Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Wypunktowani po przerwie

Odsłony: 562

Nietypowo, bo we wtorek piłkarze Startu Namysłów rozpoczęli serię gier kontrolnych w zimowym okresie przygotowań. No i okazało się, że po teście rozegranym w Kępnie przeciw miejscowej Polonii nie mieliśmy najlepszych min. Czerwono-czarni po 66 dniach ponownie mogli wystąpić na pełnowymiarowym boisku (ściślej sztucznej murawie) i zeszli z murawy wysoko pokonani. Miejscowi zaaplikowali nam aż 5 goli, natomiast NKS odpowiedział tylko jeden raz. W efekcie więc polegliśmy aż 1-5. Oczywiście ze spotkania nie sugerowalibyśmy wyciągać zbyt pochopnych wniosków, bo to w końcu premierowe przetarcie. Do tego z dużą liczbą rotacji w składzie, na które w trakcie gry zdecydował się trener Damian Zalwert. Nasz coach dał szansę trenującej od początku roku z seniorami młodzieży, ale ta na razie musi sporo popracować, aby nawiązać realną walkę o miejsce w składzie. Tak czy inaczej, chwalić się po wtorkowym teście nie za bardzo mamy czym, niemniej tradycyjnie zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami 90 minut w wykonaniu ulubieńców Namysłowa.

Pierwsze minuty, to spokojne badanie się obu stron. Ustawieni nieco defensywnie czerwono-czarni oczekiwali na ruch miejscowych, którzy parę dni wcześniej wysoko (2-6) przegrali na tym samym obiekcie z LZS-em Starowice Dolne. Niemniej to właśnie Start jako pierwszy stworzył względnie zagrożenie. W 5’ po dośrodkowaniu z kornera do piłki na 10 metrze doszedł Żołnowski. Uderzył jednak wysoko nad poprzeczką i za chwilę miejscowi wznowili grę od bramki. W kolejnych minutach zdołała się zarysować lekka przewaga w polu Polonii, która lepiej operowała piłką i stwarzała większe zagrożenie bramki Startu w tej części gry. W 14’ mocny strzał z dystansu jednego z kępnian Zacharski dobrze sparował do boku. Natomiast po chwili i rzucie rożnym główka kolejnego z przeciwników poszybowała nad namysłowską świątynią. Odpowiedzieliśmy w 20’, gdy P.Pabiniak przeprowadził indywidualną akcję. Ograł dwóch rywali, po czym lewą nogą z narożnika pola karnego strzelił tuż obok słupka. Z kolei w 25’ wrzutka z rzutu wolnego trafiła na głowę gracza z Kępna, który strzelił nad bramką. Nasz zespół nie zamierzał jednak całkowicie oddawać pola gry rywalowi, więc za moment (27’) Krystian Błach zagrał do P.Pabiniaka, a ten strzelił z 23 metrów prosto w rękawice bramkarza. Polonia odgryzła nam się minutę potem (28’) bardzo groźnie. Po błędzie Ł.Pabiniaka w sytuacji „1 na 1” znalazł się z Zacharskim napastnik KKS-u. „Zachar” jednak kapitalną interwencją nogami zapobiegł utracie gola. W 29’ Polonia znów była o krok od zdobycia bramki, na szczęście uderzający z rzutu wolnego (22 metry) Hojka ostemplował nam górną część słupka, po czym „kula” poleciała w pole. Uspokoiliśmy nieco zapędy gospodarzy, ale po kilku minutach względnego boiskowego spokoju, w 37’ znów zapachniało golem. Po długim zagraniu za plecy obrońców Latusek znalazł się przed „Zacharem” i podjął próbę lobowania. Mieliśmy jednak sporo farta, bowiem futbolówka o centymetry przemknęła od naszej świątyni, lądując ostatecznie na aucie bramkowym. Upór kępnian w atakach na namysłowską bramkę w końcu przyniósł wymierny skutek. W 39’ dośrodkowanie z prawej flanki Holaka nasi obrońcy wybili zbyt krótko, więc nabiegający za akcją Cierlak z 10 metrów strzałem z pierwszej piłki znalazł sposób na Zacharskiego. Odgryźliśmy się w 40’ mocnym uderzeniem P.Pabiniaka, tyle, że jego próba z 25 metrów przemknęła około 1,5 metra nad prostokątem strzeżonym przez Kubiszyna. Ale zanim arbiter zaprosił obie jedenastki na przerwę, mieliśmy swoje powody do uśmiechu i radości. Tak było w 41’, gdy po otrzymaniu piłki z lewej strony Krystian Błach złamał z nią do środka, po czym strzałem z 20 metrów w krótki róg pokonał kępińskiego golkipera. Z kolei w ostatniej minucie pierwszej połowy (45’) poderwał nas P.Pabiniak, gdy uderzał z 22 metrów, a bramkarz ratował się odbiciem „skóry” do boku. Tam doskoczył jeszcze do niej W.Czech, lecz nie zdołał uderzyć w światło bramki.

Do przerwy lekką przewagę w polu mieli gospodarze, którzy oprócz tego groźniej atakowali. Start trzymał jednak wysoko gardę i nie pozwalał za mocno „boksować” swojego korpusu. A gdy już jedno trafienie mocno nas otumaniło (gol Cierlaka), momentalnie odpowiedzieliśmy równie skutecznym „zamachowym” (w wykonaniu Krystiana Błach). Z ciekawością oczekiwaliśmy drugiej partii meczu, ale jak się później okazało, w niej grała (i strzelała gole) tylko jedna drużyna.

Fot.: We wtorek gracze Polonii Kępno udzielili czerwono-czarnym lekcji futbolowej skuteczności. [zdjęcie: www.radiosud.pl]

 

Druga część zaczęła się od składnej akcji gospodarzy. W 49’ i wymianie kilku podań dograna futbolówka znalazła się przed jednym z rywali i praktycznie pustą bramką. Na szczęście ofiarnym i co najważniejsze, skutecznym wślizgiem popisał się J.Adrian, ratując nas przed stratą gola. Niebawem (52’) mocny strzał jednego z Polonistów przemknął pół metra nad poprzeczką bramki strzeżonej już przez Zająca (zmienił w przerwie Zacharskiego). Odpowiedzieliśmy w 56’ dobrym i mocnym uderzeniem z rzutu wolnego P.Pabiniaka, które Kubiszyn z największym trudem sparował w bok. W ciągu kwadransa ekipa z Kępna przyspieszyła grę i Start miał z jej powstrzymaniem spore kłopoty. Niestety, w 62’ nasza defensywa złamała się, gdy po stracie piłki w środku pola gospodarze wyprowadzili szybki atak, a szarżujący Wawrzyniak ograł najpierw jednego z namysłowian, a za chwilę trafił między słupki. Przegrywaliśmy w tym momencie 1-2. Gorzej, że w 72’ po indywidualnej akcji Latuska i błędzie eksperymentalnie zestawionej namysłowskiej obrony ten znalazł się „sam na sam” z Zającem i pewnie go pokonał. Było już 1-3, lecz w kontekście poczynionych przez trenera zmian (chwilę wcześniej wpuścił grupę młodzieży) nie rokowało to raczej na pogoń za wynikiem. Owszem, w 74’ próbowaliśmy się rozpędzonej Polonii odgryźć, tyle, że piłkę strzelającego z 25 metrów (z rzutu wolnego) Kamila Błach wypchnął nad poprzeczkę Kubiszyn. Z kolei minutę potem (75’) po dobrej dwójkowej akcji Kamil Błach strzelił z narożnika szesnastki tuż nad bramką. Walczyliśmy na ile starczało umiejętności, zgrania i sił, ale to było trochę za mało na dobrze dysponowanych rywali. W 81’ Smolarczyk ograł w polu karnym jednego z przeciwników i zdecydował się na strzał. Kubiszyn jednak pokazał, że zna się na swoim fachu i dobrą interwencją zastopował strzelca. W tej samej minucie (81’) W.Czech otrzymał na 40 metrze futbolówkę, podciągnął z nią kilkanaście metrów, po czym technicznie strzelił. Tyle, że obok słupka. A że niewykorzystane okazje lubią się mścić, to za chwilę sprokurowaliśmy rzut karny (faulował jednego z atakujących Polonii Czuczwara), który na gola pewnym uderzeniem w prawy róg świątyni zamienił Michał Górecki. Podrażnieni namysłowianie ruszyli na rywali jeszcze w 83’. Wówczas „Smolar” obrócił się z obrońcą na plecach i strzelił z 16 metrów, ale „kula” po nodze obrońcy wpadła w rękawice golkipera. Gorzej, że w 87’ straciliśmy futbolówkę na 30 metrze i ta trafiła do M.Góreckiego, który już w polu karnym oddał lekki strzał w światło bramki. Lekki, lecz precyzyjny, bowiem źle interweniujący Zając dał się ostatecznie pokonać, co oznaczało wynik 5-1 dla Polonii. W ostatnich minutach nic już ciekawego nie wydarzyło się na murawie, więc arbiter Sławomir Bryś niebawem zakończył spotkanie.

To była lekcja skuteczności zaprezentowana przez drużynę z Kępna. O ile podopieczni Bogdana Kowalczyka do przerwy ledwie zarysowali swoją przewagę w polu, to po zmianie stron przeważali już wyraźnie. Wtedy też nasz zespół po kolejnych zmianach i roszadach na pozycjach konkretnie się pogubił, co skrzętnie wykorzystali miejscowi. Przetrwaliśmy bez strat do 62 minuty, choć już wcześniej dopisało nam sporo szczęścia. Okazało się jednak że Wawrzyniak rozwiązał worek z bramkami i te do naszej siatki wpadły łącznie w liczbie pięciu. Rywale strzelili nam w drugiej części aż cztery gole, zatem klasycznie nas wypunktowali. Goli było dużo, zdecydowanie za dużo, choć nasze narzekanie niewiele teraz zmieni. Pocieszamy się jedynie tym, że to dopiero początek meczów kontrolnych i po tak długim okresie bez gry na dużej płycie (ponad dwa miesiące) zespół mógł się czuć trochę nieswojo. Inna sprawa, to ta, że trener Zalwert potraktował spotkanie ewidentnie jako poligon doświadczalny (czy też przegląd) dla młodego wojska, co w pewien sposób wynik rozgrzesza. Eksperymentalnie zestawiona (od 70 minuty) głownie młoda ekipa nie zdołała skutecznie zaatakować przeciwników z kępińskich okopów, co temu pozwoliło na wtargnięcie na nasz teren z bolesnym skutkiem i dużymi stratami. Ale tak to już jest w (piłkarskich) bitwach, że jak nie strzelisz, to do Ciebie strzelą. Przed namysłowskim coachem sporo pracy nad taktyką, boiskowymi zachowaniami i wypracowaniem tzw. automatyzmów. Bez tego w lidze ani rusz. Na szczęście do rozgrywek ligowych jeszcze szmat czasu, więc nie wykazujemy nerwowych zachowań, tylko spokojnie czekamy na kolejne mecze, gdzie analizować będziemy (mamy nadzieję z każdą kolejną jednostką meczową) ewentualną poprawę w jakości gry. Okazja do rehabilitacji za kiepski wynik już w niedzielę. W Kluczborku zagramy z Żubrami Smarchowice Śląskie, więc będą to sparingowe derby gminy. Zobaczymy, jak wtedy wypadną podrażnieni wysoką wtorkową wpadką czerwono-czarni. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy