Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Chemik K.-Koźle - Start Namysłów 0-2

Odsłony: 261

Bardzo ważne zwycięstwo odnieśli dziś piłkarze namysłowskiego Startu w Kędzierzynie-Koźlu. W ostatnim czasie armada prowadzona przez trenera Damiana Zalwerta dość niespodziewanie znalazła się w bliskim sąsiedztwie drużyn zagrożonych barażami oraz spadkiem. Dlatego też mecz na popularnej „Kużniczce” jawił się jako niezwykle istotne dla czerwono-czarnych spotkanie. Takim też było, więc zwycięstwo cieszy tym bardziej. Przy okazji czerwono-czarni po siedmiu meczach bez zwycięstwa wreszcie się odblokowali, kończąc też serię meczów bez porażki „Chemicznych” na własnym terenie w 2019 roku.

Mecz zaczął się od wzajemnego badania sił, choć już pierwsze minuty wskazywały na nieco większą aktywność namysłowian. I tak wyglądało spotkanie przez większą jego część. Start dość bezproblemowo operował futbolówką w środkowej strefie boiska i było to chyba zaskoczenie, bo spodziewaliśmy się raczej, że tę strefę zechcą zdominować miejscowi. Nasza ruchliwość na połowie przeciwnika zaowocowała w pierwszym kwadransie dwoma strzałami tuż zza szesnastki P.Pabiniaka, ale oba były nieprecyzyjne. Spokojne rozgrywanie futbolówki w środku pola przyniosło nam pożądany efekt w 25’. Wówczas P.Pabiniak zagrał idealnie do wbiegającego w pole karne Sarnowskiego, który w wyścigu ze stoperem zdołał kopnąć na bramkę z 8 metrów. Szarżujący w jego stronę golkiper Chemika zablokował piłkę, ale ta odbiła się od częściowo już leżącego „Sarny” i lobem wpadła do bramki. Zadowoleni z prowadzenia namysłowianie nie cofnęli się jednak, jak to często mają w zwyczaju, ale nadal podejmowali próby kreowania gry. I w 28’ powinni prowadzić dwoma golami, po tym jak po wrzutce z kornera P.Pabiniaka, główkującego Żołnowskiego zastopował golkiper, odbijając piłkę do boku. Z prawej flanki błyskawicznie piłkę wgrał jeszcze w pole bramkowe Ptak, ale Szczygieł za późno się zorientował i w efekcie „kula” odbiła się od niego i wyszła w pole. W tym okresie Chemik groźnie zaatakował tylko raz. Konkretnie w 31’, gdzie szarżującego na 11 metrze Wacława nasz zespół zdołał zablokować.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. To Start był wciąż zespołem „bardziej chcącym” i przez to mającym mecz pod kontrolą. Kędzierzynianie i owszem także atakowali, ale ich oskrzydlające próby niosły niewielkie zagrożenie. W 54’ Wacław nieprzyjemnie strzelił po ziemi z lewego narożnika szesnastki, ale Speda poradził sobie z tą próbą. Z kolei w odpowiedzi (56’) Wilczyński odebrał piłkę przy kole środkowym, zagrał preryjnie do Świerczyńskiego, a ten podawał przed bramkę P.Pabiniakowi. Szkoda, że naszemu atakującemu zabrakło przy wślizgu kilkunastu centymetrów, aby ją sięgnąć i skierować do siatki. W 73’ mogliśmy tylko westchnąć, gdy po podaniu z głębi pola P.Pabiniak znalazł się „sam na sam” z Dorosławskim. Bo liczyliśmy, że będzie gol, a tymczasem Patryk z 10 metrów uderzył w poprzeczkę. Ale co się odwlecze… W 81’ P.Pabiniak zrehabilitował się i ustalił wynik meczu. Za to w jakim stylu! Nasz snajper wywalczył sobie piłkę w okolicy 35 metra, ruszył z nią na przebój, po drodze minął dwóch rywali, a będąc już w polu karnym z lewej strony uderzył na tyle dokładnie, że przełamał ręce próbującemu interweniować Dorosławskiemu i futbolówka zatrzepotała w siatce. W końcówce (85’) Paczulla mógł skorygować rezultat, ale w świetnej sytuacji z 10 metrów uderzył nad poprzeczką. A zanim zakończył się mecz, o kolejnego gola mogli też pokusić się czerwono-czarni. W 89’ podopieczni Damiana Zalwerta przeprowadzili kontratak. P.Pabiniak wypuścił lewą stroną Kamila Błach, a ten zagrał do prawej przed bramkę Samborskiemu. Rafał próbował dopełnić formalności wślizgiem, lecz nie zdołał sięgnąć „skóry” i na tym emocje soboty zostały zakończone. Podsumowując” Start zasłużenie sięgnął po zwycięstwo, w przekroju meczu będąc zespołem nie tylko aktywniejszym, ale przede wszystkim tym, który stworzył sobie więcej klarownych okazji do gospodarzy.

Warto dodać, że od momentu powrotu „Chemicznych” do IV ligi, każdy wcześniejszy mecz w Kędzierzynie przegraliśmy (a było ich cztery). Dzisiejszy sukces jest więc tym bardziej znaczący, bo poprzednio z „Kuźniczki” wywieźliśmy 3 punkty 27 lat temu! Ściślej 27 sierpnia1992 roku, gdy Start wygrał z tym rywalem 2-1. Piękne popołudnie zmąciła nam jednak kontuzja Adriana Ptaka, który w 73’ próbował „skorpionem” na jednej nodze zatrzymać lecącą nad nim piłkę. W efekcie wychylił się za mocno i naderwał miesień dwugłowy lewej nogi. Najprawdopodobniej „Ptaku” ma więc końcówkę sezonu z głowy i w pozostałych trzech ważnych spotkaniach zespół będzie musiał sobie radzić bez niego.

Pełną relację z meczu Chemik – Start zamieścimy niebawem. [KK]

Kędzierzyn-Koźle, dn. 25.05.2019 r. (sobota) – godz. 17:00
27. kolejka IV ligi opolskiej (klasa rozgrywkowa nr 5)

CHEMIK KĘDZIERZYN-KOŹLE – NKS START NAMYSŁÓW 0-2 (0-1)

0-1 Sarnowski 25’ (asysta P.Pabiniak)
0-2 P.Pabiniak 81’ (bez asysty)

CHEMIK: Dorosławski – Pigut, Kwaśniewski, Gad, Niemiec, Sadyk [k1] (81.Cymerman), Wacław, Paczulla [k2], Machnik (62.Łysek), Łątkowski, Saborowski.
Rezerwowi: Karbownik, Augustyn, Woźniak, Podborączyński, Kuchta.
Trener: Tomasz HEJDUK.
Stroje: granatowe koszulki – granatowe spodenki – białe getry.

NKS START: Speda – Zieliński, R.Czech, Żołnowski [k], Kamil Błach – Szczygieł (70.Smolarczyk), Sarnowski, Ptak (75.Samborski), Wilczyński – Świerczyński – P.Pabiniak.
Rezerwowi: Rachel, Biczysko, Ł.Pabiniak, T.Maćków, D.Maćków.
Trener: Damian ZALWERT.
Stroje: białe koszulki – czarne spodenki – czarne getry.

Sędziowali: Marek Giza (jako główny) oraz Wojciech Nowak i Piotr Szmilewski (wszyscy KS Opole).

Żółte kartki: -.

Widzów: 250.

Mecz trwał: 96 minut (46+50).

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy