Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Piast Strzelce Opolskie - Start Namysłów 4-1

Odsłony: 161

Fatalna. Tak jednym słowem określić można końcówkę IV-ligowej jesieni w wykonaniu piłkarzy Startu Namysłów. W ostatnich czterech spotkaniach czerwono-czarni zanotowali trzy wysokie porażki, aby dziś – mimo naprawdę niezłej gry – dołożyć czwartą. Podopieczni trenera Damiana Zalwerta z murawy schodzili z niewyraźnymi minami, bo choć zagrali jedno z lepszych spotkań w ofensywie, to po raz kolejny wyraźnie polegli – tym razem 1-4 Piastowi w Strzelcach Opolskich. Jak doszło do porażki i dlaczego znów wysokiej? O tym w kolejnych akapitach.

Zacząć trzeba od tego, że z sześciu klarownych okazji strzeleckich, nomen omen strzelczanie wykorzystali aż cztery! Ich dzisiejsza skuteczność była więc godna pochwały, czego nie można napisać o czerwono-czarnej drużynie. Dość powiedzieć, że przed przerwą rywale z trzech okazji wszystkie wykorzystali, podczas gdy namysłowianie z sześciu dobrych sytuacji ani jednej nie potrafili właściwie wykorzystać… Nasz zespół nieźle wszedł mecz i dość szybko stworzył sobie okazję. Strzał Świerczyńskiego poszybował jednak minimalnie obok słupka, choć ławka rezerwowych Startu poderwała się, sądząc, że padł gol. Piłka jednak zatrzymała się za stojącym tuż za strzelecką świątynią „łapaczu”, więc radość zmieniła się w rozczarowanie. A w odpowiedzi (8’) poszła akcja rywali prawą stroną, skąd dośrodkowanie odbite przez jednego z obrońców trafiło pod nogi Sowińskiego, który z bliskiej odległości umieścił piłkę w pustej bramce. Niebawem (13’) po stracie piłki przez Start rywale rozegrali szybko futbolówkę na trzy podania, a w finalnym momencie wspomniany Sowiński wyszedł „sam na sam” ze Spedą i pewnie go pokonał. To był spory cios, bo nie minął jeszcze kwadrans, a przegrywaliśmy już 0-2. Mecz był jednak wyrównany, a można nawet dodać, że zagraliśmy przed przerwą jedną z najlepszych piłkarsko połów w rundzie jesiennej! Mocno wyróżniał się nasz kapitan P.Pabiniak, ale jego parę uderzeń nie doszło do celu, a w innych sytuacjach dobrze zachował się stojący między słupkami Kleemann. Niestety, w 24’ po serii błędów w naszym wykonaniu Patryk Sowiński umieścił piłkę w bramce po raz trzeci i skompletował hat-tricka! Mimo tak fatalnego rezultatu chłopcy nie poddali się, próbując nadal atakować. Po jednej z akcji w okolicach narożnika szesnastki faulowany był nasz kapitan, ale arbiter nakazał grać dalej. Wspomniany Patryk zdążył jeszcze przed przerwą zatrudnić Kleemanna, ale ten i tę jego próbę zastopował.

Po przerwie nie zamierzający się poddać czerwono-czarni próbowali dalej atakować, ale w 64’ Piast trafił nas po raz czwarty (po zbiegnięciu z prawej strony do środka celnie uderzył zmiennik Glinka) i w tym momencie jasnym się stało, że tego meczu nie zdołamy nawet zremisować. W kolejnych minutach gra siłą rzeczy już się uspokoiła. Start z wyraźnie podciętymi skrzydłami nie wykazywał już wcześniejszej ochoty do ataków, natomiast Piast zadowolony z wysokiego prowadzenia nie zamierzał forsować tempa. Mimo to w 76’ zdołaliśmy zdobyć bramkę honorową po tym jak dalekim podaniem Ciupa uruchomił P.Pabiniaka, który wybiegł „jeden na jednego” ze strzeleckim golkiperem i w końcu go skutecznie wywiódł w pole. Jeszcze w ostatnich minutach po wrzutce z wolnego Świerczyńskiego z bliska próbował uderzać głową Sarnowski, lecz jego próba z bliskiej odległości padła łupem Kleemanna.

Ostatecznie wysoko przegrywamy, choć paradoksem dzisiejszej rywalizacji jest fakt, że Start stworzył sobie więcej sytuacji w tym spotkaniu, niż w trzech wcześniejszych grach razem wziętych! Cóż jednak z tego, skoro drużyna nie potrafiła z nich należycie skorzystać, sama zostając skutecznie skarcona przez gospodarzy. Przegrywamy wysoko i chyba możemy odetchnąć, że to już koniec rundy jesiennej. Bo o ile do 10. kolejki jak najbardziej zasłużenie chwaliliśmy zespół za wyniki będące efektem boiskowej konsekwencji, to ostatnie pięć meczów było w naszym wykonaniu złych. Teraz czas na zimową przerwę, ładowanie akumulatorów, ostrą pracę po Nowym Roku i…tym razem emocje wiosenne! Szkoda tylko, że zamiast „rewelacyjnej” rundy jesiennej, co najwyżej możemy określić ją jako średnią.[MK, KK]

Strzelce Opolskie, dn. 17.11.2018 r. (sobota) – godz. 13:00
15. kolejka IV ligi opolskiej (klasa rozgrywkowa nr 5)

PIAST STRZELCE OPOLSKIE – NKS START NAMYSŁÓW 4-1 (3-0)

1-0 Sowiński 8’
2-0 Sowiński 13’
3-0 Sowiński 24’
4-0 Glinka 64’
4-1 P.Pabiniak 76’ (asysta Ciupa)

PIAST: Kleemann – Cembolista (85.Wastag), Jys [k], Kozołup, Munyaradzi – Weiss (62.Glinka), Gwaze, Olewicz (79.Kobylnik), Sowiński – Dada (70.Gordzielik), Strzelecki.
Rezerwowi: Karwat, Jureczko, Olechnowicz.
Trener: Tomasz MIKLASZ.
Stroje: koszulki w żółto-niebieskie pionowe pasy – niebieskie spodenki – niebieskie getry.

NKS START: Speda – Uryga, Sarnowski, Ciupa, Zieliński (46.R.Czech) – Kostrzewa (67.J.Wojciaczyk), D.Adrian (46.Szczygieł), Ptak, Świerczyński – Smolarczyk (84.D.Maćków) – P.Pabiniak [k].
Rezerwowi: Rachel, Czuczwara, D.Raszewski.
Trener: Damian ZALWERT.
Stroje: czerwone koszulki z czarnymi rękawami – czarne spodenki – czarne getry.

Sędziowali: Artur Chudala (jako główny) oraz Wojciech Białowąs i Patryk Stasiak (wszyscy KS Opole).

Żółte kartki: -.

Widzów: 50.

Mecz trwał: 92 minuty (45+47).

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy