Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

KS Krapkowice - Start Namysłów 3-0

Odsłony: 1662

 

Porażką dla piłkarzy Startu Namysłów zakończyła się pierwsza w sezonie 2017/18 wyjazdowa eskapada. Podopieczni Damiana Zalwerta, którego z przyczyn prywatnych w sobotę na ławce rezerwowych zastąpił prezes Tomasz Kozan, wysoko przegrali w Krapkowicach, więc siłą rzeczy ich powrót do domu wcale nie był przyjemny. Czerwono-czarni nie zaprezentowali na murawie nic, co napawałoby nadzieją na korzystny rezultat. To było mocno przeciętne, by nie napisać słabe spotkanie w naszym wykonaniu i stąd zasłużone zwycięstwo lepiej operujących futbolówką gospodarzy. Do przerwy rywale osiągnęli wyraźną przewagę w polu, jednak uważnie grający w defensywie namysłowianie nie pozwolili im na zdyskontowanie swoich atutów. Po prawdzie to nasz zespół miał najlepszą okazję na gola, jednak w przedłużonym czasie pierwszej części (45+2’) Sarnowski nie zdołał sfinalizować podania Ptaka i z lewej strony uderzył z 18 metrów w słupek. Niestety, w ofensywie nasza gra pozostawiała wiele do życzenia, bo praktycznie nie kreowaliśmy ataków, które docierałyby w bezpośrednie sąsiedztwo bramki Cyganika. Chłopcy skoncentrowani byli głównie na kontratakach, niemniej plus dla nich za premierowe 45 minut, że potrafili zneutralizować ataki krapkowiczan.

Po zmianie stron ponowne posiadanie piłki przy nodze, plus spryt i szybsze rozgrywanie na jeden kontakt przyniosło rywalom aż trzy trafienia. W 48’ Matuszkowi zabrakło centymetrów, aby skierować zagrywaną z boku piłkę do siatki. Odpowiedzieliśmy w 59’ dobrą wrzutką z lewej strony Kamila Błach, po której główkujący Szczygieł uderzył z 10 metrów nad bramką. Za chwilę (61’) w świetnej okazji po kontrze znalazł się Kostrzewa, ale „nawijając” rywala już w polu karnym jego akcja wytraciła impet, więc dograł piłkę przed linię szesnastki, gdzie jednak próbujący uderzać z 18 metrów Biczysko potknął się i nic z zagrożenia nie wyszło. Rywale z kolei w 64’ objęli prowadzenie po wyraźnym błędzie naszej defensywy. Dośrodkowanie Steczka z prawego rzutu rożnego trafiło na nogę Dyczka, który zupełnie osamotniony z 10 metrów wolejem omal nie rozerwał siatki w czerwono-czarnej bramce. W 79’ dalekie podanie na 8 metr trafiło na głowę Niespodzińskiego, który odwrócony tyłem do bramki chciał zaskoczyć Zacharskiego. Nasz młody goalie wyczuł jednak intencje strzelca i strzał zatrzymał. „Zachar” nie miał jednak nic do powiedzenia w 81’. Uderzoną z 20 metrów piłkę przez Wośko Patryk zdołał jeszcze odbić przed siebie, lecz dobijającego „skórę” z kilku metrów Sobotę nie zdążył już powstrzymać. Z kolei w 84’ nieco nieprecyzyjna główka Steczka z 12 metrów po locie lobem ostemplowała namysłowską poprzeczkę. Rozpędzeni gospodarze w 87’ skontrowali Start, ale w finalnym momencie dobiegający na linię pola karnego Sobota strzelił wprost w Zacharskiego. Wreszcie w 90+4’ krapkowiczanie wykorzystali totalne nieporozumienie między Kostrzewą i Ł.Pabiniakiem. Ten pierwszy z boku boiska odegrał piłkę do stojącego w okolicy pola bramkowego Łukasza, który nie zorientował się w zamiarach kolegi. No i momentalnie przechwycił ją Płóciennik, z kilku metrów dopełniając formalności.

Porażka w Krapkowicach smuci. Ale bardziej niż „zerowy” dorobek punktowy martwi bardzo słaba postawa namysłowian w grze ofensywnej. Nie mieliśmy zbyt wielu argumentów do tego, aby przejąć inicjatywę na murawie (poza końcówką spotkania, już przy stanie 0-2) i nacisnąć rywali. Zagubiony na desancie Smolarczyk niewiele mógł w pojedynkę zdziałać w konfrontacji przeciw dwóm-trzem rywalom. Próbował walczyć P.Pabiniak, ale i on nie miał należytego wsparcia od operującego w środku pola Biczysko. Miejscowi nie zagrali fenomenalnego meczu, ale na naszym tle wyglądali bardzo solidnie. Potrafili kontrolować grę w newralgicznej strefie boiska, jaką jest środek pola i przede wszystkim po przerwie wykreować kilka bramkowych sytuacji. Trzy z nich zakończyli bramkami i stąd wysoka wygrana. Może odrobinę za wysoka, niemniej całkowicie zasłużona. Przeciwwaga w postaci dwóch dobrych sytuacji po kontratakach w ciągu 90 minut gry, to zdecydowanie zbyt mało, aby myśleć choćby o remisie. Dlatego też do domu wracamy z pustymi rękami. Widok Startu Namysłów na ostatnim miejscu w IV-ligowej tabeli jest dla nas dołujący i chcielibyśmy wierzyć, że to tylko chwilowa sytuacja. Mamy jednak bardzo duży problem ze zdobywaniem goli, bo licząc z poprzednim sezonem, to nasze piąte spotkanie bez trafienia. I choć to dopiero początek sezonu, to trener Zalwert wraz ze sztabem trenerskim już mają nie lada problem do rozwiązania (skuteczność to jedno, a gra do przodu zupełnie odmienna od tej przeciw Unii Kolonowskie, to drugie). Oby uporali się z nim jak najszybciej, bo inaczej czekać nas będzie kolejny bardzo stresujący sezon. [KK]

Krapkowice, dn. 12.08.2017 r. (sobota) – godz. 17:00
2. kolejka IV ligi opolskiej (klasa rozgrywkowa nr 5)

KS KRAPKOWICE – NKS START NAMYSŁÓW 3-0 (0-0)

1-0 Dyczek 64’
2-0 Sobota 81’
3-0 Płóciennik 90+4’

KRAPKOWICE: Cyganik [k] – Trinczek, Brzozowski, Dyczek, Szymański, Jakwert (77.Pietruszka), Niespodziński (85.Płóciennik), Rychlewicz, Steczek, Matuszek (62.Sobota), Wojtasik (67.Wośko).
Rezerwowi: Bachem, Dróżdż.
Trener: Łukasz WICHER.
Stroje: białe koszulki – czarne spodenki – getry w biało-czarne poziome pasy.

NKS START: Zacharski – Ł.Pabiniak, Krystian Błach, Biliński – Szczygieł (60.Kostrzewa), Ptak, Biczysko (80.W.Czech), Sarnowski (71.Drapiewski), Kamil Błach – Smolarczyk (88.Sobolewski), P.Pabiniak [k].
Rezerwowi: Rachel, Chrabański.
Trener: Tomasz KOZAN (w zastępstwie nieobecnego Damiana ZALWERTA).
Stroje: koszulki w czerwono-czarne pionowe pasy – czarne spodenki – czarne getry.

Sędziowali: Bartosz Prochera (jako główny) oraz Janusz Gruszka i Arkadiusz Zadworny (wszyscy KS Opole).

Żółte kartki: Jakwert (71.), Dyczek (85.), Wośko (90+2.) – Sarnowski (53.), Kostrzewa (65.), Biczysko (80.), Krystian Błach (90+2.).

Widzów: 220.

Mecz trwał: 98 minut (48+50).

 

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
4 Komentarze | Dodaj własne
  • Zgadzam się, tylko wierze ze mentalnie możemy się podnieść majac (jeszcze w składzie byłych III-ligowcow), a mlodziez ma się od kogo uczyc, wierze w to.

    Lubię 0 Krótki URL:
  • Bez urazy @Mariusz Sewina, ale pisanie o sezonie 2012/13, to pisanie o zupełnie innej kwestii, niż obecna. Przypomnę może skład z ostatniego meczu tamtego sezonu (porażka 0-4 ze Szczakowianką w Jaworznie). NKS START: Rozmus (72.Kuleszka) - Zalwert, Żołnowski, Piwowarczyk, Kamil Błach - Wilczyński (69.K.Smolarczyk), Biliński (58.Krystian Błach), Szpak, Bonar (76.Wolny) - P.Pabiniak [k], Samborski. Trener: Bogdan KOWALCZYK.
    Jak widać, to zupełnie inna drużyna, bo w podstawie zagrali wtedy Kamil Błach, Biliński i P.Pabiniak. Trudno więc mówić chłopakom, żeby przypomnieli sobie grę z tego okresu, kiedy paru z nich w tamtym okresie grało w trampkarzach...

    Lubię 0 Krótki URL:
  • Niestety zycie. Brakuje jakiegoś pozytywnego impulsu aby chłopaki przypomnieli sobie przynajmniej gre w sezonie 2012/2013, to już ...5 lat temu. Ale prawda jest tez taka, ze w miescie nikt poważniej nie chce zainteresować się pilka w wydaniu NKS...niestety:(.

    Lubię 0 Krótki URL:
  • Sory ale z taką gra i wynikami. Tłumów na trybunach nie będzie( już jest dramatycznie).. Gluszyna przewyższa start o klasę nawet o kilka. Nie piszę tego złośliwie.. Bo jestem kibicem Startu ale to co się wyprawia jest porażka.. Zaczynając od prezesa(!!) kończąc na ławce trenerskiej. Klub z tradycjami i nie może dać sobie rady w 4 lidze.. Minimum powinien być środek. Gdzie te czasy kiedy start grał w 2 lidze czy w 3.. Bronił się przed spadkiem, a jeśli spadł to wracał do niej po roku czasu.. Za słabi na 3 ligę za dobrzy 4.. Teraz to będzie za słabi na 4 liga za dobrzy na okręgowke.. Dramat. Życzę spadku abyy ten klub w końcu się obudził. Powiem tak : na Gluszyne aż miło się chodzi..

    Lubię 0 Krótki URL: