Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Zwycięska premiera

Odsłony: 263

Ważne trzy punkty wywalczyli podczas IV-ligowej premiery czerwono-czarni ulubieńcy Namysłowa. W potyczce z faworyzowaną Polonią Głubczyce nasz zespół stanął na wysokości zadania i po twardej oraz nieustępliwej walce skasował pełną pulę kosztem zespołu, któremu przed spotkaniem dawano więcej szans na zgarnięcie kompletu oczek. Futbol, to jednak gra nieprzewidywalna i przez to przez kibiców uwielbiana.

Od początku częściej przy piłce znajdowali się goście z Głubczyc, jednak przez długi czas nie byli w stanie poważniej zagrozić stojącemu między słupkami Spedzie. Poloniści w praktyce dochodzili na wysokość 30-tego metra, gdzie jednak trafiali na namysłowskie zasieki. Lepiej pod bramką jako pierwsi pokazali się jednak czerwono-czarni. W 7’ po ładnym rozegraniu P.Pabiniak znalazł się w szesnastce, jednak finalnie nie zdecydował się w dobrej sytuacji na strzał. W odpowiedzi (8’) Czarnecki strzelił z dystansu wysoko nad bramką NKS-u. Z kolei w 17’ na próbę uderzenia z woleja zdecydował się Bawoł (po wrzutce z prawej flanki), ale zrobił to słabo i nieprecyzyjnie. Miejscowi odgryźli się w 20’, gdy po dośrodkowaniu z lewego sektora Zielińskiego, do futbolówki dopadł na 11 metrze Mateusz Golonka. Nasz młody gracz główkował jednak nieczysto i przez to niecelnie. Mimo częstszego posiadania futbolówki przy nodze przez graczy Polonii, pierwsze 25 minut można uznać za dość wyrównane. W 26’ nastąpiła kluczowa, jak się później okazało, sytuacja spotkania. Piłkę na lewej stronie zagrał Zieliński i ta trafiła pod nogi Smolarczyka, który zbiegł z lewej flanki do środka, gdzie był jeszcze zahaczany przez Czarneckiego. Kamil zdołał się jednak utrzymać na nogach, po czym zrobił kilka kroków i strzałem zza szesnastki pokonał próbującego interweniować Pawlickiego. Mierzona z 23 metrów piłka wylądowała na bocznej siatce przy prawym słupku i za chwilę nasz snajper utonął w ramionach kolegów, którzy pobiegli mu pogratulować efektownego trafienia! Podrażnieni głubczyczanie próbowali odpowiedzieć w 30’ Wtedy to Jamuła uderzył z lewej strony z powietrza, na szczęście z ostrego kąta trafił jedynie w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Spedę. A już w końcówce pierwszej części oglądaliśmy jeszcze trzy ciekawe sytuacje. W 43’ pod mocną presją obrońcy na uderzenie z 20 metrów zdecydował się Wojciech Czech. Była to jednak próba mocno niecelna. Za chwilę (45+1’) Zieliński wrzucił „kulę” z lewej strony na 7 metr do Żołnowskiego, którego strzał głową instynktownie odbił bramkarz (czysta okazja, więc tym bardziej szkoda, że nie podwyższyliśmy prowadzenia). Mogło się to zemścić kilkanaście sekund później (45+2’), gdy po kontrze Polonii zakończonej dośrodkowaniem z prawej flanki, sytuacyjnie z 7 metrów uderzył groźny tego dnia Jamuła. Mieliśmy sporo farta, bo futbolówka trafiła w poprzeczkę i po odbiciu wróciła na pole gry, gdzie zażegnaliśmy niebezpieczeństwo.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Ponownie stroną posiadającą inicjatywę w grze byli głubczyczanie, ale Start rozgrywał bardzo dobre zawody pod względem taktycznym, mądrze, a przede wszystkim skutecznie rozbijając kolejne próby ataków rywali. Z naszej strony nie obejrzeliśmy akcji, która nosiłaby znamiona bramkowej (choć dwa rzuty wolne Szpaka takowymi próbami były). Z kolei Polonia za sprawą najaktywniejszego Jamuły zagroziła nam trzykrotnie. Tuż po zmianie stron (46’) wspomniany przed chwilą zawodnik Polonii wjechał w szesnastkę i strzelił z 10 metrów pod poprzeczkę. Speda świetnie jednak przeniósł piłkę nad bramką. W rewanżu (51’) P.Pabiniak próbował swoich sił ze stojącej piłki. Uderzył z rzutu wolnego (20 metrów od bramki) bardzo mocno, ale jednak 1,5 metra od celu. W 53’ Jamuła otrzymał „kulę” na lewej stronie i uderzył na dalszy słupek, na szczęście pomylił się o centymetry i mogliśmy odetchnąć. Start odgryzł się w 60’ za sprawą „Smolara”, tyle, że jego próba z 22 metrów poszybowała wysoko nad świątynią Pawlickiego. 10 minut później Szpak próbował strzału z rzutu wolnego (lewa strona boku pola karnego). Próba była dobra, ale golkiper gości z trudem odbił piłkę do boku. Za chwilę (71’) „Szpaku” ponownie przymierzył ze stojącej piłki (20 metrów od bramki) i Pawlicki ponownie ze sporymi kłopotami ratował się wybiciem „kuli” na korner. Kąsał też Pawlickiego P.Pabiniak, ale w jego przypadku (74’) strzał z 21 metrów wpadł prosto w rękawice stojącego między słupkami polonisty. Goście próbowali sforsować zasieki obronne namysłowian, a Ci w 79’ świetnie skontrowali. Szpak dograł piłkę do Smolarczyka, a ten z lewej strony odegrał powrotnie Szpakowi. Łukasz zdecydował się uderzyć z 7 metrów, ale piłka wpadła prosto bramkarzowi w ręce. W 88’ cichy bohater Polonii, czyli Jamuła, strzelił z wolnego nad murem (z odległości 17 metrów), na szczęście Speda zdołał sparować „kulę” na słupek i na ławce rezerwowych gości słychać w tym momencie było jęk zawodu. Generalnie końcówka była bardzo nerwowa, gdyż głubczyczanie nie mając niczego do stracenia, przypuścili frontalny atak, choć de facto walili przysłowiową głową w mur, wykonując kilka stałych fragmentów gry oraz wrzucając piłkę na nasze przedpole. Goście do końca walczyli o remis, ale w 90+7’ nadziali się na kontrę, która zamknęła mecz. Wówczas R.Czech zagrał długą piłkę z piątego metra, a tę przyjął Kamil Fiedeń i oddał Jakubowi Kowalczykowi. Kuba z kolei zwodem minął rywala, zagrywając idealnie wbiegającemu w tempo (w szesnastkę) Kilanowi. Debiutującemu w seniorach zawodnikowi w sytuacji „sam na sam” pozostało precyzyjnie uderzyć przy słupku i tak też zrobił. I za chwilę w szalonym tańcu radował się z kolegami z niespodziewanego, ale zasłużonego sukcesu!

Założony przed rywalizacją plan nasz zespół wykonał w stu procentach. Start od początku pokazywał, że chce grać cofnięty, przyjmując przeciwnika z Głubczyc na swoim przedpolu, szukając też szans na gola nie w grze pozycyjnej, ale w szybkich wypadach. I ta strategia przyniosła pożądany skutek, co docenił również trener Owczarek, potwierdzając, że wygraliśmy dzięki dobrej organizacji i konsekwencji w realizacji nakreślonych zadań. Dużo walki, ogromne zaangażowanie i walka o każdą, nawet pozornie straconą piłkę. Za mecz z Polonistami brawa należą się każdemu z zawodników NKS-u. Ale bohaterem soboty z pewnością można uznać grającego w środku pola Łukasza Szpaka, który nie tylko harował w środku pola, ale też umiejętnie regulował tempo gry swoim młodszym w większości kolegom. Powracający po paru latach do Namysłowa „Szpaku”, to charakter, determinacja i wartość sama w sobie. Ale też godny przykład do naśladowania, jak neutralizować atuty lepszych i wycisnąć maksa z gry na przestrzeni 90 minut. Wyrazy uznania należą się też Mirosławowi Kobierskiemu, od którego determinacji mógłby się uczyć niejeden młodzieżowiec. A przypominamy, że Mirek ma już na karku 38 lat. Pochwalić też trzeba Mateusza Golonkę, który ciekawie wypadł na tle wymagających rywali, choć jako skrzydłowy ma niewielkie do tej pory doświadczenie. Ale jak wspomnieliśmy, oklaski dla każdego z naszych 15 zawodników, którzy sobotniego popołudnia przyczynili się do ogrania wyżej notowanego przeciwnika.

Mecz odbył się w dniu imienin Krzysztofa. To patron kierowców i podróżnych. Niech więc to weekendowe zwycięstwo będzie natchnieniem dla czerwono-czarnych w długiej ligowej podróży, której metą będzie czerwiec i 42 mecze o punkty. Oby metą ze szczęśliwym zakończeniem.

Na zakończenie statystycznie dodajmy, że ze względu na pandemię był to dopiero drugi oficjalny mecz Startu Namysłów w 2020 r. Poprzedni rozegraliśmy na początku marca z OKS-em Olesno, też o IV-ligowe punkty. A wygrana? Ta z soboty była pierwszym zwycięstwem czerwono-czarnych od 273 dni, gdy 26 października 2019 r. pokonaliśmy w delegacji prudnicką Pogoń. Jest więc się z czego cieszyć, choć oczywiście przestrzegamy przed hurraoptymizmem. Pokora, praca i walka o każdy centymetr boiska – tylko w ten sposób kibice docenią grę swoich pupili, a przy okazji Ci są w stanie unikać nerwowych lokat w ligowym zestawieniu. Początek został zrobiony i oby ten stan trwał jak najdłużej. [MK, KK]

P.S. Autorem zdjęcia na stronie głównej relacji jest Pan Włodzimierz Kupniewski z Namysłowa.

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy