Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Ostatni test pokrzepił

Odsłony: 137

Pojedynek kończący zimowy okres przygotowań był w wykonaniu Startu więcej niż przyzwoity. Właściwie był to dobry sprawdzian, w którym nasz zespół kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń z drużyną aspirującą do gry w IV lidze niemal przez całe spotkanie. Nasze efektowne i przekonujące zwycięstwo (3-0) nie było nawet przez moment zagrożone, choć gospodarzom meczu oddać trzeba, że starali się uprzykrzyć życie czerwono-czarnym. Nie udało im się to jednak, więc do Namysłowa drużyna wracała mocno pokrzepiona. Okres gier testowych, mamy tu na myśli grę i wyniki, nie zawsze wyglądał tak, jak życzyłby sobie tego trener Damian Zalwert. Ale u progu sezonu wreszcie zaświecił dość intensywny promyk na to, że w rywalizacji o punkty powinno być dobrze. Oczywiście przymiarki to nie wszystko, bo prawdę poznamy w bojach oficjalnych. Niemniej za konsekwencję i solidność w sobotę warto zespół pochwalić, życząc mu tej samej konsekwencji w premierze z Victorią Chróścice. Sprawdźmy, co wydarzyło się w Lewinie Brzeskim i skąd tak krzepiący wynik z tamtejszą Olimpią.

Po początkowym badaniu sił, pierwsi groźniej zaatakowali namysłowianie. W 9’ Ptak zdecydował się na uderzenie z 23 metrów. Szkoda, że ta „płaska” próba minęła bramkę o około metr. Z kolei w 13’ Kamil Błach popędził lewą flanką, zagrał „klepkę” ze Świerczyńskim, który na 10 metrze odnalazł P.Pabiniaka. Patryk dodatkowo odegrał na 15 metr do Sarnowskiego, który uderzył od razu, tyle, że jego strzał został zablokowany. Trzecie podejście pod świątynię strzeżoną przez Patryka Rachela przyniosło jednak wymierny skutek. Tu uwaga: w bramce Olimpii stanął nasz zawodnik, gdyż tuż przed spotkaniem problem z obsadą tej newralgicznej w futbolu pozycji zgłosił trener gospodarzy. Po krótkiej wymianie zdań obaj szkoleniowcy doszli do wniosku, że nie ma co się frasować, tylko między słupki posłać naszego rezerwowego golkipera. I to wyszło nam na dobre, bo Patryk mimo puszczenia trzech goli zaprezentował się naprawdę z niezłej strony. W 18’ wprawdzie nie miał szans, bo po faulu na D.Adrianie arbiter wskazał na jedenastkę, pewnie wykorzystaną przez P.Pabiniaka. Ale już w 30’ pokazał próbkę swoich możliwości. Wówczas po kontrataku Startu Sarnowski zagrał długą piłkę w lewy sektor boiska. Ta trafiła do Kamila Błach, który podciągnął z nią kilkanaście metrów i idealnie obsłużył podaniem P.Pabiniaka. Patryk znalazł się sam przed Rachelem, ale przegrał z nim pojedynek. Z kolei w 32’ ładna wymiana podań między Sarnowskim, P.Pabiniakiem i Szczygłem zakończyła się dograniem tego drugiego na 5 metr, gdzie piłkę sprzed nogi D.Adriana zdołał wybić obrońca. Ale dopadł do niej na 10 metrze Ptak i huknął… w poprzeczkę. Siła uderzenie była tak duża, że futbolówka wróciła praktycznie na linię pola karnego (na 16 metr), ale dalszego ostrzału już z naszej strony nie było. Tzn. był, ale w 40’, gdy do wybitej przez obrońców po rzucie rożnym piłki dopadł na 17 metrze Sarnowski i uderzył wysoko ponad bramką. Olimpia odpowiedziała w 43’. Wówczas po akcji prawą stroną jednego z gospodarzy ten zdecydował się z 10 metrów uderzyć. Zablokował go jednak przy strzale Sarnowski. I na tym emocje pierwszej części spotkania zostały zakończone.

Druga część spotkania przebiegała podobnie do pierwszej. To Start ponownie uzyskał przewagę w polu i to nasz zespół właśnie był dużo aktywniejszy w działaniach ofensywnych. W 48’ zespół z Lewina mógł jednak pokusić się o gola. Wówczas po stracie piłki w środku pola przez zawodników Startu, gracz gospodarzy zagrał prostopadłą piłkę do napastnika, który wyszedł sam przed Spedę, ale ten dobrym wyjściem zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. A że niewykorzystane okazje lubią się mścić… to w 52’ Olimpia przegrywała 0-2. Wtedy Sarnowski przejął piłkę na połowie gospodarzy, po czym efektownie ograł jednego z rywali i popędził z nią pod pole karne. Będąc na 17 metrze (z prawej strony pola karnego) dograł idealnie do wbiegającego z lewej strony na 15 metr Świerczyńskiego, który wyszedł „sam na sam” z bramkarzem i pewnym strzałem z 7 metrów umieścił piłkę w siatce. Za chwilę obejrzeliśmy kolejny ładny atak NKS-u. Tym razem Ptak zagrał do Sarnowskiego, który uruchomił na prawej stronie Szczygła a ten dośrodkował na 9 metr do D.Adriana. Dominik uderzył efektownie z woleja, ale niestety nad bramką. A szkoda, bo przy większej precyzji bylibyśmy świadkami kapitalnego trafienia. Tak czy inaczej, Start nadal atakował. W 60’ Szczygieł w środku pola zagrał do Biczysko, który ograł jednego z obrońców i finalnie adresatem podania znów okazał się D.Adrian. Ten będąc sam przed bramkarzem dogrywał jeszcze do Świerczyńskiego, ale Maciek mimo wślizgu nie zdołał sięgnąć piłki i wpakować jej do bramki. Co było dalej? Z ciekawszych akcji warto wspomnieć o tej z 75’, gdy Sarnowski wygrał pojedynek z obrońcą przy linii końcowej boiska i odegrał do Wilczyńskiego. „Wilu” uderzył mocno z narożnika szesnastki, ale jeden z obrońców zdołał wybić piłkę na korner. Wreszcie w 79’ doczekaliśmy się trzeciej bramki dla czerwono-czarnych. Po ładnej wymianie podań przed polem karnym gospodarzy pomiędzy Wilczyńskim, Sarnowskim i D.Adrianem, ten ostatni będąc w narożniku szesnastki (z prawej strony) dograł perfekcyjnie na 5 metr do wbiegającego z lewej strony Biczysko. A „Beny” strzałem głową pewnie pokonał Rachela, dopełniając formalności. Jeszcze w 87’ Kamil Błach ograł na lewej stronie rywala i spod linii autowej dośrodkował w pole karne, gdzie zamykający akcję z prawej strony Wilczyński próbował uderzyć. Tyle, że w ostatniej chwili został uprzedzony przez obrońcę. Ostatnia akcja meczu miała miejsce w 90+1’, gdy kontrę wyprowadzili miejscowi. Napastnik Olimpii doszedł do prostopadłej piłki i przy próbie minięcia wychodzącego na 20 metr Spedy został przez niego zahaczony (w lidze nasz golkiper pewnie obejrzałby czerwoną kartkę). Arbiter wskazał jednak na rzut wolny bez konsekwencji dla faulującego. Z niego jeden z zawodników OLB uderzył nieźle, ale „kula” przeleciała kilkanaście centymetrów nad bramką i honorowej bramki dla wicelidera klasy okręgowej nie było.

Solidne rzemiosło w wykonaniu Startu Namysłów przełożyło się na solidny wynik. Nie popadamy oczywiście w euforię, choć to na pewno spory zastrzyk optymizmu dla kibiców, jak i samych piłkarzy. Schematy taktyczne przećwiczone, większość zadań na murawie zrealizowana, więc teraz pozostaje przez ostatni tydzień spokojniej potrenować i nastawić się na ciężki bój z Victorią Chróścice. Bo bój z pewnością będzie ciężki, choć my mamy nadzieję, że zwycięski… [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy