Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Z kolejnym IV-ligowcem na remis

Odsłony: 4768

W ostatnią sobotę zawodnicy Startu Namysłów rozegrali drugi w bieżącym roku mecz kontrolny. Z racji przebywania na obozie przygotowawczym w Nowej Rudzie, czerwono-czarni ponownie skorzystali z możliwości gry na pięknym obiekcie Centrum Turystyczno-Sportowego w tym mieście, choć już z innym przeciwnikiem. W środę zmierzyliśmy się z tamtejszym Piastem, remisując 1-1. Tym razem przeciwnikiem podopiecznych Grzegorza Rośka byli piłkarze Orła Ząbkowice Śląskie, którzy identycznie jak Piast, występują w grupie wschodniej IV ligi dolnośląskiej. Różnica w tabeli po jesieni między tymi ekipami przemawiała na korzyść ząbkowiczan, którzy plasują się na 12. miejscu (wobec pozycji nr 15 Piasta). Można więc było zakładać, że poziom trudności w stosunku do środowej gry nieco wzrośnie.

Do meczu namysłowska jedenastka przystąpiła z konkretnym już „ołowiem” w nogach. To efekt ciężkiej pracy treningowej, którą nasi zawodnicy wykonali od środy do soboty włącznie. Nie dziwiła więc gra Startu bez błysku i szybkości. To samo można też napisać o postawie przeciwników, bowiem gracze Orła także mieli kłopot z przedostawaniem się pod bramkę broniących na zmianę Zacharskiego i Kodliuka.

Początkowe minuty nie przyniosły sytuacji podbramkowych. Takową kibice obejrzeli dopiero w 10’, gdy po fatalnym błędzie jednego z namysłowskich defensorów (podczas wyprowadzania piłki) przejął ją napastnik ząbkowiczan i wyszedł „sam na sam” z Zacharskim. Uderzenie po ziemi minęło naszego golkipera, ale na szczęście, także o pół metra poleciało obok bramki. Start odpowiedział w 15’. Po dobrej akcji P.Pabiniak dograł futbolówkę prostopadle w szesnastkę do Szczygła, którego w ostatnim momencie uprzedził obrońca Orła. W 20’ namysłowianie znów przedarli się na przedpole przeciwników i wywalczyli rzut rożny. Dośrodkował z niego P.Pabiniak na głowę Szczygła, który jednak uderzył nad poprzeczką. 26’, to z kolei ładna kombinacja w wykonaniu P.Pabiniaka z Raduchowski, która nieomal zakończyła się sytuacją „jeden na jednego” z golkiperem Orła. Nieomal, bo ostatecznie zagranie Patryka w ostatniej chwili zastopował jeden z rywali. Start nie zamierzał prezentować pasywnej piłki i nadal kreował okazje. Jak choćby w 31’, gdy po ładnej akcji prawą flanką Świerczyński świetnie znalazł podaniem na 11-tym metrze P.Pabiniaka, którego uprzedził bramkarz. Piłkarze z Ząbkowic zrewanżowali się nam w 32’. Wtedy to po groźnym ataku lewym sektorem boiska jeden z rywali mocno uderzył z 12 metrów, a Zacharski intuicyjnie piłkę odbił. Za moment „kula” wróciła w to samo co przed momentem miejsce, ale i z kolejną próbą rywala nasz młody golkiper udanie sobie poradził. Ostatnią godną odnotowania sytuacją przed przerwą była ta z 40’. Wówczas po dorzucie „skóry” z wolnego przez naszego kapitana (P.Pabiniaka oczywiście) do piłki w polu karnym dopadł Raduchowski. Uderzenie głową naszego weterana golkiper Orła zdołał jednak końcówkami palców wybić poza linię końcową.

Do przerwy mecz miał raczej wyrównany przebieg. Niewiele ogółem stworzonych zostało przez oba zespoły sytuacji, niemniej w tych klarowniejszych górą byli czerwono-czarni. Wynik pozostawał jednak bezbramkowy.

Fot.: Na tym pięknym obiekcie Centrum Turystyczno-Sportowego w Nowej Rudzie piłkarze namysłowskiego Startu
dwukrotnie podczas zgrupowania sparowali z dolnośląskimi IV-ligowcami, dwukrotnie uzyskując remis 1-1.
[zdjęcie: www.footballcode.eu]

 

W drugiej połowie obraz gry zasadniczo się nie zmienił. Zarówno gracze Startu, jak i Orła ponownie nie stworzyli zbyt wielu okazji bramkowych, a i tempo gry nie było wysokie. Na pierwszą ciekawą po zmianie stron okazję czekaliśmy aż do 58’. Czerwono-czarni zaatakowali wtedy lewym skrzydłem. Z wstrzeloną przed bramkę piłką minął się Raduchowski, natomiast zamykający atak Świerczyński został zablokowany. Z kolei między 64’, a 69’ obejrzeliśmy najciekawszy fragment spotkania, gdy gra wyraźnie nabrała rumieńców. We wspomnianej 64’, akcję lewą stronę przeprowadził P.Pabiniak, który następnie dośrodkował przed bramkę. W powstałym zamieszaniu żaden z czerwono-czarnych nie zdołał jednak dopaść futbolówki, aby wpakować ją do siatki. Za chwilę (66’) Startowi został przyznany rzut karny po tym jak w narożniku szesnastki sfaulowany został Wilczyński. Egzekutorem był P.Pabiniak, który pewnym uderzeniem po ziemi pokonał próbującego interweniować bramkarza. Start chciał pójść za ciosem i w 67’ znów zaatakował. Podanie Wolskiego trafiło do naszego super-snajpera, jednak Patryk przy strzale został przez obrońcę zastopowany. Dwie minuty później (69’) gorąco zrobiło się pod namysłowską świątynią. Nawet bardzo gorąco, bo jeden z naszych obrońców przegrał pojedynek z rywalem w narożniku pola karnego, który ruszył kilka metrów z piłką i z ostrego kąta uderzył na bramkę. Przed stratą gola uratował nas słupek, więc mogliśmy odetchnąć. Szczęście nie dopisało nam 10 minut później (79’), bowiem Orzeł zdołał doprowadzić do remisu. Wtedy jeden z naszych przeciwników zdecydował się dośrodkować z prawej strony boiska. Do piłki ruszył Kodliuk, ale nie zdołał opanować piłki. Ta w efekcie spadła pod nogi Zalewskiego, który bez namysłu huknął pod poprzeczkę i zrobiło się 1-1. W końcówce to Orzeł chciał pójść za ciosem. W 86’ jeden z ząbkowiczan doszedł do pozycji strzałowej na 16 metrze i mocno uderzył. „Kula” po interwencji Kodliuka ostatecznie odbiła się od poprzeczki, więc mogliśmy mówić o sporym farcie. Ostatnie minuty, to z kolei duży spokój na murawie, dlatego remis 1-1 stał się faktem.

Emocji w sobotniej rywalizacji nie było zbyt wiele, ale trudno powiedzieć, żeby kibice setnie się nie wynudzili. Owszem, nie było w grze rewelacji czy szybkości i sytuacji bramkowych, ale taki już urok zimowych sparingów na początkowym ich etapie. Remis 1-1 nie krzywdzi żadnej ze stron, bo żadna z ekip nie osiągnęła przewagi. Nasi piłkarze w jeszcze większym stopniu niż w środę odczuwali trudy intensywnych treningów podczas zgrupowania i to po nich było widać. Nogi nie niosły, co przekładało się na raczej wolne tempo w prowadzeniu gry. Ale należy nasz zespół rozgrzeszyć, bo przez 5 dni dostał mocno w kość. Prawdopodobnie treningami dociążeni też byli ząbkowiczanie i stąd spokojna rywalizacja na remis. Najważniejsze, że obyło się naszej ekipie bez poważniejszych urazów. Teraz chłopców czeka tydzień odpoczynku od gry w piłkę, ale nie od treningów. Następna gra odbędzie się już w lutym. W najbliższą sobotę (04.02.) w Siechnicach czerwono-czarni zmierzą się z Sokołem Marcinkowice, kolejnym IV-ligowcem z Dolnego Śląska. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy