Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Łatwo nie było"

Odsłony: 3083

Tomasz RAK (trener Czarnych Otmuchów): - Ciężko komentować takie mecze, bo ostatnio wszystko to, co sobie przed zawodami zakładamy, w niewielkim stopniu przekłada się na boisku. Szybko straciliśmy bramkę, a dodam, że podobnie było też z Prudnikiem i w Kup. Kontuzja Wernera, po którego błędzie padł gol dla Namysłowa, także utrudniła nam zadanie. Musieliśmy dokonać zmiany, zmienić też ustawienie, ale również zagrać odważniej. Trochę żal przegranej, bo byliśmy blisko punktów. Mogliśmy się pokusić nawet o wygraną. Przy okazji pochwalę Waszą stronę internetową, bo często tam zaglądam i rzetelnie opisaliście obraz tego spotkania (rozmawialiśmy z trenerem w tygodniu – przyp. aut.). A to szczerze mówiąc, dosyć rzadka sytuacja, choć rzadką być nie powinna.

StartNamyslow.pl: - Miło słyszeć z ust trenera przeciwników taką opinię. A skoro przy ocenie meczu jesteśmy, to w przypadku Czarnych pokutuje pewien standard. Taki mianowicie, że nierzadko drużyny z dołu tabeli chwalone są za grę i dobre wrażenie, a koniec końców tych punktów na końcu zawsze brakuje.

- Faktycznie tak jest. Po ostatniej zimie jesteśmy totalnie rozregulowani i nie możemy złapać rytmu. W ostatnim czasie było na moim stanowisku trochę zmian. Na skutek pewnych okoliczności, jedną z akcji ratunkowych prezesa było zatrudnienie w klubie Czecha. Ten pomysł nie do końca wypalił, stąd moja osoba, która ponownie pojawiła się przy drużynie, w roli i trenera i zawodnika. Zimowy okres został trochę przespany i dlatego nie możemy tego dziś posklejać. Zawodnicy też są sytuacją w tabeli rozbici. Po spadku z III ligi dużo zawodników odeszło, więc gramy tymi piłkarzami, których mamy w kadrze. Nie ma się co oszukiwać, że na treningach frekwencja też nie dopisuje. Jeśli mam dziesięciu lub mniej zawodników na treningu, to niewiele mogę zrobić. Możemy popracować nad motoryką, ale nad taktyką już nie. A już na poziomie okręgówki i IV ligi taktyką można sporo punktów zdobyć.

- Po niezłym początku wiosny zatliła się gdzieś pewnie w Was nadzieja na lepsze jutro. Ale sytuacja szybko zmieniła się na niekorzyść Czarnych i od dłuższego czasu zapowiadało się, że Pana zespół będzie miał duże problemy z utrzymaniem. No i po sobotnim meczu ze Startem czarny scenariusz się spełnił, bo Czarni stracili już nawet matematyczne szanse na utrzymanie. Ale przyzna Pan, że matematyka jest w tym momencie tylko gwoździem do otmuchowskiej trumny?

- Zgadza się. Znamy swój potencjał i wiemy na co nas stać. Jeżeli udałoby nam się coś ugrać, to byłaby radość. Nie udało się, w czym nie pomagały problemy organizacyjne, kontuzje czy wąska kadra. Wprowadzam młodych chłopców, żeby się ogrywali pod kątem kolejnego sezonu. Staramy się te młode perełki ogrywać, bo to nam w tej chwili pozostało. Gdybyśmy się w zimie wzmocnili, to może patrzylibyśmy z większym optymizmem w przyszłość. Ale tak nie było, więc od początku staliśmy na straconej pozycji.

- No to może w ramach poprawienia humorów otmuchowskich kibiców niech nam Pan powie, jak szybko wrócicie do IV ligi? Bo tu jest faktycznie Wasze miejsce, a nie w klasie okręgowej.

- Zadeklarowałem się działaczom, że pomogę drużynie do końca sezonu, więc niezręcznie byłoby mi mówić cokolwiek o przyszłości. Jeśli otrzymam gwarancję, że na każdym treningu będę miał do dyspozycji 12-14 zawodników, to mogę podjąć się wyzwania. Ale na tą chwilę ciężko jest mi cokolwiek sensownego powiedzieć. [rozmawiał KK]

Fot.: Trener Tomasz Rak (na zdjęciu) ma świadomość, że na degradację prowadzonych przez niego Czarnych nałożyło się
wiele czynników. [zdjęcie: www.czarni-otmuchow.pl]

 

Bartosz MEDYK (szkoleniowiec Startu Namysłów): - Łatwo nie było, zresztą łatwo nam nie jest w żadnym meczu. Każdy nasz przeciwnik ma taki sam cel jak i my – zwycięstwo. Nam to się dziś udało, choć sam mecz nie należał ani do ładnych, ani do łatwych. Mieliśmy ciężkie warunki do gry, bo oprócz wiatru, graliśmy jeszcze na bardzo dużym boisku, do którego większość chłopaków nie jest przyzwyczajona. Zaczęliśmy z dużym animuszem, grając dosyć agresywnie i pressingiem. Początkowo nie udawało nam się zaskoczyć przeciwników, którzy wychodzili z opresji. Aczkolwiek dosyć szybko po miękkim dośrodkowaniu Olka (Lavrinenki – przyp. aut.) z dobrej piłki skorzystał Patryk Pabiniak, dopełniając formalności. Wynik nam się ułożył, ale gra zaraz się wyrównała i to przeciwnik kilka razy nam zagroził. Rywale grali odważniej. W końcówce pierwszej połowy po błędach indywidualnych straciliśmy bramkę i mecz zaczął się od początku. Ale to wtedy rywale osiągnęli przewagę, lepiej operując piłką i dłużej się przy niej utrzymując. Był to dla nas dosyć nerwowy moment, choć właśnie wtedy jedną z akcji skutecznie wykończył Olek i znów prowadziliśmy. Od tego momentu mecz zaczął się układać po naszej myśli. Kontrolowaliśmy grę, choć niewiele wychodziło nam z przodu, m.in. Olek zmarnował dwie bardzo dobre sytuacje. Przeciwnik był natomiast groźny do końca, ale poza jedną sytuacją, więcej nam nie zagroził. Najważniejsze są dla nas punkty. Po ostatnim gwizdku bardzo się z wygranej faktu cieszyliśmy. Wcześniej czekaliśmy rok na wyjazdowe zwycięstwo, a w ciągu ostatniego tygodnia zanotowaliśmy dwie wygrane. Wygraliśmy z niełatwym przeciwnikiem, choć tabela mogłaby wskazywać co innego. Wciąż wszystko przed nami. Czekają nas teraz arcytrudne spotkania. W ciągu trzech tygodni wszystko się rozstrzygnie. [wysłuchał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy