Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Pierwsze punkty w gościach

Odsłony: 88

Przyzwoite zawody obejrzeli kibice w wykonaniu Startu, więc co cieszy, premierowy wyjazdowy punkt w sezonie 2020/21 stał się faktem. Tak w jednym zdaniu ocenić można sobotnie dokonania namysłowskiego Startu w Chróścicach, gdzie nasz zespół wywalczył z miejscową Victorią bezbramkowy remis. W porównaniu z meczem sparingowym, które obie jedenastki rozegrały tuż przed toczącymi się rozgrywkami, tym razem nasz zespół na tle rywali zaprezentował się zauważalnie korzystniej. Przede wszystkim cieszył fakt, że znów próbowaliśmy grać w piłkę, a nie skupiać się na destrukcji i bazować na kontratakach, tak jak miało to miejsce w pierwszych grach sezonu. I trzeba przyznać, że nieźle to z wysokości trybun wyglądało, choć oczywiście mamy świadomość, że gra była momentami z obu stron szarpana i nierówna.

Zaczęło się dość spokojnie, a jako pierwsi pod bramką przeciwnika pojawili się czerwono-czarni. W 3’ Biczysko na 30 metrze odwrócił się z rywalem na plecach, po czym odegrał do Wilczyńskiego. Ten jednak z 25 metrów uderzył potężnie, ale jednak blisko 3 metry od celu. W rewanżu (5’) Damian Polok strzelił z powietrza, po odbiciu się futbolówki od naszych obrońców. Ta jednak po nodze R.Czecha poleciała poza linię końcową. Groźniej zrobiło się w 9’, gdy prostopadłe podanie trafiło pod nogi Perza, który w dobrej sytuacji był na tyle mocno naciskany przez wspomnianego Czecha, że z 8 metrów strzelił niecelnie. Z kolei w 15’ ładną akcją popisali się namysłowianie. Po wymianie około 10 podań piłka trafiła na lewo do Wilczyńskiego, który złamał z nią do środka i strzelił. Szkoda, że metr obok słupka. Kolejną interesującą akcję czerwono-czarni przeprowadzili w 19’, gdy znów po wymianie między sobą futbolówki, ta trafiła na lewą flankę do Zielińskiego. „Zielak” dośrodkował „kulę” na 5 metr do wbiegającego na krótki słupek P.Pabiniaka, ale ten nieczysto trafił w piłkę i szansa przepadła. Start próbował grać, a Victoria kontratakować. W 21’ Dastin Polok zdecydował się uderzyć z 17 metrów, lecz futbolówka po rykoszecie opuściła plac gry. Z kolei w 33’ próba P.Pabiniaka z 25 metrów była zbyt lekka, aby Walkowicz mógł mieć jakiekolwiek kłopoty podczas interwencji. Mocniej zabiły nam serca w 35’, gdy Świerczyński zagrał ładną piłkę za plecy obrońców Victorii. Ta trafiła do Patryka Pabiniaka, który złamał z nią na swoją prawą nogę i mocno uderzył z 10 metrów. Szkoda tylko, że „kula” niczym pocisk poszybowała tuż nad poprzeczką świątyni Victorii. Za chwilę (36’) obejrzeliśmy kolejny atak NKS-u. Tym razem Biczysko podał na lewo do P.Pabiniaka, a ten ograł obrońcę i wpadł w szesnastkę, skąd mocno strzelił. Niestety, jego próba z 13 metrów i tym razem okazała się niecelna. Start jednak nie rezygnował i w 42’ znów poważnie zagroził bramce miejscowych. Po zespołowym ataku Wilczyński podał w prawy sektor boiska do Szpaka, który prostopadłym zagraniem znalazł w polu karnym P.Pabiniaka. Ale nasz snajper z 7 metrów z dość ostrego kąta, uderzył tylko w boczną siatkę. Mogliśmy natomiast zostać pokarani w 43’, po tym jak Victoria wyprowadziła niebezpieczny kontratak. Wówczas Perz wychodził sam na sam ze Spedą, lecz nasz golkiper zdołał go uprzedzić. Piłka wróciła jednak do Perza i ten miał drugą szansę na pokonanie namysłowianina, ale tym razem z 12 metrów atakujący Victorii strzelił prosto w rękawice Spedy. Do przerwy utrzymał się więc wynik bezbramkowy.

Po zmianie stron przebieg rywalizacji był podobny do tego z pierwszych 45 minut. Obie jedenastki stworzyły sobie po parę okazji na gola, ale żadnej z nich nie wykorzystały. Zaczęło się w 51’ od dośrodkowania z głębi pola jednego z graczy Chróścic. Piłka trafiła na głowę znajdującego się na 5 metrze Damiana Poloka, tyle, że kapitana rywali rewelacyjną paradą zatrzymał Speda, odbijając piłkę na korner! Niebawem (56’) po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową ponownie uderzał Damian Polok,. I ponownie kibice zobaczyli dobrą interwencję golkipera Startu. Dla odmiany w 60’ piłka znalazła się w siatce po strzale głową Tomka Maćkowa (z rzutu wolnego dośrodkował mu dobrze piłkę Łukasz Szpak). Problem w tym, że arbiter uznał, iż Tomasz był w momencie strzału na pozycji spalonej i gola nam nie uznał. Victorię nieco to otrzeźwiło i w 64’ ruszyła na przedpole Startu, gdzie po wrzutce z lewej flanki dobrą okazję miał Taras Hladysh. Tyle, że z narożnika pola bramkowego (5 metr) główkował obok bramki. 67’, to z kolei kolejny kontratak Chróścic. Olszacki popędził z futbolówką prawym sektorem, wpadł w szesnastkę i z 13 metrów uderzył na dalszy słupek. Mieliśmy sporo szczęścia, bo jego próba okazała się odrobinę nieprecyzyjna. Start odpowiedział (68’) równie szybkim atakiem, zakończonym podaniem K.Fiedenia do P.Pabiniaka, który niecelnie uderzył z 17 metrów. W końcówce mieliśmy natomiast całkiem sporo emocji. W 80’ po indywidualnej akcji Świerczyńskiego piłkę na 16 metrze otrzymał zmiennik Smolarczyk. Kamil uderzył lewą nogą, ale prosto w bramkarza. Za chwilę T.Maćków zagrał „kulę” za plecy obrońców Victorii do J.Kowalczyka, ale ten w trudnym położeniu (na 10 metrze) naciskany przez defensora oddał niecelny strzał. Fajnie rozegraliśmy piłkę w środku pola w 82’, gdy Szpak uruchomił za chwilę na lewej flance Wilczyńskiego, a ten pociągnął z piłką do linii końcowej i dośrodkował na 5 metr do Kowalczyka. Kubie zabrakło jednak dosłownie centymetrów, aby sięgnąć piłkę i narobić ambarasu gospodarzom. I gdy wydawało się, że nic więcej się ciekawego na murawie nie wydarzy, to wtedy sporo się na murawie zadziało. W 90’ mogliśmy zadać rywalom zabójczy cios. Mało tego nawet dwa ciosy! Najpierw (90’) po doskonałym ataku NKS-u Smolarczyk dostał piłkę na 16-tym metrze, ale w dobrej sytuacji zbyt długo zwlekał ze strzałem i ostatecznie na 12 metrze został zablokowany. Z kolei w 90+2’ nasz zespół znów świetnie oszukał rywali, po tym jak za plecy obrony Victorii piłkę zagrał R.Czech. Przejął ją wspomniany przed chwilą Smolarczyk , który wygrał pojedynek biegowy ze stoperem i znalazł się sam na sam z Walkowiczem. „Smolar” uderzył na krótki słupek, lecz golkiper gospodarzy świetnie się zachował, odbijając piłkę do boku i ratując w ten sposób jeden punkt swojemu zespołowi!

Remis ostatecznie nie krzywdzi żadnej ze stron, choć mamy mały niedosyt z uwagi na końcowe minuty meczu. Uczciwie jednak przyznajemy, że rywale też mieli swoje okazje, ale świetnie spisał się Daniel Speda. Nas cieszy, co raz jeszcze podkreślimy, dobra postawa w polu naszego zespołu, który próbował grać w piłkę, wymieniał sporo podań i umiał stworzyć sobie sytuacje. Victoria zagrała z kolei trochę po (do niedawna) namysłowsku, skupiając się na destrukcji i szukając szans w szybkich kontrach. Wyszło na remis i za to czerwono-czarnym dziękujemy. Mamy pierwszy punkt wywalczony w tym sezonie w delegacji i teraz czekamy na pierwsze wyjazdowe gole, najlepiej poparte pełną pulą. A pierwsza z okazji na przełamanie wyjazdowej niemocy nadarzy się w Głuchołazach. Póki co trzymamy kciuki za najbliższy mecz, który przy Pułaskiego rozegramy z krapkowicką Unią. Szkoda, że nie zagra wówczas nasz rozgrywający Łukasz Szpak, który będzie pauzował za nadmiar żółtych kartek. Na koniec ciekawostka meczu w Chróścicach, gdzie parę stoperów w Starcie tworzyli dwaj nastolatkowie: Rafał Czech i Tomasz Maćków. Obaj mają po 19 lat, co oznacza, że w sumie mieli tyle samo lat, ile grający na prawej stronie defensywy Mirosław Kobierski (38 wiosen)! Jak widać, mieszanka rutyny z młodością w newralgicznej formacji dała nam wymierny efekt punktowy. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy