Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Punktowa premiera

Odsłony: 7370

Po krótkim okresie przygotowań, we wtorek gracze Startu Namysłów wrócili do ligowej rywalizacji. Premiera przypadła z trzydniowym opóźnieniem w stosunku do terminu zasadniczego, niemniej bojowe nastroje od dłuższego czasu udzielały się w naszej ekipie. Podopieczni Grzegorza Rośka pojechali do Nysy, gdzie o pierwsze ligowe punkty walczyli z miejscową Polonią. Przed spotkaniem Poloniści ostrzyli sobie zęby na wygraną, nie tylko dlatego, że po czterech latach powrócili w szeregi IV ligi. Przede wszystkim dlatego, że pełnili rolę gospodarzy. A dodatkowo nyscy sympatycy kopanej podpierali się wynikami z sezonu poprzedniego, mając na uwadze zajęcie niskiej lokaty NKS-u w IV-ligowym rankingu. Proza życia spowodowała, że po spotkaniu kibice wychodzili ze stadionu z uczuciem niedosytu. To jednak nie nasze zmartwienie. Z namysłowskiej perspektywy mogliśmy być zadowoleni, gdyż wyjeżdżaliśmy z Nysy z jednym punktem na koncie. Remis uzyskany został po dosyć wyrównanej grze, choć na murawie wcale spokojnie nie było. Jak na standardy najwyższej ligi Opolszczyzny, spotkanie przykuwało uwagę do ostatnich chwil, mimo, że na przestrzeni 90 minut zbyt wielu sytuacji obie jedenastki nie stworzyły.

W pierwszy minutach zarówno Polonia jak i Start niespecjalnie kwapiły się do zdecydowanych ataków. Licznie zgromadzeni kibice (około 300 widzów) pierwszą akcję zobaczyli dopiero w 10’, gdy na uderzenie z 25 metrów zdecydował się Kostrzewa. Mokra futbolówka przeszła jednak obok słupka P.Kowalczyka o metr. Niebawem (12’) znów zagrożenie stworzyli gracze z Namysłowa. Tym razem po sytuacyjnym strzale Włoszczyka z 16 metrów „skóra” poszybowała nad poprzeczką. Miejscowi po raz pierwszy konkretnie zaszarżowali w 22’ i od razu objęli prowadzenie. Wilczyński stracił piłkę w środku pola i nysanie ruszyli z kontrą. Prostopadłe zagranie przeszło między naszymi obrońcami i trafiło do wbiegającego Szeląga, który pewnym kopnięciem nie dał szans na skuteczną interwencję debiutującemu w czerwono-czarnych barwach Ukraińcowi Ivanowi Kodliukowi. Rozochoceni rywale w 24’ poszli za ciosem i niewiele brakło, a cieszyliby się z drugiego trafienia. Po tzw. centrostrzale z lewej flanki szesnastki omal nie zaskoczyli Kodliuka. Na szczęście nasz rosły golkiper w ostatnim momencie wyciągnął się jak struna i przeniósł „kulę” nad poprzeczką. Gol wyraźnie rozochocił podopiecznych Zbigniewa Wandasa, którzy od tego momentu zaczęli przejmować inicjatywę w grze. W 28’ daleki wykop bramkarza spadł w okolice namysłowskiego pola karnego. Kodliuk źle obliczył tor lotu piłki i dopiero jego poprawka (po prawdzie dosyć ofiarna interwencja) spowodowała, że naprawił swój błąd. Z kolei w 36’ po rzucie wolnym z narożnika szesnastki jeden z rywali uderzył zbyt lekko, aby zaskoczyć naszą defensywę. W efekcie futbolówkę wybili namysłowscy defensorzy. W 40’ doszło do stykowej sytuacji pomiędzy Ł.Pabiniakiem a T.Kowalczykiem. Obaj niepotrzebnie skoczyli sobie do gardeł, więc Pani arbiter Radzik zdecydowała się obu napomnieć żółtymi kartonikami. A że w przypadku piłkarza gospodarzy była to we wtorek recydywa, ten musiał udać się przedwcześnie pod prysznic. Tym sposobem przed naszym zespołem nadarzyła się niespodziewana możliwość odrobienia strat w wygodniejszych dla siebie okolicznościach. Chwilę po tym zdarzeniu Start przeprowadził dobry atak (41’). Kostrzewa wycofał futbolówkę na 16-ty metr do Smolarczyka, jednak jego uderzenie zostało zastopowane przez nyskich obrońców. Na poprawkę zdecydował się jeszcze Wilczyński, ale i jego próba została zablokowana.

Fot.: Premiera Startu w Nysie wypadła na remis. [zdjęcie: Krzysztof Wilk/www.mojewielkiemecze.wodip.opole.pl]

 

Na przerwę w lepszych humorach schodzić powinni miejscowi. Tyle, że skromne prowadzenie mniej ich cieszyło, niż strata ważnego zawodnika w tyłach. Trzeba jednak przyznać, że ich gra wyglądała nieco lepiej od naszej, szczególnie od momentu zdobycia gola. Nasz zespół miał jednak podstawy sądzić (podobnie jak instruujący go w przerwie trener Rosiek), że w drugiej części odwrócenie losów meczu jest jak najbardziej możliwe.

Namysłowianie po przerwie próbowali realizować spodziewany nie tylko przez kibiców scenariusz i w 51’ stworzyli dobrą okazję. Na 30 metrze futbolówkę wywalczył Szczygieł i zagrał do Wilczyńskiego, który znalazł się przed nyskimi obrońcami. Wojtek mógł podciągnąć z piłką parę metrów, ale zdecydował się na strzał. Piłka z odległości 20 metrów poleciała jednak daleko od bramki. Niebawem (56’) mieliśmy rzut wolny na 25 metrze. Dośrodkowanie Ptaka z lewej strony było jednak zbyt lekkie, aby walczący o piłkę i pozycję Ł.Pabiniak miał z czego uderzyć. Nasz zespół nie rezygnował z kolejnych ataków, mimo, że te przychodziły mu z trudem (nysanie byli dobrze zorganizowani w defensywie). W 63’ po zagraniu Raduchowskiego piłka trafiła do Kostrzewy, który od razu dośrodkował ją w pole karne. Tam Samborski przyjął „kulę” i pewnym uderzeniem umieścił w siatce. Zmiany dokonane w przerwie przez naszego coacha okazały się jak najbardziej trafione. Na murawę weszli wówczas doświadczeni Raduchowski z Samborskim i to oni – przy współudziale młodziutkiego Kostrzewy – w największym stopniu przyczynili się do wyrównania. Wydawało się, że czerwono-czarni pójdą za ciosem, tymczasem po strzeleniu bramki mecz się wyrównał, a na boisku wcale nie widać było, że Start posiada przewagę w polu jednego piłkarza. I w 65’ groźnie zrobiło się pod naszą świątynią. Po kornerze miejscowych główka jednego z nysan zmierzała do siatki, na szczęście przytomnie z linii bramkowej wybił „skórę” Szczygieł. Za chwilę jeden z namysłowskich defensorów popełnił spory błąd, w wyniku czego Lepak pognał w kierunku bramki NKS-u. Kodliuk natychmiastowym wyjściem naprzeciw zdołał doświadczonego atakującego Polonii zastopować. Start zdołał zewrzeć szeregi i w 67’ sam odpowiedział, gdy strzał z 30 metrów Wilczyńskiego – po rykoszecie – minimalnie minął słupek bramki nieco zdezorientowanego tą sytuacją P.Kowalczyka. W kolejnych minutach tempo gry nieco spadło, choć walki nie można było obu drużynom odmówić. W efekcie Polonia i Start wzajemnie się klinczowały. Dopiero w końcówce sympatycy z Nysy mogli się nieco ze swoich siedzisk poderwać, gdy w 86’ ich zespół stworzył ciekawą okazję. Majreski otrzymawszy piłkę na 25 metrze zdecydował się mocno strzelić, ale „kula” po kolejnym w tym meczu rykoszecie wylądowała w rękawicach pewnie interweniującego Kodliuka. I na tym podbramkkowe emocje się zakończyły.

Remis wywieziony z Nysy uznać trzeba za korzystny rezultat. Bo jakby nie patrzeć, wyjazdowa inauguracja na boisku beniaminka rzadko kiedy jest łatwą przeprawą. Przeciwnik po awansie przeważnie jest w pozytywnym gazie, o czym przekonaliśmy się na przykładzie Polonii. W pierwszej połowie przeciwnicy – zwłaszcza po wyjściu na prowadzenie – wyglądali lepiej, notując kilka ciekawych ataków. Ale ich plan na spotkanie mocno zachwiał się w 40’, gdy po drugim żółtku dla T.Kowalczyka zostali w dziesięciu. Wykorzystali to czerwono-czarni, w 63’ doprowadzając do wyrównania w głównej mierze za sprawą zmienników. Myśleliśmy, że Start zdoła przechylić szalę zawodów na swoją korzyść, ale w ostatniej półgodzinie Poloniści zagrali bardzo sumienne zawody, dzięki czemu nie widać było, że goście grają w 11-tu przeciw 10-ciu. To dało im remis, z którego niespecjalnie byli zadowoleni, w największym stopniu obarczając za końcowy rezultat trójkę sędziowską. My z kolei punkt przyjmujemy z szacunkiem, gdyż w IV lidze opolskiej w żadnym spotkaniu łatwo nie jest. Poza tym pamiętajmy, że na boisku w barwach NKS-u zabrakło trzech podstawowych graczy (Żołnowskiego, P.Pabiniaka i Lavrinenki), którzy z różnych przyczyn nie mogli dojechać do Nysy. A skoro tak, to kibice mają pełne prawo wierzyć, że już z udziałem wspomnianej „żelaznej trójki” uzyskiwane wyniki będą jeszcze korzystniejsze. Najbliższa okazja, aby się o tym przekonać, powinna pojawić się już w sobotę w domowej grze z Krasiejowem. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy