Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Zwycięski przegląd kadr

Odsłony: 1665

 

Praca na treningach wre, bo do rozpoczęcia nowego sezonu w IV lidze opolskiej coraz bliżej. Po premierowym remisie z LZS-em Gronowice (2-2), ekipa namysłowskiego Startu wybrała się we wtorek do Kępna, gdzie sparowała z IV-ligową Polonią. Prowadzeni przez namysłowskiego trenera Bogdana Kowalczyka Poloniści po raz pierwszy zaprezentowali się swoim kibicom, ale Ci po spotkaniu mieli niewyraźne miny. Porażka nigdy nie jest przyjmowana z zadowoleniem, nawet jeśli mówimy tylko o grze kontrolnej. Bardziej jednak kibiców zastanawiało, że na istotnym teście coach dysponował głównie grupą zmienników, którzy nieco odstają od graczy wyjściowej jedenastki. To jednak zmartwienie eks-trenera Startu, bo my mamy swoje kwestie do rozwiązania. Póki co, najważniejszą jest podjęta próba zmiany taktyki i organizacji gry. Chłopcy po raz wtóry testowali rozwiązanie zaproponowane na początku przygotowań przez szkoleniowca Damiana Zalwerta (gra systemem 1-3-5-2 i odpowiednia taktyka związana z grą w defensywie jak i ofensywie). Na razie wdrażanie nowej koncepcji w życie wychodzi chłopcom średnio, ale przyznać trzeba, że wyraźnie się starają. W Kępnie z tego tytułu powstał przed przerwą taktyczny bałagan, który w drugiej części został już w sporym stopniu okiełznany. No, ale nie ma co ukrywać, że to ideału jeszcze daleko. Póki co, sprawdźmy, jak przebiegała wtorkowa rywalizacja i co z niej wynikło.

Zaczęło się w 2’ od rzutu wolnego dla gospodarzy. Strzał z 20 metrów ponad murem z trudem Zacharski odbił przed siebie, więc było to pierwsze ze strony miejscowych ostrzeżenie o ich możliwościach. Z kolei po kwadransie odpowiedzieli namysłowianie. W 15’ uderzenie Sarnowskiego z dystansu o metr minęło poprzeczkę bramki strzeżonej przez Kubiszyna. Za chwilę (17’) po zgraniu piłki głową przez Kostrzewę na 16-ty metr ta trafiła do P.Pabiniaka, który huknął jak z armaty, ale futbolówka poleciała pomiędzy… okoliczne budynki. Start nie rezygnował z kolejnych akcji i w 21’ znów znalazł się pod kępińską świątynią. Tym razem po ładnym ataku Wierzbicki próbował pokonać golkipera Polonii uderzeniem z 8 metrów, lecz ten dobrą interwencją nogami poważne niebezpieczeństwo zażegnał. W 33’ po ładnej wymianie podań między Kamilem Błach i P.Pabiniakiem, ten pierwszy wpadł z lewej flanki w szesnastkę. Szkoda, że w decydującym momencie Kamil się zawahał i akcja spaliła na panewce. Z kolei w 39’ po wymianie kilku dobrych podań „kula” trochę przypadkowo trafiła do Kostrzewy, który jednak uderzył lekko i nieprecyzyjnie. W przedostatniej akcji przed zmianą połówek (42’) nasz zespół stracił piłkę w środku pola i rywale groźnie ruszyli z kontrakcją. Na szczęście Zacharski zdołał przeciąć płaskie dośrodkowanie z prawego sektora boiska i smrodliwy dla nas atak zastopował. Z kolei w 44’ czerwono-czarni przeprowadzili szarżę prawą stroną. Kostrzewa poradził sobie z jednym z przeciwników, lecz jego płaska wrzutka padła łupem pewnie interweniującego Kubiszyna.

Jak wspomnieliśmy na wstępie, do przerwy nie był to porywający mecz. Obie drużyny starały się walczyć nie tylko z konkurentem, ale i upałem, który mocno dawał się we znaki. Tempo nie było duże, a sytuacji stricte bramkowych jak na lekarstwo. A że mówimy o meczu testowym, w przerwie wiedzieliśmy już od sztabu trenerskiego, że w Starcie dojdzie do wymiany niemal całej jedenastki. Ciekawi więc byliśmy, jak swoją szansę pokazania się wykorzystają zawodnicy, których trener Zalwert desygnował do gry od 46’.

Druga część zaczęła się od akcji czerwono-czarnych. W 50’ Kamil Błach przejął futbolówkę na 30 metrze, po czym ruszył z nią przy nodze w szesnastkę. Przy próbie dryblingu został jednak zatrzymany wślizgiem przez jednego z rywali. W 57’ Sarnowski wymienił z bliźniakiem piłkę, aby po chwili uderzyć z 16 metrów. Jego próba okazała się jednak niecelna. Start nie rezygnował i w 60’ znów był stroną atakującą. Tym razem po podaniu W.Czecha w świetnej sytuacji znalazł się na 9 metrze Kamil Błach. Nasz skrzydłowy huknął bardzo mocno, jednak golkiper ze sporym wysiłkiem odbił „kulę” przed siebie. Byliśmy w tym okresie stroną nieco aktywniejszą od rywali. W 61’ Kamil Błach wycofał „skórę” na 30 metr do Zielińskiego, który minął jednego z obrońców, a następnie posłał bombę w kierunku bramki z 25 metrów. Ta pięknie poszybowała i wylądowała dokładnie w prawym okienku bramki Polonii. Bez dwóch zdań, to gol z cyklu „stadiony świata”, który mógłby być pokazywany w każdym sportowym serwisie nie tylko na naszym kontynencie. Niebawem (65’) Sarnowski uderzył z rzutu wolnego z odległości 20 metrów, po którym bramkarz z Kępna z kłopotami odbił kozłującą futbolówkę. Gospodarze po raz pierwszy po zmianie stron zaatakowali w 66’ i od razu skutecznie. Wtedy to po rzekomym faulu Ciupy (namysłowski wychowanek, który ma za sobą występy w barwach Polonii) na jednym z rywali, Gruszka strzałem z karnego (piłka po drodze odbiła się jeszcze od słupka) pokonał Kodliuka. Piszemy rzekomym, gdyż decyzja arbitra o podyktowaniu jedenastki spotkała się z ostrymi protestami namysłowian, którzy twierdzili, że faul i owszem miał miejsce, tyle, że co najmniej 1,5 metra przed linią wyznaczającą prostokąt pola karnego. Tak czy inaczej, mieliśmy w tym momencie remis, który… nie utrzymał się nawet minuty. W 67’ bowiem testowany gracz Startu przejął „kulę” na 25 metrze, podciągnął z nią do linii szesnastki, skąd płaskim strzałem w asyście defensora Polonii ponownie dał nam prowadzenie. Niebawem (76’) Biliński (jesienią reprezentujący barwy Polonii Kępno) dobrym podaniem za plecy obrońców znalazł Kamila Błach, który wyszedł „sam na sam” z Kubiszynem. Kamil dograł jeszcze „kulę” do znajdującego się na 5 metrze W.Czecha, lecz nasz młody zawodnik zaprzepaścił okazję, z powietrza uderzając wysoko nad bramką. Poloniści zrewanżowali się w końcówce, ściślej w 80’. Po dośrodkowaniu z prawej flanki Kodliuk odbił piłkę na 10 metr w środkową strefę pola karnego, gdzie jeden z rywali od razu zdecydował się na strzał. I po prawdzie tylko dzięki przytomności Drapiewskiego i jego skutecznej interwencji na linii bramkowej zawdzięczaliśmy fakt, że nie straciliśmy gola. W ostatnich fragmentach niewiele już na murawie było sytuacji godnych odnotowania, więc w 90’ arbiter zakończył pojedynek.

Sparing z kolejnym IV-ligowcem był dla namysłowian cenną jednostką sprawdzającą. Wygraliśmy potyczkę z kępnianami, jednak nie popadajmy w specjalną euforię. Owszem, wygrana zawsze cieszy, jednak do satysfakcji jeszcze daleka droga. Za dużo na obecną chwilę jest jeszcze niedokładności, niezrozumienia oraz przestojów w grze. Zmiana strategii gry zaproponowana przez Damiana Zalwerta wymaga trochę czasu aby widoczne były zamierzone efekty, więc wypada wierzyć, że z każdym kolejnym tygodniem czerwono-czarni plan na nowy sezon będą pilnie szlifowali. Na pewno cenna w środę była możliwość szerokiego przeglądu kadry, którą na treningach dysponuje nasz coach. Trener rywali Bogdan Kowalczyk nie robił ostatecznie tragedii z porażki, gdyż w teście przeciw Startowi nie mógł skorzystać z wielu podstawowych graczy. Miał więc niejako możliwość sprawdzenia bezpośredniego zaplecza swojego pierwszego wyboru. Mecz toczony w sporym upale siłą rzeczy nie mógł być szybki. Ale trzy gole w jakiś sposób zrekompensowały popołudnie kibicom, którzy zdecydowali się obejrzeć tradycyjny sparing Polonii z NKS-em. O sprawdzianie w Kępnie szybko jednak trzeba zapomnieć, a skupić się na tym, co jeszcze nie wychodzi. Najbliższa ku temu okazja nadarzy się w sobotę, gdy za rywala będziemy mieć występujące w opolskiej okręgówce Żubry Smarchowice Śląskie. [MK, KK]

P.S. Autorem zdjęcia na stronie głównej materiału jest Pan Daniel Tarchała [www.radiosud.pl].

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy