Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Remis na początek

Odsłony: 5065

Po dwóch tygodniach intensywnych treningów, w środę piłkarze namysłowskiego Startu po raz pierwszy w 2017 roku wybiegli na boisko, aby rozegrać mecz kontrolny. Co ciekawe, właśnie w tym dniu nasza drużyna dotarła na obóz przygotowawczy do Nowej Rudy, gdzie niejako z marszu przystąpiła do rywalizacji z miejscowym Piastem. Zawodnicy rywali na co dzień występują w grupie wschodniej IV ligi dolnośląskiej, gdzie po rundzie jesiennej zajmują przedostatnią pozycję. Nikt jednak z tego powodu nie zamierzał lekceważyć przeciwnika, tym bardziej, że sami również dopiero „wchodziliśmy” do gry. Niska lokata w tej samej lidze nic na tym etapie przygotowań nie znaczy.

Blisko dwa miesiące rozłąki z grą w piłkę siłą rzeczy musiała odbić się na postawie obu zespołów. Namysłowianie i owszem, nieźle zaprezentowali się przed przerwą, choć z obu stron zdecydowanie więcej było zaciętości i cech wolicjonalnych, niźli efektownych i płynnych zagrań. Biorąc więc poprawkę na zaistniałe okoliczności, pierwsze koty za płoty mogły usatysfakcjonować nieliczną publikę.

Zaczęło się w 3’. P.Pabiniak przyjął piłkę w środku pola, ograł dwóch rywali, po czym uderzył z 20 metrów. Futbolówkę po koźle bramkarz Piasta z trudem – ale jednak – wybił na rzut rożny. Miejscowi odgryźli się czerwono-czarnym w 10’. Wtedy jeden z rywali wpadł z „kulą” z lewej strony w szesnastkę, jednak Kodliuk poradził sobie z mocno wstrzeloną futbolówką. 13’, to dla odmiany ponowna szansa dla namysłowian. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do główki doszedł Ptak, ale jego lekkie uderzenie z 8 metrów Kuczaj bez problemów przechwycił. Minutę później (14’) już tyle szczęścia nie miał. Tym razem Ptak dośrodkował „kulę” w szesnastkę, gdzie Lis przeciął ją na tyle niefortunnie, że głową przelobował Kuczaja i tym sposobem Start objął prowadzenie. Piast mógł się nam odgryźć już w 16’, ale zabrakło precyzji. Po błędzie naszej defensywy piłka dotarła na 16-ty metr do jednego z graczy Piasta, który uderzył z pierwszej piłki, lecz tuż obok bramki. Z kolei w 22’ w wyniku nieporozumienia w środku pola dwóch namysłowian, poszło prostopadłe zagranie na lewą stronę pola karnego i tym samym napastnik Piasta znalazł się sam na sam przed Kodliukiem. Zamiast jednak strzelać, rywal dograł przed bramkę, gdzie niebezpieczeństwo zażegnał testowany Szymon Wolski (to były gracz Startu, który po powrocie zza granicy chce powrócić do gry w IV lidze w swoich rodzimych barwach – przyp. aut.). W 29’ po krótkim rozegraniu wolnego P.Pabiniak dograł na 16 metr do Drapiewskiego. „Drapek” ruszył w szesnastkę, a naciskany uderzył. Ale futbolówka po odbiciu się od poprzeczki wyszła w pole. Jeszcze w 37’ na strzał z 26 metrów zdecydował się jeden z gospodarzy, pewnie jednak został zastopowany przez naszego ukraińskiego „goalie”. W 40’ arbiter zakończył pierwszą część, gdyż właśnie na 80-minutowe zawody umówili się obaj sparingpartnerzy.

Do przerwy namysłowianie zaprezentowali się z całkiem przyzwoitej strony. Zainicjowali kilka ciekawych akcji, choć nie ustrzegli się przed własnym polem karnym błędów. 4-osobową grupę fanatyków NKS-u cieszył jednak fakt, że ich pupile prowadzili w najskromniejszych rozmiarach.

Fot.: W środę warunki do gry łatwe nie byłym, a pierwszy sprawdzian NKS-u wypadł na remis.

 

Zaraz po przerwie (41’) P.Pabiniak po indywidualnej akcji zdecydował się uderzyć z 25 metrów, choć futbolówka nieznacznie minęła okienko świątyni Piasta. Odpowiedź w 43’ gospodarzy była równie groźna. Po zamieszaniu w namysłowskiej szesnastce jeden z rywali przejął ją na 11-tym metrze, ale w świetnej sytuacji źle trafił w piłkę i „setkę” diabli wzięli. Start odgryzł się dobrym atakiem w 47’. Kamil Błach wpadł w pole karne, zagrywając na 5-ty metr do zamykającego akcję Świerczyńskiego, którego w ostatniej chwili uprzedził obrońca. Za moment (48’) po zbyt krótkim wybiciu „skóry” przez Wolskiego rywale przejęli ją na 30-tym metrze. Natychmiastowe odegranie w pole karne nie dało jednak Piastowi wymiernego efektu, gdyż uderzenie z 10 metrów wyraźnie minęło namysłowską świątynię. W 52’ naciskający coraz wyraźniej Piast zmarnował dobrą okazję. Dobre podanie z głębi pola trafiło na 10 metr do jednego z noworudzian, ten jednak uderzył zbyt słabo, aby zaskoczyć naszego zmiennika Zacharskiego. Odpowiedzieliśmy równie dobrą akcją (53’), gdy P.Pabiniak znalazł podaniem w szesnastce Kamila Błach, który w fatalnym stylu zaprzepaścił tzw. „setkę”. Niebawem (57’) czerwono-czarni po raz kolejny stanęli przed znakomitą okazją do zdobycia gola. Wspomniany Kamil Błach ograł na lewej flance jednego z defensorów i już z linii końcowej odegrał na 8 metr do P.Pabiniaka, którego strzał nogami intuicyjnie zatrzymał golkiper. Co na to Piast? W 64’ jeden z przeciwników wycofał „kulę” na linię szesnastki, do wbiegającego kolegi, który najpierw oszukał jednego z namysłowian, a następnie uderzył na bramkę. Młody bramkarz Startu nie bez problemów, ale skutecznie, wybił jednak piłkę poza boisko. Za chwilę (66’) znów pod namysłowską bramką „zaśmierdziało”. Tym razem po wycofaniu „kuli” i kąśliwym uderzeniu z 16-tu metrów Zacharski popisał się świetnym refleksem, odbijając „skórę” do boku. A 67’, to kolejna próba miejscowych. Tym razem mocny strzał z dalszej odległości okazał się mocno niecelny. Niestety, w 69’ nie zdołaliśmy się już uchronić przed atakiem Piasta i ten strzelił gola. Po serii błędów namysłowskich piłkarzy we własnym polu karnym, do piłki doskoczył Schmidt i mocnym uderzeniem z 10 metrów pokonał starającego się interweniować Zacharskiego. Co ciekawe, była to ostatnia, godna uwagi akcja w tym sparingu, bowiem w pozostałych 11 minutach potyczki, niewiele już ciekawego się wydarzyło.

Owszem, ciekawie było tuż po spotkaniu, bowiem w wyniku porozumienia obu jedenastek, doszło do konkursu rzutów karnych (te w test-meczach raczej miejsca nie mają). Stawką okazała się skrzynka napojów energetyzujących, po którą ostatecznie sięgnęli gospodarze, wygrywając 3-1. Sporo było przy tym śmiechu i zabawy, ale najważniejsze, że nikt się nie boczył. Czasem warto sobie urozmaicić poważną grę w futbol równie elektryzującym konkursem.

Remis osiągnięty w premierowej grze kontrolnej nie jest wynikiem złym. Po prawdzie nie o wynik chodziło, a o pierwszy poważniejszy kontakt z grą rozgrywaniem i powtarzalnością. Jesteśmy na początku tej drogi i mamy nadzieję, że w kolejnych dniach (tygodniach) trener Grzegorz Rosiek będzie coraz bardziej ukontentowany z postępów swoich podopiecznych. Cel jest przecież jasny. Walczymy o spokojne utrzymanie, a może... i coś więcej. Na razie spokojnie oczekujemy kolejnego sparingu. W najbliższą sobotę Start Namysłów zmierzy się w Nowej Rudzie z kolejnym IV-ligowcem, notowanym już zauważalnie wyżej. To Orzeł Ząbkowice Śląskie, z którym „sparujemy” tuż przed sobotnim przedpołudniem. Oczywiście o wyniku i grze czerwono-czarnych bohaterów Namysłowa poinformujemy. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy