Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Domowy sukces z "Dinozaurami"

Odsłony: 7207

W drugiej kolejce spotkań o mistrzostwo IV ligi doszło do starcia między ekipami Startu Namysłów i KS-u Krasiejów. Obie drużyny przystąpiły do meczu w nieco przemeblowanych składach, ale większy wpływ tych zmian bardziej dał się odczuć w zespole przyjezdnych. Krasiejowskie „Dinozaury” nie przypominały tej samej drużyny, co jeszcze w niedawno zakończonych rozgrywkach sezonu 2015/16. Bo brak w ich składzie kontuzjowanego snajpera Przemysława Oblickiego czy nieobecność na murawie ich grającego dotąd trenera Mateusza Pinkawy zmieniło nieco styl grania gości.

W pierwszych minutach spotkania nastąpiło badanie się obu drużyn. Zarówno gracze Startu jak i Krasiejowa podeszli do przeciwnika z respektem. Pierwszy jednak błąd w rozegraniu akcji ofensywnej na stronie rywala popełnili namysłowianie, tracąc dość głupio piłkę w szesnastce gości. Wówczas szybkie podanie do kontry od obrońcy „Dinozaurów” otrzymał Patryk Foks (4’) i tylko dzięki czujności naszego stopera, do strzału na bramkę Kodliuka nie doszło. Spryt defensora czerwono-czarnych spowodował, że futbolówka wylądowała na rzucie rożnym, który nie przyniósł większego zagrożenia dla gospodarzy.

W 6’ ładną akcję z klepki na prawym skrzydle rozegrali miedzy sobą Kamil Błach i Kamil Smolarczyk, ale podanie tego ostatniego, niestety, nie trafiło do naszego napastnika w osobie Patryka Pabiniaka, który został uprzedzony przez parę stoperów gości. Minutę później kolejna sytuacja po drugiej stronie przy bocznej linii boiska w wykonaniu Miłosza Kostrzewy też nie przyniosła celnego dogrania do naszego snajpera. Niewiele upłynęło czasu, jak czerwono-czarni poważniej postraszyli swego przeciwnika, gdy Smolarczyk ładnie znalazł podaniem P.Pabiniaka przed 16 metrem na środku tej strefy boiska i nasz najskuteczniejszy zawodnik kąśliwym uderzeniem - jednak tuż nad poprzeczką - mocno zdenerwował cały blok krasiejowskiej defensywy. Była to 10 minuta, a zawodnicy gospodarzy próbowali stworzyć sobie w końcu dogodną sytuację do zdobycia gola i co ważne, robili to całym zespołem. Popularne „Dinozaury” szczęśliwie jednak zastawiały zasieki na własnym polu karnym i nie dopuszczały do sytuacji sam na sam z ich golkiperem. Owszem nasi nadal próbowali, jak choćby Drapiewski (12’) czy Smolarczyk (17’), który nie wykorzystał dobrego dośrodkowania szybkiego i ambitnego tego popołudnia Kostrzewy. Ponadto dużo piłek kierowanych z głębi pola do ofensywnych graczy także kończyło się „paleniem” sytuacji, zwłaszcza w wykonaniu wspomnianego Smolarczyka. W tym okresie nasz bramkarz był praktycznie bezrobotny. Start grał pewnie, wygrywał piłki w środku boiska ale im bliżej do bramki gości tym było trudniej podopiecznym Grzegorza Rośka stworzyć dogodną sytuację zagrażającą bramce Góreckiego.

W 22’ po składnej wydawało się akcji NKS-u w wykonaniu przede wszystkim Kostrzewy i P.Pabiniaka, Wilczyński mając już oddać mocny strzał na bramkę gości zrobił to tyleż mocno co niecelnie i piłka z 20 metrów poślizgiem skierowała się 10 metrów od prawego słupka świątyni gości. W końcu groźniej zaatakowali też przyjezdni oddając soczyste uderzenie (R.Mainka – 31’) z dalszej odległości tuż nad poprzeczką Kodliuka. W odpowiedzi po raz kolejny prawą stroną na solową akcję skrzydłem zdecydował się Smolarczyk. W 33’ wyprzedził swoich rywali ale już z oddaniem strzału zza 16-tki nie wyglądało to już tak dobrze i futbolówka przeleciała nad poprzeczką bramki Krasiejowa. Nieudane rajdy, dośrodkowania i strzały zawodników Startu dodały jakby motywacji rywalom do spróbowania swoich sił na skrzydłach i w jednej z takich prób ofiarnym, pewnym wślizgiem Rafał Żołnowski powstrzymał rozpędzonego  Zmudę (41’). Było to o tyle istotne, że „Żołi” był już ostatnim obrońcą i gdyby dał się minąć, to zapewne skrzydłowy gości stanąłby oko w oko z Ivanem Kodliukiem. Jeszcze pod koniec pierwszej części meczu szybki Kostrzewa próbował znaleźć podaniem z lewej strony boiska kolegę w ataku, ale czujni obrońcy ponownie nie dali przejść z podaniem młodemu zawodnikowi Startu. Ogólnie nasz team przeważał, choć bił jakby głową w mur i nic nie zapowiadało, aby to miało zmienić się po przerwie.

Wraz z początkiem drugiej odsłony nerwowość w naszych szeregach zaczęła się z upływem minut wzmagać, bo NKS przeważał, rozgrywał częściej w środku pola, lecz nie mógł stworzyć konkretnej sytuacji. Znów akcje „palił” ambitny Smolarczyk i wyglądało na to, że mecz będzie toczyć się pod nasze dyktando, ale bez wymiernego efektu. Przyjezdni również nie stwarzali zagrożenia pod namysłowską bramką i dużo w tym zasługi naszych obrońców, grających pewnie i konstruktywnie. Odnotować oczywiście należy strzał z woleja nad poprzeczką bramki Góreckiego w wykonaniu Kuby Drapiewskiego (52’), uderzenie Kostrzewy (53’) zablokowane przez stoperów rywala, próbę Smolarczyka (55’) - znów jego rajd po skrzydle o dwa metry za daleko i obrońcy wybili mu „kulę” spod nóg. Czy wreszcie akcję P.Pabiniaka (58’), po której sędzia odgwizdał jego dosyć kontrowersyjną pozycję spaloną… Nie było efektów. „Dinozaury” obudziły się dopiero w 65’, ale strzał Soboty czujnie zablokował Kozan. Na szczęście więcej ożywienia i jakości w naszej grze nastąpiło po wejściu Rafała Samborskiego, który w 70’ mocno i celnie uderzył z linii pola karnego po niezłej wrzutce szybkiego Włoszczyka. Ten strzał sprawił sporo kłopotów golkiperowi gości, który wybił piłkę przed siebie, ale zabrakło celnej dobitki i wciąż był bezbramkowy remis. Co się jednak odwlecze… W kolejnej akcji (74’) namysłowianie znowu namieszali na połowie rywala. Popularny „Bączek” (Włoszczyk) znów wrzucił dobrą piłkę przed pole karne rywali, a tam Samborski i P.Pabiniak próbowali ją opanować. I kiedy przy futbolówce był nasz kapitan, został nieprzepisowo sfaulowany. Sędzia wskazał na rzut wolny w odległości 25 metrów od bramki Góreckiego. Do „kuli” podszedł P.Pabiniak i w swoim snajperskim stylu znalazł drogę do siatki Krasiejowa. Ominął lisim sprytem mur obrońców i precyzyjnym strzałem po ziemi zaskoczył dotąd dobrze spisującego się bramkarza „Dinozaurów”, pakując piłkę tuż przy lewym słupku jego świątyni. 1-0!

Namysłowianie poszli za ciosem, dobrze wprowadził się do gry Włoszczyk, chcąc udowodnić trenerowi, że stać go na szybkie rajdy i sianie zagrożenia z prawej flanki na przedpolu przeciwnika. I pomyśleć, że jeszcze wiosną grał ten chłopak w A-klasowej Polonii Domaszowice. Wespół z Rafałem Żołnowskim w 79’ stworzyli groźną sytuację pod bramką Góreckiego, zakończoną strzałem naszego stopera tuż nad poprzeczką. A co na to goście? Próbowali szarpać, ale to nasi obrońcy, w tym wydatnie Tomasz Kozan, nie pozwolili im sprawdzić umiejętności Ivana Kodliuka. W 82’ ponownie Samborski próbował oszukać dryblingiem stoperów z Krasiejowa. Wyglądało to efektownie ale już nieskutecznie. Rafał m.in. tą akcją pokazał jednak, że wraca do starej dobrej formy. Dwie minuty później mogło być 2-0 dla Startu za sprawą Włoszczyka. Pognał on w swoim stylu prawym skrzydłem, minął dwóch obrońców i kiedy uderzał na bramkę, jakimś cudem Górecki wybił jego kąśliwe uderzenie. W 90’ dalekie podanie od swoich obrońców otrzymał rozpędzony Samborski i opanował futbolówkę. Mając przed sobą tylko stopera przyjezdnych chytrze minął go na szybkości, chcąc też lobować wysuniętego golkipera, ale „skóra” przeleciała tuż nad poprzeczką opuszczonej już bramki.

Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem drużyny gospodarzy, grających bardziej kombinacyjnie i ofensywnie od przeciwników z Krasiejowa. Nie tylko zwycięstwo i 3 punkty cieszą, ale fakt, że na ławce rezerwowych podopieczni Grzegorza Rośka maja równie dobrze spisujących się zmienników, co graczy wyjściowej jedenastki, co napawa optymizmem przed kolejnym, środowym meczem w Kędzierzynie-Koźlu. [MS]

P.S. Zdjęcia podczas sobotniego spotkania wykonał Pan Artur Musiał [StartNamyslow.pl]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy