Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

LZS Starowice Dolne - Start Namysłów 4-1

Odsłony: 1691

To nie był dobry dla namysłowskiego Startu wyjazd… W dzisiejszej rywalizacji, mającej miejsce w Grodkowie, czerwono-czarni wysoko ulegli faworyzowanemu LZS-owi Starowice Dolne, choć nie zagrali szczególnie źle. Przegraliśmy jednak wyraźnie z drużyną, którą w przekroju 90 minut jak najbardziej na sukces sobie zasłużyła. O naszej porażce zadecydowało fatalne 6 minut między końcówką pierwszej części zawodów, a otwarciem drugiej połowy. Inkasujemy cztery bramki, tracimy miano „najszczelniejszej defensywy IV ligi opolskiej” i… lekko się niepokoimy. O ile porażkę 1-4 z jednym z faworytów rozgrywek możemy jeszcze spokojnie przyjąć, to niepokój wzbudza fakt, że był to czwarty z rzędu mecz Startu bez zwycięstwa. Z pokorą musimy przyjąć drugi w tym sezonie, choć znów bolesny cios i skupiamy się na tym, co przed nami. Ale wierzymy, że nasi ulubieńcy w dwóch ostatnich meczach jesieni pokażą, że obecna bessa jest tylko składową niekorzystnych zbiegów okoliczności, a nie wypadkową poważniejszych kłopotów.

Początek spotkania był dla namysłowian zaskoczeniem. Goście spodziewali się, że miejscowi szybko przejmą inicjatywę, chcąc prowadzić grę. Ale nic takiego nie nastąpiło. Gracze LZS-u zastosowali niski pressing, przez co pozwolili grać Startowi. A że nasi chłopcy czują się w grze pozycyjnej dość średnio, to też nie bardzo potrafili odnaleźć się w nietypowej dla siebie roli. Starowiczanie czekali tylko na błąd ze strony NKS-u i jak tylko takowy się pojawiał, to momentalnie przechwytywali piłkę i wypadali z szybkim atakiem. I trzeba przyznać, że dobrze im ta taktyka wychodziła. Przez 40 minut czerwono-czarni toczyli z gospodarzami dość wyrównany pojedynek, mając w swoich rękach remis 1-1. Wynik po szybkiej akcji otworzył w 15’ LZS. Z lewej strony Strząbała po otrzymaniu prostopadłego podania w szesnastkę, znalazł podaniem wzdłuż bramki Babanskykha, który z 6 metrów umieścił ją w siatce. Start odpowiedział 3 minuty później (18’), po tym jak w rezultacie wykonanego przez nasz zespół kornera, w polu karnym rywali powstało spore zamieszanie. W nim najlepiej odnalazł się Dominik Adrian i strzałem po ziemi z 8 metrów doprowadził do wyrównania. Dodajmy, że radość Dominika była uzasadniona, gdyż to jego pierwsze trafienie w czerwono-czarnych barwach. W międzyczasie swoich szans próbowali też Kostrzewa (jeszcze przy stanie 0-0) i Smolarczyk, ale bez należytego efektu. Gra Startu nie wyglądała źle, ale w ostatnich 5 minutach przed przerwą zaprzepaściliśmy wcześniej wykonaną pracę. Najpierw Speda zbyt krótko wybił piątkę i piłkę przejęli rywale. Konkretnie szybki Stencel, który podbiegając pod nasze przedpole zdążył wymanewrować dwóch namysłowian i w sytuacji sam na sam pokonać bramkarza. Z kolei w ostatniej minucie I połowy po kolejnym szybkim ataku Strząbała wrzucił „kulę” przed bramkę, gdzie pojedynek główkowy z D.Raszewskim wygrał Jaworski. Spadającą piłkę przechwycił Babanksykh, „nawinął na raz” próbującego wślizgiem zablokować go Sarnowskiego i pewnie uderzył do siatki. Znaleźliśmy się w bardzo trudnym położeniu, ale nie beznadziejnym.

Beznadzieja zapanowała jednak już w 47’, gdy po pierwszym ataku w drugiej części meczu LZS trafił nas po raz czwarty. Tym razem mijając D.Raszewskiego, w namysłowską szesnastkę wpadł Stencel, gdzie nieprzepisowo został powstrzymany przez Świerczyńskiego. Do podyktowanego rzutu karnego podszedł Strząbała i pewnym uderzeniem podwyższył wynik na 4-1. W tym momencie emocje z naszej strony właściwie się zakończyły. Start z wyraźnie podciętymi skrzydłami nie był już w stanie realnie zagrozić gospodarzom, którzy choć mocno ukontentowani wysokim prowadzeniem, nadal nas próbowali kąsać. W 64’ tylko świetnej interwencji Spedy zawdzięczaliśmy fakt, że nie padł kolejny gol. A szansa była doskonała, bo Stencel uderzył w sytuacji „jeden na jednego”. Z kolei w 76’ uderzenie z dystansu Szpali przeszło pół metra od namysłowskiego celu. O ostatnim kwadransie możemy natomiast zapomnieć, bo żaden z zespołów nie wychylał się już ofensywie. Start nie bardzo potrafił LZS-owi zagrozić, natomiast miejscowi nie bardzo już się do ataków kwapili.

Przegrywamy wysoko w Starowicach (1-4), jednak wciąż zachowujemy miejsce w czołówce IV ligi opolskiej. Przegrywamy z bardzo silnym przeciwnikiem, który generalnie nam nie leży. Gospodarze potwierdzili, że stawianie ich w roli faworytów do awansu nie jest bezpodstawne, bo są mocni, pewni siebie w realizacji nakreślonych zadań, a przy tym dysponują sporym arsenałem zagrać oskrzydlająco-zaskakujących. Na namysłowian wystarczyło, co akurat dla nas powinno być materiałem do gruntownej analizy przed kolejnymi grami. LZS uwypuklił nasze problemy (choć nie mamy na myśli perturbacji kadrowych) i trener Zalwert będzie musiał niedostatki piłkarzom na tyle precyzyjnie przedstawić, aby w dwóch ostatnich grach jesieni zapunktować. Można odnieść wrażenie, że Start padł ofiarą piłkarskiej zadyszki. Trzeba więc wierzyć, że uspokoimy oddech i na finiszu jesieni chłopcy jeszcze sprawią swoim kibicom trochę radości.

Relację z meczu LZS Starowice Dolne – Start Namysłów zamieścimy niebawem. [MK ,KK]

Grodków, dn. 03.11.2018 r. (sobota) – godz. 13:00
14. kolejka IV ligi opolskiej (klasa rozgrywkowa nr 5)

LZS STAROWICE DOLNE – NKS START NAMYSŁÓW 4-1 (3-1)

1-0 Babanskykh 15’
1-1 D.Adrian 18’ (bez asysty)
2-1 Stencel 41’
3-1 Babanskykh 45’
4-1 Strząbała 47’ rzut karny

LZS: Mikitów – Babanskykh (82.Mazur), Rzepka, Strząbała, Cichocki [k], Jaworski, Poważny, Śleziak, Bonar (66.Szpala), Stencel (71.Rudnik), Boczarski (78.Salak).
Rezerwowi: Czarnecki, Sacha, Więcław.
Trener: Jakub REIL.
Stroje: białe koszulki z jasnoszarymi rękawami – ciemnoszare spodenki – białe getry.

NKS START: Speda – Zieliński, Sarnowski, Żołnowski [k], D.Raszewski – Kostrzewa (75.Zuzak), Biczysko (55.R.Czech), Ptak, Świerczyński (62.Szczygieł) – D.Adrian – Smolarczyk (46.P.Pabiniak).
Rezerwowi: Rachel, Uryga.
Trener: Damian ZALWERT.
Stroje: koszulki w czerwono-czarne pionowe pasy – czarne spodenki – czarne getry.

Sędziowali: Marcin Biegun (jako główny) oraz Klaudiusz Mikołajczyk i Dawid Tkacz (wszyscy KS Opole).

Żółta kartka: Salak (90+2.).

Widzów: 70.

Mecz trwał: 95 minut (45+50).

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy