Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Namysłowska petarda!

Odsłony: 524

Przed sobotnim spotkaniem ze Swornicą namysłowscy kibice zastanawiali się czy ich czerwono-czarni ulubieńcy zdołają postawić się opolskiemu faworytowi. Powody takiego stanu rzeczy nie były przypadkowe, bo wątpliwości przed spotkaniem było co najmniej kilka. Raz, że drużyna z Czarnowąs zajmuje dość pewne miejsce w czołowej szóstce rozgrywek. Dwa, że ich dorobek punktowy był niemal dwukrotnie wyższy od namysłowskiego. Trzy, że w poprzednim roku Start dwukrotnie przegrał z tym przeciwnikiem po 0-4. No i cztery, że ekipa trenera Zalwerta legitymowała się bessą pięciu meczów bez zwycięstwa. Po cichu liczyliśmy, że jeśli nie uda się wygrać, to co najmniej zremisować. Bo nawet punkt z zespołem z czołówki byłby nie do pogardzenia. Dlatego też radość po ostatnim gwizdku arbitra mieszała się ze szczęściem dawno na twarzach kibiców nie widzianym. Team z Pułaskiego rozbił Swornicę aż 5-0 i nie był to wynik przypadkowy! Taki rezultat musi bardzo cieszyć, bo dał nam oddech (czytaj: 6-punktową przewagę nad miejscem spadkowym) oraz dużego pozytywnego kopa mentalnego przed meczami kolejnymi. Meczami, które zapowiadają się w komplecie na trudne. Ale meczami, na które czekamy już mniej nerwowo niż przed sobotą. Skoro bowiem udało się efektownie ograć niewygodnego przeciwnika, to dlaczego nie nasi chłopcy nie mieliby tego dokonać ponownie i to co najmniej kilka razy? Tak czy inaczej, to było piękne sobotnie popołudnie, które w szczegółach opisujemy poniżej.

Start od początku zawodów był stroną aktywniejszą. W 4’ po dośrodkowaniu z rzutu wolnego P.Pabiniaka piłkę w szesnastce strącił Ł.Pabiniak, a J.Adrian główkował w bramkę. Niestety, z linii bramkowej golkiper Swornicy w tylko sobie wiadomy sposób odbił ją poza linię końcową. Korner krótko rozegrali P.Pabiniak i Biczysko, po czym ten pierwszy huknął z 16 metrów, a „kula” o centymetry minęła poprzeczkę świątyni gości. Zdecydowanie lepiej poszło nam w 13’, gdy objęliśmy prowadzenie. Wtedy po wrzutce P.Pabiniaka z rzutu wolnego futbolówka trafiła na dalszy słupek do zamykającego akcję Ł.Pabiniaka. Łukasz z ostrego kąta uderzył głową po… długim rogu i zaskoczył Klisza! W kolejnych minutach sporo działo się głównie między obiema szesnastkami, ale bez klarownych okazji. Faktem jest jednak, że nieco częściej przy piłce znajdowali się goście. Stan ten w 30’ postanowił zmienić Tramsz, mocno strzelając z rzutu wolnego (25 metrów). Zacharski z trudem odbił piłkę, ale asekurujący go J.Adrian zażegnał niebezpieczeństwo, ekspediując futbolówkę na korner. W odpowiedzi (32’) P.Pabiniak zagrał daleką piłkę w pole karne z wolnego, a w walce powietrznej z obrońcą główkę wygrał Żołnowski. Szkoda tylko, że „skóra” po strzale „Żołiego” przeszła tuż obok słupka świątyni Klisza. Ostatnią ciekawą akcję przed zejściem obu ekip do szatni była ta z 35’. Wtedy to Biczysko podał prostopadle z głębi pola do Szczygła, który wygrał pojedynek biegowy z rywalem i strzelił z linii pola karnego. Uderzył jednak zbyt lekko i prosto w rękawice golkipera, który nie miał żadnych kłopotów ze złapaniem piłki.

W pierwszym kwadransie zarysowała się przewaga w polu namysłowian, którzy wyglądali dobrze pod względem kontroli boiskowych wydarzeń. Do tego nasz zespół czujnie spisywał się w defensywie, więc Swornica z gry ani razu realnie nam nie zagroziła. Potem piłką postanowili operować gracze Swornicy, ale niewiele z tego poza ich optyczną przewagą wynikało. Ważne, że mieliśmy skromny kapitał na półmetku spotkania w wyniku boiskowej współpracy kuzynów Pabiniaków.

Na poważnie druga część meczu zaczęła się w 51’. Wówczas P.Pabiniak z narożnika boiska podał na 16 metr Żołnowskiemu, a Rafał strzelił z pierwszej piłki. Prosto jednak w golkipera i skończyło się na nadziei. Swornica odgryzła się Startowi w 56’, po tym jak dalekie podanie za plecy namysłowskich obrońców spadło na głowę Fiksa, który z 12 metrów uderzył wysoko nad bramką. Dla odmiany, w 59’ grający dobry mecz D.Adrian zagrał dołem na lewo do P.Pabiniaka, który oszukał obrońcę i podał wzdłuż linii bramkowej. Tam nabiegał już Szczygieł, tyle że ostatecznie futbolówki nie sięgnął. Mimo to w 61’ znów mogliśmy unieść ręce w geście radości. Biczysko znalazł podaniem na prawej stronie Szczygła, który najpierw ograł obrońcę, a za moment potężnym strzałem z 17 metrów przy krótkim słupku zaskoczył próbującego interweniować Klisza. Ten gol wyraźnie dodał wiary naszym chłopakom, choć już wcześniej wyglądali dobrze. W efekcie za chwilę (63’) po dośrodkowaniu z prawej flanki Ł.Pabiniaka i strąceniu piłki przez obrońcę, doszedł do niej Świerczyński. Szkoda, że Maciek nieczysto ją uderzył, więc i interweniujący golkiper miał mocno ułatwione zadanie. Z kolei w 70’ mieliśmy świetną okazję na kontrę. Start wychodził z atakiem 3 na 1, ale Ptak pośpieszył się z podaniem do P.Pabiniaka i zrobił to jeszcze na tyle niedokładnie, że jeden z defensorów „Swory” zdołał przejąć futbolówkę. Kiepsko grającej Swornicy niewiele w tym spotkaniu wychodziło, a dodatkowo w 75’ goście zostali na murawie w dziesiątkę, po tym jak drugą żółtą kartką ukarany został Grabowski, udając się przedwcześnie pod prysznic. No to Start zaatakował rozbitych już kompletnie rywali z jeszcze większym zapałem. W 76’ Szczygieł zagrał z prawej strony długą piłkę na lewo do Świerczyńskiego. Nasz drobny skrzydłowy ograł zwodem obrońcę, złamał z atakiem do środka pola i uderzył, ale piłka po nodze jednego z obrońców poleciała na rzut rożny. W 81’ mieliśmy jednak radość po golu numer 3. Wówczas P.Pabiniak dostał od Drapiewskiego piłkę w lewym sektorze boiska, podciągnął z nią w pole karne, oszukał obrońcę i strzałem w długi róg pokonał Klisza. Z kolei w 87’ wynik brzmiał już 4-0! Tym razem „Świru” ograł zwodem na lewej stronie rywala i odegrał na 16 metr do Drapiewskiego. „Drapek” w momencie strzału został zablokowany, a futbolówka po odbiciu się spadła pod nogi Świerczyńskiego, który zdecydował się huknąć z 11 metrów i trafił w okienko świątyni Swornicy! Niezwykle efektowna akcja i równie efektowne trafienie. Za moment (90+1’) Smolarczyk ładnym podaniem uruchomił na prawej stronie Kostrzewę, który zszedł z piłką do środka i strzelił. Został jednak przez obrońcę w porę zablokowany. Ale co się odwlecze… W 90+4’ arbiter podyktował rzut karny dla NKS-u po faulu na Krystianie Błach. Sam poszkodowany ustawił sobie piłkę na 11 metrze i pewnym uderzeniem ustalił wynik na 5-0 dla Startu Namysłów! Krystian sprawił sobie golem urodzinowy prezent, bowiem 2 dni wcześniej wraz z nieobecnym w sobotę bratem bliźniakiem (Kamilem) obchodzili 25. urodziny.

Po takim spotkaniu ręce same składały się do oklasków. Start zagrał bardzo przyjemnie dla oka w ofensywie, z tyłu natomiast uważnie i konsekwentnie. To złożyło się na rezultat, którego przed zawodami nikt na poważnie nie brał pod uwagę. Tymczasem demolka Swornicy stała się faktem. Goście zaprezentowali miałki futbol, można napisać, że taki typowo… wakacyjny. Jedyne ich aktywa, to gra piłką w drugiej części pierwszej połowy. Inna sprawa, że „Swora” przyjechała do Namysłowa mocno osłabiona, bo bez pięciu podstawowych zawodników. Ale nie umniejsza to w żaden sposób sukcesowi czerwono-czarnych, którzy wykorzystali problemy kadrowe gości w najlepszy z możliwych sposobów, dając kibicom naprawdę wiele radości. Pięć goli, to był najniższy wymiar kary dla rywali, bo gdyby zespół miał lepiej nastawione celowniki, to spokojnie mógłby dołożyć jeszcze ze trzy trafienia. Narzekać jednak nie zamierzamy, bo po drugiej stronie boiska Czarnowąsy wypracowały sobie ledwie dwie dość groźne sytuacje, co dobrze świadczy o naszej linii defensywnej. To był bezdyskusyjnie najlepszy wiosenny mecz w wykonaniu czerwono-czarnych i tak grających piłkarzy z Namysłowa chcielibyśmy oglądać zawsze. Ale doskonale wiemy, że mecz meczowi nierówny. Gratulując chłopcom pięknej wynikowej petardy, trzymamy za nich kciuki w następnych meczach. A bardzo istotna gra czeka nas już w sobotę, bo wybieramy się do Gogolina, gdzie zagramy z zespołem również walczącym o utrzymanie i do tego w ostatnim czasie mocno rozpędzonym. Będzie więc ciekawie. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
1 Komentarze | Dodaj własne
  • Piekny wynik, fajne zawody, oby tak czesciej:)...ale trzeba przyznać, ze już dawno NKS nie prezentowal takiej skuteczności jak w tym meczu i przede wszystkim z tym rywalem, nieważne w jakim składzie przyjechala Swornica bo to był zawsze dla nas niewygodny przeciwnik, wiec tymbradziej WIELKIE SLOWA UZNANIA ZA TEN MECZ DLA ZAWODNIKOW I SZTABU SZKOLENIOWEGO!! Hej Start!!

    Lubię 0 Krótki URL: