Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Udany rewanż Pogoni

Odsłony: 10849

Nie udało się piłkarzom Startu Namysłów zachować miana niepokonanych w letnim okresie przygotowawczym. Stracili je w ostatnią sobotę, rozgrywając zresztą ostatni z zaplanowanych sparingów. Naszym pogromcą okazali się zawodnicy Pogoni Trębaczów, którzy wygrywając 2-1, udanie zrewanżowali się czerwono-czarnym za niedawną porażkę 2-5. Końcowy wynik może i jest dla namysłowskich kibiców mało sympatycznym zaskoczeniem, niemniej niespecjalnie powinniśmy się nim stresować, gdyż nasz zespół wystąpił w składzie dalekim od optymalnego (brakowało P.Pabiniaka, Żołnowskiego, Zielińskiego, Ciupy i Lavrinenki). Mimo to do przerwy, to Start w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia i zasłużenie prowadził. Po zmianie stron trener Rosiek zdecydował się jednak dokonać ostatniego przeglądu „zapasowego wojska”, przez co nasza gra straciła na płynności i przede wszystkim jakości. Role na murawie całkowicie się odwróciły, a Pogoń odwróciła też losy meczu. Mimo wszystko ostatni sprawdzian był cenną jednostką, gdyż dał naszemu nowemu coachowi kolejny materiał do przemyśleń pod kątem premierowej kolejki w IV lidze opolskiej. Sprawdźmy więc, jak wyglądał przebieg weekendowej potyczki o… dobre samopoczucie przed wejściem w sezon.

Po kilku minutach wzajemnego badania lekką przewagę uzyskali czerwono-czarni, którzy w 11’ sprawdzili golkipera miejscowych. Strzał z 30 metrów Ptaka pewnie jednak wyłapał Lenda. Za chwilę (13’) dobrą akcją prawą flanką popisali się ponownie goście. Ł.Pabiniak podał piłkę Ptakowi, a ten przedłużył do Włoszczyka. Szymon „złamał” grę do środka i uderzył z lewej nogi – niestety, wyraźnie nad poprzeczką. Start nie rezygnował z kolejnych akcji zaczepnych i w 21’ obejrzeliśmy kolejną. Smolarczyk otrzymał górną piłkę w szesnastkę, poradził sobie z obrońcą i bramkarzem, po czym wycofał do Wilczyńskiego. Wojtek zdecydował się na strzał z powietrza, po którym futbolówka poszybowała w górny róg świątyni Pogoni. W ten sposób czerwono-czarni objęli prowadzenie. Przewaga naszej drużyny rosła i w 23’ znów zrobiło się ciepło na przedpolu trębaczowian. Po kolejnym ataku prawym sektorem boiska Ł.Pabiniak zagrał prostopadle do Włoszczyka, a ten dośrodkował wzdłuż linii bramkowej. Zamykającego akcję z lewej strony Kostrzewę w ostatnim momencie uprzedził jednak obrońca. W 24’ Ptak zdecydował się uderzyć z rzutu wolnego. Płaski strzał z 25 metrów minął jednak o metr bramkę gospodarzy. W tym okresie namysłowianie dosyć wyraźnie panowali na murawie, uniemożliwiając rywalom jakiekolwiek zagrożenie własnej szesnastki. W 32’ Start – a jakże – po raz kolejny szarżował prawą flanką. Kostrzewa otrzymał piłkę od Smolarczyka, wpadł w pole karne i odegrał powrotną piłkę na krótki słupek do „Smolara”. Kamil jednak w dogodnej sytuacji nie zdołał opanować piłki i szansa na kolejne trafienie przepadła. Dopiero w 40’ po raz pierwszy zrobiło się groźnie pod czerwono-czarną świątynią. Jeden z rywali przebił się z „kulą” przy nodze w szesnastkę, wygrał pojedynek z namysłowskim defensorem, po czym z bliskiej odległości strzelił na bramkę. Kodliuk instynktowną interwencją nogami zażegnał jednak duże niebezpieczeństwo.

Do przerwy nominalnie pierwsza drużyna (mowa o zawodnikach będących do dyspozycji trenera w sobotę) nie pozwoliła sobie na wiele. Od początku Start osiągnął przewagę, którą w zależności od fazy przeorganizowywał w dominację. Gospodarze niewiele mogli zdziałać i po prawdzie prowadzenie w najskromniejszych rozmiarach Startu było dla nich najniższym wymiarem kary. Ta jednak po przerwie wcale się nie poddała. Rywale poczuli krew, gdy doszło w naszym zespole do kilku zmian i nasza gra straciła wyraźnie na płynności, a do tego zaczęły przydarzać się niewymuszone błędy.

Pierwszym sygnałem był ten z 49’. Wtedy to po błędzie w środku pola Kamila Błach zawodnik Pogoni wpadł z futbolówką w szesnastkę i z 12 metrów uderzył obok słupka bramki strzeżonej przez Zacharskiego (zmienił w przerwie Ukraińca Ivana Kodliuka). Zrewanżowaliśmy się w 55’ dobrym podaniem Wilczyńskiego do Samborskiego, który jednak przegrał pojedynek jeden na jeden z trębaczowskim defensorem. A naprawdę niewiele zabrakło, a „Sambor” wyszedłby sam na sam z Lendą. W 59’ miejscowi doprowadzili do wyrównania. Dośrodkowanie na długi słupek jeden z rywali zgrał wzdłuż bramki, gdzie dopadł do piłki Gajewski i głową z bliska zdobył gola na 1-1. Gol wyraźnie podbudował Pogoń, która w kolejnych minutach zaczęła osiągać coraz wyraźniejszą przewagę. W 68’ znów zaśmierdziało pod namysłowską świątynią, gdy jeden z napastników gospodarzy w dobrej okazji nie trafił w bramkę. W kolejnych minutach oglądaliśmy sporo walki z obu stron, jednak stroną aktywniejszą wciąż byli trębaczowianie. Przełożyli to na zagrożenie w 80’, gdy jeden z przeciwników wygrał walkę jeden na jeden z naszym obrońcą, lecz w naprawdę dobrej sytuacji – wzorem akcji wcześniejszej swojego kolegi – także nie trafił w światło bramki. Mimo to Pogoń dopięła swego, w 84’ wychodząc na prowadzenie. Po strzale zza szesnastki Zacharski odbił futbolówkę przed siebie. Dopadł do niej jednak F.Latusek, który minął próbującego interweniować młodego golkipera NKS-u, a za chwilę umieścił ją w pustej bramce. Z kolei w 88’ po błędzie obrońców Startu Świerczyński sfaulował rywala na linii szesnastki. Strzał ze stojącej piłki (po ziemi) minął na szczęście „prostokąt” Startu o pół metra. W ostatniej akcji także atakowali rywale. W 90’ groźnie zrobiło się pod bramką Zacharskiego, gdy mocne dośrodkowanie przed bramkę w ostatniej chwili Adrian przytomnie wyekspediował poza linię końcową.

Na tydzień przed ligą (z uwagi na przełożenie meczu z w Nysie, Start zagra z Polonią 3 dni po premierze) czerwono-czarni przegrali pierwszy test-mecz lata. Porażkę jednak usprawiedliwiamy, gdyż namysłowski szkoleniowiec dokonywał ostatniego przeglądu kadry. O ile do przerwy jego poszukiwania okazały się trafione, to po godzinie gry Grzegorz Rosiek otrzymał materiał do analizy. A pamiętać też trzeba, że w Trębaczowie nasz zespół wystąpił w składzie dalekim od optymalnego, więc i przed rywalizacją z Polonią nasz potencjał niechybnie wzrośnie. Jasne, byłoby miło zakończyć przygotowania bez porażki i było tego blisko. Ale jak mówi przysłowie, „uczeń bez jedynki jest jak żołnierz bez karabinu”. A skoro tak, to czekamy, aż w pierwszej grze o punkty czerwono-czarni strzelać będą w kierunku nyskiego golkipera seryjnie. I oby z oczekiwanym przez kibiców, bramkowym skutkiem.

Póki co, dziękujemy zawodnikom za sumiennie przepracowane lato i czekamy na pierwsze punkty. Łatwo z pewnością nie będzie, ale o tym już nasi piłkarze bardzo dobrze wiedzą. teraz liczy się już tylko odpowiednia koncentracja i zaciekła walka o punkty w każdej bez wyjątku rywalizacji. [MK ,KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy