Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Wrócić na właściwy TOR

Odsłony: 7946

Umiarkowanie dobre nastroje namysłowskich kibiców w ostatnim tygodniu wyraźnie się pogorszyły. No, ale jest przyczyna – dwie porażki w wyjazdowych grach, najpierw minimalna w Kędzierzynie-Koźlu (0-1), a przed tygodniem dotkliwa w Głubczycach (1-5). Fani zastanawiają się, który Start jest prawdziwy? Czy ten w zamyśle nowy z początku sezonu czy też stary z wiosenną twarzą? W duszy każdy z nas liczy, że jednak mówimy o nieco inaczej grającej drużynie, odważniejszej, o bogatszym repertuarze gry, dostosowującej się do wymagań rywala. Ale póki co, znaleźliśmy się w niebezpiecznej strefie, od której w ubiegłym roku wielu z nas przybyło siwych włosów albo i nawet przyplątała nerwica żołądka. Faktem jest, że wciąż mówimy o początkowej fazie rozgrywek, pierwszych śliwkach robaczywkach. Tyle, że niespecjalnie możemy sobie pozwolić, aby konkurencja punktowo nam odjechała. Należy wziąć się w garść i znów możliwie regularnie punktować. Lekko ostatnio zboczyliśmy z obranej trasy, więc pora wrócić na właściwy tor. No to tym bardziej warto byłoby dokonać tego w konfrontacji z najbliższym rywalem, którym będzie… TOR z Dobrzenia Wielkiego. O tym, czy według nas jest na to szansa i jak może przebiegać sobotni pojedynek, przeczytacie w kolejnych akapitach.

Dwie rundy - dwa TOR-y, czyli poprzedni sezon

Na zakończenie rozgrywek 2015/16 TOR zacumował dokładnie w środku tabeli. Pozycja numer 9 z wyraźną stratą do czołówki, ale i wyraźną przewagą nad dołem, która jest nieco myląca. Bo w rzeczywistości zespół naszych sobotnich rywali niemal do końca drżał o byt.

Cechy charakterystyczne u rywala? Przede wszystkim nierówny sezon. Na koniec pierwszej rundy TOR zajmował 5. miejsce z perspektywami na walkę o... wicemistrzostwo. Ale zimą wszystko się posypało. Zapas punktowy wystarczył do utrzymania się (60% punktów zostało zdobytych jesienią), choć sama forma mogła już wówczas mocno niepokoić, bo po drodze przydarzyły się konkretne wynikowe wpadki, jak 1-5, 1-7 czy 0-7. Natomiast pierwsze wiosenne zwycięstwo gracze z Dobrzenia wywalczyli dopiero w 9. grze przeciw... Startowi.

Taka huśtawka wpłynęła znacząco także na bilans bramkowy, który wyniósł 58-66. Czyli przekładając to na "chłopski rozum" - solidna ofensywa i beznadziejna obrona. Więcej goli stracili tylko Czarni Otmuchów, którzy jak pamiętamy, prezentowali się fatalnie non-stop, a to z kolei nie wystawia najlepszego świadectwa obrońcom TOR-u. Wszystko wskazuje na to, że wiosna ’16 była preludium do kryzysu, który na dobre uderza także na początku obecnego sezonu.

2-0 dla TOR-u, czyli nasze spotkanie w sezonie 2015/16

Pierwszy pojedynek w Namysłowie przede wszystkim stał pod znakiem dużej dawki nerwów, bardzo niepotrzebnych zresztą. Na prowadzenie w 27’ wyszedł NKS po golu Samborskiego. Już kilka minut później mogliśmy wbić gwóźdź do trumny TOR-u, ale karnego nie wykorzystał Żołnowski. Wtedy też po raz pierwszy zagotowało się na murawie. Po godzinie gry miała miejsce kolejna nerwówka, gdyż z boiska za rzekomą „symulkę” wyleciał „Sambor”. Goście wykorzystali to bardzo skrzętnie. Kilka minut po tym zdarzeniu wyrównali po dobrze wykonanym rzucie rożnym (na głowę Komora zagrywał Sieńczewski). A w 89’ sytuacja powtórzyła się, choć tym razem futbolówkę zagraną z rogu sfinalizował Morka. Mecz skończył się wynikiem 2-1 dla gości. Po końcowym gwizdku w obozie przyjezdnych wybuchła euforia. O atmosferze w szeregach czerwono-czarnych chyba nie trzeba wspominać...

Rewanż rozpoczął się dla nas fatalnie. Już w 3’ gry Achtelik otworzył wynik. Taki stan nie zmieniał się przez długie minuty. Dopiero druga część przyniosła coś nowego i od razu była to... kanonada. W przeciągu kilkunastu minut od przerwy dobrzenianie zadali nam trzy ciosy. Odpowiedzieliśmy na to trafieniem P.Pabiniaka, ale rezultat brzmiał wówczas... 1-4. Nasz snajper jeszcze w doliczonym czasie gry zmniejszył rozmiary porażki, wykorzystując karnego, ale nie miało to już żadnego znaczenia. Przegraliśmy 2-4 i wracaliśmy do Namysłowa w minorowych nastrojach.

Fot.: Pojmać, skuć kajdanami i przykuć do ławki rezerwowych. Gdyby to było możliwe, to tak powinni jutro postąpić piłkarze
namysłowskiego Startu ze Sławomirem Sieńczewskim (na zdjęciu w białej koszulce), który wielokrotnie w meczach Start - TOR
dawał nam się we znaki. Ale że nie jest to możliwe, chłopcy muszą wymyślić chytry plan, aby na boisku dobrzeńskiego
weterena zneutralizować. [zdjęcie: Artur Musiał/StartNamyslow.pl]


Duży ruch i zadowolenie, czyli okno transferowe

W Dobrzeniu Wielkim doszło do licznych przetasowań w kadrze, aczkolwiek nie naruszony został fundament zespołu. Włodarze klubu sięgnęli po własne posiłki z drużyn młodzieżowych oraz rezerw. Ponadto sięgnięto po armię, która sprawia wrażenie faktycznych wzmocnień. Kto natomiast opuścił TOR? Tutaj zawodnicy głównie po prostu wykruszyli się. My z tego zestawienia kojarzyć będziemy Morkę (zwycięski gol jesienią) oraz Achtelika (dwa otwierające gole wiosną).

LATO TRANSFEROWE W DOBRZENIU WIELKIM
PRZYBYLI ODESZLI

Szymon Domińczuk (Foto Higiena Gać)
Arkadiusz Fluder (LZS Starowice)
Grzegorz Rupental (LZS Starowice)
Łukasz Strząbała (Stal Brzeg)
Krystian Wiench (drużyna rezerw)
Dominik Kodura (Śląsk Łubniany)
Kacper Pawlus (juniorzy Odry Opole)
Jarosław Draguć (LZS Kup)
Dawid Nanko (drużyna juniorów)

Karol Kosecki (wyjazd do pracy)
Dawid Achtelik (wyjazd do pracy)
Michał Szymański (nie wznowił treningów)
Patryk Pacześ (nie wznowił treningów)
Robert Szmielak (nie wznowił treningów)
Łukasz Mehl (przesunięcie do rezerw)
Wojciech Morka (przesunięcie do rezerw)
Maciej Bednarz (Wiking/Rodło Opole)


Kryzys, czyli obecna forma

Forma? Nie forma, ale jej brak. Tu niespecjalnie jest co komentować, wystarczy rzut oka na dotychczasowe wyniki... Jednym słowem - jest źle. To co może zastanawiać, to w pierwszej kolejności jak doszło do tak czarnej serii. Z naszej odległej perspektywy jest to trudno wytłumaczalne, bo w miarę solidny zespół raczej się nie osłabił. Jak wspomnieliśmy, symptomy choroby było widać wiosną, więc może to ciąg dalszy. Dla jutrzejszych gospodarzy światełkiem w tunelu TOR-u jest – na dziś – zaskakujące zwycięstwo w ostatnią sobotę z faworyzowanym Agroplonem (1-0). Co istotne, nie dość, że dobrzenianie w końcu wygrali, to uczynili to „do zera”, co przy poprzednich grach o punkty robi wyraźną różnicę. Wystarczy spojrzeć, że w czterech wcześniejszych meczach defensywa TOR-u przypominała szwajcarski ser – w każdym z nich bowiem tracili oni minimum 3 gole! Progres, który nastąpił na stadionie w… Namysłowie (bo przy Pułaskiego na co dzień domowe mecze rozgrywają nasi sąsiedzi z Głuszyny) każe nam się mieć na baczności.

WYNIKI TOR-U DOBRZEŃ WIELKI W SEZONIE 2016/2016
IV liga, Kolejka 1 LZS Starowice 3-0 TOR Dobrzeń Wielki
IV liga, Kolejka 2 TOR Dobrzeń Wielki 3-5 Małapanew Ozimek
IV liga, Kolejka 3 Po-Ra-Wie Większyce 3-2 TOR Dobrzeń Wielki
IV liga, Kolejka 4 TOR Dobrzeń Wielki 1-3 Polonia Głubczyce
PWoj, 1/32 finału Racławia Racławice Śl. 1-6 TOR Dobrzeń Wielki
IV liga, Kolejka 5 LZS Agroplon Głuszyna 0-1 TOR Dobrzeń Wielki


Stara oś i optymizm, czyli skład oraz sezonowe cele

 Od transferów, przez wyniki, płynnie przechodzimy do kadrowych detali. Ogólnie rzecz biorąc oś zespołu nie została naruszona. Od bramkarza po atak skład przypomina zestawienie z ostatniego sezonu. Nowości w tyłach, to udane wkomponowanie się Rupentala oraz Strząbały. Co natomiast z powracającym z Kup Jarosławem Draguciem? Obrońca-weteran (41 lat!) być może nie nadaje się już na cotygodniowe występy od pierwszej minuty, ale z pewnością służy młodszym kolegom doświadczeniem (ciekawostka - łącznie w Dobrzeniu Wielkim spędził on... 20,5 sezonu!).

Siłę ofensywną nadal tworzy trójkąt Luptak-Karabin-Sieńczewski. Pierwszych dwóch to napastnicy (łącznie 44% trafień w sezonie ’15/16). Trzeci to z kolei zzmora namysłowian. Doświadczony Sieńczewski, to kapitan i „otwieracz” TOR-u. Nie strzela tyle, co młodsi koledzy, ale przede wszystkim bierze na siebie ciężar gry, odpowiada za kluczowe podania oraz stałe fragmenty. Wspierać wymienione trio będzie młody Tomasz Komor, który też zdążył już napsuć nam krwi.

Jak to wszystko ma się do klubowych ambicji? Raczej nikt nie wskazał żadnej konkretnej pozycji. Trener Lasota dał do zrozumienia, że TOR powinien walczyć o jak najwyższą pozycję, unikając przy tym wiosennych przebojów. Jak wiemy - całkiem realny plan już teraz nieco się skomplikował. Bez dwóch zdań dobrzeńskiego coacha irytować musi łatwość, z jaką jego zespół dał sobie strzelić już 14 goli! Żadna z obecnie rywalizujących ekip nie straciła ich więcej, więc bezwzględnym priorytetem jest tu praca nad walką obronną każdego z 11 graczy. Jak wspomnieliśmy, przed tygodniem efekt został osiągnięty, więc miejscowi kibice fußballu liczą, że z czerwono-czarnymi pójdzie ich pupilom co najmniej tak samo. My oczywiście mamy w tym względzie całkowicie odmienne zdanie, choć i tak wzajemne oczekiwania zweryfikuje murawa.

90-lecie, czyli na „jubel” musi być sukces

Rok 2016 jest wśród społeczności dobrzeńskiej wyjątkowy. Wiadomo nie od dziś, że podopolskie okolice przed wojną leżały w granicach niemieckich, więc powojenne kultywowanie tradycji przez ludzi rodzinnie i społecznie związanych z czasami sprzed 1939 roku są tam ogromne. Tęsknym okiem spoglądamy czasem w kierunku Dobrzenia, Czarnowąs, Kup czy Chróścic, bo tam lokalna społeczność zasadniczo inaczej postrzega bezinteresowną pomoc przy każdego rodzaju inicjatywie. Także przy organizacji meczów piłkarskich. Dlatego nie ma co się dziwić, że z okazji pięknego jubileuszu 90-lecia klubu, działacze i sympatycy TOR-u organizują naprawdę budzące uznanie imprezy okolicznościowe. To jednak w wymiarze czysto sportowym sprawa drugorzędna, więc podsumujmy to znanymi ogólnie faktami. A te mówią, że kluby obchodzące okrągły jubileusz z reguły nastawione są na sukces (jak choćby w tym roku Legia, która na stulecie zgarnęła krajowy dublet i awans do Ligi Mistrzów). W przypadku TOR-u (w 1926 r. zaczynali jako Verein für Rasenspiele Groß Bern) możliwości z pewnością nie sięgają walki o III ligę, ale już spokojne zachowanie bytu jak najbardziej. Muszą się więc piłkarze niebiesko-biało-zielonych ostro wziąć do roboty, jeśli nie chcą za chwilę wysłuchiwać na ulicy utyskiwań tych, którzy trzymają za nich kciuki. Warto też wspomnieć, że przy okazji jubileuszu zdecydowano się w TOR-ze na graficzny rebranding (odświeżenie) klubowego emblematu. I trzeba przyznać, że delikatna, acz wyraźna modyfikacja wyszła naprawdę świetnie (patrz infografika).

Starzy, acz niewygodni znajomi. Słów parę o historii

Piłkarze spod Opola, to ekipa, z którą znamy się jak „łyse konie”. Oczywiście działa to w dwie strony, więc trudno mówić o zaskoczeniu. W IV lidze obie jedenastki grały ze sobą 14-krotnie i niestety, zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia mieli rywale. Start wygrał tylko 2 razy, do tego zanotowano 3 remisy. Pozostałe 9 meczów padło łupem przeciwnika. W bramkach, co zrozumiałe, także lepsi są dobrzenianie (24-12). A to nie koniec złych wieści, bowiem od 5-ciu meczów nie potrafimy z TOR-em w IV lidze wygrać, z czego 3 ostatnie spotkania, to w komplecie nasze porażki. Nijak więc z historycznego punktu widzenia nie mamy się z czego radować. Co gorsza, na terenie TOR-u jeszcze nie wygraliśmy, a z 7 meczów uszczknęliśmy ledwie 2 punkty (2 remisy i 5 porażek, gole 5-14). Skąd więc czerpać optymizm? Choćby ze słów trenera Andrzeja Marcowa, z którym ostatnio rozmawialiśmy. Coach głubczyczan wyraźnie stwierdził, że każda seria – zła czy dobra – kiedyś się kończy. A skoro tak, to dlaczego nie miałoby to nastąpić w sobotę?

Ile czekamy na sukces z TOR-em? W IV lidze opolskiej ostatni raz wygraliśmy przed 6 laty. 10 października 2010 roku pokonaliśmy dobrzenian przy Pułaskiego 1-0 po golu Rafała Simlata w 73’ (asystował mu Patryk Pabiniak). Ale uwaga – nie jest tak, że w Dobrzeniu nigdy nie wygraliśmy, bo Start uczynił to w delegacji, gdy obie drużyny rywalizowały w III lidze (łącznie 4 mecze, bilans 1-2-1, bramki 5-5). Historyczna chwila miała miejsce w 19 maja 2012 roku, gdy ograliśmy TOR na ich na obiekcie 1-0. „Złotego gola” zanotował tym razem P.Pabiniak w 28’ (asysta Maryniaka).

Podsumowując, jeśli za kilkadziesiąt godzin podopieczni Grzegorza Rośka skutecznie zneutralizują człowieka-orkiestrę Sieńczewskiego, to z automatu zwiększą swoje szanse na sukces o jakieś 30%. A gdy dodatkowo skutecznie ukłują dobrzeńską defensywę, to szansa żeby zapunktować jeszcze bardziej wzrośnie. Wydaje się jednak, że jeden gol nie wystarczy do zgarnięcia 3 punktów. Akurat TOR w piłkę grać potrafi i co do tego nikt nie ma wątpliwości. Potrzebna jest jednak koncentracja i konsekwencja. Jeszcze przed tygodniem TOR pozostawał bez punktów, podczas gdy Start sprawiał więcej niż solidne wrażenie. Tymczasem w sobotę sporo się zmieniło, bo rywal zwarł szeregi i ograł głuszynian, natomiast NKS w wyniku fatalnych błędów w defensywie dał sobie nastrzelać worek bramek w Głubczycach. Jest takie powiedzenie, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Gdyby tak rzeczywiście było, to faktycznie moglibyśmy jutro wsiadać do autokaru z duszą na ramieniu. Spodziewamy się jednak wyrównanej batalii, gdzie o wyniku zadecydować może jeden gol różnicy. Start nie jest tak słaby, jakby niektórzy chcieli go widzieć po 1-5 z Polonią. No i pamiętajmy, że sportowa złość (a nasz zespół jest na siebie zwyczajnie wściekły) może tu tylko w motywacji pomóc. Wiedzą o tym w Dobrzeniu i pewnie jak my, nastawią się na ostrą walkę. Na szczęście nikt nie wie, jak potoczy się rywalizacja, więc już teraz zapraszamy do odwiedzenia stadionu konkurenta.

Mecz TOR Dobrzeń Wielki – Start Namysłów (w ramach 6. kolejki IV ligi opolskiej) odbędzie się jutro (tj. sobota, 03.09.br.) na obiekcie przy ul. Sportowej. Początek potyczki wyznaczono na godz. 16:30. Po 5. kolejkach Start (przy jednej grze zaległej) z 4 punktami okupuje 15. miejsce. TOR z kolei z 3 „oczkami” jest przedostatni. Stawka meczu jest bez dwóch zdań duża – wygrana jednej z ekip pozwoli w pewnym sensie skierować się na właściwy… TOR. Gospodarze walczą o pierwszą pełną pulę w tym sezonie na własnych śmieciach, podczas gdy czerwono-czarni o premierowy sukces w delegacji. A przy takiej próbie sił nierzadko pada remis. Naprawdę trudno wyczuć, kto kogo z torów wykolei. Ale jeśli mamy pozostać w torowym klimacie, to życzylibyśmy sobie i kibicom… TORowiska! Przy założeniu oczywiście, że słowo „tor” przetłumaczymy z języka niemieckiego! A „tor”, to nic innego jak „gol”, więc… trzymajcie kciuki za czerwono-czarnych. [TD, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
1 Komentarze | Dodaj własne