Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Liczą się czyny, nie słowa"

Odsłony: 4272

Grzegorz KRAWCZYK (trener OKS-u Olesno): - Z pewnością dla obu stron był to mecz z gatunku nerwowych. Przed zawodami wiadomo było, że sytuacja w tabeli nasza i Namysłowa nie była najlepsza. Udało nam się wywieźć dziś trzy

punkty i ta wygrana chociaż na chwilę daje nam głębszy oddech. Dlatego cieszymy się z tego. W grze widać było sporo nerwowości, tak z jednej jak i drugiej strony.

StartNamyslow.pl: - Zastanawiam się czy przed dzisiejszymi zawodami presja wyniku była większa ze strony kibiców Startu w Namysłowie czy jednak w Oleśnie? Bo z tego co wiem, oczekiwania sympatyków z Olesna sięgają z pewnością wyżej, niż tych z naszego miasta. Jakby nie patrzeć, utrzymanie w OKS-ie składu z poprzedniego sezonu plus sześć nowych nazwisk z III-ligowym doświadczeniem stawia Was w roli zespołu aspirującego do gry o najwyższe cele. No i okazało się, że wspomnianą presję związaną z wyrwaniem się z dna tabeli Pański zespół wytrzymał lepiej.

- Bez dwóch zdań był to dla nas trudny mecz. Nie próbowaliśmy nawet wczuwać się w sytuację Namysłowa, bo sami mieliśmy swoje problemy z początku sezonu. Nie układa nam się to wszystko, tak jak byśmy chcieli. Ale sytuacji, w której się znaleźliśmy, trudno też w prosty sposób uniknąć. Jakby nie patrzeć, wymieniliśmy pół składu i dlatego też potrzebujemy czasu oraz zgrania. Tym bardziej się cieszę, że zainkasowaliśmy trzy punkty. A niebawem zobaczymy, co wydarzy się dalej.

- W dwóch poprzednich meczach to Pana zespół grał przyjemną dla oka piłkę, tymczasem grający prostymi środkami rywale zgarniali punkty. Dziś o finezyjnej grze nie było mowy, bo obie drużyny postawiły na walkę. No i okazało się, że wyszliście z niej zwycięsko.

- Byliśmy przygotowani na to, że Namysłów postawi nam twarde warunki. Ta drużyna zawsze gra ambitnie i twardo. Powiedzieliśmy sobie, że w tym meczu i w naszej sytuacji w tabeli jakość gry może zejść na bok, a najważniejsze będzie to, żeby wywalczyć trzy punkty. No i po ciężkim boju nam się to udało.

- Zgodzi się Pan, że w IV lidze opolskiej bardziej wymierne efekty przynosi gra najprostszymi środkami z domieszką zadziorności i nieustępliwości, niż próby gry tzw. ładnej dla oka piłki?

- Moim zdaniem gdzieś trzeba szukać tzw. „złotego środka”, tym bardziej, że zawodnicy, którzy do nas dołączyli jakość gry w drużynie podnieśli. Ale jak Pan zauważył, w naszej IV lidze bez walki i zaangażowania niewiele da się ugrać. Trzeba to tylko i aż umiejętnie połączyć.

- Przed sezonem media opolskie, właśnie ze względu na letnie wzmocnienia, postawiły Was w roli jednego z najpoważniejszych kandydatów do walki o III-ligowy awans. Czy potwierdzi Pan, że oczekiwania środowiska piłki oleśnieńskiej, jak i Pana samego, związane są właśnie z grą o III ligę?

- Do gazetowych dywagacji podchodzimy spokojnie. Jak już wspomniałem, jesteśmy na początku pewnej drogi. Zespół musi się pozbierać i przede wszystkim musimy faktycznie stworzyć drużynę. Póki co okoliczności potwierdzają, że nie jest tak prosto zbudować drużynę w ciągu miesiąca. Uważam, że dopiero po sześciu, siedmiu kolejkach będziemy w stanie pokazać, na co faktycznie nas stać. I wtedy będziemy mogli mówić o tym, gdzie w tej tabeli będziemy się znajdować.

- Dziękując za rozmowę, życzę realizacji celów, o których nie chce Pan głośno mówić (uśmiech).

- Musimy zachować spokój, to podstawa. Przy okazji szkoda drużyny Startu Namysłów, żeby się pałętała w dolnych rejonach tabeli. To w końcu klub z tradycjami, ambicjami i z fajnymi kibicami. Wypadałoby, żebyście się też w tej tabeli dźwignęli. [rozmawiał KK]

StartNamyslow.pl: - Niepokój w Namysłowie coraz większy. Przegrywamy trzeci mecz z rzędu w niedawno rozpoczętym sezonie, a ósmy, licząc ze spotkaniami z końcówki poprzednich rozgrywek.

Damian ZALWERT (trener Startu Namysłów): - Zdecydowanie bardziej martwi mnie trzecia przegrana w sezonie, niż statystyki z poprzedniej kampanii. Wciąż nie mamy punktów na koncie i to jest niepokojące. Mecz nie był zbyt piękny mecz. Było dużo walki, dużo długich podań, a mało składnych akcji. Spotkanie o niskim poziomie. Po pierwszej połowie prowadziliśmy, ale drugą przegraliśmy dwoma bramkami i ostatecznie też cały mecz. Pierwszego gola straciliśmy przez gapiostwo całego zespołu. Popełniliśmy błędy od przodu do tyłu i dlatego też skończyło się to golem dla przeciwnika. Drugi gol dla gości padł po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziego. Rozmawiałem po meczu z „Wilem” (Wojciechem Wilczyńskim – przyp. aut.), który mówił mi, że chciał przyjmować piłkę, ale ta mu po prostu odskoczyła. Nasz bramkarz złapał piłkę, bo był przekonany, że było to zagranie przypadkowe. Szczerze mówiąc, gdybym to ja był bramkarzem, zachowałbym się identycznie. Nie chcę tu oczerniać sędziego, bo teoretycznie Wojtek Stasiowski mógł piłkę wybić w pole i byłoby po sprawie. Konsekwencją rzutu wolnego pośredniego był za moment rzut karny, po którym straciliśmy gola na 1-2. Do końca próbowaliśmy ambitnie odwrócić niekorzystny wynik, mając sytuację Rafała Samborskiego i Patryka Pabiniaka, ale bez efektu bramkowego. Kolejny raz zostajemy bez punktów.

- Namysłowscy kibice zastanawiają się, co niedobrego dzieje się z drużyną. Bo skład – poza Tistkiem, który odszedł do Głuszyny i wciąż nieobecnym Krystianem Błachem – właściwie się nie zmienił. Tymczasem notujemy wyniki zdecydowanie poniżej możliwości tej drużyny.

- Zero punktów w trzech meczach, to bardzo kiepski rezultat. Gdybyśmy wiedzieli, co jest problemem i przyczyną naszej niemocy, to pewnie już byśmy go rozwiązali. Myślę, że nasza niemoc wynika z zablokowania się. Coś siedzi w naszych głowach, bo inaczej tego ocenić nie mogę. Przecież nikt z nas w ciągu trzech miesięcy nie zapomniał jak gra się w piłkę. Mieliśmy wtedy świetną serię punktową, a teraz ta seria „ciągnie” nas w drugą stronę. Mam nadzieję, że w końcu się przełamiemy i zaczniemy wreszcie budować serie pozytywne.

- Olesno podcięło nam dziś dosyć wyraźnie gardło, a już w sobotę kolejny mecz z tzw. „nożem na gardle”. Zagramy w Paczkowie ze Spartą, która jako jedyna obok Startu jeszcze nie zapunktowała.

- Zagramy na ciężkim terenie. Sparta posiada duże boisko i nigdy nam się tam łatwo nie grało. Przeciwnik też jest mocno zdesperowany i podobnie jak my, będzie chciał zrobić wszystko, aby w końcu zdobyć punkty. To będzie trudny mecz. Zresztą w tej lidze łatwych meczów nie ma. Co tu wiele mówić, musimy po prostu wykrzesać z siebie wszystkie pokłady energii i umiejętności, aby wygrać. Liczą się czyny, a nie słowa. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy