Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

"Większość zawodników obniżyła loty"

Odsłony: 7748

StartNamyslow.pl: - Chyba nikt w Bytomiu nie spodziewał się, że Szombierki tak efektownie pożegnają u siebie III-ligową jesień?

Krzysztof GÓRECKO (trener Szombierek Bytom): - Nie chodziło

nam nawet o styl, a o samo zwycięstwo. Chcieliśmy ponownie wygrać, bo od pięciu kolejek nie zapunktowaliśmy. Mam nadzieję, że przełamaliśmy się na dobre. Czy uda nam się jednak utrzymać w III lidze? Przy normalnym trybie rozgrywek, sportowo dalibyśmy sobie radę. Możemy jednak paść ofiarą reorganizacji rozgrywek.

- Wracając do meczu, to po kwadransie mogliście przegrywać nawet 0-2. Jednak w chwili, gdy strzeliście trzecią bramkę, rozwinęliście – dosłownie i w przenośni – skrzydła.

- Brakowało ostatnio optymizmu. Nie strzelaliśmy bramek. Bardzo dużo ich za to traciliśmy. W pierwszych siedmiu meczach straciliśmy 7 goli. W kolejnych siedmiu spotkaniach pozwoliliśmy już trafić przeciwnikom do naszej siatki 17 razy. To ogromna różnica. Podstawowy golkiper odniósł kontuzję i wróci do gry dopiero wiosną. Dysponuję bardzo młodym zespołem. Dzisiaj zagrało sześciu młodzieżowców, dwóch zawodników z rocznika '92 i dwóch z rocznika '91. Ci chłopcy potrzebują czasu. Wiem, że popełniłem błąd, nie nalegając przed sezonem na sprowadzenie bardziej ogranych zawodników.

- Miał Pan Krzysztofa Gajtkowskiego, ale zrezygnował Pan z niego po meczu w Namysłowie.

- To było spokojne, grzeczne rozstanie się. Już po kilku spotkaniach zdaliśmy sobie sprawę, że nie będziemy walczyć w III lidze o czołowe lokaty. Przed sezonem myśleliśmy, że z „Gajtkiem” powalczymy o coś więcej. Okazało się jednak, że nie robił takiej różnicy, jak oczekiwaliśmy i postanowiliśmy zejść z kosztów. Bo Krzysiek – jak na nasze warunki – był drogim zawodnikiem. Potrzebował przede wszystkim pełnego okresu przygotowawczego, bowiem w ostatnim roku mało grał. To odbiło się na jego formie. Jest jednak na tyle młody, że z takim bagażem doświadczeń na karku, co kolejkę w III lidze powinien robić różnicę na boisku.

- Martwił się Pan, że w miejsce człowieka-instytucji, jakim niewątpliwie był w Szombierkach Marek Kubisz, ciężko będzie znaleźć następcę. Tymczasem Hubert Jaromin, obecny mózg zespołu, w dużym stopniu przejął takowe obowiązki. Obok Pączki i Ciołka w ofensywie wyglądał dziś imponująco.

- Co do Jaromina, pełna zgoda. Jeżeli chodzi o Ciołka, nadal jest młodzieżowcem. Z tego względu zdarzają mu się wahania formy. Na początku sezonu wyglądał znakomicie. Później prezentował się już dużo słabiej. Dziś spisał się już lepiej. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Start Namysłów nie prezentuje poziomu najmocniejszych zespołów III ligi. Prawdopodobnie po kilku latach pożegnacie się z tą klasą rozgrywkową. A wracając do mojego zespołu. Jeżeli w zimie nadal będę tutaj pracował, to obowiązkowo musimy sprowadzić zawodników ogranych w III lidze.

- Jak to możliwe, że najpierw wygraliście pięć spotkań z rzędu, a później pięć kolejnych przegraliście?

- Pierwszą porażkę zaliczyliśmy w Częstochowie ze Skrą, po kontrowersyjnym spotkaniu. Nawet jednak w „dziesiątkę” nadawaliśmy tam przez 70 minut meczowy ton. Przyznał to po spotkaniu trener Woś. Następnie po bardzo wyrównanym meczu przegraliśmy u siebie 0-1 ze Swornicą. Później pojechaliśmy ofensywnie nastawieni do Wesołej. Tam nasz otwarty futbol został skarcony. Pierwsze trzy bramki Górnik zdobył z kontrataku. Ze Szczakowianką graliśmy dramatycznie słabo. W Piotrówce po 15 minutach powinniśmy prowadzić 2-0 czy nawet 3-0. Później stanęliśmy i to gospodarze grali w piłkę. Gdybyśmy dziś stracili bramkę na 0-2, to nie wiem, czy podnieślibyśmy się po tym. Jeszcze bardziej wycofalibyście się, a Samborski z przodu robi różnicę. W futbolu trzeba mieć jednak trochę szczęścia. [rozmawiał KK]

StartNamyslow.pl: - Trener gospodarzy zaznaczył, że w piłce trzeba mieć trochę szczęścia. Biorąc jednak pod uwagę dzisiejszy mecz, trudno liczyć na fart, jeżeli wsiadając do autokaru widzi się tyle pustych miejsc. Chwała tym chłopcom, którzy dziś zdecydowali się na wyjazd do Bytomia.

Bogdan KOWALCZYK (trener Startu Namysłów): - Chłopcy śmiali się przed meczem, że nie potrzebny nam 24-osobowy bus. Wystarczy o połowę mniejszy. Pojechaliśmy z 12 zawodnikami i zostaliśmy brutalnie sprowadzeni na ziemię. Mieliśmy jednak szansę prowadzić 2-0 i wówczas gospodarze mieliby duży problem.

- Jak widać, trzeba mieć trochę... piłkarskiego szczęścia.

- Trenerowi rywali chodziło chyba o tę sytuację na 2-0 dla nas. Nie wykorzystaliśmy stuprocentowej okazji i niebawem gospodarze w dosyć krótkim odstępie czasu dwukrotnie nas ukarali. Nawet nie chce mi się komentować kolejnych bramek straconych po indywidualnych błędach. Do tego szybka kontuzja Kamila Jandy spowodowała, że musieliśmy przemeblować nasze zestawienie. Wprowadzony Jędrek Gąska, nominalny środkowy obrońca, musiał grać w roli ofensywnego pomocnika.

- Panie trenerze, nie oszukujmy się. Jędrek Gąska i Kuba Drapiewski to chłopcy, którzy powinni się jeszcze uczyć futbolu, a nie występować w podstawowym składzie.

- Zgodzę się, że w normalnych okolicznościach dla wspomnianej dwójki nie powinno być miejsca w wyjściowym składzie. Szybką zmianę Jędrka możemy bowiem potraktować jako grę od pierwszych minut. Kilku innych chłopców też jeszcze stawia pierwsze kroki w dorosłym futbolu i powinni na razie grywać w mniejszym wymiarze czasu. Sytuacja zmusza nas jednak do wystawiania ich w pierwszej jedenastce.
Chłopcom należy się szacunek, że w ogóle do Bytomia przyjechali. Walczyli, ile mogli. Do ich zaangażowania nie można się przyczepić. Po prostu na razie brakuje nam umiejętności. To główny powód naszych porażek. Nie popełnialibyśmy tylu błędów indywidualnych, gdyby skala naszych umiejętności była inna.

- Odnoszę wrażenie, że już nie tyle czekamy na przełamanie zespołu jeszcze tej jesieni, a na to, co stanie się po ostatnim tegorocznym spotkaniu. Najbliższe tygodnie będą tygodniami prawdy i powinny dać odpowiedź na pytanie: Co dalej z piłką w Namysłowie?

- Wierzę, że jest szansa na punkty w każdym kolejnym spotkaniu. Trzeba jednak przyznać, że nasze możliwości na odniesienie sukcesu były marne. Przed sezonem obiecaliśmy sobie, że będziemy walczyć w III lidze i – niestety – niewiele jest osób, które dotrzymały słowa. Myślę, że na podsumowanie rundy przyjdzie jeszcze czas. Na razie postaramy się powalczyć w kolejnym spotkaniu. Mam nadzieję, że już z nieobecnymi dziś osobami, które – szczerze powiedziawszy – miały tanie wytłumaczenie swojego meczowej absencji.

- Walczyliśmy za wszelką cenę, żeby przystąpić – mimo niedużego potencjału piłkarskiego – do gry w III lidze. Wobec karkołomnej reformy rozgrywek, od początku mamy niewielkie szanse na utrzymanie. Ale chyba lepiej jest spróbować niż – jak Skalnik Gracze – oddać ligę bez walki?

- Podjęliśmy pewną decyzję. Zawodnicy zadeklarowali się, że też podejmą rękawicę. Mieli jednak nie tylko grać mecze, ale i trenować. To ostatnie zaś wyglądało bardzo mizernie. Odpowiadając jeszcze na przedostatnie pytanie, w zimie na pewno będzie walka o to, żeby to inaczej wyglądało. Słowa dotrzymam, pociągnę ten wózek do końca roku. Później zobaczymy. Nie ukrywam, że obecnie nie mam przyjemności prowadzenia zespołu w takiej formie. To, co się teraz dzieje, mija się z celem. Zawsze powtarzałem, że drużyna może spaść z ligi. Ważne, żebyśmy jednak trenowali i indywidualnie robili krok naprzód. Niestety, ostatnio większość zawodników obniżyła swoje loty. Powód jest prosty. Nie ma pracy, nie ma wyników. Jeżeli wrócimy do uczciwego treningu, ale spadniemy, to i tak nie będzie to stracony czas. Podniesiemy bowiem swoje umiejętności indywidualne. Wówczas, jeśli w końcu doczekamy się odpowiedniego poziomu organizacyjno-finansowego, będzie można ponownie pokusić się o awans do III ligi. Jeżeli zaś nadal będziemy podchodzić do swoich obowiązków lekceważąco, to nawet w IV lidze możemy mieć duże problemy. Mecz jest bowiem końcowym etapem treningu. Bez solidnej pracy nie będzie wyników, a co za tym idzie, nie będzie można spełnić określonych oczekiwań. [rozmawiał KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy