym właśnie upatrujemy.

Fot.: Jutro naprzeciw piłkarzy namysłowskiego Startu powinien wybiec ON. Takesure Chinyama - w barwach warszawskiej
Legii król strzelców polskiej Ekstraklasy w 2009 r.! [zdjęcie: Oliwer Kubus/www.nto.pl]

 

Z liderem w plecy

Polonia sięgnęła po 3 punkty w starciu z Piotrówką zasłużenie, choć goście długo otrzymywali dla siebie korzystny rezultat. Ale brak możliwości zmian (przypominamy, że do Głubczyc LZS zawitał w jedenastu) oraz upalna pogoda sprawiły, że nasz sobotni rywal zaczął opadać z sił i ostatecznie rozbił ich Bawoł. Honorowe trafienie dla LZS-u zapisał na swoje konto Chinyama, który piłkę do siatki wepchnął… żebrami. Tak czy inaczej, wynik może jest trochę mylący (choć my przegraliśmy z Polonią jeszcze wyżej) i koncentracja od pierwszych minut będzie w naszej drużynie zdecydowanie wskazana.

Polonia Głubczyce - Piotrówka 4-1 (1-1)

1-0 Lenartowicz - 11., 1-1 Chinyama - 35., 2-1 Bawoł - 79., 3-1 Bawoł - 83., 4-1 Bawoł - 90.

Piotrówka: Fesser - Simpore, Mużyłowski, Gór­niak, Kasmi - Zieliński, Czura, Chiunye, Konieczny, Cieluch - Chinyama.

LZS – namysłowski koszmar

Mogłoby się wydawać, że skoro Piotrówka, to stosunkowo niedługa historia występów na poziomie III i IV ligi, to spotykaliśmy się z nią incydentalnie. Nic z tych rzeczy. Za nami już 8 meczów o punkty i niestety, z wyraźnie niekorzystnym bilansem. Premiera nastąpiła w edycji 2011/12 na poziomie III ligi i zakończyła się dwiema porażkami Startu (1-2 i 2-4). W kolejnych dwóch latach było lepiej (także w III lidze). W kampanii 2012/13 przegraliśmy w Piotrówce 1-2, aby wygrać przy Pułaskiego 4-2, natomiast rok później ulegliśmy w delegacji 0-2, żeby w Namysłowie odnieść sukces w najskromniejszych rozmiarach (1-0). Wreszcie dochodzimy do sezonu 2014/15 i premiery na szczeblu IV ligi. W listopadzie 2014 r. zdołaliśmy z faworytem bezbramkowo u siebie zremisować, natomiast w czerwcowym rewanżu czerwono-czarni doświadczyli blamażu. Nasz zespół próbował wtedy grać otwartą piłkę z mocno rozpędzonym liderem i taka postawa spowodowała, że dostaliśmy mocno po plecach. Wynik 0-7 nie budził wątpliwości, kto był lepszy. Ale to wynik bardzo wstydliwy, bo daliśmy się klasycznie pogromić. I niestety, jest to najwyższa przegrana Startu Namysłów po poziomie IV ligi opolskiej w rozegranych dotychczas 331 meczach… Dopełnijmy, że wzajemny bilans zamyka się następującymi liczbami: 2 zwycięstwa Startu, przy jednym remisie i 5 porażkach (w bramkach lepsi rywale 19-9).

Z historycznego, choć całkiem świeżego, punktu widzenia, faworytem powinni być gracze LZS-u. Tym bardziej, że dotychczasowe mecze na własnym obiekcie ze Startem (łącznie 4) klub z Piotrówki zawsze wygrywał. Pora więc najwyższa, aby bessę wyjazdowej niemocy wreszcie zakończyć. Remis? Nie mielibyśmy nic przeciw, ale jeśli mamy przełamywać bariery, to najlepiej zwycięstwem.

Ostrożność i konsekwencja – czego się spodziewać.

Przy okazji środowej gry z Małąpanwią sugerowaliśmy walkę i wyrównany mecz. Okazało się jednak, że nie doceniliśmy naszych chłopców, bo Ci w pierwszej części koncertowo rozbili rywala. Nie jesteśmy więc w stanie przewidzieć tego, co wydarzy się w sobotnie popołudnie. Możemy jedynie przypuszczać. Wydaje się, że najlepszą w tym wypadku obroną będzie… atak. Tak, tak, właśnie atak przez regularne próby nękania tamtejszej defensywy. Tak się składa, że Piotrówka całkiem sporo goli dotychczas strzeliła (13), natomiast ich defensywa dziurawa jest jak szwajcarski ser! 22 gole stracone w 7 meczach, to nie tylko najgorszy wynik w lidze (kolejny jest tu TOR z 15 bramkami w plecy), ale i fatalna średnia na mecz 3,14! Grzechem byłoby więc nie spróbować przycisnąć gospodarzy. Co równie istotne, w każdym dotychczasowym meczu o punkty przeciwnik tracił co najmniej jednego gola. Jeśli więc unikniemy błędu pychy i atak poprzemy sumienną grą w tyłach, to takie spotkanie może względnie spokojnie paść naszym łupem. Jeśli jednak pójdziemy na wymianę ciosów i nieco wariacki futbol, to tu już na dwoje babka wróżyła. I wcale nie jest powiedziane, że taki piłkarski rollercoaster nie zakończyłby się wysokim wynikiem (2-2 albo 3-2 w obie strony). LZS Piotrówka to dziś naprawdę dużą zagadka… na zakręcie. A czy także kolos na glinianych nogach? To zweryfikuje już boisko.

Mecz LZS Piotrówka – Start Namysłów (w ramach 8. serii gier IV ligi opolskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 17.09.br.) na obiekcie w Piotrówce. Pierwszy gwizdek arbitra piłkarze obu zespołów usłyszą o godz. 16:00, a my w imieniu gospodarzy serdecznie na ciekawą rywalizację zapraszamy. Wobec przedstawionych wyżej okoliczności, aż nie chce się wierzyć, że to spotkanie może zakończyć się wynikiem bezbramkowym. Tym bardziej więc zachęcamy do spędzenia piłkarskiego popołudnia na meczu najwyższej ligi Opolszczyzny. [KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy