Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Koniec pucharowej przygody

Odsłony: 3270

Na ćwierćfinale zakończyła się pucharowa przygoda namysłowskiego Startu, który w sobotę przegrał w Kup. Przed spotkaniem gospodarzom przyznawano więcej szans na zwycięstwo, z racji lepszej postawy w ligowych rozgrywkach jesiennych (Start i LZS, to przedstawiciele IV ligi opolskiej). Nasi rywale udźwignęli rolę faworyta, choć po meczu namysłowianie byli mocno niepocieszeni. Porażka 0-1 stała się faktem, niemniej wcale nie musiało do tego dojść. Bo to Start przez przeważał i był stroną aktywniejszą w ofensywie. Zabrakło jednak przy kilku stworzonych sytuacjach przysłowiowego szczęścia. To w jednym z nielicznych ataków dopisało natomiast Krystianowi Pudełko, który w 73’ uzyskał gola na wagę awansu swojej drużyny do półfinału. Spory niedosyt stał się naszym udziałem, no, ale nie od dziś wiadomo, że niewykorzystane okazje lubią się w futbolu mścić. I zemściły się w sobotę na czerwono-czarnych.

Pierwsi pod bramkę zawitali namysłowianie. W 7’ po zagraniu z rzutu wolnego Kamila Błach piłka przeszła jednak pół metra nad poprzeczką ekipy z Kup. W kolejnych minutach zarysowała się optyczna przewaga namysłowian, ale mimo posiadania piłki przez kilkanaście minut niewiele pod obiema bramkami się działo. Rywale odpowiedzieli dopiero w 21’, gdy po tzw. „centrostrzale” Zacharski musiał się mocno napracować, aby wybić „skórę” nad bramką. Kolejna dobra akcja miała już miejsce w 29’. Wówczas po wrzucie z autu i odegraniu futbolówki do strzału doszedł P.Pabiniak. Uderzenie z pierwszej piłki trafiło jednak w plecy blokującego go defensora. Po tym odbiciu do „kuli” na 30 metrze doszedł jeszcze Żołnowski, lecz jego próba okazała się niecelna. Za chwilę (30’) po dobrym dośrodkowaniu Ptaka do główki doszedł Raduchowski. Uderzył jednak zbyt lekko, aby sprawić kłopoty stojącemu między słupkami Żurawskiemu. Okres ofensywy Startu w 32’ „podsumował” Woski, który momentalnie zdecydował się uderzyć z 25 metrów. Niestety, namysłowscy kibice mogli tylko westchnąć, gdyż futbolówka minimalnie – ale jednak – minęła poprzeczkę. Ostatni kwadrans, to już wyraźna dominacja czerwono-czarnych. W 40’ nasi chłopcy powinni cieszyć się z prowadzenia, ale ostatecznie tylko złapali się za głowy. Po dobrym rozegraniu piłki Raduchowski chytrze minął obrońcę Kup i wpadł w szesnastkę, po czym odegrał na 8 metr do P.Pabiniaka. Nasz snajper dobrze uderzył, ale fenomenalnie zachował się młodziutki Żurawski (18 lat), który w sobie tylko wiadomy sposób sparował piłkę na słupek. Doskoczył jeszcze do „kuli” Kamil Błach, ale jego uderzenie z ostrego kąta minęło bramkę gospodarzy. Równie dobrą okazję stworzyliśmy także w 42’. Tym razem piłkę przejął Wilczyński, po czym od razu uruchomił podaniem w szesnastkę P.Pabiniaka. Patryk silnie strzelił na krótki słupek, lecz Żurawski zachował koncentrację i trudną piłkę odbił na korner.

Do przerwy mogliśmy być z postawy czerwono-czarnych zadowoleni. Nasz zespół częściej był w posiadaniu piłki, co przełożyło się też na więcej sytuacji zagrażającej świątyni LZS-u Kup. Miejscowi z kolei rozczarowywali swoich sympatyków, gdyż wyglądali na zespół bardziej asekurujący się, niż chcący grać otwarty futbol. Namysłowianie mogli żałować zwłaszcza końcówki pierwszej odsłony, gdy w odstępie dwóch minut stworzyli dwie świetne okazje golowe. Żadnej z nich jednak P.Pabiniak nie zdołał zamienić na gola.

W drugą połowę zespół Grzegorza Rośka wszedł z nieco mniejszym przytupem i nie posiadaliśmy już tak zdecydowanej przewagi. Ale mimo korekty w poczynaniach gospodarzy, to Start wciąż lepiej operował piłką, w większym stopniu kładąc nacisk na grę ofensywną. W 52’ Raduchowski po otrzymaniu sytuacyjnej piłki kropnął „ze szpica”, jednak jego próba z 16 metrów poleciała prosto w rękawice bramkarza. Z kolei w 58’ ten sam zawodnik wpadł w pole karne i uderzył mocno z ostrego kąta na bliższy słupek. Młodziutki Żurawski miał jednak w sobotę tzw. „dzień konia”, bo i z tym zagrożeniem sobie poradził, choć z niemałym trudem, parując „kulę” na rzut rożny. Gospodarze długo nie potrafili wykazać się atutami, którymi imponowali w rundzie jesiennej. Ale to do nich uśmiechnęło się szczęście. Konkretnie w 73’ gdy po dośrodkowaniu z prawej strony Pudełko obrócił się z Lavrinenką na plecach i strzałem z 15 metrów (na swój bliższy słupek) pokonał do tej pory właściwie bezrobotnego Zacharskiego. No i w jednej chwili pozornie dobre wrażenie w polu przełożyło się na trudną sytuację wynikową czerwono-czarnych. W 77’ Wilczyński próbował swoich sił uderzeniem z większej odległości (25 metrów), jednak spora moc przełożyła się tylko na spory uderzeniowy rozrzut. Start nie ustawał w odrobieniu strat, jednak do 90’ nie mógł poważniej zagrozić defensywie z Kup. W 90’ Wilczyński ponownie mocno uderzył z 23 metrów, ale tym razem prosto w ręce golkipera. W odpowiedzi (90’) Marcinów mógł zakończyć emocje, ale z 10 metrów uderzył bardzo wysoko nad bramką. Z kolei w 90+3’ po rzucie rożnym Adrian główkował w kierunku dalszego słupka, jednak zmierzającą do siatki futbolówkę jeden z obrońców wybił przed siebie. I to był finalny akt soboty, po którym ręce w geście triumfu wznieśli po ostatnim gwizdku miejscowi.

W drugiej części przewaga namysłowian nie była już tak widoczna, niemniej to nasz zespół częściej wizytował przedpole Kup. Nie zdołaliśmy jednak mimo kolejnych dobrych okazji pokonać kapitalnie spisującego się między słupkami Żurawskiego, który wyrósł na bohatera sobotniego popołudnia. Bo to głównie dzięki 18-latkowi miejscowi zameldowali się w półfinale. Gdyby nie brak skuteczności, pewnie powody do radości mieliby czerwono-czarni, no ale w futbolu nie od dziś wiadomo, że liczy się to co w sieci. Kup wykorzystało jedną z niewielu okazji i tym samym możemy im z namysłowskiej perspektywy pogratulować oraz życzyć powodzenia z konfrontacji ze zdzieszowickim Ruchem. Tymczasem my skupiamy się już tylko na rozgrywkach ligowych, które zainaugurujemy w najbliższą niedzielę domowym pojedynkiem z Polonią Nysa. A na razie kończymy pucharową przygodę, dziękujemy fanom czerwono-czarnych z wspieranie piłkarzy dobrym dopingiem z trybun i czekamy dobre ligowe otwarcie! [MK, KK]

P.S. Zdjęcia w materiale wykonali: Mariusz Kowalik, kibice Startu Namysłów, natomiast zdjęcie na stronie głównej wykonała Natalia Gusta.

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy