Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Czapki z głów"

Odsłony: 7446

StartNamyslow.pl: - Przed meczem LKS wydawał się być murowanym faworytem do sięgnięcia po 3 punkty. Tymczasem sprawiliście swoim kibicom mało sympatyczną niespodziankę, osiągając tylko remis z dużo niżej notowanym Startem.

Maciej ŻAK (kapitan LKS-u Czaniec): - Faktycznie byliśmy dziś zdecydowanym faworytem. Wydawało się, że po nienajlepszej pierwszej połowie, w drugiej części wszystko układa się po naszej myśli. Szybko strzeliliśmy dwie bramki, mając w tym momencie mecz pod kontrolą. A z mojej perspektywy mieliśmy też sytuacje na kolejne bramki. Taka jest jednak piłka, że jak się sytuacji nie wykorzystuje, to często lubi się to odwrócić w drugą stronę. W moim odczuciu oba rzuty karne były naciągane. Niemniej daliśmy pretekst do tego, żeby Pan sędzia mógł karne podyktować i to zrobił. Rywal obie jedenastki wykorzystał i w ten sposób straciliśmy wygraną. Chwała chłopakom z Namysłowa, że przegrywając 0-2, zdołali się podnieść i doprowadzili do remisu na ciężkim terenie. Nie ukrywam, że przed tym spotkaniem mieliśmy na koncie tylko 19 bramek straconych, a gra w defensywie jest naszą bardzo mocną stroną. Po Rekordzie i Górniku Zabrze, Start jest dopiero trzecim zespołem w tym sezonie, który na naszym boisku zdobył dwie bramki. Naprawdę czapki z głów przed gośćmi, że się nie podłamali i ciężko pracowali na dobry wynik.

- Nie ma Pan wrażenia, że po czerwonej kartce dla Konackiego daliście asumpt Startowi do tego, żeby Was zaatakował?

- W jakimś stopniu tak. Nie wiem jak z trybun, ale z perspektywy boiska oddaliśmy
Startowi trochę pola do gry, jednak po przejęciu piłki stworzyliśmy sobie kilka dobrych okazji do kolejnych goli. Mam w pamięci dwie nasze główki oraz sytuację sam na sam. Jak jednak przed chwilą powiedziałem, taki jest urok piłki. Nie strzelasz, to później dostajesz. Szkoda, że obie bramki straciliśmy z karnych. Nie chcę w arbitrze szukać winnego końcowego wyniku, ale przynajmniej do jednego karnego mam duże wątpliwości. Z drugiej strony potrafię wczuć się w skórę gości, którzy na pewno są z remisu bardzo zadowoleni i będą mieć długą, ale wesołą podróż do domu (uśmiech).

- Gratulowałem utrzymania trenerowi Wójcikowi, to pogratuluję też Panu oraz Pana kolegom. Jakby nie patrzeć, dokonaliście sporej sztuki, bezproblemowo zapewniając sobie grę w III lidze na kolejny sezon. A przecież w tym sezonie liga jest kompletnie zwariowana, bo z 24 zespołów zdegradowanych zostanie najprawdopodobniej 12!

- Faktycznie to była zwariowana liga. Dla nas wyzwanie było tym większe, że w zimie doszło w zespole do kadrowej rewolucji. Nikt nie wiedział, jak będzie wyglądała nasza gra wiosną. Tym bardziej chwała trenerowi za to, że bardzo dobrze poukładał zespół. Mówiłem, że kluczem do naszych sukcesów była żelazna gra w defensywie. W tym względzie całkowicie podzielam pogląd trenera, tym bardziej, że całe życie jestem obrońcą, a od niedawna młodym trenerem. Obrona jest kluczem do osiągania sukcesów. Trudniej jest wygrać kilkanaście meczów po 1-0 czy 2-0, a nieco łatwiej 2-1 czy 3-2. Czapki z głów również przed kierownictwem klubu, bo za parę miesięcy nasz mały LKS będzie walczył z Polonią Bytom, Odrą Opole i prawdopodobnie też z Rakowem Częstochowa. Szykuje się dla nas przefajny, ale i przetrudny sezon. Nieraz jednak pokazaliśmy, że tanio skóry nie sprzedajemy. Myślę, że teraz też będzie podobnie.

- No to akurat nie powinno nikogo dziwić, bo w końcu macie „góralski charakter” (uśmiech).

- Tak, mamy „góralski charakter”, choć z nas trochę tacy trochę przyszywani górale (uśmiech). Chcemy w każdym meczu walczyć, a dla młodych chłopców gra w następnym sezonie będzie świetną okazją do pokazania się dużo lepszym i możniejszym klubom. Sądzę, że poziom w nowym sezonie będzie w III lidze na tyle duży, że dużo łatwiej będzie z niej przeskoczyć wyżej, nawet i do Ekstraklasy. Dla klubu i czanieckiej społeczności powinny to być wspaniałe i niezapomniane chwile. Sami pewnie macie podobne odczucia, bo też nie jesteście wielkim ośrodkiem i na własnej skórze przekonujecie się, jak ciężko gra się w III lidze. [rozmawiał KK]

StartNamyslow.pl: - Z najdalszego wyjazdu w sezonie będziemy wracać w pogodnych nastrojach. Powiem „wreszcie”, bo w ostatnim czasie nie mieliśmy specjalnych powodów do zadowolenia.

Rafał SAMBORSKI (kapitan Startu Namysłów): - Remis osiągnięty na terenie Czańca na pewno nas cieszy. Nie dość, że był to dla nas najdalszy wyjazd, to jeszcze w środku tygodnia. Do tego podejmowała nas najlepsza drużyna naszej grupy spadkowej. No i wywalczyliśmy remis, wyciągając wynik ze stanu 0-2. Wiadomo, że w tygodniu chłopcy uczą się i pracują. Sam zresztą znalazłem się dziś w Czańcu nieco przypadkowo. Nie mogłem zwolnić się z pracy, ale zepsuł nam się samochód firmowy i mogłem pojechać na mecz.
Jeśli chodzi o spotkanie, to pierwsze pół godziny było wyrównane. Mieliśmy kilka groźnych dośrodkowań, podobnie jak zespół z Czańca. Gospodarzom gra się jednak nie układała, w czym mieliśmy swój udział, wysoko pod nich podchodząc. Miałem wrażenie, że przeciwnicy podeszli do nas trochę lekceważąco i w efekcie to ich zgubiło.

- Po przerwie decydującym momentem meczu była według mnie czerwona kartka dla jednego z piłkarzy Czańca.

- Też tak sądzę. Mieliśmy niepotrzebną przepychankę w środku pola, ale to też jest element gry. Często takie zgrzyty pozytywnie napędzają drużynę i to się w naszym przypadku potwierdziło. Cieszę się, że podnieśliśmy się i po końcowym gwizdku mamy ten jeden punkt.

- Zauważyłem, że masz wyjątkowo mocną psychikę. Dwukrotnie podszedłeś do karnych i dwa razy uderzałeś w tą samą stronę. Z tą jednak różnicą, że drugi strzał z jedenastki wykonałeś identycznie jak w sobotnim meczu z Odrą Wodzisław. Huknąłeś ostro pod poprzeczkę. Chylę czoła za ten wewnętrzny spokój.

- Wiadomo, że zawodnik podchodzący do jedenastki zawsze ma w sobie dreszczyk emocji. No, ale po to gra się w piłkę, żeby czuć emocje i żeby nie było nudno (uśmiech). Karne, to zawsze loteria, dlatego tym bardziej się cieszę, że oba wykorzystałem.

- W tej chwili masz na koncie 9 trafień. Może w sobotę pokusisz się o to, żeby ligę zakończyć z dorobkiem dwucyfrowym?

- Dlaczego nie? Mogę zagwarantować, że grając z drużyną z Bielska damy z siebie wszystko, żeby miłym akcentem zakończyć ten mimo wszystko nieudany sezon dla Startu Namysłów. A na koniec chciałem dodać, że dzisiejsze bramki dedykuję swojej córeczce Hani, która niedawno obchodziła roczek (uśmiech). [rozmawiał KK]

P.S. Zdjęcie Macieja Żaka wykorzystaliśmy z portalu http://www.lksczaniec.futbolowo.pl.

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy