Start Namysłów
Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.
Imię *
Nazwa użytkownika *
Hasło *
Zweryfikuj hasło *
Email *
Zweryfikuj email *
Captcha *

Dobre wejście

Odsłony: 6223

Obóz namysłowskiego Startu jako jeden z ostatnich w IV lidze zdecydował się na wznowienie (czy też rozpoczęcie) letniego okresu przygotowań. Dlatego też niewielka liczba sparingów skumulowała się w krótkim terminie. Pierwszy z nich zaplanowany był w miniony czwartek, a rywalem występująca w kaliskiej okręgówce Pogoń Trębaczów. Zawodnicy klubu, który w sezonie 2015/16 osiągnął historyczny sukces (3. miejsce na koniec rozgrywek) w zimie pstryknęli nam podczas sparingu w nos, dosyć niespodziewanie wygrywając 3-1. Dlatego też do ostatniej rywalizacji podchodziliśmy dosyć ostrożnie, nie wiedząc, na co po ponad miesięcznej pauzie stać czerwono-czarnych. Niewiadomą potęgował też fakt roszady na stanowisku trenerskim, gdzie w miejsce Bartosza Medyka pojawił się Grzegorz Rosiek. Niepewność kibiców – przynajmniej na początku – została jednak dosyć zdecydowanie rozwiana, gdyż NKS pierwszy test zakończył efektownym zwycięstwem. Wygrana 5-2 przypadła nam w udziale zasłużenie, choć przez moment wydawało się, że to rywale złapali większy wiatr w żagle. W decydujących momentach zawodów górę wzięła jednak większa świeżość oraz umiejętności czysto piłkarskie namysłowian. Czas na poznanie szczegółów tej rywalizacji.

Mecz zaczął się o wzajemnego rozpoznania. Trwało to do 5 minuty i wtedy niewiele brakło, a Start objąłby prowadzenie. Mocny strzał z lewej strony P.Pabiniaka ostemplował jednak słupek. Niebawem (9’) długie podanie Paszkowskiego na prawą flankę trafiło do Lavrinenki. Ukrainiec mierzonym strzałem pokonał wprawdzie M.Latuska, lecz gol nie został uznany, gdyż chwilę wcześniej arbiter zasygnalizował ofsajd. To dosyć kontrowersyjna decyzja sędziego, gdyż z namysłowskiej perspektywy spalonego w żadnym wypadku nie było. Gra toczyła się więc dalej i za moment (10’) Patryk ponownie huknął zza szesnastki, w niewielkiej odległości przenosząc futbolówkę nad poprzeczką. Ataki namysłowian nie słabły i w 14’ oglądaliśmy kolejny z nich. Tym razem dośrodkowanie na długi słupek Łukasza Pabiniaka trafiło na głowę jego kuzyna, który zgrał ją głową na 5 metr do Smolarczyka. „Smolar” nie zdołał jednak oddać strzału i szansa przepadła. Po kwadransie dopięliśmy jednak swego, gdy P.Pabiniak potężnie uderzając z 25 metrów umieścił „kulę” w okienku trębaczowskiej świątyni. Był to gol z gatunku „stadiony świata” i tylko żal, że nie zarejestrowała go żadna kamera. Miejscowi odpowiedzieli w 19’ dosyć groźnym strzałem z rzutu wolnego i choć z kłopotami, to jednak stojący między słupkami młodziutki Zacharski zdołał zatrzymać futbolówkę. Gra nieco się wyrównała i po paru minutach podbramkowego zastoju, w 26’ znów oglądaliśmy w ofensywie miejscowych. Tym razem po rzucie rożnym Zacharski wypiąstkował „skórę” na 25 metr, skąd potężnie uderzył jeden z nadbiegających przeciwników. Uderzył mocno, ale ostatecznie nad bramką. Dla odmiany, w 27’ Wilczyński zagrał prostopadle do P.Pabiniaka, a ten w sytuacji sam na sam płaskim strzałem ponownie znalazł sposób na golkipera gospodarzy. Miejscowi odpowiedzieli podobnie w 29’. Wtedy prostopadle zagrana piłka trafiła do F.Latuska, który wygrał biegowy pojedynek z Ciupą, minął Zacharskiego i skierował „kulę” między słupki, zdobywając bramkę kontaktową. Start zrewanżował się w 31’, gdy Wilczyński podał na 24 metr do Paszkowskiego, który uderzył z impetem, a golkiper Pogoni z ogromnymi kłopotami odbił piłkę do boku. Start nie rezygnował z zatrudniania M.Latuska i w 33’ Wilczyński ponownie go sprawdził próbą z dystansu, a ten ponownie z trudem zatrzymał futbolówkę. Za chwilę próbujący podkręcić tempo namysłowianie za sprawą Ł.Pabiniaka po raz kolejny przetestowali M.Latuska. Tym razem jednak strzał z większej odległości został zablokowany przez jednego z defensorów. Tenże Łukasz Pabiniak w 36’ przeprowadził wraz z Lavrinenką akcję prawym sektorem, gdzie ten ostatni wrzucił kulę na głowę znajdującego się na 8 metrze Smolarczyka. Kamil jednak nieczysto ją w dobrej sytuacji trafił i okazja przepadła. Z kolei w 40’ po strzale z rzutu wolnego P.Pabiniaka trębaczowski bramkarz wypluł piłkę przed siebie, lecz żaden z naszych piłkarzy nie zdążył z dobitką. Start nie rezygnował z ofensywy i w 41’ tym razem pokazał się Ptak, wpadając z prawej strony w szesnastkę, po czym wgrywając piłkę na 20 metr do Ł.Pabiniaka. Łukasz uderzył i mocno i celnie, ale golkiper poradził sobie w tej niełatwej sytuacji. Ofensywną akcją pierwszą cześć zakończyli jednak miejscowi. W 42’ groźnie zrobiło się pod bramką Zająca po tym, jak dogranie z boku boiska jeden z rywali próbował finalizować na 5 metrze. Próbował, lecz bez pożądanego przez niego i jego kolegów skutku.

Do przerwy jedną bramką prowadzili goście z Namysłowa, którzy pokazywali całkiem ciekawy futbol. Nasz zespół długo starał się utrzymywać przy piłce, a także konsekwentnie ją rozgrywać, co sporymi fragmentami dobrze na tle niżej notowanego rywala wychodziło. Dlatego z tym większym zaciekawieniem nieliczna publika oczekiwała na gwizdek oznaczający drugą cześć test-meczu. I trzeba przyznać, że gra namysłowian chyba ich w przekroju 90 minut nie zawiodła.

Po zmianie stron czerwono-czarni ponownie wzięli się za testowanie golkipera miejscowych. W 53’ po dobrej akcji P.Pabiniaka i jego wrzutce na 6 metr, jeden z obrońców wybił piłkę na 16 metr. Doskoczył do niej Kostrzewa, ale strzelił facetowi w rękawicach prosto w „koszyk”. Rywale odpowiedzieli minutę później, gdy przedarli się prawą flanką. Niestety dla nich, w dobrej sytuacji golową szansę zaprzepaścili. Pozwoliło im to jednak bardziej uwierzyć w swoje możliwości i w 57’ mieliśmy już remis. Po kilku błędach w środku pola Startu futbolówka znalazła się na lewej stronie, skąd wjazd jednego z rywali spowodował, że ten minął też próbującego (niepotrzebnie parę metrów od bramki) interweniować Zająca i podał na 5 metr, skąd formalności strzałem do pustaka dopełnił F.Latusek. Zrobiło się więc 2-2 i to trębaczowianie byli na fali wznoszącej. Ich zapędy szybko jednak zostały spacyfikowane, bo w 65’ Start ponownie objął prowadzenie. Składny atak środkiem boiska przeprowadził nasz zespół, skąd Drapiewski zagrał prostopadle na 16 metr do P.Pabiniaka. A Patryk pewnym strzałem lewą nogą w długi róg skompletował hat-tricka! W 68’ powinien wpaść kolejny gol dla NKS-u, gdy Świerczyński zagrał idealną piłkę do D.Raszewskiego, a ten będąc oko w oko z M.Latuskiem trafił prosto w niego. Do „kuli” doskoczył jeszcze P.Pabiniak, jednak też kopnął wprost w rękawice bramkarza. Ale co się odwlecze… W 73’ świetną górną piłkę Paszkowskiego przejął przed bramką P.Pabiniak i z obrońcą na plecach, tym razem sprytnym uderzeniem w krótki róg świątyni Pogoni ustrzelił „czteropak”!!! Takiego wyczynu nawet w meczu sparingowym nie było w naszym klubie od bardzo dawna! Rywale grający niemal żelazną jedenastką z każdą minutą tracili siły, co starali się wciąż dyskontować goście. I w 78’ ponownie uderzyli. Tym razem jeden z obrońców Pogoni zagrał do swojego golkipera, który próbował ograć szarżującego Lavrinenkę. Nie udało mu się to jednak, gdyż Olek odebrał mu „skórę” i spokojnie ulokował w pustej bramce, ustalając tym samym rezultat na 5-2 dla czerwono-czarnych. Jeszcze w 85’ Drapiewski próbował z dalszej odległości pokonać M.Latuska, ale ten – choć z kłopotami – uchronił Pogoń przed pół tuzinem goli w siatce.

Trzeba przyznać, że w czwartek Start Namysłów miał pomysł na grę i przez większość spotkania skutecznie go realizował. Podopieczni Grzegorza Rośka spokojnie starali się budować akcje, nie wikłając się w niepotrzebne pojedynki. Widać było, że utrzymanie się przy futbolówce, to jedna z wiodących strategii na to spotkanie. Nieźle prezentujący się rywal miał tylko momenty dobrej gry, ale tego dnia było to na gości nieco za mało. Nasza ekipa zaprezentowała bardzo dobrą skuteczność, co oczywiście cieszy i napawa optymizmem przed kolejnymi testami. W hurraoptymizm nie popadamy, ale 5 goli nawet w konfrontacji z klubem grającym klasę niżej należy docenić. To dobre wejście w sparingowy grafik lata. Obyśmy w kolejnych grach (zwłaszcza tych o punkty!) mieli podobne powody do satysfakcji. [MK, KK]

Zaloguj się aby móc dodawać komentarze
Komentarze | Dodaj własne
  • Brak komentarzy