Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Piłkarskie tsunami

Odsłony: 3412

Ostatni dzień długiego majowego weekendu pewnie na długo zapadnie w pamięci tych kibiców, którzy w środowe popołudnie osobiście zdecydowali się obejrzeć spotkanie Startu Namysłów z LZS-em Piotrówka. Przy Pułaskiego doszło do bardzo ważnej batalii dwóch drużyn, które wiosną ani razu nie cieszyły się z ligowego zwycięstwa. Przed zawodami nieco więcej szans na sukces dawano czerwono-czarnym, którzy we wcześniejszych meczach czterokrotnie zdołali osiągnąć wyniki remisowe, podczas gdy goście z Piotrówki przegrali wszytko, jak leci. Niemniej większość fanów NKS-u przed meczem 3 punkty brała w ciemno, bo wiadomo, że nie wrażenia artystyczne, ale punkty liczą się w futbolu najbardziej. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że po zespole z kilkoma Afrykańczykami w składzie przetoczy się istne piłkarskie tsunami! Namysłowianie zagrali dobry mecz, do bólu wykorzystując taktyczny chaos rywali. A to przełożyło się na pół tuzina goli! Tak, tak, pół roku (dokładnie 179 dni) czekaliśmy na kolejne ligowe zwycięstwo. A jak już się doczekaliśmy, to nasi ulubieńcy dorzucili ekstra bonus od siebie, wygrywając w sposób bezdyskusyjny! Takich meczów chcielibyśmy oglądać w wykonaniu podopiecznych Grzegorza Rośka więcej, choć zdajemy sobie sprawę, że co tydzień na fajerwerki nie możemy liczyć. Mamy jednak nadzieję, że wysoka wygrana z Piotrówką (6-0) pozwoli drużynie poczuć się pewniej i ta w kolejnych meczach postara się o kolejne wygrane. Tymczasem sprawdźmy, co wczoraj wydarzyło się na Stadionie Sportowym w naszym mieście.

Zaczęło się od uderzenia w 3’ Żołnowskiego, który jednak z 25 metrów strzelił prosto w ręce stojącego między słupkami Wojciechowskiego. Za chwilę (4’) Kostrzewa popędził prawą strona boiska, po czym wyłożył piłkę na 10 metr P.Pabiniakowi. Patryk „nawinął” obrońcę i uderzył z 8 metrów, ale zmierzająca do bramki piłka trafiła w plecy Chinuye i wyszła w pole. Ale co się odwlecze… W 9’ arbiter podyktował karnego po faulu jednego z rywali na Sarnowskim. Do piłki podszedł P.Pabiniak i pewnym uderzeniem dał prowadzenie czerwono-czarnym! Co zrozumiałe, cieszyli się nie tylko piłkarze, ale i namysłowscy kibice, bo ich ulubieńcy bardzo dobrze weszli w mecz. I co istotne, Ci nie zamierzali delektować się bramką, lecz nadal atakowali przedpole LZS-u. W 9’ to rywale jednak odpowiedzieli. Konkretnie Simpore, decydując się na strzał z 24 metrów. Bardzo mocno bita piłka poszybowała jednak metr obok świątyni czujnego Kodliuka. Odpowiedź Startu była równie groźna. W 11’ P.Pabiniak pociągnął z „kulą” przy nodze lewym sektorem boiska, a w finalnym momencie wyłożył ją na 20 metr nadbiegającemu Kamilowi Błach. Kamil huknął równie konkretnie, co chwilę wcześniej Simpore, ale i jego próba – minimalnie – przeszła nad poprzeczką. Rozpędzeni czerwono-czarni w 19’ prowadzili już 2-0! Wtedy to Kostrzewa przeprowadził indywidualną akcję. Po otrzymaniu piłki na prawej flance, „wjechał” z nią do środka, mijając po drodze dwóch rywali, by uderzeniem lewą nogą po krótkim słupku pokonać golkipera LZS-u. Świetny rajd, godny dużej pochwały! Było już bardzo przyjemnie, tymczasem 5 minut później namysłowianie mieli już trzy gole na koncie! W 24’ P.Pabiniak zagrał dobrą piłkę za linię obrońców gości. Doszedł do niej Lavrinenko, ruszył w pole karne, gdzie dograł do znajdującego się na 7 metrze Kamila Błach, który dołożył nogę i dopełnił formalności, umieszczając „skórę” w pustej już bramce. Rywale próbowali się odgryźć w 27’, gdy w zamieszaniu po kornerze dopadł do piłki Górniak. Z 12 metrów uderzył jednak nad bramką. Będący już mocno „pod wynikową kreską” zawodnicy Piotrówki w 34’ ponownie zaatakowali. Tym razem Chinyama dostał piłkę na 23 metrze, obrócił się z nią z obrońcą na plecach i potężnie huknął. Na szczęście minimalnie obok okienka bramki próbującego ruszyć za strzałem Kodliuka. Odpowiedzieliśmy natychmiast. W 35’ ładną akcję Startu Sarnowski zakończył dośrodkowaniem do P.Pabiniaka, który jednak z 5 metrów nieczysto i zbyt lekko uderzył, więc Wojciechowski nogami zdołał instynktownie zażegnać niebezpieczeństwo. Po tym ataku impet miejscowych nieco wyhamował, więc do końca pierwszej odsłony dobrych akcji już nie oglądaliśmy.

Do przerwy namysłowianie, po naprawdę dobrej, otwartej i przede wszystkim ofensywnej grze, wysoko prowadzili z LZS-em. Trzybramkowy zapas wydawał się być dorobkiem pewnym, więc kibice nie tyle zastanawiali się czy po przerwie goście spróbują ruszyć do odrabiania start, ale czy namysłowianie kontynuować będą szarże na bramkę Wojciechowskiego. W praktyce to drugi scenariusz był przez Start realizowany, co oznaczało kolejne gole. Ale po kolei.

Już 3 minuty po przerwie biało-czerwoni byli w praktyce „pozamiatani”. Wtedy to (48’) Kostrzewa przejął futbolówkę w środku pola i popędził z nią w stronę bramki. Już w polu karnym zwodem objechał jednego z przeciwników, po czym pewnym strzałem pod poprzeczkę strzelił czwartego gola dla NKS-u. Kibice jeszcze nie zdążyli skomentować świetnej postawy naszego młodego pomocnika, a Miłosz dał im radość po raz kolejny! W 53’ P.Pabiniak przebił się lewym sektorem boiska i dograł „kulę” na 7 metr do zamykającego atak Kostrzewy, który pewnym uderzeniem do siatki podwyższył na 5-0, sam przy okazji kompletując hat-tricka!!! To było istne show w wykonaniu Miłosza! Ale co budujące, Start mimo bardzo wysokiego prowadzenia nadal atakował. W 57’ po ładnej akcji lewą flanką Kamil Błach dorzucił piłkę w szesnastkę. Tam do odbitej przed defensorów futbolówki doskoczył P.Pabiniak, lecz jego próba poszybowała nad poprzeczką. Aktywny jubilat Kamil Błach (który wraz z bratem bliźniakiem Krystianem obchodził w dniu meczu 24. urodziny) w 63’ zdecydował się na strzał z 30 metrów, ale zmierzającą w okienko piłkę kapitalną interwencją golkiper rywali zbił na korner. Szkoda, bo byłoby to trafienie przedniej urody… 67’, to następna ofensywa czerwono-czarnych. Tym razem po krótkim rozegraniu rzutu wolnego P.Pabiniaka z Kamilem Błach, ten drugi znów wcielił się w rolę strzelającego, jednak piłka po tej próbie o centymetry minęła świątynię zwijającego się jak w ukropie Wojciechowskiego. Nadeszła jednak 69’ i namysłowskie trybuny po raz szósty tego dnia wydały z siebie okrzyk radości. Wówczas to P.Pabiniak przechwycił futbolówkę na 22 metrze, a następnie zostawił ją Krzysztofowi Raduchowskiemu, który w sytuacji „sam na sam” z Wojciechowskim okazję wykorzystał, strzelając w długi róg bramki. Na 20 minut przed końcem meczu namysłowianie prowadzili 6-0, a trafienie Raduchowskiego było pierwszym tego zawodnika w czerwono-czarnych barwach. Tymczasem nikt nie zamierzał w namysłowskim obozie zwalniać…. W 75’ po podaniu Raduchowskiego piłkę na 14 metrze otrzymał Kostrzewa, który lewą nogą uderzył nad poprzeczką. Z kolei w76’ po zbyt krótkim wybiciu „skóry” przed defensywę namysłowian, na strzał z 23 metrów zdecydował się Konieczny, tyle, że wzorem poprzedników i jego próba poleciała nad bramką. W 83’ bramkarz LZS-u wyszedł na 20-ty metr, gdzie zbyt krótko wybił „kulę. Tę na 40 metrze przejął Paszkowski, decydując się na momentalny strzał. Wojciechowski jednak wracając między słupki, w ostatniej chwili czubkami palców sięgnął lecącą do siatki piłkę i uchronił swój zespół przed kolejną stratą. A w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry (90’) Piotrówka mogła i powinna pokusić się o honorowe trafienie. Wtedy to po bardzo dobrym dośrodkowaniu Simpore futbolówka trafiła do czyhającego na 7 metrze Chinyamy, który jednak potężnie główkując, minimalnie się pomylił.

Pogrom Piotrówki w Namysłowie stał się faktem! We wcześniejszych meczach między Startem i LZS-em to my mieliśmy przeważnie pod górę i spore problemy z rywalami. Tymczasem w świąteczną środę czerwono-czarni odkuli się za wcześniejsze niepowodzenia z nawiązką. Wysoka wygrana jest o tyle ważna, że pozwoliła zwiększyć do 6 punktów przewagę nad coraz bardziej rozbitym rywalem. Do tego bilans dwumeczu także mamy lepszy (6-0 przy jesiennym 3-5), co także jest nie bez znaczenia. Wolimy dmuchać na zimne i rozpatrywać każdą ewentualność, choć w duszy po cichu liczymy, że chłopcy wreszcie pozbyli się presji związanej z brakiem wiosennych sukcesów i teraz ruszą do przodu. W domyśle ruszą w tabeli, gdzie obecnie plasują się na 14. pozycji. Dystans do wyprzedzającej nas grupy rywali jest jednak na tyle mały, że regularne punktowanie w najbliższych spotkaniach może dać awans nawet w środkowe rejony rankingu. Nie dzielmy jednak przedwcześnie skóry na niedźwiedziu. Najpierw pójdźmy za ciosem w sobotę w kolejnym trudnym boju w Oleśnie, a dopiero potem patrzmy na różnice punktowe tych, którzy w strefie spadkowej się znajdują, od tych (myślimy tu o naszym NKS-ie), którzy chcą od niej jak najszybciej uciec. Póki co, gratulujemy fenomenalnego wyniku z Piotrówką! Piłkarskie tsunami przeszło w środę po graczach rywali i bardzo nam się to podobało. Panowie, po takim występie nabraliśmy jako kibice, apetytu na więcej! [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy