Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Niewygodna "Swora"

Odsłony: 9603

5 spotkań i tyle samo punktów - oto aktualny dorobek Startu Namysłów. Choć to dopiero początek sezonu i pozycja w lidze znaczy niewiele, to z pewnością 15. miejsce nie przynosi fanom radości. Ciągle szukamy odpowiedzi na pytanie o potencjał czerwono-czarnych, ale na jakąś pełniejszą odpowiedź musimy jeszcze poczekać co najmniej kilka gier.

Teraz zmierzymy się z beniaminkiem, który jest nim jakby tylko z nazwy. Rywal doskonale nam znany, na dodatek z długą historią pojedynków przy Pułaskiego. O kim mowa? O Swornicy Czarnowąsy, która ostatnimi czasy przebyła nietypową drogę do IV ligi. Liczby, nazwiska, bramki i nasza analiza przeciwnika - wszystko w poniższej przedmeczowej zapowiedzi.

Ale historia! Jak doszło do tego, że Swornica jest w IV lidze

Droga na IV-ligowy szczebel była bardziej zawiła niż mogłoby się to wydawać. Żeby mieć lepszy ogląd na sytuację, musimy się cofnąć do sezonu 2013/14. Wówczas to "Swora" zakończyła grę w III lidze opolsko-śląskiej na pozycji 12. co było jednoznaczne z utrzymaniem się. Nastąpiło jednak coś mało spodziewanego - decyzyjni LZS-u wycofali się z rywalizacji tuż po zakończeniu rozgrywek! Przyczyny były dwie - pod znakiem zapytania stanął fakt, czy klubowa kasa będzie w stanie udźwignąć ciężar III ligi. Natomiast druga motywacja była czysto... sportowa. W rozgrywkach ’15/16 szykowała się reforma rozgrywek, która mogła wyciąć (i to zrobiła! sami z resztą o mały włos nie staliśmy się jej ofiarą) ponad połowę klubów. Wobec takiej wizji "szarpania się", wybrano ucieczkę „na tyły” - Swornica została wycofana i kolejny sezon rozpoczęła dwie ligi niżej, czyli w "okręgówce".

Jak się okazało, było to mądre i strategiczne posunięcie. Kadra wcale nie poszła w drzazgi, a okres w czyśćcu trwał tylko rok. Czarnowąsy w sezonie 2015/16 awansowały z V ligi z drugiego miejsca w swojej grupie. Jednak zaznaczyć trzeba, że droga do sukcesu nie była usłana różami. Ostatecznie o awansie zadecydowała znakomita forma wyjazdowa, którą reprezentuje bilans 13-2-0! LZS do mistrza stracił 4 punkty, natomiast nad trzecią Victorią Chróścice przewaga wyniosła 6 "oczek". Podkreślmy raz jeszcze - pozorne wystawienie białej flagi długofalowo miało pozytywne skutki.

Wzmacnianie już solidnego - okno transferowe oraz kadra

Wynik transferowych ruchów zdecydowanie należy uznać za wygraną klubu. Posuniemy się do śmiałego stwierdzenia - transferowe łowy były jednymi z najlepszych w całej lidze. Brak wielkich hitów, ale sprowadzone posiłki od razu dały efekt w postaci punktów.

LATO TRANSFEROWE W POLONII GŁUBCZYCE
PRZYBYLI ODESZLI

Marcin Rogowski (Victoria Chróścice)
Damian Filla (Victoria Chróścice)
Igor Chodanowicz (Victoria Chróścice)
Krzysztof Tront (MOSiR Odra Opole)
Dominik Franek (Małapanew Ozimek)
Igor Babanskyh (Silesius Kotórz Mały)
Mateusz Bębnowski (Pomologia Prószków)
Przemysław Tramsz (Pomologia Prószków)
Krzysztof Krakowian (KS Krapkowice).

Mateusz Ogórek (nie wznowił treningów)
Florian Kupilas (nie wznowił treningów)
Łukasz Grzesik (szuka klubu)
Radosław Kowalczyk (Sparta Paczków)
Daniel Wolny (Rudatom Kępa)
Mateusz Ptak (Starowice)


Przybliżmy więc kto dziś buduje markę Swornicy. Otóż istotna część szatni to zawodnicy z pewnym schematem w piłkarskim CV. Czyli epizod w stolicy województwa, a później dłuższa lub krótsza trasa pomiędzy małymi, ale prężnymi sportowo satelitami Opola jak Chróścice, Czarnowąsy, Dobrzeń Wielki, Gracze itd.

No to trochę konkretów. W bramce od lata stoi Ukrainiec Chodanowicz (oczywiście w przeszłości Odra Opole). Ciekawa sytuacja, bo wymieniony został od razu duet golkiperów. Na tyłach należy spodziewać się obecności na przykład Mazurka czy Steczka, ale najbardziej otrzaskany w futbolowym świecie jest 33-letni Udarević (dawno temu występy w polskiej i cypryjskiej ekstraklasie). Im dalej tym ciekawiej, bo w drugiej linii mamy Fillę, Bednarskiego, Franka, Syldorfa, Sikorskiego – niemal w komplecie wszyscy z co najmniej III-ligowym bagażem doświadczeń. Na dodatek dołączył do tego zestawienia kolejny Ukrainiec - skrzydłowy Babanskykh, który już zdążył błysnąć swoimi akcjami. Przód to przede wszystkim Wojciech Sciło - dla grającego trenera jest to siódmy sezon z rzędu w biało-niebieskich barwach i mimo 36 lat na karku, w szesnastce rywala radzi sobie wybornie (jeśli ktoś ma dobrą pamięć, to pewnie kojarzy, że właśnie Scisło słynął z celnego bicia jedenastek). To właśnie on jest mózgiem zespołu - strzela, ale i wystawia piłki kolegom. Natomiast z przodu za egzekutora robią weteran Rogowski lub młody Twardowski. Zresztą obaj notując trafienia już potwierdzili swoją klasę.

Taka mieszanka powoduje, że mamy do czynienia z dojrzałym zespołem. Jeśli więc liczyć doświadczenie liczbą gier rozegranych na poziomie wyższym niż IV liga, to rywale mają w tej kategorii miażdżącą przewagę nad namysłowskim Startem. Ale czy samo doświadczenie wygrywa mecze? Nie, ale może być bardzo przydatne, co znamy z autopsji.

Pozytywnie, ale czy wystarczająco na lidera? Forma Swornicy w sezonie 2016/17

W letniej kampanii rozgrywek LZS radził sobie naprawdę dobrze. Trudno dokładnie powiedzieć w co celować będzie trener oraz włodarze klubu, ale na nasze oko będzie to wysoka pozycja, gdzieś w rejonach TOP 5, a może nawet podium. Czy mistrzostwo jest możliwe? Swornica ma pewien potencjał, ale są trzy sprawy – czy jest on już teraz wystarczający by wbić się na tron (co już zostało poddane testowi), zdolność finansowa na poziomie III ligi oraz... polityka. Jak pewnie większość czytelników wie, kilka miesięcy temu pojawił się problem „połknięcia” przez Opole sąsiadującej gminy Dobrzeń Wielki, na terenie której leżą Czarnowąsy. Taki nowy podział administracyjny może odbić się na stanie kas maluczkich, a stąd już krótka droga do klubowego księgowego. W najbliższej przyszłości istotną rolę odegrać więc mogą sprawy pozasportowe.

WYNIKI SWORNICY CZARNOWĄSY W SEZONIE 2016/17
IV liga, Kolejka 1 Skalnik Gracze 1-4 Swornica Czarnowąsy
IV liga, Kolejka 2 Swornica Czarnowąsy 2-1 Polonia Nysa
IV liga, Kolejka 3 KS Krasiejów 1-2 Swornica Czarnowąsy
IV liga, Kolejka 4 Swornica Czarnowąsy 4-0 Chemik Kędzierzyn-Koźle
PWoj, 1/32 finału Stal Osowiec 0-7 Swornica Czarnowąsy
IV liga, Kolejka 5 Małapanew Ozimek 2-2 Swornica Czarnowąsy
IV liga, Kolejka 6 Swornica Czarnowąsy 0-4 Polonia Głubczyce
PWoj, 1/16 finału LZS Mechnice 1-8 Swornica Czarnowąsy


Jak więc zaprezentował się dotychczas LZS? Naprawdę pozytywnie, wystarczy rzut oka na wyniki i wiedzieć będziemy, że mamy do czynienia nie z lękliwym beniaminkiem, ale z otrzaskaną paczką, która wraca na swoje miejsce i doskonale zna własne możliwości. Dotychczas zanotowano tam jedno bardzo poważne potknięcie. Poza tym na plus forma w Pucharze Polski, która osłodziła bolesną porażkę z Głubczycami.

Jeden zwrotny moment - ostatnia kolejka LZS-u.

Podopieczni Scisły w ostatni weekend gościli u siebie Polonię Głubczyce. Spotkanie topowych ekip zwiastowało emocje. I faktycznie ich nie zabrakło, choć nie zawsze były one pozytywne. Ale po kolei.

Wynik bardzo szybko, bo już w 5’ otworzył snajper Polonii czyli Bawoł, który wykorzystał prostopadłe podanie partnera. Zaczęło się od szybkiego ciosu, ale na kolejny zastrzyk adrenaliny widzowie czekali ponad godzinę. Optycznie w tym czasie lepiej wypadali gospodarze - stworzyli kilka okazji, ale za każdym razem brakowało precyzji. Najgoręcej zrobiło się po kropnięciu Rogowskiego - rywali uratowała poprzeczka.

Wszystko wyglądało przyzwoicie do momentu, aż wybiła 58’ rywalizacji. Bezsensowną drugą żółtą kartkę zobaczył Udarević. Taka decyzja była zdecydowanie nie po myśli obrońcy miejscowych, który mówiąc bardzo delikatnie - złożył arbitrowi protest. Zejście Chorwata było niczym odbezpieczenie zawleczki granatu - goście wypunktowali dziesiątkę gospodarzy bezlitośnie.

Kilka minut po kluczowym wydarzeniu wynik podwyższy Jamuła, a w samej końcówce dzieła zniszczenia dokończył ten, który to wszystko zaczął - Łukasz Bawoł, który już teraz wydaje się być murowanym kandydatem na króla strzelców. 0-4 to zaskakująco wysoka porażka LZS-u. Punktem zwrotnym meczu była wspomniana „czerwień”, bo do tego momentu gospodarze ciągle mieli realną perspektywę na odwrócenie losów meczu. Potem wszystko runęło.

Swornica Czarnowąsy - Polonia Głubczyce 0-4 (0-1)

0-1 Bawoł - 5., 0-2 Jamuła - 66., 0-3 Bawoł - 84., 0-4 Bawoł - 90.

Swornica: Chodanowicz - Mazurek,Udarević, Steczek, Pastuszek (73. Tramsz) - Bednarski, Filla, Sikorski (67. Franek), Babanskykh (67. Syldorf), Ścisło, Rogowski (77. Twardowski).

(Czarna) kartka z kalendarza. O ostatniej ligowej rywalizacji NKS - LZS

Choć przeciwnika znamy doskonale i historia naszych spotkań jest naprawdę długa, to od ostatniego pojedynku minęło już 2 lata. Żeby przypomnieć sobie jak to wyglądało, musimy przewinąć taśmę do sezonu 2013/14. Wówczas Start i Swornica grały w III lidze opolsko-śląskiej. Reforma ligi sprawiła, że rywalizowaliśmy w przedziwnej formule z podziałem na grupy. W każdym razie był to rok, kiedy NKS rozsypywał się na naszych oczach. Pierwszy prawdziwie mocny cios w ówczesnym sezonie otrzymaliśmy właśnie od „Swory”. Jak więc było na murawie?

We wrześniu Start poległ w Czarnowąsach rozmiarami, których zdecydowanie nie należało się spodziewać. Rywale otworzyli licznik w 31’ i regularnie w odstępach czasowych 10-15 minut kłuli nas do końca zawodów (w międzyczasie dwóch namysłowian - Rozums i Żołonowski zobaczyło czerwoną kartkę). Dostaliśmy baty aż 0-6. Natomiast rewanż w Namysłowie, skończył się zwycięstwem gości 2-0. Zabrzmi to jak gorzki żart, ale przy pierwszym pojedynku był to nawet i mały sukces. Jednak przed niedzielą nie sugerujmy się tym dwumeczem. Trzy lata po klęsce mamy do czynienia z zupełnie inną rzeczywistością.

Fot.: Ostatnią wizytę przy Pułaskiego (patrz zdjęcie) gracze Swornicy wspominali bardzo dobrze, wygrali bowiem 2-0. Był to
okres, kiedy obie drużyny rywalizowały w III lidze opolsko-śląskiej (sezon 2013/14). Teraz namysłowscy kibice liczą po cichu
od odwrotny rezultat. [zdjęcie: Agnieszka Michalska]

 

Jak biało-czerwoni, czyli rozterki przed meczem NKS - LZS

Krótko i na temat – na dziś „Swora” jest zespołem silniejszym i jest też w związku z tym papierowym faworytem. Nie zmienia to jednak faktu, że dla Startu... nie powinno mieć to znaczenia. Jeśli chcemy się liczyć w lidze, to trzeba zapunktować, choćby na remis. NKS wpadł w mentalną pułapkę, w której przez lata uwięziona była nasza reprezentacja. Ale „Swora”, to bardzo niewygodny przeciwnik i trzeba naprawdę pełnej koncentracji, aby nie zostać z niczym.

Chodzi o pułapkę braku powtarzalności i stabilizacji. Nasze Orły były tak nieobliczalne, że co prawda mogły skasować, na przykład Portugalię, ale kiedy przychodziło do meczu z przysłowiowymi kelnerami, znowu drżeliśmy o wynik (swoją drogą, mecz w Kazachstanie pokazał, że te demony ciągle są obecne). Podobne wrażenie sprawia dziś Start. Niby wszystko jest OK, niby nie gramy źle, nie odstajemy specjalnie od rywali, walczymy jak równy z równym, ale nie ma to przełożenia na gole i punkty. A o to przecież głównie chodzi. No i właśnie, każdy mecz, bez względu na potencjał rywala, jest dla nas dużą niewiadomą. Patrząc na nasz dorobek, aż chce się zacytować po jednym z meczów naszej kadry śp. Kazimierza Górskiego – skoro wszystko jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Ściskamy więc kciuki za „Chłopców z Pułaskiego”, aby zrobili krok w dobrym kierunku. Jeśli chcemy mieć w miarę spokojne życie to umiejętności piłkarskie należy przekuwać na punkty już teraz. Tego właśnie piłkarzom i fanom w niedzielne popołudnie życzymy.

Mecz Start Namysłów – Swornica Czarnowąsy (w ramach 7. serii gier IV ligi opolskiej) odbędzie się w niedzielę (11.09.). Spotkanie zaplanowano na godz. 16:00, a odbędzie się na stadionie przy Pułaskiego 5. Serdecznie wszystkich kibiców na ten ciekawy spektakl zapraszamy. [TD]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy